[Prasówka] Michał Szułdrzyński: Deepfake zniszczy politykę, biznes i życie prywatne ludzi – Plus Minus – rp.pl

https://www.rp.pl/Plus-Minus/309139980-Michal-Szuldrzynski-Deepfake-zniszczy-polityke-biznes-i-zycie-prywatne-ludzi.html

(…) Za pomocą specjalnie przygotowanego programu stworzyli nagranie głosu prezesa firmy, który polecił dyrektorowi spółki córki szybkie przelanie pieniędzy na konto węgierskiego kontrahenta. (…)

Komentarz grficzny w postaci popularnego mema:

Reklamy

Rzeka przepływa miastem moim…

„rzeka przepływa miastem moim,
a nad nią z brązu postać stoi
i domy z prawej, domy z lewej,
w których o twarzach nam podobnych
w pościelach leżą, oczy mrużą
ludzie znużeni jak obłoki
w sen zapatrzeni niby w lustro.”

Tadeusz Gajcy

 

[Polecam] Wystąpienie Toma Clancy’ego z 1986. „Tom Clancy Speaks at the National Security Agency”

Głównie o wydarzeniach, które zainspirowały go do napisania „Polowania na Czerwony Październik”

Stanisław Wyspiański o „Hamlecie”

Sto lat temu, ale aktualne. 🙂 http://biblioteka.kijowski.pl/wyspianski%20stanislaw/hamlet.pdf

Rzecz jest napisana tak, że żadna najbardziej niemądra dekoracja nie jest w stanie zabić tekstu. Co więcej; może tej dekoracji wcale nawet nie być i jeszcze dramat nic nie straci, i wrażenie będzie to samo.
Nie znaczy to, żeby Szekspira należało grać bez dekoracyj lub w dekoracjach bezmyślnie skombinowanych, jak się to po całym świecie (Europie) dzieje. Olbrzymie koszta, dziesiątki tysięcy, jakie łożą na to np. w Wiedniu lub Berlinie, lub Monachium, gdzie Szekspira grywają stale, nic tu nie znaczą, nie koszt bowiem decyduje o wartości dekoracji, tylko koncepcja, tylko pomysł i obmyślenie.
I niekoniecznie chodzi o to, aby dekoracja miała być kosztowna i mozolnie wymalowana, bogata architektonicznie, więc np. jeśli romańska, to tyle w sobie mieszcząca romańczyzny, że aż dziesięćkroć przeładowana: do żadnego prawdziwego, rzeczywistego, architektonicznie romańskiego stylu w niczym niepodobna; więc np. jeśli gotycka, to tak przerażająco gotycka, jakim nie jest żaden gotycki kościół najbardziej pakowny i pełen sprzętów, jak żaden zamek najbardziej obudowany, np. malborski lub Mont St. Michel, lub Pierrefonds.
Wszystko więc, co od czasów Szekspira teatr dla niego raczył zrobić w kierunku wyposażenia go w dekoracje, teatr europejski, niewiele jest warte. Co najwyżej bogate to jest i świadczy o wielkim do Szekspira przywiązaniu i czci, ale nie i wcale nie o zrozumieniu Szekspira.

Polecam. Dariusz Gawin „Totalna transgresja. Niemcy i wiek XX „

https://teologiapolityczna.pl/dariusz-gawin-totalna-transgresja-niemcy-i-wiek-xx-1

Niemcy rozpoczęły wojnę światową [1914-1918 – przypis: Bestiariusz] w przekonaniu, że będzie to konflikt
odmienny od innych. Nie chodziło w nim tylko o granice, nabytki czy
interesy. Był to konflikt od samego początku postrzegany przez Niemców
jako egzystencjalny i zarazem rozstrzygający. Spóźniony przybysz
koncertu mocarstw chciał raz na zawsze ustanowić nowe reguły porządku
nie tylko w Europie, lecz także na świecie – pisał Dariusz Gawin.
Przypominamy jego artykuł w „Teologii Politycznej Co Tydzień”: „Historia
(nie)pamięci”.
(…)

niemiecki Sztab Generalny i niemiecki rząd przyczyniły się w istotny
sposób do zwycięstwa bolszewików w Rosji. Chodzi o to, że w serii
totalnych transgresji dokonywanych przez nich w trakcie wojny, ta –
chociaż wtedy nie zdawali sobie pewnie z tego sprawy – okazała się
najbardziej brzemienna w skutki. Zrobili to dlatego, że skoro prowadzili
wojnę o wszystko, o totalną dominację, to byli gotowi sięgnąć po każdą
broń, nawet najbardziej straszliwą. W tym sensie bolszewicy są jak gazy
bojowe – w jednym i w drugim wypadku mamy do czynienia z bronią masowego rażenia, z bronią epoki totalitaryzmów. Dla osiągnięcia swoich
wojennych celów ludzie kierujący wówczas Niemcami gotowi byli nie tylko
na obalenie rządu rosyjskiego, który był im wrogi – gotowi byli
uruchomienie procesu, u którego końca tkwiła zagłada dotychczasowego
społeczeństwa, dotychczasowej kultury i dotychczasowej cywilizacji.
Lenin, Trocki, Zinowiew, Stalin, Dzierżyński stanowili takie samo zagrożenie dla świata jak gaz musztardowy.

Cytat.

Niemcy tymczasem każdą ideę starają się zakotwiczyć w czystej metafizyce, w wierze. To dlatego nowe cesarstwo musi być święte, państwo musi być absolutem, rasa musi być pańska, a liberalizm musi być bezkompromisowy i multikulturalistyczny.

http://www.teologiapolityczna.pl/michal-kuz-niemcy-pycha-i-ponizenie

2009 – Przemówienie L. Kaczyńskiego na Westerplatte

https://teologiapolityczna.pl/lech-kaczynski-przemowienie-na-westerplatte-z-2009-r

źródło: http://media.wplm.pl/pictures/pictures/2014/09/01/830/415/lech2009.jpg

Panie Premierze, Pani Kanclerz, Pani Premier, Panowie Premierzy, Panowie Prezydenci, Marszałkowie, Szanowni Państwo!

Dziś 70. rocznica wybuchu najstraszniejszej z wojen, II wojny światowej.
Jesteśmy na Westerplatte, symbolu bohaterskiego oporu przeciwko silniejszemu przeciwnikowi. Kilkaset kilometrów stąd jest Wieluń,miasto, na które spadły pierwsze bomby, zginęło ponad tysiąc ludzi. To drugi symbol, symbol totalnego charakteru tej wojny.

Minęły już ponad dwa pokolenia, ale ta wojna w dalszym ciągu wymaga refleksji.
Powstaje pytanie, co było jej przyczyną. Niewątpliwie były to totalitaryzmy i nacjonalizm, a właściwie szowinizm. Czytaj resztę wpisu »

Stary Indianin wieszczy dziennikarzowi Gazety W. (cytat z 2012 roku)

Nawet jeżeli cytat jest skompilowany przez autora, to i tak dziennikarz trafnie podsumował swoją pracę…

http://wyborcza.pl/magazyn/1,124059,12703328,Te_gory_nie_sa_na_sprzedaz__czyli_od_Siedzacego_Byka.html

„Znam takich jak ty, młody człowieku. Jeździcie po świecie i kradniecie ludziom uczucia, strach, nadzieje, krzywdę, miłość, przeszłość. Potem mieszacie to wszystko, co ukradliście i sprzedajecie za 25 centów… Popatrz na siebie w lustrze. Siedzisz tu, przede mną, ale tak naprawdę cię tu nie ma. Nie masz mi nic do powiedzenia. Ja też nie mam ci nic do powiedzenia”.

