9 IV 2020 r. – Wielki Czwartek

Sceny z życia Chrystusa, fragment, anonim, ok. 1435 r.
Rijksmuseum w Amsterdamie, https://www.rijksmuseum.nl/en/collection/SK-A-1491

[Cytat] ChRL, PRL, ZSRS a Katyń

Przemysław Gasztold, Maoizm nad Wisłą? Działalność Komunistycznej Partii Polski Kazimierza Mijala [w: Pamięć i Sprawiedliwość nr 32 s. 299-300]

W tym czasie Chiny i Albania prowadziły bardzo ofensywną politykę propagandową, wspierając różne organizacje maoistowskie w Europie Zachodniej, Azji, Afryce i krajach bloku sowieckiego. Z Pekinu, Tirany, a także innych państw wysyłano pod różne adresy w Polsce materiały informacyjne, biuletyny, broszury i książki. (…)

Ponadto w gablotkach prasowych przy ambasadach Albanii i Chin w Warszawie zamieszczano tłumaczenia artykułów potępiających KPZR, a dyplomaci tych dwóch krajów starali się nawiązywać kontakty z jak największą liczbą Polaków. Zachęcali ich, aby odwiedzali placówki dyplomatyczne Pekinu i Tirany, oferując pogadanki, odczyty, pokazy filmów i darmową naukę języków obcych. Przy okazji uczestnikom wręczano propagandowe broszury i ulotki.
Takie imprezy służyły rozpowszechnianiu chińsko-albańskiej wersji przyczyn rozłamu w bloku komunistycznym, ale były również dobrym pretekstem do zbierania informacji wywiadowczych. Imprezy organizowane przez chińskich i albańskich dyplo matów oraz spotkania w ramach Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Chińskiej cieszyły się całkiem dużym zainteresowaniem. Można było podczas nich nie tylko uzyskać cieszące się wówczas sporą popularnością znaczki z podobizną Mao, lecz także zapoznać się z tematami zakazanymi przez peerelowską cenzurę. Jako przykład warto odnotować film o zbrodni katyńskiej, który wyświetlono w chińskiej ambasadzie w roku 1972.

21.03.2020 o godz. 17:00 internetowy koncert zespołu Stary Olsa. Muzyka Wlk. Ks. Litewskiego #zostanwdomu

czyli trochę gadania o średniowiecznej i renesansowej muzyce na terenie Białorusi XIII-XVII w.

oraz możliwość usłyszenia instrumentów muzyki dawnej.

Ciekawa propozycja dla osób które chciałyby się zapoznać z kulturą Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Zespół jest dość popularny, i pojawia się na wielu stronach internetowych, więc nie będę tutaj streszczał informacji o nim.

Skoro lepiej siedzieć w domu to zaprzyjaźnijmy się z kulturą w formie cyfrowej.

Odpowieďź na Twitterowy tag #zostanwdomu

Ja ze swej strony polecam:

1. Federację Bibliotek Cyfrowych – wyszukiwarkę książek i publikacji we wszystkich cyfrowych bibliotekach w Polsce – pliki w linkach to djvu albo pdf . Jest też możliwość czytania w przeglądarce. Mnóstwo klasyki w wydaniach np. z XIX wieku lub Dudziestolecia. www.fbc.pionier.net.pl

2. Ninatekę, czyli jedno z większych repozytoriów kulturalnych. W tym spektakle Teatru TV, koncerty, a nawet filmy! ninateka.pl

3. Ciekawy zestaw linków w artykule na stronie Polskieradio24.pl https://polskieradio24.pl/13/53/Artykul/2472849,Koronawirus-w-Polsce-Zostan-w-domu-i-posluchaj

4. www.wolnelektury.pl

Wbrew tytułowi strony, są tam nie tylko lektury szkolne, ale w ogóle klasyka literatury. Ba są nawet audiobooki np. cały Don Kichot w wykonaniu aktora Wiktora Korzeniowskiego. Znakomita rzecz, nie tylko w czasie zarazy 🙂

 

Życzę zdrowia! I oczywiście miłego oglądania/czytania.

W kolejnych wpisach mogą się pojawić następne linki.

Chorał na Wielki Post

Wiecej o wykonawcach można się dowiedzieć na stronie https://jerycho2013.tumblr.com/about

JERYCHO to zespół wokalny posługujący się tradycyjnym idiomem śpiewu sakralnego. Grupa wykonuje historyczne śpiewy polskie i łacińskie stosując improwizowaną polifonię zaadaptowaną przez Bartosza Izbickiego. 

Obraz i dźwięk – Rozmowa z XVI-wiecznym portretem trumiennym

SAM_6684

Muzeum Narodowe w Warszawie (Zdjęcie własne – Bestiariusz kulturalny)

Głos rozsądku. Polecam artykuł: „Koronawirus, czyli o nieustraszonych debilach z mikrofonami”


Całość https://sdp.pl/koronawirus-czyli-o-nieustraszonych-debilach-z-mikrofonami-i-ich-mocodawcach-opinia-magdaleny-kawalec-segond/

„Swoimi materiałami grzejecie panikę. I ta panika, ze względu na to, jak działa ludzki układ odporności i jak działamy społecznie, może kosztować wiele osób zdrowie i życie. Nawet jeśli tego nie wiecie, to was nie usprawiedliwia. Bo jako dziennikarze, powinniście to wiedzieć.”
(…)

chcecie zrobić fajny, potrzebny I SŁUŻĄCY ODBIORCY (nie wykluczone, że ratujący mu życie i zdrowie) materiał o COVID-19? Podaję zestaw tematów, znajdzie tu każdy i śledczy, i społeczny, i gospodarka i polityczny, i zagranica. Tematy podaję za darmo, nie trzeba ze mnie robić współautora tekstu czy reportażu.
(…)

 

Po pierwsze: kto kręci te lody z maskami i odkażaczami? Nieinteresujące? Moim zdaniem szalenie. I ci biedni ludzie, którzy wydali kilkaset złotych na pół litra spirytusu czy pięć masek przeciwazbestowych też się chętnie dowiedzą, czy kolo (kilku, a może legion), co tym kręci, będzie siedział i kiedy. A dlaczego nie zapytać polityków, prokuraturę i policję, co z tym zamierzają zrobić?

[Polecam] Anna MAKUCH: Podmiana zasobów pamięci kulturowej i historycznej nie jest groźbą wyimaginowaną | Wszystko co najważniejsze

https://wszystkoconajwazniejsze.pl/anna-makuch-o-znaczeniu-pamieci-kulturowej/

Przekonanie, że pamięć jest obciążeniem, że magazynowanie treści pozostaje zbędnym dziś wysiłkiem woli, wypada określić jako mało roztropne i stanowiące wyraz braku analizy rzeczywistości międzynarodowej. Na polu kulturowej pamięci toczy się dziś decydująca bitwa, wpływająca na bezpieczeństwo i przetrwanie wspólnot narodowych.

Polecam.

[Konfrontacje muzyczne] O wojnie gada ten, co nie wie o niej nic

Wersja w jezyku oryginalnym:

Tłumaczenie/parafraza Jacka Kowalskiego

Powstańcie Pikardczycy i Burgundczycy też
Kto możesz tęgą lagę do garści zaraz bierz
Bo już wiosenny nów o sobie daje znać
Będziemy mogli znów na wojnie bić i prać

O wojnie gada ten co nie wie o niej nic
Przysięgam wam że wojna to niezbyt śmieszny wic
Niejeden mężny chwat niejeden zacny druh
Na wojnie stracił życie kapelusz albo but

Gdzie książę austriackie? śród niderlandzkich gmin
Pośrodku równin Flandrii a Pikardczycy z nim
Niezmiennie dzień i noc wciąż nalegają nań
By wiódł ich do Burgundii by ją zdobyli dlań

Żegnajcie nam Salę Salę i Bezansą
I piękne miasto Bone gdzie zacne wina są
Wypili Pikardczycy po cztery grosze litr
Zapłacą Flamandowie a nie to wezmą w pysk

 

Czytaj resztę wpisu »

Przewrotne „Epitafium” dla Boba Dylana…

Przewrotne „Epitafium” dla Boba Dylana, autorstwa Jacka Kaczmarskiego, czyli o upadku idoli młodości.


https://youtu.be/213yT3uE2Qo

Papier twój wróg! Amman, Waszyngton… i Olsztyn.

Nowa moda?! Wszystkie zdarzenia miały miejsce w ostatnim tygodniu.

Czyżby wszyscy pozazdrościli Banksy’emu?

[Prasówka] Niemiec może zarobić, a na Niemcach nie można zarabiać…

https://www.money.pl/gospodarka/niemiecki-dziennik-pisze-o-polsce-i-myli-kaczynskich-polacy-na-nas-poluja-6476028940347009a.html

Przejęcie niemieckich linii Condor przez Polaków to część wielkiego planu, a może i nawet wojny gospodarczej – uważają dziennikarze „Stuttgarter Zeitung”.

(…)

Jak jednak zaznacza, nie można wejść na ten szczyt bez konfrontacji z dotychczasowymi ekonomicznymi liderami kontynentu – a więc przede wszystkim z Niemcami. Krökel przypomina słowa polityków PiS, którzy zapowiadają „dogonienie” Niemiec do 2040 roku.

– „Dogonić” znaczy po polsku „skrócić dystans”. Ale warto też pamiętać, że ten czasownik niegdyś oznaczał też coś innego. „Polowanie”

(…)

„To prawdziwa ofensywa. Polacy szykują się do naprawdę wysokich lotów” – uważa dziennikarka, zastanawiając się jednak, czy te ambicje nie są jednak trochę na wyrost. „To jest naprawdę wypowiedzenie nam wojny?” – pyta retorycznie dziennikarka.

Kajetan Morawski wspomina prof. Szymona Askenazego

Kolejny cytat ze wspomnień Kajetana Morawskiego:

Najbardziej uderzającą syntezą żydostwa i polskości był jednak profesor Szymon Askenazy. Żydom, którzy wstydzili się swego pochodzenia, wymyślał od parchów. Polakami, którzy pomniejszali przeszłość swojego narodu, pogardzał. Na ścianie w jego gabinecie podobizny księcia Józefa Poniatowskiego i księcia Adama Czartoryskiego sąsiadowały z podobiznami dwóch przodków, wielkiego siedemnastowiecznego rabina lwowskiego Chachama Cwi i Salomona, wpierw lekarza nadwornego Zygmunta Augusta, a następnie przedstawiciela Wysokiej Porty w szeregu rokowań międzynarodowych i tym samym pierwszego w rodzinie Askenazych dyplomaty. Profesor szczycił się swoimi żydowskimi antenatami. Równocześnie podkreślając swą polskość, zauważył kiedyś, że mimo krytyk Dmowskiego od wielu poglądów obozu narodowego dzieli go właściwie tylko szerokość jednego naskórka! Każdy, kto znał go bliżej, poświadczy, że w swej skomplikowanej, hardej i namiętnej duszy obie te tradycje chciałoby się prawie powiedzieć, oba te nacjonalizmy łączył głęboko i szczerze. Któregoś dnia zaszedł do mnie do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, by ze zwykłą gwałtownością i dialektycznym talentem oburzać się na rzekomo zbyt daleko idące ustępstwa, zawarte w przygotowywanym przez rząd projekcie układu polsko-litewskiego. Wysłuchawszy moich kontrargumentów, wykrzyknął uniesiony zapałem:

– W każdym razie przyzna pan, że nie tak bronili przodkowie nasi Wilna!

