Wspólna deklaracja w sprawie Inicjatywy Trójmorza (Three Seas initiative)

Kraje członkowskie Unii Europejskiej położone między Adriatykiem, Bał­tykiem i Morzem Czarnym: Austria, Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Estonia, Węgry, Łotwa, Litwa, Polska, Rumunia, Słowacja i Słowenia:

Uznając wagę połączenia gospodarek i infrastruktury Europy Środkowej i Wschodniej z Północy na Południe, tak aby dopełnić budowy wspólnego europejskiego rynku, zważywszy, iż jak dotąd większość wysiłków służyła połączeniu Wschodu i Zachodu Europy;

Przyjmując do wiadomości postępy, jakie zostały osiągnięte w tym wzglę­dzie dzięki funduszowi wsparcia projektów infrastrukturalnych CEF (Con­necting Europe Facility), Europejskim funduszom strukturalnym i inwesty­cyjnym (ESIF) oraz dzięki efektom synergii makroregionalnych strategii Unii Europejskiej;

Przekonani, że dzięki poszerzeniu istniejącej już współpracy w dziedzinie energii, transportu, komunikacji cyfrowej oraz sektorów gospodarczych Europa Środkowa i Wschodnia staną się bardziej bezpieczne i bardziej kon­ku­ren­cyjne, przyczyniając się tym samym do wzmocnienia Unii Europejskiej jako całości;

Zgadzając się co do tego, że dynamika wszechstronnej współpracy w obsza­rze Adriatyku-Bałtyku-Morza Czarnego, zarówno wewnątrz Unii Euro­pej­skiej, jak i w szerszej przestrzeni transatlantyckiej musi zostać ożywiona, jednak bez tworzenia struktur równoległych wobec istniejących już mecha­nizmów współpracy;

Poparły Inicjatywę Trójmorza jako nieformalną platformę służącą do po­zy­ski­wania politycznego poparcia oraz organizowania zdecydowanych działań dotyczących określonych transgranicznych i makroregionalnych projektów, o strategicznym znaczeniu dla Państw zaangażowanych w sektory energii, transportu, komunikacji cyfrowej i gospodarki w Europie Środkowej i Wschod­niej.

Potwierdziły, że Inicjatywa Trójmorza jest, w ramach określonych projektów, otwarta na partnerstwo z zainteresowanymi państwowymi lub biz­ne­so­wymi podmiotami z całego świata, respektującymi fundamentalne wartości i zasady Unii Europejskiej;

Przyjęły z zadowoleniem zapowiedź następnego spotkania Inicjatywy Trójmorza na wysokim szczeblu w czerwcu 2017 roku we Wrocławiu.

Dubrownik, 25 sierpnia 2016

Link

[Link] Krótki film dokumentalny – Kaczki zamiast pestycydów :-)

Winnica w Stellebosch (Republika Południowej Afryki) to wyjątkowa farma. Nie używa się tu pestycydów, ale wszelkie robactwo i ślimaki nie mają tutaj czego szukać.🙂 Oto zbliżają się nieubłagani łowcy szkodników… kaczki.

 

Staszic raz jeszcze, czyli Stanisław S. na Krywaniu (2494 m)

Z poprzedniego wpisu wiemy, że Stanisław Staszic nie chciał – zresztą zupełnie zgod­nie z prawem – przyznać wdowie emerytury po jej zmarłym 14 lat wcześniej mężu. Nie wszyscy natomiast wiedzą, że był on także podróżnikiem i przyrodnikiem. W trak­cie jednej ze swoich wypraw dotarł na jeden z najpiękniejszych, moim zdaniem, szczytów Tatr.🙂 Z tej ekskursji pozostawił relację, którą znalazłem w publikacji: Dzien­nik podróży Stanisława Staszica, 1789-1805, z rękopisów wydał Czesław Leśniewski, w Krakowie nakładem Polskiej Akademii Umiejętności, 1931, s. 419

Dnia 8 sierpnia 1805 wyjachałem z rana z Ważca nad wszczątkiem rzeki Wach w góry na Krywan. Mila od podgórza. W górę szedłem drogą robioną do bań [czyli kopalń] srebra. Na górze stanąłem 12:11. Na dole pogoda, wierzch góry w chmurach. Barometre spadł do 21 calów i 1 linia i 4/12 linii [upraszczając: około 535 mm słupka rtęci; czyli 714 hektopaskali], thermometre spadł 9 calów wiedeński, a paryski 10 calów.