[Warszawa w obiektywie] Nad Wisłą

Cytat, bez związku, ale uroczy.

Przedsięwzięciu mojemu powinno sprzyjać – trafnie opisywał swoją rolę na kartach „Czasu przeszłego dokonanego” – że nie zajmowałem nigdy wysokich stanowisk w życiu publicznym, lecz raczej należałem do publiczności ze średnich rzędów krzeseł na parterze. Tylko przez krótki czas, w sytuacji już rozpaczliwej, znalazłem się na scenie. Ale z parteru można widzieć, co się dzieje na scenie o wiele lepiej niż z samej sceny. Byłem widzem zainteresowanym i przejętym zmiennymi widowiskami. Jako widz zachowywałem się nieraz czynnie; czasem klaskałem, czasem gwizdałem. Wiem, że aktorzy gwiżdżących widzów nie lubią. I nie sobie, ale im przypisują winę za niepokój na widowni.

https://tygodnik.tvp.pl/43557585/czasem-klaskalem-czasem-gwizdalem-pamietniki-wiecznego-outsidera

Adam Pragier należał do najbardziej nieugiętych polityków, niechętnych wobec współpracy z Sowietami. Krytykował Władysława Sikorskiego i Stanisława Mikołajczyka…

 

Mewy, wróbel, kormorany. I nie tylko.

Wydarzenie historyczne sprzed 400 lat, o którym nie wiedziliście… Pierwszy strajk polskich rzemieślników w Ameryce Płn.

Festyn w Ursusie: tankietka TKS i Ursus A

Wspaniałe Maszyny i bonus (zdjęcia z koncertu Lao Che na festynie)

 

LINK – Jan Młynarski o wojennych losach Grzesiuka. Koncert (Teologia Polityczna)

Bez komentarza

[Polecam] Teatr Telewizji, „Dołęga-Mostowicz. Kiedy zamykam oczy”

Po znakomitym „Marszałku” Wojciecha Tomczyka tym razem sztuka oparta na biografii znanego pisarza, twórcy jednej z ważniejszych postaci XX-wiecznej literatury polskiej i filmu, czyli Nikodema Dyzmy. To teatralna relacja z dzienikarskich zmagań Dołęgi z sanacyjnym reżimem, niezrozumieniem otoczenia oraz tajemniczą śmiercią przy granicy z Rumunią. W znakomitej obsadzie: Mecwaldowski, Opania, Bonaszewski.

Dodam, że to kolejna, obok np. „Wesela” czy „Listów z Rosji” Kostrzewskiego, sztuka Teatru TV zrealizowana z „filmowymi”, frapującymi ujęciami.

Do obejrzenia na vod.tvp.pl https://vod.tvp.pl/website/dolegamostowicz-kiedy-zamykam-oczy,42690116

Bonus:
piosenka „Nikodem” Henryka Warsa, która pojawia się kilkukrotnie w sztuce Marka Bukowskiego. Dwa wykonania:
z 1933 r.

współczesne
Warszawska Orkiestra Sentymentalna

Małe kaczki i nie tylko.

Wilq rysuje, Twitter rozpowszechnia

Lublin w obiektywie (czerwiec 2019)

Fotograficzne wspomnienie maja :-) (coś na lipcowe upały)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kaczka krzyżówka (samiec)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kaczki mandaryńskie (samica i samiec)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kawka (podlot)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Łyska zwyczajna (młody osobnik)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Łyski zwyczajne

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Majowy mak

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

zieleń w słońcu 🙂

Kącik muzyczno-wojenny Narodów Rzeczypospolitej

Z Twittera / Zdjęcie zrobione w trakcie pierwszej polskiej wyprawy w Himalaje (1939 r.)

Naukowa metoda prowadzenia polityki. Czyli rzekomy realizm czeskich władz w obliczu niemieckich żądań w 1938 r.

A przy okazji dwie ostre szpile wymierzona w kierunku tych miłośników geopolityki, którzy twierdzą że poznali absolutne prawa rządzące światową polityką.

https://nowakonfederacja.pl/przeciw-geopolityce/

Grzech pierworodny

Grzechem pierworodnym geopolityki – który powoduje wszystkie pozostałe grzechy – jest pewna postawa filozoficzna. Przekonanie, że za pomocą geopolityki można wyjaśnić świat i zachodzące w nim procesy. W języku geopolityków odzwierciedla się to w takich hasłach jak „odwieczne prawa geopolityki”, „żelazne prawa geopolityki”, czy „obiektywne prawa geopolityki”. Geopolitycy wierzą – bo to zaiste wyłącznie wiara jest – że dzięki znajomości reguł sformułowanych przez Mackindera i spółkę, a przedstawionych jako prawa naturalne geografii, mogą obiektywnie wyjaśnić procesy społeczne na świecie. Problem w tym, że właśnie nie mogą.

(…)

W geopolityce wszystko jest celowe. Państwa i ich przywódcy kierują się wymuszonymi przez uwarunkowania geopolityczne interesami i dlatego wygrywają, lub przegrywają, jeśli ich nie rozumieją. Ale zawsze jest powód ich decyzji. Do tego racjonalny. Tymczasem im dłużej patrzę na politykę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że głównymi przyczynami decyzji politycznych są: głupota, niekompetencja i przypadek. Lub ujmując to w bardziej metodologicznie uporządkowanym języku: „brzytwa Hanlona” (czyli: „nigdy nie doszukuj się złej intencji tam, gdzie chodzi o głupotę”), „prawo Petersa” („każdy w pracy dochodzi do stanowiska, będącego progiem jego niekompetencji: ergo przywódcy na szczycie robią błędy, bo zaszli tak wysoko”) oraz maksyma Wolfowitza („niespodzianki w stosunkach międzynarodowych zdarzają się tak często, że zaskakujące jest, iż wciąż nas zaskakują”). Plus może jeszcze szczęście. Wszak Napoleon jak awansował generałów, to odpowiadając na sugestie pytał: „Wiem, że jest dobry, ale czy ma szczęście?”

 

 

źródło: Piotr Gursztyn, Ribbentrop-Beck. Czy Pakt Polska-Niemcy był możliwy? [Uwaga, Autor uważa, że nie był możliwy — komentarz Bestiariusza]

Te przejawy szaleństwa należy odczytać jako wynik zadufania, które było stałą cechą przywódców Pierwszej Republiki. Przywódcy czechosłowaccy niezbyt skromnie swą aktywność międzynarodową nazywali „wielką polityką małej republiki”. Masaryk i Beneś byli przekonani i głosili to publicznie, iż wynaleźli naukową metodę prowadzenia polityki zagranicznej. Beneś mówił: „stworzyliśmy system polityczny oparty o założenia filozoficzne i naukowo udowodniony”. Na czym ta naukowość polegała? Na frazesie o demokracji, humanistycznym uniwersalizmie itp., itd. Hasła te, głoszone przez przywódców Pierwszej Republiki, były w spokojnych czasach dość życzliwie „kupowane” przez obie wielkie demokracje zachodnie, dużo gorzej zaś przez sąsiadów z Europy Środkowej. Metoda „naukowa” natomiast zawiodła całkowicie w czasie kryzysu sudeckiego.