W tym miejscu zatrzymał się nagle i dodał:

– Pańscy przodkowie! Bo moi robili wówczas co innego!

Rozróżnienie to stosował do przeszłości. W czasie teraźniejszym czuł się do obrony sprawy polskiej upoważniony i zobowiązany nie tylko na równi z innymi, ale ze względu na posiadaną wiedzę i talent może w stopniu jeszcze wyższvm.

Cytaty.

1.

– Dobrze mówi – potwierdził brat Odżwierny. – Mój gospodarz strasznie mnie uciska. Wali w drzwi i ciągle gada o czynszu, co to go podobno nie zapłaciłem. Ohydne kłamstwo… A sąsiedzi uciskają mnie co noc, chociaż im tłumaczę, że cały dzień pracuję, a człowiek musi znaleźć chwilę, żeby nauczyć się gry na trąbie. To jest ucisk, nie ma co. Jeśli nie jęczę pod butem tyrana, to już nie wiem, kto jęczy.
– Jeśli tak to ująć… – powiedział wolno brat Strażnica. – Myślę, że szwagier uciska mnie przez cały czas. Kupił sobie nowego konia i bryczkę. A ja nie mam bryczki. I gdzie tu sprawiedliwość? Założę się, że król by nie pozwolił na taki ucisk, i żeby żony uciskały ludzi pretensjami, dlaczego nie mamy nowego powozu jak nasz Rodney i w ogóle.
Najwyższy Wielki Mistrz słuchał tego z lekkim zawrotem głowy. Czuł się jak ktoś, kto wprawdzie słyszał, że istnieją lawiny, ale kiedy upuścił śnieżkę na szczycie góry, nawet nie pomyślał, że może doprowadzić do tak wstrząsających rezultatów. Przecież wcale nie musiał im podpowiadać
– Król na pewno miałby coś do powiedzenia o gospodarzach – westchnął brat Odźwierny.
– I wypędziłby ludzi z modnymi bryczkami – dodał brat Strażnica. – Zresztą pewnie kupionymi za kradzione pieniądze.
– Myślę – wtrącił Najwyższy Wielki Mistrz, popychając rozmowę w pożądanym kierunku – że mądry król zakazałby modnych bryczek jedynie tym, którzy nie zasługują na nie.
W dyskusji nastąpiła przerwa: zebrani bracia w pamięci dzielili wszechświat na zasłużonych i nie zasłużonych, po czym ustawiali się po odpowiedniej stronie.
– Tak by było uczciwie – przyznał wreszcie brat Strażnica.

2.

Oceniając zasadność wątpliwości co do bezstronności sędziego, sąd bierze pod uwagę wszelkie okoliczności, które mogą mieć wpływ na jej zachowanie. Mogą one obejmować powiązanie sędziego ze stronami sporu, okoliczności świadczące o uzależnieniu sędziego od określonych podmiotów zewnętrznych, w tym innych organów państwa czy partii politycznych. Znaczenie może mieć przy tym sposób uzyskania określonych profitów lub awansów przez sędziego.
(…)
W celu osiągnięcia standardu niezawisłości sędziów konieczne jest także stworzenie pewnej atmosfery wokół działalności orzeczniczej, którą prowadzą. Wymaga ona zaniechania deprecjonowania sędziów in genere, jako przedstawicieli pewnego zawodu (służby publicznej), prezentowania w szczególności przez polityków lub media pod ich wpływem, oczekiwań co do rozstrzygnięć w konkretnych sprawach, wypowiadania się z aprobatą o tych, którzy współdziałają z określoną siłą polityczną obejmując oferowane przez nią funkcje w strukturach administracyjnym wymiaru sprawiedliwości, a z dezaprobatą i wręcz wrogo o tych, którzy wobec takich postaw są krytyczni, tak samo jak co do intencji władzy politycznej i deklarowanych przez nią celów prowadzonych reform.

Ilustracja znaleziona w internecie. Zupełnie nie związana z cytatami

Foreign Office czeka na przewrót majowy

We wspomnieniach Kajetana Morawskiego (1892-1973), dyplomaty i ministra w rządzie Witosa, zatytułowanych „Tamten brzeg. Wspomnienia i szkice” znalazłem taki ciekawy fragment dotyczący „wypadków majowych” w 1926 roku:

]eden z posłów naszych na Bliskim Wschodzie otrzymał od swego brytyjskiego kolegi, z którym łączyła go dawna osobista zażyłość, udzielane z daleko posuniętą otwartością informacje o polityce rządu Jego Królewskiej Mości. Z tego więc źródła doszedł mnie już po wypadkach majowych list wysłany kurierem dyplomatycznym, ale adresowany do mnie osobiście. W liście znalazłem odpis depeszy okólnej wystosowanej dwa tygodnie wcześniej przez Foreign Office. Depesza wyrażała się przychylnie o opozycji przeciw formującemu się gabinetowi Witosa, zapowiadała, iż gabinet ten zostanie siłą usunięty, i stwierdzała, że taki obrót rzeczy odpowiada interesom brytyjskim. Jako motyw podawała, że Witos, a zwłaszcza minister skarbu Zdziechowski, sprzeciwiają się zalecanej przez Wielką Brytanię kontroli Ligi Narodów nad polską polityką gospodarczą. Przywódcy opozycj i wykazują natomiast wiele więcej zrozumienia dla konieczności współpracy młodego państwa z instytucjami międzynarodowymi!

Przesłany mi odpis, jako dotyczący spraw publicznych, zwróciłem Ministerstwu Spraw Zagranicznych.

Te wspomnienia polecam na równi ze wspomnieniami Mieczysława Jałowieckiego (Wydane m.in pod tytuem: „Na skraju Imperium i inne wspomnienia„), o których kiedyś wspominałem. Stanowią bowiem ciekawe świadectwo trudnych początków polskiego państwa po latach zaborów.

Swój stosunek do zamachu majowego autor przedstawił następująco:

By wyplenić partyjniactwo, przerwał siłą zamach majowy postępującą stale, choć powolnie, ewolucję; Spadkobiercy zamachu, szukając nowych rozwiązań, zgubili po drodze wielonarodowość, a znaleźli monopartię. Czyż dziś, po erze Hitlera i stalinizmu, znajdzie się jeszcze Polak, który by był im za to wdzięczny?

Największą szkodę wyrządzili chyba sobie samym. Bo na barki obozu, który lubił sobie przypisywać wyłączną zasługę za wyzwolenie kraju w roku 1918, spadł po roku 1939, równie niesłusznie, ciężar wyłącznej odpowiedzialności za klęskę.

Karnawał!

Polecam – prof. Wojciech Kudyba o centralizcji rynku wydawniczego.

Całość: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-wojciech-kudyba-rzecz-o-stanie-literatury/

Wypada też zauważyć, że polityka literacka wielkich mediów już pod koniec lat 90. zbiegła się z polityką literacką państwa. Oznaczało to daleko idącą symbiozę koncernów medialnych, dominujących wydawnictw oraz takich instytucji państwowych jak m.in. Instytut Książki. Dzieła niestandardowe, zachęcające do dyskusji ze sformatowaną przez media koncepcją rzeczywistości, skazane były odtąd na wegetację w niszach. Na taśmę promocji trafiały jedynie te utwory, które powielały ideowy format centrali. Jej symbolem stała się nagroda Nike – flagowy produkt koncernu Agora. Jak pisze Przemysław Czapliński, „od roku 1997 opinia publiczna poczęła uznawać listę książek nominowanych do Nike za rzeczywisty, kompletny i wyczerpujący spis najważniejszych lektur roku”.

Co dalej?

Jak nietrudno się domyślić, ekonomiczno-ideowa centralizacja sceny literackiej miała ogromny wpływ nie tylko na świadomość czytelników, ale także na świadomość autorów. Każda centrala wytwarza przecież pewien obieg informacji, dzięki któremu pisarze dowiadują się o tym, jakie tematy i sposoby pisania mogą zapewnić literacki sukces, a jakie spowodują wykluczenie z literackiego mainstreamu. Jak zauważa Czapliński, uczestnicy sceny literackiej „usiłują podrobić styl książek zwycięskich”.

[Znalezione w internecie] Marszałek w social mediach

Dokument fabularyzowany „Wieniawa”

Poeta-kawalerzysta-ambasador

https://vod.tvp.pl/website/wieniawa,40085527

A zainteresowanym postacią Bolesława Wieniawy-Długoszewskiego polecam książkę: Wspomnienia o Wieniawie i o rzymskich czasach, autorstwa Mariana Romeyko (attache wojskowego przedwojennej ambasady RP w Rzymie)

[Prasówka] Fałszywy profesor lub prawdziwy Dyzma…

https://www.tvp.info/29474107/falszywy-profesor-z-pociagiem-do-nauki-edukacje-bedzie-kontynuowal-w-wiezieniu

46-letni Mariusz K., który jako dr hab. Noah Rosenkranz zatrudnił się w pięciu wyższych uczelniach i wykładał prawo (…).

Mężczyzna podawał się za izraelskiego naukowca i nagradzanego prawnika.
Naciągnął szkoły wyższe na ponad 130 tys. za wykłady dla studentów.

(…)

W czasie śledztwa Mariusz K. przyznał się do większości zarzutów.
Przekonywał jednak, że nigdy jego celem nie było dokonanie oszustwa,
ponieważ „prowadził wykłady, więc zarobił pieniądze uczciwie”.

(…)

Roger Scruton (1944-2020) R.I.P.

[Muzyczne zaskoczenia] Szumią jodły… po niemiecku.

czyli Rauschen hör´ ich Tannen leise (oczywiście z opery Halka) w wykonaniu Marcela Wittrischa (1901-1955)

Wcześniejsze wpisy z hasłem „Halka”

1 stycznia 1858 r. Premiera „Halki” Stanisława Moniuszki.