Komentarze w nawiasach „kwadratowych” pochodzą od Bestiariusza

Stanisław Staszic informuje wdowę, że pensyi emerytalnej nie będzie!

Kommisya
Ustanowiona do rozpoznania prośb o pensye emerytalne.

Na proźbę Pani Anny Trzcińskiey Wdowy po pułkowniku dawnych Woysk polskich do Zięcia Namiestnika Królewskiego w d. 18 Lipca r.b. podaną, a Sobie do załatwienia nadesłanej; oświadcza podaiącej iż gdy według własnego Jey zeznania od lat 14. męża postradała, przeto stosownie do przepisów Dekretu Nayiaśnieyszego Pana o pensyach emerytalnych w d. 4/16 Lipca 1817 zapadłego, niekwalifikuie się do pensyi emerytalney.

w Warszawie na posiedzeniu dnia 9. Października 1819.
w zastępstwie Ministra Prezydiuącego
Radca Stanu

03_0001

Źródło: Zielonogórska Biblioteka Cyfrowa – link

Takiej treści decyzję, podpisaną przez znanego nam z zupełnie innej działalności Stanisława Staszica, otrzymała Anna Trzcińska, wówczas wdowa po jakimś pułkowniku Trzcińskim.

Z treści wynika, że kluczowe było (co sama wdowa przyznała), że w momencie wystąpienia o świadczenie upłynęło 14 lat od śmierci jej małżonka. Zaciekawiło mnie wobec tego jakie warunki trzeba było spełnić, aby można było się ubiegać o pensye emerytalną. Pismo jest lakoniczne, więc postanowiłem dotrzeć do przepisów, które urzędnik powołał w tym piśmie, czyli dekretu o pensyach emerytalnych.

Nie będę udawał, że wymagało to wielkiego wysiłku, ponieważ po pobieżnym przejrzeniu kolejnych tomów Dziennika Praw Królestwa Polskiego, w Dz. Urz. K. P. t. 3 na stronie 389 znalazłem dekret opisany w spisie treści jako Temczasowe postanowienie względem pensyi emerytalnych i szczególnych nagród. w Petersburgu dnia 4/16 lipca 1817 r. Jest to prawdopodobnie jedyny akt prawny o takiej tematyce, który opublikowano w tym okresie.

Dekret ten ustala jak ma być organizowany fundusz wypłat rent, jakie środki budżetowe są na niego przeznaczone oraz jak ma przebiegać badanie wniosków o pensye. Z aktu tego wynika, że pensye emerytalne mogły być przyznane za co najmniej dwudziestoletnią służbę publiczną (i wojskową):

Dwadzieścia lat nieprzerwaney słuyżby publiczney nadaje Urzędnikowi lub Officyaliście prawo do uzyskania pensyi emerytalnej (art. 11).

W kolejnych artykułach zawarto wyjątki, które stosowały się do sytuacji, gdy przerwa w służbie nastąpiła bez żadney własney winy (art. 12) lub gdy urzędnik stracił zdrowie czy podpadł prawdziwemu kalectwu przed upływem 20 lat (art. 17).

Przepis wskazywał, że służba:

w iakieykolwiek bądź epoce pełniona, ma bydź uważana iako daiąca prawo do zasłużenia na emeryturę, skoro Urzędnik lub Officyalista sprawował obowiązki swoie w obrębie kraiów dzisieysze Królestwo Polskie składaiących, i dotąd one sprawuje. (art. 13)

W przypadku naszej wdowy powyższe przepisy należy odczytywać w zwiażku z artykułem 18, który stanowił, że:

Jeżeli pobieraiący emerytalną pensyą, albo maiący do niey prawo Urzędnik lub Officyalista, zostawi po zgonie swoim wdowę (…) naonczas wdowa brać będzie połowę tey emerytalney pensyi iaka iemu udzielona została.