Zanim nastąpiła ostateczna katastrofa, metoda „naukowa” przynosiła wielkie szkody relacjom międzypaństwowym w naszym regionie. Nie tylko polsko-czechosłowackim. W 1936 roku ambasador CSR w Bukareszcie Jan Seba wydał książkę Rusko a Mala Dohoda w polityce svetove [Rosja a Mała Ententa w polityce światowej]. Postulował w niej potrzebę ustanowienia wspólnej granicy czechosłowacko-sowieckiej, a to było możliwe tylko kosztem zaboru terytorium Polski. Seba żałował, że granicą polsko-sowiecką nie jest linia Curzona.

W lutym 1939 roku czeski generał Karel Kutlvaśr napisał rozpaczliwy elaborat, w którym domagał się, aby armia otrzymała cel, który przywróci jej godność: ,,Nie walcząc, armia straciła w oczach szeregowych żołnierzy swój cel i swe uzasadnienie. To główny i podstawowy kryzys, który nie zostanie przezwyciężony, dopóki armia nie dostanie nowego celu. Tym celem może być ponownie tylko walka za wolność ojczyzny, niech się dzieje, co chce””. Co do rzekomej mądrości Czechów, którzy jakoby swoją decyzją uratowali kraj przed zniszczeniem, to trzeba jasno stwierdzić byli nieobecni w Monachium, więc decyzje zostały podjęte za nich. Nie mieli na nic wpływu

450 rocznica Unii lubelskiej

 

 

80 lat od pierwszej polskiej wyprawy w Himalaje. Polacy znów chcą zdobyć Nanda Devi East, ale może przeszkodzić im w tym indyjska „bomba atomowa”. [EDIT: 27.06.2019 – sukces!]

2 lipca 1939 roku sukcesem zostały uwieńczone kilkuletnie starania polskich alpinistów (himalaistów raczej!). Tego dnia członkowie pierwszej polskiej wyprawy w Himalaje zdobyli dziewiczy szczyt Nanda Devi East (7434 m n.p.m.).

Przygotowania do wyprawy szły opornie zarówno z powodu braku pieniędzy jak i trudności w uzyskaniu wiz. Brytyjczycy starali się bowiem, aby ekspedycje różnych państw nie wchodziły sobie w drogę i bardzo oszczędnie dysponowały zezwoleniami.

Gdy wizy, pieniądze oraz transport wyposażenia wyprawy zostały zapewnione, śmiałkom (Stefanowi Bernadzikiewiczowi, Adamowi Karpińskiemu, Jakubowi Bujakowi oraz Januszowi Klarnerowi) pozostało „tylko” zdobyć szczyt. Zadanie to ostatecznie wykonali Bujak i Klarner, właśnie 2 lipca 1939 r. około godziny 5:30 po południu.

Historię wyprawy niezmiernie ciekawie opisał Dariusz Jaroń w książce „Polscy himalaiści”, więc nie widzę potrzeby tutaj streszczać tej opowieści.

Mogę również polecić krótki 🙂 artykuł ze strony Polskiego Związku Alpinistycznego przygotowany z okazji 70. rocznicy tego wydarzenia (2009) http://pza.org.pl/news/news-gory/art13775

Warto dodać, że Norgay Tenzing (tak, zdobywca Mt.Everestu z Edmundem Hilarym) uważał swoje wejście na Nanda Devi East za najtrudniejszą wyprawę w Himalajach!

Ciekawostką jest to, że aktualnie, z okazji 80 rocznicy polscy himalaiści organizują wyprawę, by uczcić to wydarzenie. Także ta współcześna wyprawa nie obywa się bez trudności. Zaskakujące przeszkody opisuje w wywiadzie jeden z uczestników:

Rafał Fronia: Rozmawialiśmy o zgodach na wyprawę, czyli o tym, z czym borykali się 80 lat temu nasi poprzednicy. Dalej jest problem z uzyskiwaniem tych zgód. Dalej jest problem związany z takim byciem „świętą górą”, bo jednak „Nanda” to drugie imię bogini Kali. Z tego tytułu Hindusi też trochę źle patrzą na wyprawy, które starają się tam pozyskać zezwolenie i wnioski wizowe, które wypełnialiśmy, mogły spotkać się z odrzuceniem, jeśli będziemy w te wnioski wpisywać, że chcemy się wspinać na Nanda Devi. Trekking oczywiście tak. Jest też jeszcze sprawa tej w cudzysłowie „bomby atomowej”, którą Hindusi zgubili, która spadła gdzieś z grani do Sanktuarium Nanda Devi (ściany góry tworzą zamknięty pierścień, nazywany Sanktuarium – przyp. red.) i tam w ogóle nie wolno wchodzić w ten rejon.

Michał Rodak, RMF FM: Tej historii nie znałem. Możesz to jakoś rozszerzyć?

M.Fronia: Był jakiś atomowy system związany z bezpieczeństwem, który Hindusi zainstalowali na jednej z grani Nanda Devi. Nie wiem czy on miał służyć obronie przed Pakistańczykami, czy też przed Chińczykami i to po prostu im spadło gdzieś tam w dół. Ja im się nie dziwię, że nie chcą, żeby tam się ktoś plątał, skoro jakiś ładunek atomowy gdzieś tam sobie leży w krzakach czy w rumoszu.

https://www.rmf24.pl/raporty/raport-polacy-w-himalajach/fakty/news-80-lat-od-pierwszej-polskiej-wyprawy-w-himalaje-polacy-znow-,nId,3006092?parametr=embed_tyt_zdj

Himalaistom pozostaje życzyć powodzenia!

[EDIT]

https://wspinanie.pl/2019/06/nanda-devi-east-jaroslaw-gawrysiak-i-wojciech-flaczynski-zdobywaja-szczyt/

Dzisiaj (27.09.2019) o godzinie 17:09 czasu lokalnego na szczycie Nanda Devi East stanęli Jarosław Gawrysiak i Wojciech Flaczyński.

[Link; Kaligrafia] Color-Changing Dyes Illuminate Iconic Internet Acronyms and Popular Phrases | Colossal

[Prasówka] Hedgehog sign warns drivers of small wildlife hazards – BBC News

Oto dlaczego jestem za odszkodowaniami i reparacjami od Niemiec.

(Polecam) Za co kochamy Janka… Kosa – felieton Wojciecha Tomczyka

[Warszawa w obiektywie] Okęcie


Raszyn 2019.

Kunstkamera.

malarstwo, Frans II Francken, rok 1636

 

zdjęcia, Bestiariusz Kulturalny, rok 2019 (Muzeum Okręgowe w Toruniu):

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Kącik muzyczny: Piosenki bez związku, ale lubiane przeze mnie.

[Bonus] Piosenka zespołu Leningrad, która jako sampel wykorzystuje fragment piosenki zespołu Kipiełow

Polecam.

https://wszystkoconajwazniejsze.pl/eryk-mistewicz-twitter-blokuje-facebook-cenzuruje-google-kontroluje/

Administrator serwisu w każdej chwili może nas bez najmniejszego problemu z niego wyrzucić. Może usunąć to, co wyprodukowaliśmy i co często z wielką pieczołowitością przez lata sobie gromadziliśmy: urywki zdań, zdjęcia, nagrania, rysunki… — jeśli nie zostały zapisane w innym miejscu, tracimy je w ciągu kilku sekund. Bez jakiejkolwiek szansy nie tylko na rekompensatę, ale nawet na wyjaśnienie. Nie — bo nie. Nie mamy pani, pana (cyfrowego) płaszcza, i co nam pani, pan zrobisz?