[Znalezione w sieci] Re-premiera filmu „Halka” z 1929

Witaj Nowy Roku…

Zbliża się ku końcowi dopiero trzeci dzień nowego, 2020 roku, a historia sobie przyspieszyła:

wspierane przez Iran bojówki oblegają amerykańską placówkę dyplomatyczną, a w odpowiedzi Stany Zjednoczone zabijają jednego z ważniejszych ludzi w Iranie, Suleimaniego. W USA wybory, więc można się obawiać że sytuacja zmierza ku wojnie, prawdopodobnie toczonej przez „zastępców” wspieranych przez Iran lub USA (proxy war).

Jakby tego było mało Rosja zakręca Białorusi gaz, a szef sztabu armii tajwańskiej ginie w katastrofie lotniczej. Dodajmy że pod koniec zeszłego roku Turcja postanowiła wysłać swoje wojska do Libii.

Jak to szło w tym chińskim przekleństwie?

„Obyś żył w ciekawych czasach.

[Polecam] Pato… emigracja.

Uśmiechnij się (?!) jesteś w nie-ukrytej kamerze…

.. Na szczęście na razie tylko w Chinach.

https://cyfrowa.rp.pl/globalne-interesy/42722-1984-w-2020-roku-rusza-system-totalnej-kontroli-miliarda-ludzi?utm_source=rp&utm_medium=teaser_redirect

1984 w 2020 roku. Rusza system totalnej kontroli miliarda ludzi

(…)

Punkty tracić można oczywiście na wiele sposobów, nie tylko popadając w długi czy łamiąc przepisy ruchu drogowego. Karane jest też m.in.: zbyt długie granie w gry na konsolach, kupowanie zbyt dużej ilości alkoholu czy śmieciowego jedzenia, wyprowadzanie psa bez smyczy lub posiadanie psa, który zbyt dużo szczeka, zamieszczanie „fake newsów” w mediach społecznościowych, wchodzenie na niewłaściwe witryny internetowe a nawet posiadanie internetowego znajomego, który ma niski poziom punktów w systemie kredytu społecznego. System oceny zaczął już obejmować nie tylko ludzi, ale również spółki, które będą przez to musiały bardziej dbać o zadowolenie rządu, by móc przez przeszkód działać w Chinach.

#Readlist2019

Naomi Klein, No logo, Muza 2016, s. 365

„Od czasów pierwszej kampanii reklamowej, która wymyśliła maskotki mające przydawać swojskości masowo wytwarzanym towarom, to właśnie za sprawą marketingu odległość między produktami a miejscem, w którym się je wytwarza, stale rosła. Przytoczmy słynne ostrzeżenie Helen Woodward, guru copywriterów z lat 20.: „Jeśli macie reklamować jakiś produkt, to nigdy nie oglądajcie fabryki, w której powstał […]. Nie przyglądajcie się ludziom przy pracy […], bo jeśli się pozna prawdę o czymkolwiek, rzeczywistą, głęboką prawdę, bardzo trudno jest pisać płytkie bzdury, które to coś mają sprzedać”.

(Link) Szydziliście z efektów specjalnych do serialu „Wiedźmin”. Po latach przeczytajcie wywiad z twórcą!

Efekty specjalne do serialu Wiedźmin w reżyserii Bromskiego komentował chyba każdy, kto oglądał ten serial w momencie jego premierowej emisji. Stało się nawet pewnym banałem komentowanie każdego nowego filmu słowami „byle tylko efekty nie były jak w Wiedźminie”. Tymczasem po 15 latach mamy okazję przeczytać wywiad z jednym z twórców. Wywiad, który wiele wyjaśnia.

https://tech.wp.pl/stworzyl-nieslawnego-smoka-z-wiedzmina-nam-opowiada-o-kulisach-tworzenia-filmu-6186216256382593a

Ocenia pan projekt smoka jako zły. Co jeszcze tam nie grało?
Animacja wyszła w miarę dobrze, ale projekt w całości był po prostu słaby. Zamiast zatrudnić projektantów, którzy byliby na poziomie zachodnim i zrobili coś naprawdę dobrego, postawiono na design rodem ze Smoka Wawelskiego – z brzuszkiem, rodem z bajek i komiksów. To nie wyglądało dobrze i nie było zgodne z opisem z książki. Cała produkcja miała problem ze stroną wizualną. Bardzo często, kiedy robiliśmy ciekawsze projekty, bo cały czas obserwowaliśmy zagraniczne trendy, to już końcowe efekty były cofane przez producentów. Tak było w momencie, kiedy zaczęliśmy pracę nad serialem.
Dlaczego?
Bo uważali, że to źle wygląda, a tak naprawdę było nowoczesne. Mieli pewną blokadę na nowości i pomysł na estetykę rodem z filmów z Panem Kleksem. Preferowali wizję osoby, która robiła gumowe potwory.
Problemem stało się nastawienie producentów.
Oczywiście. Miałem okazję oddawać swoje prace na wystawę dotyczącą sztuki wizualnej w Wiedźminie, którą organizowała moja koleżanka, Anna Gwóźdź. Zebrała stroje i rekwizyty z planu i to po prostu wygląda bardzo słabo. A wtedy był już „Władca Pierścieni”, który ma przecież tyle samo lat co „Wiedźmin”, a dalej ma jedne z najlepszych kostiumów w historii.
Może po prostu kończył się budżet.
Wiadomo, że była to jakaś istotna kwestia, ale producenci mieli naprawdę dużo pieniędzy. Cały czas wszystko rozbijało się o ich myślenie. Przecież to był wtedy najdroższy film w Polsce, ale budżet był marnowany.
Na co?
Powiem tylko, że główny producent trafił jakiś czas później do więzienia. Jako twórca niezależny, gdzie liczy się każda złotówka w procesie tworzenia, mam straszliwą awersję do podejścia dużej kinematografii do wydawania pieniędzy, które często są wyrzucane w błoto.

Boże Narodzenie

polecam artykuł „Praca w fast-foodzie nie hańbi”.

https://krytykapolityczna.pl/kraj/wojcik-praca-w-fast-foodzie-nie-hanbi/?hide_manifest

W debacie publicznej zwykle nie docenia się zawodów wykonywanych przez tradycyjną klasę robotniczą, za to przecenia się zawody typowe dla tak zwanych białych kołnierzyków. Choć to te pierwsze często mają dużo większą społeczną użyteczność. Nie jest to zresztą polska specyfika. David Graeber, antropolog z London School of Economics, opisał to zjawisko w tekście Fenomen gówno wartych prac (opublikowanym w Polsce przez „Nowego Obywatela”) oraz w książce Bullshit Jobs. A Theory, wydanej właśnie w Polsce jako Praca bez sensu. Teoriaprzez Krytykę Polityczną.

(…)

Twierdzenie, że niedawny pracownik fast foodu nie jest godny piastowania de facto najniższego w hierarchii stanowiska w administracji rządowej, jest przejawem zjawiska, które opisał Graeber. Prawda jest taka, że gdyby wszyscy polscy politycy mieli doświadczenie w pracy w fast foodzie, polska polityka byłaby lepsza. Smażenie kurczaków nie tylko uczy pokory i wytrwałości, ale też pozwala dostrzec wiele rzeczy,
których się nie widzi z wysokości biurowca

Wróżba…

http://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/wiersze/wrozba/

Jacek Kaczmarski

Wróżba

Kary nie będzie dla przeciętnych drani,

A lud ofiary złoży nadaremnie.

Morderców będą grzebać z honorami,

Na bruku ulic nędza się wylęgnie.

Pomimo wszystko świat trwać będzie nadal –

W Słońce i Kłamstwo wierzą ludzie prości.

Niedostrzegalna szerzy się zagłada,

A wszystkie ręce lśnią aż od czystości.

Handel, jakich nie było, z chciwością się zmaga,

Na gorycz popytu, na zdradę ceny nie ma.

Uczynków złych i dobrych kołysze się waga

Z pełnymi krwi szalami obiema.

Nieistniejące w milczeniu narasta,

Aż prezydenci i gwiazd korce bledną.

Coś się na pewno wydarzy – to jasne,

Ale nam wtedy będzie wszystko jedno.

Jacek Kaczmarski

28.2.1982

Azyl dla opozycyjnych dziennikarzy. Pismo, które dało zarobić zwolnionym publicystom – TVP Tygodnik – Magazyn widzów i czytelników

https://tygodnik.tvp.pl/45759673/azyl-dla-opozycyjnych-dziennikarzy-pismo-ktore-dalo-zarobic-zwolnionym-publicystom

Po wprowadzeniu stanu wojennego „Niewidomy Spółdzielca” dla wielu znanych dziennikarzy sympatyzujących z Solidarnością stał się enklawą, oazą wolności. Wielu z nich po 13 grudnia 1981 nie przeszło tzw. akcji weryfikacyjnej. (…) Na ratunek przyszły niszowe redakcje, jak właśnie „Niewidomy Spółdzielca”, które spełniły swoją rolę – dzięki nim dziennikarze opozycyjni mieli pracę i nie stracili kontaktu z prasą oficjalną (oprócz tego pisali w prasie podziemnej).

– „Niewidomy Spółdzielca” to najbardziej znane czasopismo tego typu. Warto też wymienić „Wiadomości wędkarskie”, w których swój felieton miała Hanna Krall; w stanie wojennym pisała aluzyjnie, że „kiedy chcemy uciec przed smutną rzeczywistością, to jedziemy na ryby”. Poza tym były różne fuchy dziennikarskie; organizowała je Agencja Omnipress, spółdzielnia pracy założona m.in. przez Macieja Łukasiewicza (późniejszego redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”) – mówi Olaszek.

13 grudnia

1. „Czołgi na ulicach”

Artykuł z nagraniami zarejestrowanymi w Gdańsku przez „Solidarność”. A w nich słyszymy między innymi o użyciu broni przez wojsko.
https://przystanekhistoria.pl/pa2/teksty/60423,Czolgi-na-ulicach-Gdanska.html

2. Komentarz muzyczny

[Cytat] Michael Burleigh „Święta racja. 》Świeckie religie 《XX wieku.”