Ponadto art. 19 wskazuje kiedy ta połowa ma być dzielona między wdowę, i małoletnie dzieci.

Dekret wskazywał także w jakich okolicznościach nie można było takiej emerytury przyznać:

Nie maią żądnego do udziału pensyi emerytalney prawa, wdowy pozostaiące po emerytach, którzy ożenili się w roku 60. weku swego. Niemaią go również i te które weszły w związki małżeńskie z emerytami wtedy kiedy ci już uzyskali pensyą emerytalną. Traci zaś rzeczone prawa każda wdowa, skoro w nowe śluby małżeńskie weydzie. (art. 22)

Konkluzje:

1.

Dekret wszedł w życie w 1817 r. i oczywistym jest, że zmarły nie mógł w momencie śmierci pobierać nieustanowionej jeszcze emerytury, ani nie posiadał uprawnień do wystąpienia o nią. W momencie wejścia w życie prawa nie sprawował funkcji, która uprawniała do emerytury. Umarł 14 lat wcześniej i Pani Trzcińska owdowiawszy nie mogła nabyć takiego prawa.

2.

Każdy zauważy, że wymogi które należało spełnić by uzyskać pensyą emerytalną były bardzo rygorystyczne. Nawet gdyby pułkownik Trzciński umarł już po wejściu w życie dekretu należałoby zbadać, czy przepracował on bez żadnych przerw dwadzieścia lat w służbie publicznej lub czy w trakcie tej służby – a przed upływem dwudziestu lat – nie zachorował. Zauważmy, że na pewno nie przyznano by emerytury, gdyby część/całość dwudziestu lat służby miała miejsce poza granicami Królestwa Polskiego w jego granicach obowiązujących po 1815 r. (na przykład na innych obszarach I Rzeczypospolitej, czy gdyby nasz Trzciński służył jako żołnierz w okresie wojen napoleońskich gdzieś na obszarze Europy lub poza nią: np. na Santo Domingo). Natomiast nie była przeszkodą służba w iakieykolwiek bądź epoce pełniona, o ile oczywiście miała miejsce na obszarze Królestwa kongresowego. Jak widać nie stawiało to w gorszej sytuacji tych, którzy zdążyli się „załapać” na służbę np. urzędach Księstwa Warszawskiego.

3.

Trzcińscy bardzo mnie zaciekawili, ale niestety nie wiemy ani skąd wdowa pochodziła oraz gdzie zmarł jej małżonek. Fizycznie niemożliwe było odnalezienie tych osób, a spisy szlachty zawierały wielu Trzcińskich pieczętujących się różnymi herbami.

[link] Justo Gallego od 1963 buduje własnoręcznie katedrę koło Madrytu.

Przez cztery dekady właściwie nikt nie zwracał uwagi na pewnego człowieka zbierającego cegły. W sposób niemal niezauważalny na płachcie ziemi pod Madrytem rosła góra złomu, starych i popękanych cegieł, plątanina stalo­wych drutów. Do czasu, aż z całego tego złomowiska zaczął wyłaniać się niezwykły kształt.

http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/240202,bozy-robotnik-wznosi-katedre,id,t.html

Pod plastikowymi okryciami stoją nowe ławki kościelne.
– Tylko nie mówmy o Gaudim – prosi Gallego. Złości go częste porów­ny­wanie do autora innej niedokończonej budowli – słynnej barcelońskiej La Sagrada Familia.
– Jestem pewien, iż Gaudi nie używał wiader z recyklingu – śmieje się Don Justo. Cieszy go ściśle romański typ architektury. Nie ma czasu na wymyślne barokowe i gotyckie ornamenty.