(…)

Pierwszym obowiązkiem państwa jest ochrona obywateli, a nie umożliwianie korporacjom robienie dobrego biznesu. To państwo ma dbać, aby nie można było połączyć informacji o moich wydatkach, moich chorobach i moich danych osobowych. To państwo ma dbać o to, aby uczeń w szkole podstawowej dowiadywał się, jakie zagrożenia wiążą się z nierozważnym używaniem internetu. Także państwo ma wprowadzić takie mechanizmy prawne, antytrustowe, prokonkurencyjne, aby ani obywatel, ani państwo nie stali się wcześniej czy później zakładnikami swojej nieświadomości, niekompetencji i głupoty. Wówczas już będzie za późno.

[Ciekawostki techniczne] Wentylator indukcyjny w Boeingu 7J7

 

Szczegółowy artykuł na temat tego rozwiązania znalazłem tutaj: https://www.polot.net/pl/silniki_lotnicze_udf_czesc_24.

Polecam!

[Fotografia] Wiosna/Wielkanoc na wsi

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

* * *

nn - 1d_zstapienie.jpg

Krzyż w sztuce

krzyz_w_zadymce

Józef Chelmoński, Krzyż w zadymce; http://www.pinakoteka.zascianek.pl

Krzyże stawiano z drzewa przy wioskach, drogach i rozstajach bardzo wysokie, a to dlatego, żeby w miarę ugniwania w ziemi można je było wielokrotnie na nowo zakopywać, dopóki zupełnie nie zmalały. To zakopywanie i podpieranie starych krzyżów odbywało się zwykle po dniu zadusznym w jesieni.

Zygmunt Gloger, Encyklopedia Staropolska

krzyz_na_rozstaju

Michał Wywiórski (Gorstkin), Krzyż na rozstaju, http://www.pinakoteka.zascianek.pl

przed_burza

Michał Wywiórski (Gorstkin), Przed burzą, http://www.pinakoteka.zascianek.pl

the_cross_beside_the_baltic

Caspar David Friedrich, Krzyż nad Bałtykiem; http://www.artble.com/

mp950

Władysław Wankie, Chrystus na Krzyżu; http://cyfrowe.mnw.art.pl

+ + +

19 Pascha - egipt.gif

Powiedzcie całemu zgromadzeniu Izraela tak: Dziesiątego dnia tego miesiąca niech się każdy postara o baranka dla rodziny, o baranka dla domu. Jeśliby zaś rodzina była za mała do spożycia baranka, to niech się postara o niego razem ze swym sąsiadem, który mieszka najbliżej jego domu, aby była odpowiednia liczba osób. Liczyć je zaś będziecie dla spożycia baranka według tego, co każdy może spożyć. Baranek będzie bez skazy, samiec, jednoroczny; wziąć możecie jagnię albo koźlę. Będziecie go strzec aż do czternastego dnia tego miesiąca, a wtedy zabije go całe zgromadzenie Izraela o zmierzchu. I wezmą krew baranka, i pokropią nią odrzwia i progi domu, w którym będą go spożywać. I tej samej nocy spożyją mięso pieczone w ogniu, spożyją je z chlebem niekwaszonym i gorzkimi ziołami.

Salvadore Dali - crucificado.jpg

[Warszawa w obiektywie] Tor kartingowy koło Stadionu Narodowego

[Warszawa w obiektywie] Tramwaje. Al. Krakowska.

(Foto) Pierwszy wiosenny spacer po warszawskim Starym Mieście.

[Konfrontacja muzyczna] „Persis” Jamesa L. Hosaya

Orchestra Collective Singapore

 

Orkiestra Reprezentacyjna Wojska Polskiego

[Polecam] Świetny artykuł o poecie, u Lechoniu.

Choć twórczość Lechonia jest wręcz przepełniona romantyczną miłością do Polski, jego najbardziej znanym utworem pozostaje Herostrates – napisany u progu II Rzeczpospolitej utwór, w którym niespełna osiemnastoletni poeta zapisał buntownicze zaklęcie: „A wiosną – niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę”. Nie brakuje wykładowców akademickich i nauczycieli, którzy na podstawie tego tekstu zaliczają Lechonia do twórców „zrzucających płaszcz Konrada”. Zamiast odkryć ciemną głębię tej poezji, studenci i uczniowie utwierdzają się w fałszywym przekonaniu, że tradycja romantyczna umarła w XIX wieku.

Wojciech Wencel, Czarny anioł

Całość: https://teologiapolityczna.pl/wojciech-wencel-czarny-aniol-1

Dwugłos poetycki, emigracyjny.

Zbigniew Herbert

Moje miasto

Ocean układa na dnie
gwiazdę soli
powietrze destyluje
błyszczące kamienie
ułomna pamięć tworzy
plan miasta

rozgwiazdę ulic
planety dalekich placów
ogrodów zielone mgławice

emigranci w złamanych kaszkietach
skarżą się na ubytek substancji

skarbce z dziurawym dnem
ronią drogie kamienie

śniło mi się że idę
z domu rodziców do szkoły
wiem przecież którędy idę

po lewej sklep Paszandy
trzecie gimnazjum księgarnie
widać nawet przez szybę
głowę starego Bodeka

chcę skręcić do katedry
widok się nagle urywa
nie ma dalszego ciągu
po prostu nie można iść dalej
a przecież dobrze wiem
to nie jest ślepa ulica

ocean lotnej pamięci
podmywa kruszy obrazy

w końcu zostanie kamień
na którym mnie urodzono

co noc
staję boso
przed zatrzaśniętą bramą
mego miasta

Juliusz Słowacki

Hymn

Smutno mi Boże! Dla mnie na zachodzie
Rozlałeś tęczę blasków promienistą,
Przedemną gasisz w lazurowéj wodzie
Gwiazdę ognistą,
Choć mi tak niebo ty złocisz i morze, 5
Smutno mi Boże!

II.

Jak puste kłosy, z podniesiona głową,
Stoję roskoszy próżen i dosytu,
Dla obcych ludzi mam twarz jednakową,
Ciszę błękitu: 10
Ale przed tobą głąb serca otworzę,
Smutno mi Boże!

III.

Jako na matki odejście się żali
Mała dziecina, tak ja płaczu bliski,
Patrząc na słońce, co mi rzuca z fali 15
Ostatnie błyski,
Choć wiem, że jutro błyśnie nowe zorze,
Smutno mi Boże!

IV.

Dzisiaj na wielkiém morzu obłąkany,
Sto mil od brzegu i sto mil przed brzegiem, 20
Widziałem lotne w powietrzu bociany
Długim szeregiem.

Żem je znał kiedyś na polskim ugorze,
Smutno mi Boże!

V.

Żem często dumał nad mogiłą ludzi, 25
Żem prawie nie znał rodzinnego domu,
Żem był jak pielgrzym co się w drodze trudzi
Przy blaskach gromu,
Że nie wiem gdzie się w mogiłę położę,
Smutno mi Boże! 30

VI.

Ty będziesz widział moje białe kości
W straż nie oddane kolumnowym czołom:
Alem jest jako człowiek co zazdrości
Mogił, popiołom…
Więc że mieć będę niespokojne łoże, 35
Smutno mi Boże!

VII.

Kazano w kraju niewinnéj dziecinie
Modlić się za mnie codzień… a ja przecie
Wiem, że mój okręt nie do kraju płynie,
Płynąc po świecie… 40
Więc że modlitwa dziecka nic nie może,
Smutno mi Boże!

VIII.

Na tęczę blasków, którą tak ogromnie
Anieli twoi w niebie rospostarli,
Nowi gdzieś ludzie w sto lat będą po mnie 45
Patrzący — marli.
Nim się przed moją nicością ukorzę,
Smutno mi Boże!

[Polecam] Richard Dale (1937-2019)

Zestaw najbardziej znanych utworów:

Columbo Lego set, anyone?