Drwiny z niezdecydowania autorytetów stały się charakterystyczne od lat sześćdziesiątych. Chciano niemal wierzyć, że coś złego zawsze wisi w powietrzu. W istocie stosunki między Kościołami i totalitarnymi religiami politycznymi były niezmiernie skomplikowane i dlatego ich rekonstrukcja wymaga niemałego wysiłku. W owym czasie niektóre z najwybitniejszych umysłów zmieniły swoje wcześniejsze zapatrywania i to przede wszystkim ta umiejętność, bardziej niż jakakolwiek inna, dowodzi ich wielkości. W przededniu wojny o Kościele katolickim napisało dwóch ludzi, którzy nigdy go zbytnio nie podziwiali ani nie cenili. Jeden z nich, Zygmunt Freud, napisał nawet wcześniej ostry tekst przeciwko religii jako takiej, choć sam powołał do życia dyscyplinę, która stała się rodzajem współczesnego kultu. W lutym 1938 roku Freud napisał, że to właśnie Kościół katolicki „daje silny odpór rozprzestrzenianiu się owego [totalitarnego] zagrożenia dla kultury”. W liście do syna dodał, że ma nadzieję, iż „Kościół katolicki jest bardzo silny i stawi zdecydowany opór”, jednak miesiąc później dzwony kościołów w Austrii miały obwieścić powrót syna marnotrawnego w osobie Führera’“. Dwa lata później przebywający na wygnaniu fizyk Albert Einstein poczynił ważne wyznanie na łamach amerykańskiego pisma „Time”: „Tylko Kościół zdecydowanie się przeciwstawił hitlerowskiej kampanii dławienia prawdy. Nigdy wcześniej nie darzyłem Kościoła szczególnym zainteresowaniem, teraz jednak odczuwam dlań wielki podziw, gdyż tylko jeden Kościół miał odwagę i wytrwałość, by stać po stronie prawdy intelektualnej i wolności moralnej. Dlatego muszę wyznać, że to, czym niegdyś pogardzałem, dziś wychwalam bez zastrzeżeń”.

Góra wyobrażona.

Lodowiec w wiosce Grindelwald i szczyt Wetterhorn w Alpach Berneńskich, Lafond Simon Daniel , 1778

Źródło: http://pauart.pl/app/artwork?id=559674aa0cf2c6aee07b5870

R. Macfarlane, Góry. Stan umysłu, Wydawnictwo Poznańskie 2018

W ciągu trzech wieków w postrzeganiu gór przez mieszkańców Zachodu dokonała się niezwykła rewolucja. Cechy, które wcześniej budziły odrazę, stromizna, odosobnienie, śmiertelne niebezpieczeństwa, zaczęto uznawać za ich największe zalety.

Mamy tu do czynienia z tak radykalną zmianą, że uświadamia nam ona kulturowe w znacznej mierze uwarunkowanie sposobu, w jaki reagujemy na krajobraz. Oznacza to, że kiedy patrzymy na pejzaż, nie postrzegamy tego, co się przed nami znajduje, lecz w dużej mierze to, co naszym zdaniem powinno się tam znajdować. Przypisujemy mu właściwości, których sam w sobie nie ma, na przykład okrucieństwo czy posępność, i stosownie do tego go oceniamy. Innymi słowy, czytamy krajobrazy, interpretujemy ich formy, patrząc na nie przez pryzmat naszego doświadczenia i wspomnień oraz tego, co składa się na naszą wspólną pamięć kulturową.

(…)

Tak więc to, co nazywamy górą, jest połączeniem fizycznych form świata z wyobraźnią ludzi – jest górą wyobrażoną. Z kolei sposob, w jaki ludzie odnoszą się do gór, niewiele ma wspólnego z faktycznymi obiektami ze skały i lodu. Góry są jedynie wypadkowymi geologii. Nie zabijają celowo ani też celowo nie zachwycają, wszelkie właściwości emocjonalne, które miałyby posiadać, są im narzucane przez wyobraźnię człowieka. Góry – podobnie jak pustynie, podbiegunowa tundra, głębokie oceany, dżungle i wszystkie inne rodzaje dzikiego krajobrazu, które tak bardzo uromantyczniliśmy – po prostu istnieją, pozostają na swoim miejscu, a ich fizyczne struktury ulegają stopniowemu przemodelowaniu pod wpływem sił geologicznych i atmosferycznych; istnieją niezależnie od naszych wyobrażeń. Są jednak również wytworami ludzkiego postrzegania, od wieków były powoływane do istnienia siłą wyobraźni.

[Polecam „Powstanie Listopadowe 1830-1831” fabularyzowany dokument z 1980 r.

Polecam z dwóch powodów, po pierwsze jest ciekawy, po drugie świetnie pokazuje kulisy polityki.

[Cytat bez związku, ale ciekawy] Rosyjscy emigranci a prasa.

Trzy minuty po trzeciej: powieść egzotyczno-sensacyjna
Teodor Parnicki

>Mijały miesiące, potem lata. Powrót do Rosji z bronią w ręku, na czele roty jakiejś wyimaginowanej białej armji, o którym marzył wieczorami, hołubiąc w sobie to marzenie, jako odtrutkę przeciw dziennym upokorzeniom, stawał się coraz bardziej problematyczny. W gruncie rzeczy przestał w niego wierzyć. Zapewnialy o tem jeszcze z uporem jedynie gazety emigracyjne. Rozumiał: redaktorzy też muszą z czegoś żyć. Przestał czytywać gazety.

Zakaz :)

Czasem globalizacja dotyka również Amerykanów… [Polecam artykuł] Peppa Pig changing accents in US: American parents claim children are talking like Brits because of show | London Evening Standard

Die Fackel — czasopismo drwiące. Cytat obszerny, ze wspomnień Hugona Steinhausa

  • „die Fackel” po niemiecku „pochodnia”
  • „fackeln” — „wahać się”

Hugo Steinhaus, Wspomnienia i zapiski, Wrocław 2002, s. 57-60

(…) dowiedziałem się, że wśród wielu cudów naddunajskich pojawia się w Wiedniu czasopismo „Fackel”. Mój wybitnie inteligentny przyjaciel przywiózł mi kilka numerów tego dziwnego periodyku w czerwonej okładce, który nie przyjmował ogłoszeń i nie zobowiązywał się wobec czytelników do regularnego pojawiania się. Inteligencja wiedeńska rozumiała „Fackel” jako produkt zdolnego dekadenta, lewicowego żurnalisty, który późną nocą, w kawiarni, pisze na kolanie dowcipne pamflety, kierując swoją satyrę przeciw burżuazji i przepijając prenumeratę ten genialny cynik daje swoim ofiarom do zrozumienia, że mają być dumne z tego, że mają zaszczyt wpłacać abonament na ,,Fackel”. Karola Krausa bo o nim mówimy chciano uważać za literata, coś w rodzaju Piotra Altenberga zresztą poetę z Bożej łaski — z domieszką Hardena, wydawcy berlińskiej „Zukunft”. Ta ocena była uzasadniona pierwszymi zeszytami ,,Fackel”, które ukazały się z końcem XIX wieku. Z początkiem wydawca dopuszczał artykuły także innych autorów, ale wkrótce zaniechał tego i „Fackel”, aż do śmierci Karola Krausa, która nastąpiła niedługo przed zajęciem Wiednia przez najgłupsze wojsko świata pod komendą najpodlejszych złoczyńców. Przed rokiem 1905 „Fackel” koncentrowała się przede wszystkim na sprawach wiedeńskich (…) Ale na szczęście natrafiłem na epokę późniejszą (rok 1906) i znalazłem lekturę na pięćdziesiąt lat. Kto czytał Biblię, tego z pewnością uderzyło wyliczanie drobnych, pozornie mało znaczących faktów, które razem wzięte mają być uwierzytelnieniem identyczności Zbawiciela. I tak być powinno: zanim się da kredyt moralny, zanim się przyjmie, że autor wie, o czym i jak pisać, że więc niezrozumiałość jest niezrozumieniem, że błąd logiczny nie jest u pisarza, lecz w rzeczy opisanej, że błąd stylistyczny świadczy o niedokształceniu czytelnika, a nie pisarza, zanim — powtarzam — otworzy się pisarzowi ten olbrzymi kredyt moralny, trzeba stwierdzić, czy zdarzają się te pozornie z jego prozą nie związane cuda, które go wyróżniają.

Cuda były. Zobaczył je nawet dziewiętnastoletni student, niezbyt biegle czytający po niemiecku, prowincjonalny młodzik bez kryteriów estetycznych, z zamiłowania matematyk, któremu przyjaciel dał czerwoną książeczkę ze słowami: – niech pan przeczyta; ten powinien należeć do naszego klubu pomylonych! Był to termin ulubiony w kole młodzików przejętych książką Physiologie des Schwachsinns, dopatrujących się u każdego, i w sobie półżartem osłabienia woli i myśli, właściwego dekadentom, a zmuszającego do wejścia do kawiarni i uniemożliwiającego wyjście z niej przed zamknięciem; nie pozwalającego zużyć na czesne z domu przysłanych pieniędzy, ani przeczytać książki do końca jednym słowem wyłączającego tryb życia uznany za rozsądny przez pozbawioną wyobraźni starszą generację. Zaliczenie Krausa do tego klubu (bez wiedzy zaliczonego) miało być dowodem uznania. Jeżeli jednak nie miał on nic wspólnego z generacją kupców, adwokatów i dziennikarzy, to chyba jeszcze mniej łączyło go z młodymi dekadentami — obie kategorie można zobaczyć w jego satyrycznej Operetce Literatur, jak przemawiają do siebie każda swoim językiem, niby przeciwne, a w gruncie rzeczy zgodne. „Przeznaczony już za młodu do handlu zajął się potem rzeczywiście literaturą” mówi Karol Kraus, trafiając tym epigramem obie sfery naraz.

Znaki szczególne czerwonej książeczki były nie do naśladowania.

Po pierwsze; brak ogłoszeń. Już za młodu dowiedziałem się od mojego tarnowskiego dziadka, że w gazetach tekst jest dodatkiem do ogłoszeń, że na nich stoi egzystencja wydawnictwa, a tekst redakcyjny jest tylko wabikiem ściągającym gazecie prenumeratorów i czytelników. Ogłoszenia natomiast dają wydawcom bez porównania mniej trudu, bo ich autorzy nie żądają zapłaty, ale sami płacą gazecie, i to grubo. W czerwonej książeczce na okładce każde« go numeru widniało ostrzeżenie: „ogłoszeń, egzemplarzy recenzyjnych i manuskryptów się nie przyjmuje; dołączone znaczki pocztowe zużywa się na cele Filantropijne”.

Po drugie: język. Każdy artykuł, każda glossa, każda odpowiedź, były jakby kute w kamieniu. Język żurnalistów, kupców, żydowskie naleciałości osławionej „Neue Freie Presse”, solecyzmy oficerskie, żargon berliński, wygnane były z „Fackel”. Mowa niemiecka, uwolniona od afektacji XIX wieku, od pedanterii profesorskiej i od profesorskiej nieskładni, ale także i od patosu Nietzschego i od telegraficznych skrótów literackich agentów XX wieku, stała się szczupła, muskularna, lekka i mocna. Składnia, interpunkcja, rytm, a nawet graficzny obraz tekstu były nieomylne.