Być może bardziej właściwe byłoby porównanie z innym hiszpańskim bo­ha­terem. Jeśli donkiszoteria w potocznym rozumieniu oznacza dążenie tyleż szlachetne, co absurdalne w swej wymowie, miano Don Kichota, błędnego rycerza Cervantesa, jak ulał pasuje do tego ostatniego może idealisty na­szego wieku. Czyż Angel to nie wypisz, wymaluj Sanczo Pansa? Don Justo i Angel przerywają pracę. Deszcz zaczyna siąpić przez niepokrytą jeszcze kopułę. Pod jej sklepieniem szczebiocze ptactwo. Czterech nastolatków jest tu po raz pierwszy. Patrzą z podziwem. Serce starca triumfuje. Wolno prze­chodzi obok. Rozwija jakieś druty. Przesuwa tekturowe pudła. Chłopcy potrząsają głowami z niedowierzaniem. Jak to możliwe? Czy tego wszyst­kiego dokonał ten mały człowieczek w czapce z pomponem? Epitafium dla Gallego mogłoby brzmieć jak epitafium Don Kichota – „Wielkim jego szczęściem było, iż żył jak szaleniec, a umarł przy zdrowych zmysłach”.

Czytaj więcej: http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/240202,bozy-robotnik-wznosi-katedre,3,id,t,sa.html

 

Zalinkowany film oraz dodatkowe zdjęcia znajdują się pod adresem: http://www.thisiscolossal.com/2016/07/a-lone-man-spends-53-years-building-a-cathedral-by-hand/

 

 

A newe mape of Poland (1626)

https://polona.pl/item/5505221/0/

neuv5.jpg

nev2.jpg

neuv3

neuv4

neuve map

 

 

 

 

 

 

 

[Polecam olimpijsko] Film krótkometrażowy „Fechmistrz”

fechmistrz

http://ninateka.pl/film/fechmistrz-bogdan-dziworski

Bohaterem filmu jest Władysław Kurpiewski – wybitny trener szermierki, współtwórca sukcesów wielu polskich florecistów, człowiek o uroczym „przedwojennym” uśmiechu. Sylwetki mistrza i ucznia wykonują swego rodzaju taniec – co podkreśla towarzyszący scenom treningu walc Straussa. Jak pisał o filmie krytyk Oskar Sobański: „Dziworski wprowadza widza w tajniki władania szpadą, odkrywa tajemnicę mistrzostwa w niedostrzegalnych niuansach ruchów dłoni. Jest w tym istota ruchów szpady – ale bez szpady”

Inne filmy z kolekcji „Istota sportu”: http://ninateka.pl/artykul/piekno-sportu-dokumenty-bogdana-dziworskiego

Filmy Dziworskiego z zasady pozbawione są autorskiego komentarza; zazwyczaj nie pada w nich ani jedno słowo – reżyser konsekwentnie oddaje głos samej rzeczywistości. Robi to z głębokim namysłem, nie podpierając się nigdy inscenizacją, a na ekranie pojawia się zawsze esencja tego, o czym mowa: wyabstrahowane ruchy, gesty, skoki, uderzenia, którym towarzyszą wydestylowane z audialnego chaosu dźwięki lub/i budująca ramę dla całości muzyka.

 

 

Dwugłos poetycki

DSCN3378

Muzeum Powstania Warszawskiego (fragm. ekspozycji)

 

Tadeusz Gajcy

Słuchaj tych głosów, bo po to szczęśliwie
ocalon został w tragicznej potrzebie,
byś chleb powszedni łamał sprawiedliwiej
i żył za tamtych i za siebie lepiej.

 

rozst

Andrzej Wróblewski (1927–1957), Rozstrzelanie (Muzeum Narodowe w Warszawie)

 

Zbigniew Herbert

ocalałeś nie po to aby życ
masz mało czasu trzeba dac świadectwo

[Link] Zapisy Terroru

„Zapisy Terroru” to jeden z największych zbiorów świadectw ludności cywilnej okupowanej Europy. Publikujemy tu protokoły przesłuchań świadków – obywateli polskich, którzy po II wojnie światowej składali zeznania przed Główną Komisją Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce.

http://www.zapisyterroru.pl/dlibra

[Link] Mordercze króliki z kart manuskryptów.

« Older entries

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 30 obserwujących.