THE COLUMBOPHILE

Columbo Lego set 5

Columbo collectibles are pretty hard to come by. There are some vintage novels and some ultra-cool 70s’ film posters to be had, but by and large fans have to suffice with just the DVD boxset.

That’s why the idea of a Columbo Lego set really appeals to me. Everyone likes Lego, after all, don’t they? And seeing our favourite Lieutenant immortalised in brick format would be pretty sweet.

I even had a Columbo Lego set on my wishlist of items I’d like to see to commemorate the show’s 50th anniversary in 2018 (read the full list here). Most will never happen. But there is a slim chance Lego Columbo could come to pass if enough fans support the cause.

Lego Columbo: here’s how you can help

An enterprising chap known only as ‚ThomasW’ is trying to get a rather delightful Columbo Lego set through Lego Ideas – which…

View original post 349 słów więcej

„Polecam” Piotr Nowak: Hodowanie troglodytów

https://teologiapolityczna.pl/piotr-nowak-hodowanie-troglodytow-1

Aż nagle w sukurs studentom-troglodytom, którzy samo-poznanie mają – zawsze mieli – ostentacyjnie w nosie, przyszły wytyczne ministerialne. Można je znaleźć w skrypcie Andrzeja Kraśniewskiego przeznaczonym dla nauczycieli akademickich, mających wkrótce zacząć nauczanie studentów wedle nowego modelu kształcenia. Zdanie, które zafrapowało mnie szczególnie, brzmi następująco: „Definiowane przez uczelnię efekty kształcenia nie powinny odzwierciedlać oczekiwań i ambicji kadry, lecz realne możliwości osiągnięcia tych efektów przez najsłabszego [pod­kreślenie autora skryptu] studenta, który […] powinien uzyskać dyplom poświadczający uzyskanie kwalifikacji pierwszego lub drugiego stopnia” [1]. Zwolennicy takiego ujęcia powtarzają, że nie chodzi tu o sztuczne zaniżanie poziomu nauczania, lecz o takie zdefiniowanie efektów kształcenia, aby były dostępne dla najsłab­szego studenta.

Monteverdi – Lament Ariadny (Lamento d’Arianna)

W środę, 27 lutego 2019 r. miałem miałem niewątpliwą przyjemność obejrzeć operę Orfeusz Claudio Monteverdiego, w wykonaniu artystów Polskiej Opery Królewskiej. Warto dodać, że Monteverdi uważany jest za twórcę gatunku.

Ponieważ nie mogę podać odnośnika do przedstawienia, które obejrzałem na Zamku Królewskim, polecam Orfeusza wykonanego przez artystów Nowej Opery w Belgradzie

 

Zafascynowany Orfeuszem, postanowiłem zapoznać się również z innymi dziełami Mistrza. Moim odkryciem, stał się utwór Lament Ariadny z … opery, która w całości nie przetrwała. Wiemy, że miała premierę, a nawet znamy odtwórców ról. Prawdopodobnie pozostał po niej ten pięciogłosowy madrygał.

[Muzyczny dwugłos] Koncert h-mol

Antonio Lucio Vivaldi
Koncert nr 10 h-moll, RV 580 – na czworo skrzypiec i wiolonczelę (z: L’Estro Armonico op. 3)

i transkrypcja
Johann Sebastian Bach
Koncert  a-moll na cztery klawesyny, BWV 1065

[Internety są bezlitosne]…

Znalezione na Facebook’u
52602467_975401072656149_3808113021918642176_n

[Polecam] Maciej Nowicki: Dobrze jest skonsultować pewne staropolskie przepisy kulinarne z biologiem, etnologiem czy ichtiologiem [wywiad] | Artykuł | Culture.pl

+ Jan Olszewski (1930-2019)

Chciałbym mianowicie, wtedy kiedy ten gmach opuszczę, kiedy skończy się dla mnie ten – nie ukrywam – strasznie dolegliwy czas, kiedy po ulicach mojego miasta mogę się poruszać tylko samochodem albo w towarzystwie torującej mi drogę i chroniącej mnie od kontaktu z ludźmi eskorty, że wtedy, kiedy się to wreszcie skończy – będę mógł wyjść na ulice tego miasta, wyjść i popatrzeć ludziom w oczy. I tego wam – Panie Posłanki i Panowie Posłowie – życzę po tym głosowaniu.

Noc z 4 na 5 czerwca 1992 r.

Cytat z mowy końcowej mecenasa Jana Olszewskiego, pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego, w procesie morderców ks. Jerzego Popiełuszki

Brzmi znajomo? Spokojnie, to tylko literatura i to sprzed 180 lat…

Charles Dickens, Klub Pickwicka, rok pierwszego wydania: 1836-1837

cytat za polskim wydaniem z 2005 r. w tłumaczeniu Włodzimierza Górskiego

Szczerze wyznajemy, że aż do chwili, w której zagłębiliśmy się w ogromne stosy papierów Klubu Pickwicka, nigdyśmy nie slyszeli o Eatanswill. Przyznajemy się również z taką samą szczerością, że na próżno szukaliśmy dowodów rzeczywistego istnienia takiej miejscowości. Wiedząc, jak głęboką wiarę pokładać należy we wszystkich notatach pana Pickwicka i nie ważąc się przeciwstawiać naszych myśli twierdzeniom tego wielkiego człowieka, zasięgaliśmy co do tego przedmiotu zdania wszystkich autorytetów, do jakich tylko można było się odwołać. Zbadaliśmy wszystkie nazwy w wykazie miast mających prawo do wybierania do parlamentu, ale Eatanswill nie znaleźliśmy; najstaranniej przejrzeliśmy wszystkie mapy hrabstw, wydane przez znakomitych naszych wydawców, i rezultat naszych poszukiwań był ten sam.

Zniewoleni przeto jesteśmy do przypuszczenia, że w żywej trosce, by nie ubliżyć nikomu, i przez poczucie delikatności, którą byl obdarzony w wysokim stopniu, pan Pickwick z rozmysłem nadał fikcyjną nazwę zamiast rzeczywistej tej miejscowości, w której robił swoje spostrzeżenia.

Utwierdza nas w tym mniemaniu okoliczność mogąca sama w sobie wydawać się błahą i nic nie znaczącą, ale która, rozważana z naszego punktu widzenia, godna jest zanotowania… W notatkach pana Pickwicka zostało zapisane, że miejsce dla niego i dla jego uczniów zamówione było w dyliżansie udającym się do Norwich, ale wyraz ten został natychmiast wykreślony, prawdopodobnie, by nie dać wskazówki, w jakiej stronie znajduje się to miasto, o którym mowa. Nie odważymy się więc robić wniosków co do tego i będziemy nadal prowadzić naszą historię bez przerwy, ograniczając się do bogatych materiałów, ukazujących dowodnie charakter tych wydarzeń.

Zdaje się, że mieszkańcy Eatanswill, jak i wielu innych malych miejscowości, poczytywali siebie za niezmiernie ważnych dla państwa, a każde indywiduum, w uznaniu wagi przywiązywanej do dawanego przez siebie przykladu, czuło się zobowiązane do należenia duszą i ciałem do jednego z dwóch stronnictw dzielących gród, to jest do błękitnych lub żółtych. Otóż błękitni nie zaniedbywali żadnej sposobności, by przeciwstawić się żółtym; żółci zaś ze swej strony nie zaniedbywali żadnej sposobności, by przeciwstawić się błękitnym, tak że gdy żółci i błękitni stawali oko w oko na jakimkolwiek publicznym zgromadzeniu, w ratuszu, na rynku czy na targu, natychmiast powstawały kłótnie i wzajemne łajania. Zbyteczne jest dodawać, że w Eatanswillu wszystko stawało się sprawą stronnictw. Gdy żółci doradzali zaopatrzyć targ w nowe latarnie, błękitni zwoływali zgromadzenia publiczne, na których piętnowali ten szalony pomysł. Gdy błękitni proponowali zbudowanie nowej studni przy głównej ulicy, żółci powstawali jak jeden człowiek przeciwko takiej niegodziwej myśli. Były sklepy błękitne i sklepy żółte, oberże błękitne i oberże żółte, w samym kościele jedna strona była błękitna, druga żółta.