Po trzecie: metoda polemiczna. Była zupełnie nowa — polegała na cytowaniu dokładnym, całymi stronicami. Dawała nawet czasem „Fackel” fotografie wycinku gazety. „Neue Freie Presse” była obiektem niezmiernie wdzięcznym. Ale i inne, np. „Österreichische Handelskorrespondenz”. To w tej gazecie ukazał się anons tej treści: „Golgota, atrakcyjna dla wystaw sklepowych, do nabycia”. Anons podawał cenę i adres. Karol Kraus przedrukował go w swoim tekście podając tytuł pisma, w którym go znalazł. Redakcja napisała do niego list domagający się „na podstawie §19 ustawy prasowej”, umieszczenia w najbliższym numerze „Fackel” sprostowania, że „nie jest prawdą, jakoby anons danej treści pojawił się w »Ósterreichische Handelskorrespondenz«, lecz przeciwnie prawdą jest, że taki anons nigdy tam się nie pojawił…”

Karol Kraus poszedł dalej niż wymagał list: umieścił cały tekst listu „Österreichische Handelskorrespondenz” od nagłówka do podpisu, po czym dodał już od siebie: „Tym samym powyższe żądanie spełniłem”. Ale ten koniec był początkiem, służył za motto namiętnej metafory: „Rzeczywiście pisał Karol Kraus anons, o którym mowa, nie mógł się pojawić. Bo, jeżeli jest coś, czego nie można użyć do przyciągania klienteli do kupieckich okien wystawowych, to chyba Golgota! Muszę zatem wierzyć redaktorom »Österreichische Handelskorrespondenz«, że takiego anonsu nie powinno było być, być nie mogło, nie było! Nie pierwszy raz to się mi zdarza, że rzeczy, które przedrukowuję, są niemożliwe, zatem nie istniejące. Przedrukowawszy je, sam swoim oczom nie wierzę tak jest i w tym wypadku. Musiałem śnić chyba i przyśnił mi się ten koszmarny anons. Wobec tego nie pozostaje mi nie innego, jak wziąć do ręki »Österreichische Handelskorrespondenz«, jeszcze raz przeczytać to miejsce i stwierdzić, że w numerze »Österreichische Handelskorrespondenz« z dnia… mies… roku 19.. str… kol… wiersz… widnieje ogłoszenie: »Golgota, atrakcyjna dla wystaw sklepowych, do nabycia za… koron w firmie.. w..«”

Na to już nie «było sprostowania, a każdy czytelnik „Fackel” mógł w każdej niemal kawiarni zażądać cytowanego numeru „Österreichische Handelskorrespondenz” i sprawdzić ów anons. Zastanowiwszy się nad nieodpartą apostrofą Krausa, zrozumiałem, że redakcja „Österreichische Handelskorrespondenz” nie była bezczelna, a zaprzeczyła dlatego, że po przeczytaniu ogłoszenia w przedruku „Fackel” ujrzała jego monstrualność i nie chciała wprost uwierzyć, że mogła była na swoich łamach głosić atrakcyjność Golgoty. Ten przykład nauczył mnie, że przedruk, nawet dosłowny, nawet fotografia tekstu oryginalnego, może być rewelacją — pojąłem, że niezgłębione tajemnice mieszczą się w filozofii słowa. Idealny cel polemiki, więcej niż écraser l’infâme, bo zniesławienie, tu został osiągnięty.

Ciekawostką jest, że wszystkie numery czasopisma Fackel zostły zeskanowane i udostępnione czytenikom na stronie: https://fackel.oeaw.ac.at/

* Wytłuszczenia pochodzą od Bestiariusza kulturalnego

Odkrycia muzyczne — Sivert Høyem. Wpis ze wstawką filmograficzną.

Jestem fanem niepoprawnego politycznie serialu „Okupowani”*, dlatego słucham sobie od czasu do czasu piosenki „Black and Gold” Siverta Høyema użytej jako ilustracja muzyczna w czołówce w ww. serialu:

A ponieważ, przed serialem, nigdy o tym artyście nie słyszałem, poszukałem i innych piosenek, takich jak na przykład ta:

czy też niezmiernie efektowny koncert na ateńskim Akropolu:

 

PRZYPIS (*)

Serial „okupowani”, obraz z gatunku political fiction opisuje fikcyjną „miękką okupację” Norwegii przez Rosję. Twórcy stworzyli całą gamę postaci: od konformistów próbujących się urządzić w nowej sytuacji, przez ludzi obojętnych, aż po członków członków ruchu oporu.

Polecam. Do obejrzenia za darmo na stronie Telewizji Polskiej: https://vod.tvp.pl/website/okupowani,43177584

Cytat okolicznościowy, na okoliczność pierwszego posiedzenia Sejmu RP IX kadencji.

Chciałbym mianowicie, wtedy kiedy ten gmach opuszczę, (…) że wtedy, kiedy się to wreszcie skończy – będę mógł wyjść na ulice tego miasta, wyjść i popatrzeć ludziom w oczy. I tego wam – Panie Posłanki i Panowie Posłowie – życzę po tym głosowaniu.

Jan Olszewski (1930-2019)

[Popkulturowo] Oczekiwanie na kandydata opozycji.

Z góry przepraszam, tych którzy nie lubią tematów politycznych na moim blog. 🙂

Tak mi się tylko skojarzyła scena z filmu „Kilerów 2-ch” z informacjami o możliwym starcie pewnego dziennikarza katolickiego z telewizji  (T*N) w wyborach prezydenckich. Co prawda myślę, że akcja ma na celu zwiększenie zainteresowania jego nową książką, ale…

oczekiwanie €na kandydata.jpg

 

[Bezdroża motoryzacj] Polecam film „Bentley Ultratank. First Run”

Kompleksy i pycha. Refleksja historyczno-komputerowa..

Mamy teraz wysyp „ekspertów” z pokolenia graczy w „Europę Universalis”. Oni po prostu wiedzą (sic!), że poprowadziliby Polskę przez wieki dużo lepiej niż ówcześni władcy/urzędnicy/politycy. Zapominają, że decyzje podejmuje się dużo trudniej, gdy nie można wrócić do „save’a” sprzed katastrofy…

źródło ilustracji: https://media.moddb.com/images/mods/1/29/28470/dc3.png

[Polecam] Wikiplatonizm – Blog Wikimedia Polska

http://blog.wikimedia.pl/blog/2019/11/02/wikiplatonizm/

Najdłuższy artykuł o Platonie ze wszystkich wersji językowych
Wikipedii na całym świecie. I to właśnie w polskojęzycznej wersji
największej wolnej encyklopedii. Hasło było rozbudowywane przez
najlepszych znawców tematu – doktorów i profesorów, a także studentów
filozofii. Przeczytajcie, jak powstawało i dlaczego warto do niego
zajrzeć.

To powód do dumy. Artykuł opracowany w taki sposób, że korzystać
można z niego jak z najlepszej publikacji naukowej. Oczywiście
uzupełniono bibliografię i źródła. Artykuł
został również nominowany do hasła medalowego. Takim statusem określa
się najlepsze jakościowo i merytorycznie artykuły w Wikipedii.

[Polecam] Artykuł Dawida Hallmanna o Tarnowie, i o samorządzie.

https://merytoryczny.pl/tarnow-ostatni-gasi-swiatlo/

Minęło 15 lat. Z tamtego Tarnowa pozostały głównie budynki. Większość
ludzi, których wtedy poznałem wyjechała. Uciekli nawet uchodźcy z Syrii.
Doszli do wniosku, że mimo wszystko w Damaszku będzie im lepiej. Stąd
też często określam Tarnów mianem “Damaszku Europy”.

Skierniewice, Michałowice, Kolumbia, Bitcoin…

W tym tygodniu obiegła świat elektryzująca wiadomość, że polska policja zatrzymała człowieka, który był mózgiem operacji mającej dokonywać prania pieniędzy kolumbijskich karteli narkotykowych przy pomocy giełdy bitcoinów. Poszukiwany był Panamczykiem z kanadyjskim obywatelstwem – prezesem zarządu spółki Crypto Capital.

Spółka – która dokonywała tych transakcji założyła konto w… Banku Spółdzielczym w Skierniewicach, a jako siedzibę wybrała małą podwarszawską gminę, Michałowice.

Mimo, że konto otworzyła „spółka z o.o.” do której założenia jak wiemy wystarczy jedynie 5.000 złotych, policja zajęła na jej kontach w Banku Spółdzielczym 1,4 mld złotych.

Źródła:

https://www.polskieradio24.pl/5/3/Artykul/2390892,Ivan-Manuel-Molina-Lee-zatrzymany-Narkotykowy-boss-wyladowal-w-Warszawie

https://medium.com/@justsomeperson/uncovering-the-real-cartel-in-bitcoin-814427d00f54

PS. Czyżby nastąpił czas na kolejny sezon serialu znanego z platformy typu vod o nazwie zaczynającej się na N.?

narcos skierniewice

 

 

24.10.1795

Pamiętamy! 19-30 X 1984

bł. ks. Jerzy Popiełuszko (1947-1984)

W tygodniku „Niedziela” (edycja włocławska) pisano w 2003 r.:

W niemal dokładnie 10. rocznicę męczeńskiej śmierci Księdza Jerzego, w 1994 r. Zbigniew Herbert przypominał, że czynności procesowe nie przyniosły odpowiedzi na wiele istotnych pytań. „Tak więc nie wiemy, i już się chyba nigdy nie dowiemy, kto kierował zbrodnią. Sędzia,
uniewinniając Ciastonia i Płatka, w obszernym uzasadnieniu wił się jak piskorz; osobliwy ten prawnik dawał do zrozumienia, że mógłby
skazać oskarżonych, gdyby w aktach sprawy znalazł się dokument w rodzaju: Rozkaz – zabić ks. Jerzego Popiełuszkę. Czytelny podpis i
data”.

Źródło

Refleksja polityczno- historyczna

Gdy patrzę na los Kurdów, którzy kolejny raz pozbawiani są możliwości stworzenia własnego państwa i wydawani na pastwę „basileusa/cara” Erdogana, widzę jak wielkim „Cudem nad Wisłą” był rok 1918 dla Polaków.

Poniżej jeden z plakatów przygotowanych w związku z plebiscytami na terenie dawnego zaboru pruskiego (1920).

„1918” to skrót myślowy – właściwie to chodzi mi o lata 1914-1922.

Skrzydła.

Cytat. O wyborach, ale tak zupełnie ogólnie.