Każde z tych potężnych stronnictw, rzecz oczywista, mialo swój organ i dlatego dwa dzienniki wychodziły w mieście. Gazeta Eatanswillska i Eatanswillska Niepodległość. Pierwsza popierała zasady błękitne, druga stała na gruncie stanowczo żółtym. Obydwie gazety były znakomite. Co za piękne artykuły polityczne! Jaka dowcipna i śmiała polemika! – Gazeta, nasza nikczemna antagonistka… Niepodległość, ten dziennik niesmaczny i godny pogardy… Gazeta to pismo kłamliwe i brudne… Niepodległość, skandaliczna i potworna… Takiego rodzaju zajmujące rekryminacje tuzinami zapełnialy kolumny każdego numeru, budząc w miejscowych mieszkańcach najgorętsze uczucia zadowolenia lub oburzenia.

[Polecam] The Oldest Surviving Printed Advertisement in English (London, 1477)

2 lutego – Niech nam zaświeci, jak promienie słońca, Światło gromnicy.

the-presentation-in-the-temple-1463.jpg!Blog

Hans Memling, Ofiarowanie w Świątyni, http://www.wikiart.org/en/hans-memling/the-presentation-in-the-temple-1463#close

http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/02-02.php3

Na pamiątkę ocalenia pierworodnych synów Izraela podczas niewoli egip­skiej każdy pierworodny syn u Żydów był uważany za własność Boga. Dlatego czterdziestego dnia po jego urodzeniu należało zanieść syna do świątyni w Jerozolimie, złożyć go w ręce kapłana, a następnie wykupić za symboliczną opłatą 5 syklów. Równało się to zarobkowi 20 dni (1 sykl albo szekel to 4 denary lub drachmy, czyli zapłata za 4 dni pracy robot­nika niewykwalifikowanego). Równocześnie z obrzędem ofiarowania i wy­ku­pu pierworodnego syna łączyła się ceremonia oczyszczenia matki dziecka. Z tej okazji matka była zobowiązana złożyć ofiarę z baranka, a jeśli jej na to nie pozwalało zbyt wielkie ubóstwo – przynajmniej ofiarę z dwóch synogarlic lub gołębi. Fakt, że Maryja i Józef złożyli synogarlicę, świadczy, że byli bardzo ubodzy.

Do reformy Mszału w roku 1969 święto to nosiło nazwę „Oczyszczenia N.M.P.” a obec­nie obchodzimy tego dnia „Ofiarowanie Pańskie”. W polskiej tradycji do tego święta przylgnęła nazwa „Matki Boskiej Gromnicznej” i wiąże się z pięknym zwyczajem święcenia tego dnia wielkich świec: gromnic.  Świece te zapalane były potem po domach w trakcie burz z piorunami (stąd nazwa!) i przy umierających.

Teodor Axentowicz (1859-1938) „Na gromniczną” obraz z roku 1898

Axentowicz, Na Gromniczna 1898

Teodor Axentowicz „Na gromniczną” obraz z roku 1890
Axentowicz, Na Gromniczna 1890 cyfrowe.mnw.art.pl

Więcej na temat tego Święta i zwyczajów z nim zwiazanych można przeczytać tutaj: http://www.zegocina.pl/aktual/2003_02/gromniczna.htm
w tym i piękny okolicznościowy wiersz:

Józef Strug

Gdy życie nasze dobiegnie do końca,
Gdy Bóg ostatnie godziny policzy,
Niech nam zaświeci, jak promienie słońca,
Światło gromnicy.

Gdy nasze czoło pot śmiertelny zrosi,
Gdy nasze łoże obstąpią szatani,
Twojej obrony niech każdy uprosi
– Gromniczna Pani!

Kiedy nad nami zawisną czarne chmury,
Gdy na wsze strony lecą błyskawice,
Gdy ciemność straszna od dołu do góry:
Święćmy gromnice!

Matko Najświętsza!
My nędzni grzesznicy,
Pod Twoją obronę się uciekamy,
Przed Twym obrazem, przy świetle gromnicy,
Ciebie błagamy!

Tyś jasna gwiazda na morzu żywota,
Pokus się o Cię rozbiją bałwany!
Kto się ucieka do Cię, Matko złota,
Jest wysłuchany.

Bądź nam Matką w życiu i przy zgonie,
Niech Twoja łaska zawsze nam przyświeca,
Niech nasza miłość ku Tobie zapłonie
Jako gromnica!

Cyat bez związku, ale uroczy…. Dinozaury!

Przypomnę trochę strasznie dawne czasy. Wtedy, kiedy dinozaury jeszcze były, a ludzie nie mieli strzelb i nowoczesnej broni, która pozwoliłaby ich zabić. Wie pani co robili? Rzucali kamieniami w tego dinozaura. Wiadomo, że od jednego rzucenia na pewno nie padł. Ale jeśli przez miesiąc, dwa rzucali tymi kamieniami, to go na tyle osłabili, że mogli go pokonać

https://wiadomosci.wp.pl/ewa-kopacz-zapytana-o-tasmy-pis-uzyla-dziwnej-metafory-6344408043812993a

[Polecam] „Bronisław Wildstein: My, którzy występujemy w obronie porządku wartości…

Nienawiść…

[Kącik operowy] Barbara Miszel-Giardini śpiewa arię Stanisława Moniuszki.

Szemrze strumyk pod jaworem
Po kamykach z wolna ścieka
Stoi dziewczę przede dworem
I łzy tłumi, i narzeka

Potoż matka mnie wołała
Że przyjechał pan bogaty
Potoż warkocz mi czesała
Ustroiła w świetne szaty

I pieściła, i prosiła
Dziewczę, tylko się zastanów
Jakie szczęście Bóg ci zsyła
Ale co mi tam do panów

Jaś miał tylko mężne dłonie
Wąsik, szablę, konia, siodło
Oczy, w których ogień płonie
Serce, które nie zawiodło

Na wojenkę, wielki Boże
Pożegnałam go spłakana
On tam walczy, zginąć może
A mnie swatać chcą za pana

Próżno szuka pan sposobu
Próżno matka do mnie zmierza
Kocham, kocham i do grobu
Będę wierną dla żołnierza/rycerza

Z II aktu opery „Hrabina”
muzyka: Stanisław Moniuszko
libretto: Włodzimierz Wolski

https://staremelodie.pl/piosenka/3230/Piosnka_Broni_z_II_aktu

Nawiązania muzyczne: „Sarabanda” i „Nad spuścizną po przodkach deliberacje”.