Agata Kaźmierska i Wojciech Brzeziński „Strefy cyberwojny”

To demokracja czasów Netflixa mówi prof. Dariusz Jemielniak, który od lat bada przemiany, jakie napędza internet. Tak jak Netflix wie lepiej niż my sami, co chcemy obejrzeć, potencjalnie tego rodzaju asystent mógłby podejmować za nas decyzje. Tylko jakiego rodzaju problem to rozwiązuje? Problem czasu na pewno nie jest najważniejszym problemem demokracji, bo jeśli ktoś twierdzi, że nie ma go, żeby iść i zagłosować, to jednocześnie pokazuje, że mu nie zależy. Taki system byłby też bardzo podatny na manipulacje. W ogóle pomysł głosowań przez internet to jest pomysł z piekła rodem. Jeśli mamy zwykle głosowanie z kartką, to mamy możliwość kontroli, także społecznej. A jeśli są wybory całkowicie elektroniczne, to nie mamy zielonego pojęcia, co ktoś w algorytmie napisał.

I tu dochodzimy do może najważniejszego problemu. Jesteśmy już całkowicie uzależnieni od cyfrowych narzędzi, bez których nasz świat polityka, gospodarka, edukacja, a nawet kultura i sztuka wzasadzie nie mogą funkcjonować. Tymczasem nie mamy możliwości przekonania się, jak one działają, na jakich regułach opierają swoje decyzje, dlaczego dokonują takich, a nie innych wyborów, od których zależy życie ludzi i funkcjonowanie całych społeczeństw.

Żyjemy w czasach, w których jedna literówka w kodzie napisanym przez przemęczonego programistę może mieć na nas taki wpływ, jak pędzący tirze z przysypiającym kierowcą za kółkiem. Różnica jest taka, że tira widzimy i możemy przed nim (czasem) uskoczyć. Błąd w algorytmie lub ktoś umyślnie manipulujący jego lukami może nas wziąć zupełnie z zaskoczenia.

Polecam.

Kot.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Cytat sprzed 40 lat, ale wciąż aktualny.

Bądźcie odpowiedzialni za ład społeczny i moralny, ład myśli i uczuć, odpowiedzialni za przyjęte na siebie obowiązki, za miejsce, jakie zajmujecie w ojczyźnie, w narodzie, w państwie, w życiu zawodowym. Tą drogą idzie się do wielkości. A narodowi potrzeba wielkości. Nie myślcie, że naród może wypełnić swoje zadanie tylko z pomocą ludzi bez wyrazu, którzy żyją byle jak, aby przeżyć, aby jakoś się odkuć, aby wykręcić się tanim kosztem; dzisiaj na uczelni profesorowi, a jutro na urzędzie czy stanowisku podjętym obowiązkom. Łatwizna życiowa jest największym wrogiem współczesnej Polski. Nie tylko niekompetencje, ale i nieuczciwość ludzi kompetentnych, wykształconych, znających swoje zadania, nawet dobrze uposażonych, może doprowadzić do straszliwej katastrofy naszej ojczyzny.

Źródło.

[Prasówka] Zombifikacja dzieci. O pladze smartfonów | Pismo. Magazyn Opinii

https://magazynpismo.pl/zombie-fonoholizm-dzieci-smartfon/

Zombifikacja dzieci. O pladze smartfonów
autor KAROLINA LEWESTAM

… rozmowa o smartfonach i tabletach z innymi rodzicami to zrytualizowany już taniec westchnień połączonych z rozkładaniem rąk. (…) trzeba powiedzieć: „Taak, teraz dzieciaki są inne” i przytoczyć rzewny autobiograficzny kawałek o dzieciństwie spędzonym na osiedlowym podwórku.

To połączenie nostalgii i rezygnacji tylko pozornie skierowane jest przeciwko tej technologii; w rzeczywistości stanowi sprytny trik psychologiczny ją afirmujący. Nostalgia za dawnymi czasami wpisuje bowiem oświetlone ekranami dzieci w nieuchronny proces postępu, tym samym rozgrzeszając bezradnych opiekunów, pozwalając im swoje porażki w kontrolowaniu cyfrowego życia dzieci złożyć na karb procesu historycznego, nad którym nie mają przecież żadnej kontroli. Ale dzieci nie są teraz drastycznie inne niż były dotychczas; iPhone pojawił się dopiero kilka lat temu; postęp nie może być tajemniczą siłą wyjaśniającą i sankcjonującą absolutnie wszystko. Tymczasem, jak mówił Virilio w wywiadzie dla „Vice”, dziś „postęp zastąpił Boga”. To, co postępowe, jest z definicji dobre, a przynajmniej nieuchronne. „A technologię trzeba cenić tak, jak sztukę – dopowiada Virilio, nawołując do krytyczniejszego spojrzenia na wynalazki współczesności. – Nie powiedzielibyśmy miłośnikowi sztuki, że nie może woleć abstrakcji od ekspresjonizmu. Kochać znaczy wybierać. Tymczasem dziś miłość [do wszelkiej nowej technologii] stała się obowiązkiem. Postęp ma wszystkie defekty totalitaryzmu”.

(…)

– pójdę drogą twórców całego tego pandemonium, Steve’a Jobsa i Billa Gatesa. Jobs w swej dwulicowej podłości nie pozwalał własnym dzieciom używać iPada; Gates dał swoim telefony, dopiero gdy pokończyły czternaście lat. Jak donosił kiedyś „New York Times”, nianie w Dolinie Krzemowej często mają zakaz używania telefonów przy dzieciach, a potomstwo technorodziców masowo chodzi do wolnych od technologii szkół waldorfskich czy montessoriańskich. Najwyraźniej ten, kto dobrze rozumie potencjał technologii mobilnej, chętnie zarzuci nią ludzkość, ale własne dzieci będzie chronił.

* (Wytłuszczenia – Bestiariusz)

[Prasówka] www.swiatrolnika.info – Greta? Kiedyś była moda na sztuczne choinki, straszenie dziurą ozonową, promocję oleju palmowego, zakaz normalnych żarówek…

https://www.swiatrolnika.info/publicystyka/6528-greta-kiedys-byla-moda-na-sztuczne-choinki-straszenie-dziura-ozonowa-promocje-oleju-palmowego-zakaz-normalnych-zarowek-i-co-sie-okazalo

Greta? Kiedyś była moda na sztuczne choinki, straszenie dziurą ozonową, promocję oleju palmowego, zakaz normalnych żarówek… I co się okazało?

Pamiętam, jak na początku lat ’90 koledzy ze szkoły pytali, jak mogę mieć w domu na Święta żywą choinkę – przecież to takie nieekologiczne: oni mają plastikowe „drzewka”, których nikt nie musiał wycinać z lasu. W gazetach ukazywały się poważne artykuły na temat nie ekologiczności żywych choinek.

Potem okazało się, że jedna plastikowa choinka jest dla środowiska tak szkodliwa, jak wycięcie 100 naturalnych drzewek. I wszyscy zaczęli kupować żywe choinki.

Lustra.

[Prasówka] Michał Szułdrzyński: Deepfake zniszczy politykę, biznes i życie prywatne ludzi – Plus Minus – rp.pl

https://www.rp.pl/Plus-Minus/309139980-Michal-Szuldrzynski-Deepfake-zniszczy-polityke-biznes-i-zycie-prywatne-ludzi.html

(…) Za pomocą specjalnie przygotowanego programu stworzyli nagranie głosu prezesa firmy, który polecił dyrektorowi spółki córki szybkie przelanie pieniędzy na konto węgierskiego kontrahenta. (…)

Komentarz graficzny, w postaci popularnego mema:

Rzeka przepływa miastem moim…

„rzeka przepływa miastem moim,
a nad nią z brązu postać stoi
i domy z prawej, domy z lewej,
w których o twarzach nam podobnych
w pościelach leżą, oczy mrużą
ludzie znużeni jak obłoki
w sen zapatrzeni niby w lustro.”

Tadeusz Gajcy

 

[Polecam] Wystąpienie Toma Clancy’ego z 1986. „Tom Clancy Speaks at the National Security Agency”

Głównie o wydarzeniach, które zainspirowały go do napisania „Polowania na Czerwony Październik”

Stanisław Wyspiański o „Hamlecie”

Sto lat temu, ale aktualne. 🙂 http://biblioteka.kijowski.pl/wyspianski%20stanislaw/hamlet.pdf

Rzecz jest napisana tak, że żadna najbardziej niemądra dekoracja nie jest w stanie zabić tekstu. Co więcej; może tej dekoracji wcale nawet nie być i jeszcze dramat nic nie straci, i wrażenie będzie to samo.
Nie znaczy to, żeby Szekspira należało grać bez dekoracyj lub w dekoracjach bezmyślnie skombinowanych, jak się to po całym świecie (Europie) dzieje. Olbrzymie koszta, dziesiątki tysięcy, jakie łożą na to np. w Wiedniu lub Berlinie, lub Monachium, gdzie Szekspira grywają stale, nic tu nie znaczą, nie koszt bowiem decyduje o wartości dekoracji, tylko koncepcja, tylko pomysł i obmyślenie.
I niekoniecznie chodzi o to, aby dekoracja miała być kosztowna i mozolnie wymalowana, bogata architektonicznie, więc np. jeśli romańska, to tyle w sobie mieszcząca romańczyzny, że aż dziesięćkroć przeładowana: do żadnego prawdziwego, rzeczywistego, architektonicznie romańskiego stylu w niczym niepodobna; więc np. jeśli gotycka, to tak przerażająco gotycka, jakim nie jest żaden gotycki kościół najbardziej pakowny i pełen sprzętów, jak żaden zamek najbardziej obudowany, np. malborski lub Mont St. Michel, lub Pierrefonds.
Wszystko więc, co od czasów Szekspira teatr dla niego raczył zrobić w kierunku wyposażenia go w dekoracje, teatr europejski, niewiele jest warte. Co najwyżej bogate to jest i świadczy o wielkim do Szekspira przywiązaniu i czci, ale nie i wcale nie o zrozumieniu Szekspira.

Polecam. Dariusz Gawin „Totalna transgresja. Niemcy i wiek XX „

https://teologiapolityczna.pl/dariusz-gawin-totalna-transgresja-niemcy-i-wiek-xx-1

Niemcy rozpoczęły wojnę światową [1914-1918 – przypis: Bestiariusz] w przekonaniu, że będzie to konflikt
odmienny od innych. Nie chodziło w nim tylko o granice, nabytki czy
interesy. Był to konflikt od samego początku postrzegany przez Niemców
jako egzystencjalny i zarazem rozstrzygający. Spóźniony przybysz
koncertu mocarstw chciał raz na zawsze ustanowić nowe reguły porządku
nie tylko w Europie, lecz także na świecie – pisał Dariusz Gawin.
Przypominamy jego artykuł w „Teologii Politycznej Co Tydzień”: „Historia
(nie)pamięci”.
(…)

niemiecki Sztab Generalny i niemiecki rząd przyczyniły się w istotny
sposób do zwycięstwa bolszewików w Rosji. Chodzi o to, że w serii
totalnych transgresji dokonywanych przez nich w trakcie wojny, ta –
chociaż wtedy nie zdawali sobie pewnie z tego sprawy – okazała się
najbardziej brzemienna w skutki. Zrobili to dlatego, że skoro prowadzili
wojnę o wszystko, o totalną dominację, to byli gotowi sięgnąć po każdą
broń, nawet najbardziej straszliwą. W tym sensie bolszewicy są jak gazy
bojowe – w jednym i w drugim wypadku mamy do czynienia z bronią masowego rażenia, z bronią epoki totalitaryzmów. Dla osiągnięcia swoich
wojennych celów ludzie kierujący wówczas Niemcami gotowi byli nie tylko
na obalenie rządu rosyjskiego, który był im wrogi – gotowi byli
uruchomienie procesu, u którego końca tkwiła zagłada dotychczasowego
społeczeństwa, dotychczasowej kultury i dotychczasowej cywilizacji.
Lenin, Trocki, Zinowiew, Stalin, Dzierżyński stanowili takie samo zagrożenie dla świata jak gaz musztardowy.

Cytat.

Niemcy tymczasem każdą ideę starają się zakotwiczyć w czystej metafizyce, w wierze. To dlatego nowe cesarstwo musi być święte, państwo musi być absolutem, rasa musi być pańska, a liberalizm musi być bezkompromisowy i multikulturalistyczny.

http://www.teologiapolityczna.pl/michal-kuz-niemcy-pycha-i-ponizenie

2009 – Przemówienie L. Kaczyńskiego na Westerplatte

https://teologiapolityczna.pl/lech-kaczynski-przemowienie-na-westerplatte-z-2009-r

źródło: http://media.wplm.pl/pictures/pictures/2014/09/01/830/415/lech2009.jpg

Panie Premierze, Pani Kanclerz, Pani Premier, Panowie Premierzy, Panowie Prezydenci, Marszałkowie, Szanowni Państwo!

Dziś 70. rocznica wybuchu najstraszniejszej z wojen, II wojny światowej.
Jesteśmy na Westerplatte, symbolu bohaterskiego oporu przeciwko silniejszemu przeciwnikowi. Kilkaset kilometrów stąd jest Wieluń,miasto, na które spadły pierwsze bomby, zginęło ponad tysiąc ludzi. To drugi symbol, symbol totalnego charakteru tej wojny.

Minęły już ponad dwa pokolenia, ale ta wojna w dalszym ciągu wymaga refleksji.
Powstaje pytanie, co było jej przyczyną. Niewątpliwie były to totalitaryzmy i nacjonalizm, a właściwie szowinizm. Czytaj resztę wpisu »

Stary Indianin wieszczy dziennikarzowi Gazety W. (cytat z 2012 roku)

Nawet jeżeli cytat jest skompilowany przez autora, to i tak dziennikarz trafnie podsumował swoją pracę…

http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,12703328,Te_gory_nie_sa_na_sprzedaz__czyli_od_Siedzacego_Byka.html

„Znam takich jak ty, młody człowieku. Jeździcie po świecie i kradniecie ludziom uczucia, strach, nadzieje, krzywdę, miłość, przeszłość. Potem mieszacie to wszystko, co ukradliście i sprzedajecie za 25 centów… Popatrz na siebie w lustrze. Siedzisz tu, przede mną, ale tak naprawdę cię tu nie ma. Nie masz mi nic do powiedzenia. Ja też nie mam ci nic do powiedzenia”.

[Warszawa w obiektywie] Nad Wisłą

Cytat, bez związku, ale uroczy.

Przedsięwzięciu mojemu powinno sprzyjać – trafnie opisywał swoją rolę na kartach „Czasu przeszłego dokonanego” – że nie zajmowałem nigdy wysokich stanowisk w życiu publicznym, lecz raczej należałem do publiczności ze średnich rzędów krzeseł na parterze. Tylko przez krótki czas, w sytuacji już rozpaczliwej, znalazłem się na scenie. Ale z parteru można widzieć, co się dzieje na scenie o wiele lepiej niż z samej sceny. Byłem widzem zainteresowanym i przejętym zmiennymi widowiskami. Jako widz zachowywałem się nieraz czynnie; czasem klaskałem, czasem gwizdałem. Wiem, że aktorzy gwiżdżących widzów nie lubią. I nie sobie, ale im przypisują winę za niepokój na widowni.

https://tygodnik.tvp.pl/43557585/czasem-klaskalem-czasem-gwizdalem-pamietniki-wiecznego-outsidera

Adam Pragier należał do najbardziej nieugiętych polityków, niechętnych wobec współpracy z Sowietami. Krytykował Władysława Sikorskiego i Stanisława Mikołajczyka…

 

Mewy, wróbel, kormorany. I nie tylko.

Wydarzenie historyczne sprzed 400 lat, o którym nie wiedziliście… Pierwszy strajk polskich rzemieślników w Ameryce Płn.

Festyn w Ursusie: tankietka TKS i Ursus A

Wspaniałe Maszyny i bonus (zdjęcia z koncertu Lao Che na festynie)

 

LINK – Jan Młynarski o wojennych losach Grzesiuka. Koncert (Teologia Polityczna)

Bez komentarza

[Polecam] Teatr Telewizji, „Dołęga-Mostowicz. Kiedy zamykam oczy”

Po znakomitym „Marszałku” Wojciecha Tomczyka tym razem sztuka oparta na biografii znanego pisarza, twórcy jednej z ważniejszych postaci XX-wiecznej literatury polskiej i filmu, czyli Nikodema Dyzmy. To teatralna relacja z dzienikarskich zmagań Dołęgi z sanacyjnym reżimem, niezrozumieniem otoczenia oraz tajemniczą śmiercią przy granicy z Rumunią. W znakomitej obsadzie: Mecwaldowski, Opania, Bonaszewski.

Dodam, że to kolejna, obok np. „Wesela” czy „Listów z Rosji” Kostrzewskiego, sztuka Teatru TV zrealizowana z „filmowymi”, frapującymi ujęciami.

Do obejrzenia na vod.tvp.pl https://vod.tvp.pl/website/dolegamostowicz-kiedy-zamykam-oczy,42690116

Bonus:
piosenka „Nikodem” Henryka Warsa, która pojawia się kilkukrotnie w sztuce Marka Bukowskiego. Dwa wykonania:
z 1933 r.

współczesne
Warszawska Orkiestra Sentymentalna

Małe kaczki i nie tylko.

Wilq rysuje, Twitter rozpowszechnia

Lublin w obiektywie (czerwiec 2019)

Fotograficzne wspomnienie maja :-) (coś na lipcowe upały)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kaczka krzyżówka (samiec)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kaczki mandaryńskie (samica i samiec)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kawka (podlot)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Łyska zwyczajna (młody osobnik)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Łyski zwyczajne

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Majowy mak

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

zieleń w słońcu 🙂

Kącik muzyczno-wojenny Narodów Rzeczypospolitej

Z Twittera / Zdjęcie zrobione w trakcie pierwszej polskiej wyprawy w Himalaje (1939 r.)

Naukowa metoda prowadzenia polityki. Czyli rzekomy realizm czeskich władz w obliczu niemieckich żądań w 1938 r.

A przy okazji dwie ostre szpile wymierzona w kierunku tych miłośników geopolityki, którzy twierdzą że poznali absolutne prawa rządzące światową polityką.

https://nowakonfederacja.pl/przeciw-geopolityce/

Grzech pierworodny

Grzechem pierworodnym geopolityki – który powoduje wszystkie pozostałe grzechy – jest pewna postawa filozoficzna. Przekonanie, że za pomocą geopolityki można wyjaśnić świat i zachodzące w nim procesy. W języku geopolityków odzwierciedla się to w takich hasłach jak „odwieczne prawa geopolityki”, „żelazne prawa geopolityki”, czy „obiektywne prawa geopolityki”. Geopolitycy wierzą – bo to zaiste wyłącznie wiara jest – że dzięki znajomości reguł sformułowanych przez Mackindera i spółkę, a przedstawionych jako prawa naturalne geografii, mogą obiektywnie wyjaśnić procesy społeczne na świecie. Problem w tym, że właśnie nie mogą.

(…)

W geopolityce wszystko jest celowe. Państwa i ich przywódcy kierują się wymuszonymi przez uwarunkowania geopolityczne interesami i dlatego wygrywają, lub przegrywają, jeśli ich nie rozumieją. Ale zawsze jest powód ich decyzji. Do tego racjonalny. Tymczasem im dłużej patrzę na politykę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że głównymi przyczynami decyzji politycznych są: głupota, niekompetencja i przypadek. Lub ujmując to w bardziej metodologicznie uporządkowanym języku: „brzytwa Hanlona” (czyli: „nigdy nie doszukuj się złej intencji tam, gdzie chodzi o głupotę”), „prawo Petersa” („każdy w pracy dochodzi do stanowiska, będącego progiem jego niekompetencji: ergo przywódcy na szczycie robią błędy, bo zaszli tak wysoko”) oraz maksyma Wolfowitza („niespodzianki w stosunkach międzynarodowych zdarzają się tak często, że zaskakujące jest, iż wciąż nas zaskakują”). Plus może jeszcze szczęście. Wszak Napoleon jak awansował generałów, to odpowiadając na sugestie pytał: „Wiem, że jest dobry, ale czy ma szczęście?”

 

 

źródło: Piotr Gursztyn, Ribbentrop-Beck. Czy Pakt Polska-Niemcy był możliwy? [Uwaga, Autor uważa, że nie był możliwy — komentarz Bestiariusza]

Te przejawy szaleństwa należy odczytać jako wynik zadufania, które było stałą cechą przywódców Pierwszej Republiki. Przywódcy czechosłowaccy niezbyt skromnie swą aktywność międzynarodową nazywali „wielką polityką małej republiki”. Masaryk i Beneś byli przekonani i głosili to publicznie, iż wynaleźli naukową metodę prowadzenia polityki zagranicznej. Beneś mówił: „stworzyliśmy system polityczny oparty o założenia filozoficzne i naukowo udowodniony”. Na czym ta naukowość polegała? Na frazesie o demokracji, humanistycznym uniwersalizmie itp., itd. Hasła te, głoszone przez przywódców Pierwszej Republiki, były w spokojnych czasach dość życzliwie „kupowane” przez obie wielkie demokracje zachodnie, dużo gorzej zaś przez sąsiadów z Europy Środkowej. Metoda „naukowa” natomiast zawiodła całkowicie w czasie kryzysu sudeckiego.