Muzyczne tornado w Warszawie – 28 września 1865

Z okazji rozpoczętego Roku Stanisława Moniuszki przypominam tekst z 28 września 2016 r.

moniuszko20fotografia20cbn_4905342

Stanisław Moniuszko, fotografia. Źródło: Biblioteka Cyfrowa Polona

O muzyce Szopena Robert Schumann napisał, że to armaty ukryte w kwiatach. Trzymając się tego rodzaju porównań można powiedzieć, że w Warszawie 28 września 1865 roku eksplodowała muzyczna bomba atomowa. W samym środku spacyfikowanego Królestwa Polskiego, ledwo rok po egzekucji przywódców powstania styczniowego widzowie zobaczyli na scenie Opery obóz zwycięskich polskich żołnierzy sprzed półtora wieku, bohaterowie aluzjami śpiewali o matce-ojczyźnie i wspominali dawne bohaterskie czasy. Taką siłę rażenia miał Straszny dwór Stanisława Moniuszki i Jana Chęcińskiego.


Przed premierą Kurjer Warszawski 28 września 1865 r. (nr 220) informował jedynie:

Dziś nowa opera Moniuszki Straszny dwór. W liczbie pięknych sytuacji tej opery, najwięcej zdaje się posiada takowych akt 3ci pomienionego dzieła, jest w nim bowiem kilka scen żywych a dowcipnych, prawdziwie zainteresować mogących słuchaczy. Obok tego są różne zajmujące szczegóły, jak zegar starożytny grający, prześlicznym odzywający się kurantem, tajemnicze szafy; i maszynerja przyszła tu w pomoc Oświecenie Xiężycem twarzy młodziana (P. Dobrski) podczas gdy tenże zadumany oparty stoi w oknie, niezwykły wywołuje efekt. Całe nareszcie dzieło pełne, jest zalet muzycznych, a jako utwór dramatyczny odznacza się dobrem librettem stopniowo pobudzającem ciekawość. — Libretto do nowej opery P. Moniuszki Straszny Dwór, napisane przez P. Chęcińskiego, jest do nabycia we wszystkich Kięgarniach, oraz przy wejściu do Teatru.

Czytaj resztę wpisu »

Scruton radzi co pić by filozofować :)

Roger Scruton, Piję więc jestem. Przewodnik filozofa po winach, Wydawnictwo Aletheia, 2011

Dodatek. Co pić do czego.

(…)

Na poboczu naszej drogi widuję puszki po piwie, butelki po wodzie i po whisky oraz kanony po sokach, ale nigdy nie widziałem butelki po winie. Jeżeli zezwierzęcenie można złożyć na karb jakiejś zezwierzęcającej mikstury, to i w taktownym zachowaniu naszych amatorów wina wypada dostrzec świadectwo cnoty moralnej trunku, który piją.

PLATON. Wśród dialogów Platońskich zawsze znajdziemy odpowiedni do dowolnie wybranego wina. Szlachetny klaret poprowadzi nas w należycie niespiesznym tempie przez Państwo, podczas gdy przy lekturze Fajdrosa bardziej odpowiednim towarzyszem jest lekkie rosé, a znów Filebowi sprawiedliwość odda wyłącznie przenikliwie wytrawna manzanilla. Prawa skorzystają dzięki krzepkiemu burgundowi, który natchnie odwagą i zapali zielone światło nieuchronnej woli czynienia opuszczeń. Natomiast w przypadku wzniosłej x, wprost przeciwnie, tylko trunek lekki i półsłodki pomoże uchwycić cząstkę wesołości kompanii i przepić do każdego uczestnika w chwili, kiedy wstaje, by przemówić.

U Homera wino jest zawsze słodkie, chociaż poeta porównuje je bodaj chętniej do pocałunków i miłych słów niż do dojrzałych granatów. Jakikolwiek gust miał Homer, nowoczesny zwyczaj wymaga, aby wina słodkie były skoncentrowane, gęste, o wydatnym miodnym nosie i by niczym syrop spływały długo i kleiście w wyschnięte gardziele, Wina półsłodkie tego rodzaju, jakie uwodziły moje podmiejskie ciotki, traktuje się półpoważnie i niemal nikt nie znajduje dla nich zastosowania ani jako trunków samych w sobie, ani jako dodatku do posiłku.

Jedną z ofiar tego uprzedzenia jest vouvray, wino robione na północ od Loary na 5000 akrów winnic w rozległej dolinie Brenna. Stary zwyczaj zezwala na tłoczenie wina wytrawnego, słodkiego bądź półsłodkiego w zależności od sezonu. Podstawowym surowcem są jagody chenin blanc, wzbogacane niekiedy dodatkiem arbois lub sauvignon, samo wino, jeżeli jest słodkie, dojrzewa przez długie lata, osiągając niezwykle wielowarstwowy smak – zwłaszcza gdy powstało z jagód wysuszonych przez pleśń szlachetną potraktowanych tak, jak robią to z sémillon w Sauternes. Cukier w wyrafinowanym vouvray jest integralnym składnikiem budowy wina, podobnie jak ornamenty na klasycznej fasadzie. Jego żłobkowane mineralne kolumny, zwieńczone kwietnymi kapitelami, przywodzą na myśl solidną podstawę argumentacji tego rodzaju, jaką zawsze zamierzał przedstawić Platon, złożoną ze zrozumiałych pytań i zaskakujących odpowiedzi. Za to zawsze trzeba cenić Platona nie dlatego, że wyciągał słuszne wnioski, lecz dlatego, że próbował dowieść, iż inne są błędne.

Dionizos i Ariadna (wikimedia.org)

ARYSTOTELES. Czytelnicy Metafizyki z pewnością zrozumieją, jeżeli powiem, że jedynym możliwym napitkiem przy tej lekturze jest zwykła woda. Przełkniecie najbardziej suchej ze wszystkich książek w dziejach wymaga mnóstwa płynu i iście spartańskiego hartu w walce ze słowami. Przed otworzeniem Analitykpierwszych warto zaopatrzyć się w imbirowe biskwity. Tylko Etyka nikomachejska jest nieco łatwiejszym zadaniem i do niej jako księgi zawierającej argumenty absolutnie kluczowe w kontekście zaproponowanej przeze mnie koncepcji picia cnotliwego zaleciłbym uroczysty kieliszek lub dwa. Z Etyki skorzystałem w istocie najwięcej przy udziale butelki sauvignon blanc z posiadłości Beringera w Kalifornii jednej z tych założycielskich piwnic kalifornijskich, które zawsze, i przed prohibicją, i po niej, były synonimem dobrego rzemiosła.

(…)