Zanim nastąpiła ostateczna katastrofa, metoda „naukowa” przynosiła wielkie szkody relacjom międzypaństwowym w naszym regionie. Nie tylko polsko-czechosłowackim. W 1936 roku ambasador CSR w Bukareszcie Jan Seba wydał książkę Rusko a Mala Dohoda w polityce svetove [Rosja a Mała Ententa w polityce światowej]. Postulował w niej potrzebę ustanowienia wspólnej granicy czechosłowacko-sowieckiej, a to było możliwe tylko kosztem zaboru terytorium Polski. Seba żałował, że granicą polsko-sowiecką nie jest linia Curzona.

W lutym 1939 roku czeski generał Karel Kutlvaśr napisał rozpaczliwy elaborat, w którym domagał się, aby armia otrzymała cel, który przywróci jej godność: ,,Nie walcząc, armia straciła w oczach szeregowych żołnierzy swój cel i swe uzasadnienie. To główny i podstawowy kryzys, który nie zostanie przezwyciężony, dopóki armia nie dostanie nowego celu. Tym celem może być ponownie tylko walka za wolność ojczyzny, niech się dzieje, co chce””. Co do rzekomej mądrości Czechów, którzy jakoby swoją decyzją uratowali kraj przed zniszczeniem, to trzeba jasno stwierdzić byli nieobecni w Monachium, więc decyzje zostały podjęte za nich. Nie mieli na nic wpływu

450 rocznica Unii lubelskiej

 

 

80 lat od pierwszej polskiej wyprawy w Himalaje. Polacy znów chcą zdobyć Nanda Devi East, ale może przeszkodzić im w tym indyjska „bomba atomowa”. [EDIT: 27.06.2019 – sukces!]

2 lipca 1939 roku sukcesem zostały uwieńczone kilkuletnie starania polskich alpinistów (himalaistów raczej!). Tego dnia członkowie pierwszej polskiej wyprawy w Himalaje zdobyli dziewiczy szczyt Nanda Devi East (7434 m n.p.m.).

Przygotowania do wyprawy szły opornie zarówno z powodu braku pieniędzy jak i trudności w uzyskaniu wiz. Brytyjczycy starali się bowiem, aby ekspedycje różnych państw nie wchodziły sobie w drogę i bardzo oszczędnie dysponowały zezwoleniami.

Gdy wizy, pieniądze oraz transport wyposażenia wyprawy zostały zapewnione, śmiałkom (Stefanowi Bernadzikiewiczowi, Adamowi Karpińskiemu, Jakubowi Bujakowi oraz Januszowi Klarnerowi) pozostało „tylko” zdobyć szczyt. Zadanie to ostatecznie wykonali Bujak i Klarner, właśnie 2 lipca 1939 r. około godziny 5:30 po południu.

Historię wyprawy niezmiernie ciekawie opisał Dariusz Jaroń w książce „Polscy himalaiści”, więc nie widzę potrzeby tutaj streszczać tej opowieści.

Mogę również polecić krótki 🙂 artykuł ze strony Polskiego Związku Alpinistycznego przygotowany z okazji 70. rocznicy tego wydarzenia (2009) http://pza.org.pl/news/news-gory/art13775

Warto dodać, że Norgay Tenzing (tak, zdobywca Mt.Everestu z Edmundem Hilarym) uważał swoje wejście na Nanda Devi East za najtrudniejszą wyprawę w Himalajach!

Ciekawostką jest to, że aktualnie, z okazji 80 rocznicy polscy himalaiści organizują wyprawę, by uczcić to wydarzenie. Także ta współcześna wyprawa nie obywa się bez trudności. Zaskakujące przeszkody opisuje w wywiadzie jeden z uczestników:

Rafał Fronia: Rozmawialiśmy o zgodach na wyprawę, czyli o tym, z czym borykali się 80 lat temu nasi poprzednicy. Dalej jest problem z uzyskiwaniem tych zgód. Dalej jest problem związany z takim byciem „świętą górą”, bo jednak „Nanda” to drugie imię bogini Kali. Z tego tytułu Hindusi też trochę źle patrzą na wyprawy, które starają się tam pozyskać zezwolenie i wnioski wizowe, które wypełnialiśmy, mogły spotkać się z odrzuceniem, jeśli będziemy w te wnioski wpisywać, że chcemy się wspinać na Nanda Devi. Trekking oczywiście tak. Jest też jeszcze sprawa tej w cudzysłowie „bomby atomowej”, którą Hindusi zgubili, która spadła gdzieś z grani do Sanktuarium Nanda Devi (ściany góry tworzą zamknięty pierścień, nazywany Sanktuarium – przyp. red.) i tam w ogóle nie wolno wchodzić w ten rejon.

Michał Rodak, RMF FM: Tej historii nie znałem. Możesz to jakoś rozszerzyć?

M.Fronia: Był jakiś atomowy system związany z bezpieczeństwem, który Hindusi zainstalowali na jednej z grani Nanda Devi. Nie wiem czy on miał służyć obronie przed Pakistańczykami, czy też przed Chińczykami i to po prostu im spadło gdzieś tam w dół. Ja im się nie dziwię, że nie chcą, żeby tam się ktoś plątał, skoro jakiś ładunek atomowy gdzieś tam sobie leży w krzakach czy w rumoszu.

https://www.rmf24.pl/raporty/raport-polacy-w-himalajach/fakty/news-80-lat-od-pierwszej-polskiej-wyprawy-w-himalaje-polacy-znow-,nId,3006092?parametr=embed_tyt_zdj

Himalaistom pozostaje życzyć powodzenia!

[EDIT]

https://wspinanie.pl/2019/06/nanda-devi-east-jaroslaw-gawrysiak-i-wojciech-flaczynski-zdobywaja-szczyt/

Dzisiaj (27.09.2019) o godzinie 17:09 czasu lokalnego na szczycie Nanda Devi East stanęli Jarosław Gawrysiak i Wojciech Flaczyński.

[Link; Kaligrafia] Color-Changing Dyes Illuminate Iconic Internet Acronyms and Popular Phrases | Colossal

[Prasówka] Hedgehog sign warns drivers of small wildlife hazards – BBC News

Oto dlaczego jestem za odszkodowaniami i reparacjami od Niemiec.

(Polecam) Za co kochamy Janka… Kosa – felieton Wojciecha Tomczyka

[Warszawa w obiektywie] Okęcie


Raszyn 2019.

Kunstkamera.

malarstwo, Frans II Francken, rok 1636

 

zdjęcia, Bestiariusz Kulturalny, rok 2019 (Muzeum Okręgowe w Toruniu):

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Kącik muzyczny: Piosenki bez związku, ale lubiane przeze mnie.

[Bonus] Piosenka zespołu Leningrad, która jako sampel wykorzystuje fragment piosenki zespołu Kipiełow

Polecam.

https://wszystkoconajwazniejsze.pl/eryk-mistewicz-twitter-blokuje-facebook-cenzuruje-google-kontroluje/

Administrator serwisu w każdej chwili może nas bez najmniejszego problemu z niego wyrzucić. Może usunąć to, co wyprodukowaliśmy i co często z wielką pieczołowitością przez lata sobie gromadziliśmy: urywki zdań, zdjęcia, nagrania, rysunki… — jeśli nie zostały zapisane w innym miejscu, tracimy je w ciągu kilku sekund. Bez jakiejkolwiek szansy nie tylko na rekompensatę, ale nawet na wyjaśnienie. Nie — bo nie. Nie mamy pani, pana (cyfrowego) płaszcza, i co nam pani, pan zrobisz?

(…)

Pierwszym obowiązkiem państwa jest ochrona obywateli, a nie umożliwianie korporacjom robienie dobrego biznesu. To państwo ma dbać, aby nie można było połączyć informacji o moich wydatkach, moich chorobach i moich danych osobowych. To państwo ma dbać o to, aby uczeń w szkole podstawowej dowiadywał się, jakie zagrożenia wiążą się z nierozważnym używaniem internetu. Także państwo ma wprowadzić takie mechanizmy prawne, antytrustowe, prokonkurencyjne, aby ani obywatel, ani państwo nie stali się wcześniej czy później zakładnikami swojej nieświadomości, niekompetencji i głupoty. Wówczas już będzie za późno.

[Ciekawostki techniczne] Wentylator indukcyjny w Boeingu 7J7

 

Szczegółowy artykuł na temat tego rozwiązania znalazłem tutaj: https://www.polot.net/pl/silniki_lotnicze_udf_czesc_24.

Polecam!

[Fotografia] Wiosna/Wielkanoc na wsi

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

* * *

nn - 1d_zstapienie.jpg

Krzyż w sztuce

krzyz_w_zadymce

Józef Chelmoński, Krzyż w zadymce; http://www.pinakoteka.zascianek.pl

Krzyże stawiano z drzewa przy wioskach, drogach i rozstajach bardzo wysokie, a to dlatego, żeby w miarę ugniwania w ziemi można je było wielokrotnie na nowo zakopywać, dopóki zupełnie nie zmalały. To zakopywanie i podpieranie starych krzyżów odbywało się zwykle po dniu zadusznym w jesieni.

Zygmunt Gloger, Encyklopedia Staropolska

krzyz_na_rozstaju

Michał Wywiórski (Gorstkin), Krzyż na rozstaju, http://www.pinakoteka.zascianek.pl

przed_burza

Michał Wywiórski (Gorstkin), Przed burzą, http://www.pinakoteka.zascianek.pl

the_cross_beside_the_baltic

Caspar David Friedrich, Krzyż nad Bałtykiem; http://www.artble.com/

mp950

Władysław Wankie, Chrystus na Krzyżu; http://cyfrowe.mnw.art.pl

+ + +

19 Pascha - egipt.gif

Powiedzcie całemu zgromadzeniu Izraela tak: Dziesiątego dnia tego miesiąca niech się każdy postara o baranka dla rodziny, o baranka dla domu. Jeśliby zaś rodzina była za mała do spożycia baranka, to niech się postara o niego razem ze swym sąsiadem, który mieszka najbliżej jego domu, aby była odpowiednia liczba osób. Liczyć je zaś będziecie dla spożycia baranka według tego, co każdy może spożyć. Baranek będzie bez skazy, samiec, jednoroczny; wziąć możecie jagnię albo koźlę. Będziecie go strzec aż do czternastego dnia tego miesiąca, a wtedy zabije go całe zgromadzenie Izraela o zmierzchu. I wezmą krew baranka, i pokropią nią odrzwia i progi domu, w którym będą go spożywać. I tej samej nocy spożyją mięso pieczone w ogniu, spożyją je z chlebem niekwaszonym i gorzkimi ziołami.

Salvadore Dali - crucificado.jpg

[Warszawa w obiektywie] Tor kartingowy koło Stadionu Narodowego

[Warszawa w obiektywie] Tramwaje. Al. Krakowska.

(Foto) Pierwszy wiosenny spacer po warszawskim Starym Mieście.

« Older entries