Majmonides tak samo jak Awerroes pragnął służyć ludzkości i wskutek tego on również sporą część życia spędził na wygnaniu. Zgodnie z najzupełniej rozsądną zasada: „najpierw Żydzi” lwią część energii twórczej poświęcił wielkiemu dziełu Powtórzenie Tory, zbierając i komentując wszelkie reguły prawne zawarte bądź utajone w świętych tekstach i w tradycji. Natomiast Przewodnik błądzących jest księgą adresowaną do wszystkich i obok Platońskiej Obrony oraz Boecjuszowego O pocieszeniu należy do tych dziel filozoficznych, które prawdziwie krzepią ducha. Książkę tę pierwszy raz czytałem w l979 roku w Polsce. W epoce komunistycznej wizyta w Polsce wymagała zaiste hartu moralnego. Ilekroć zdarzał się cud i z budki opatrzonej szyldem zapowiadającym piwo zdejmowana okiennice, natychmiast ustawiała się trzystujardowa kolejka spragnionych. W betonowych bunkrach, które udawały, że zaopatrują proletariat w żywność, w sposób najzupełniej losowy i nieprzewidywalny trafiał się bułgarski sikacz. Posiadacz waluty zachodniej mógł dołączyć do kolejki przed tuzexem (czechosłowacki odpowiednik Pewexu), czyli sklepem. w którym nomenklatura wymieniała przywileje na dobra konsumpcyjne, gdzie, wcale nie tanio, można było dostać whisky, a czasem nawet liche wino hiszpańskie. Na ogół jednak, zwłaszcza na prowincji, trzeba było pokrzepiać się wytwarzana przez państwo wódką. Nadzieja na znalezienie odrobiny wermutu w celu zabicia szpitalnego posmaku wódki była wątła, a jeżeli już się trafił, to ciepły i podawany w ilościach mających uciszyć wszelkie narzekania. Ogólna strategia „władz”, jak komicznie się określały, polegała na wytwarzaniu społecznego kaca tak ciężkiego i uporczywego, by zagłuszył wszelkie bolączki codzienności. Po czterech dniach spędzonych w takich warunkach na prowincji dzień z Majmonidesem w parku okalającym krakowską starówkę był prawdziwym błogosławieństwem. l jakimś trafem w restauracji, do której udałem się wieczorem, aby dokończyć lekturę, mieli dostawę jugosłowiańskiego cabernet sauvignon. Była to najwyżej namiastka wina. Niemniej pomogła mi zrozumieć, że via negativa uważana przez Majmonidesa za jedyna drogę do poznania Boga, a prowadzącą do tego najwyższego celu przez odrzucenie wszystkich orzeczników z naszego języka, o których kolejno dowodzi się, że nie mają ani nie mogą mieć zastosowania do Bytu Najwyższego, ten zaś nawet nie jest bytem, lecz tylko nie jest niebytem – że ta via negativa musi się gdzieś zaczynać. Więc dlaczego nie na dnie kieliszka wina, gdzie niczym muszki owocowe zlatują się nieprzeliczone orzeczniki, czekając na zastosowanie? W tej sytuacji zasób orzeczników szybko znikał i kieliszek wymagał stałego uzupełniania, zanim dowód został ukończony i poprzez gęstniejącą mgłę wejrzałem w nienieistnie Boga.

(…)

BERKELEY; Jeżeli już ktoś musi wchłonąć Berkeleya, niech go popije szklanką dziegciu i na tym zakończy.

(…)

KANT. Chociaż tytuł tej książki (za pośrednictwem Monty Pythona) podsunął Kartezjusz, to Kant sprawił, że zaczęła powstawać. Znajomy zapytał mnie, co u licha mogłoby znaczyć to, że istnieje „kieliszek sam w sobie”, byt noumenalny, którego nie da się ująć zmysłami, a który objawia się tylko „spojrzeniu znikąd”, „naoczności intelektualnej” przysługującej wyłącznie Bogu. Napełniłem kieliszki białym Hermitage Chante Alouette od Charpoutiera ze znakomitego rocznika 1977, którego wyczerpania głęboko żałuję. Następnie przeprowadziliśmy eksperyment polegający na tym, że najpierw przyjrzeliśmy się winu pod światło, powąchaliśmy, dotknęliśmy lśniącej powierzchni palcem, poczym wreszcie wypiliśmy, aby „poznać je w inny sposób”. Bylo tak, jak gdybyśmy przedarli się przez potężne obwałowania zamku i znaleźli w jasno oświetlonej sali, gdzie witali nas serdecznie ludzie we wspaniałych szatach. Oto co próbował wyrazić Kant. Noumen i transcendentalny punkt widzenia są sprzężone, a chociaż nie możemy zająć tego punktu, to przeczuwamy, na czym by to polegało. Rozradowanie, które wzbudza w nas przyjęte wino, jest jak objawienie jego wewnętrzności. I ta wewnętrzność jest ową wewnętrznością w nas – jaźnią transcendentalną i jej niewytłumaczalną wolnością, które zawsze się nam wymykają. Często powtarzam ten eksperyment, pomagając sobie lekturą Kantowskiej Transcendentalnej dedukcji kategorii. Ale nie polecałbym białego hermitage, które, nie dość że koszmarnie drogie, jest w pewnym sensie zbyt bogate, roztacza tak przemożne aromaty miodu i orzecha włoskiego, że wymaga przekąski z ośmiornicy w celu ich ujarzmienia. Zaproponowałbym raczej argentyńskie malbec, tym bardziej że za zawsze ciekawy uważam mariaż Krytyki czystego rozumu i opowiadań Borgesa, które obfitują w kantowskie paradoksy i przekonują, że nie ma potrzeby jechać do Argentyny.

Nie do każdego dzieła Kanta równie łatwo znajdziemy dodatek. Najwyraźniej nic nie dopełni drugiej Krytyki ani pozostałych dzieł etycznych. Jeżeli zaś chodzi o Krytykę władzy sądzenia, gdzie mimochodem wspomina się o „winie kanaryjskim”, to pamiętam, że próbowałem najpierw wschodnioindyjskiego sherry, potem śniadego porto, na koniec zaś madery, co nie zbliżyło mnie jednak ani o krok do zrozumienia Kantowskiego dowodu, że sąd smaku jest powszechny, ale subiektywny, ani do wyprowadzenia „antynomii smaku” należącej z pewnością do najgłębszych i najbardziej kłopotliwych Kantowskich paradoksów, która, o ile w ogóle czemuś ulegnie, to tylko sile perswazji wina.

Mem internetowy :)

[Stare gazety] 25 XII 1929

Cytat

Andrzej Chciuk „Atlantyda”

„Ano, to przynieś mi herbaty zakończył rozmowę i poszedł do swego pokoju.

Kiedy mu przyniosłem herbaty, na biurku już stała butelka spirytusu i pusty kieliszek.

– Napijesz się ze mną? – spytał. – Już jesteś dojrzały.

– Nie, dziękuję, jestem harcerzem, nie piję.

– Bardzo rozsądnie, bardzo rozsądnie, tylko tak dalej.

Stałem przez chwilę i patrzyłem z dezaprobatą, jak upijał herbaty i jak z miejsca dopełnił szklankę spirytusem.

– Dam ci jedną radę – powiedział, otarłszy usta – która może ci się przyda, jak już zaczniesz kiedyś pić. Nie leć nigdy na durniczkę, kiedy nie możesz sam wódki postawić, kiedy nie możesz się zrewanżować. Lepiej nie pij wtedy, żeby tam nie wiem co. I jeśli czujesz, że następny kieliszek może ci zaszkodzić, przestań natychmiast. Nie pij też w towarzystwie ludzi fałszywych albo podłych, bo się zaraz upijesz, wódka musi być pita w miłym gronie, po to jest, wtedy możnajej wypić morze. I jeżeli dojdziesz do wniosku, że zalewasz się na ponuro, że po pijanemu wyłażą z ciebie jakieś zadawnione pretensje i żale, to przestań pić. Natomiast jeśli kiedyś tak ci się zdarzy, że będziesz musiał pić czysty spirytus i nie będzie już czasu na zagrychę, na podkład, to westchnąwszy głęboko, od razu wlewaj go w gardło, a ci nie zaszkodzi.

 

[Zero słów] Fenomenalny film z budowy drewnianej łodzi.

od stępki do prób na wodzie 🙂

Cytat, bez okazji.

… westchnął tylko i rozłożył ręce. Nic tu nie mógł zrobić. Stosunki polityczne doznały takiego zajątrzenia, że nawet z krewnymi z tamtego obozu zerwał się wszelki kontakt.

– Nawet na gruncie towarzyskim!… Coś niesłychanego, a jednak to jest nasza rzeczywistość. Jesteśmy przedzieleni przepaścią pogłębiającą się z dnia na dzień. Naród w dwóch wrogich sobie obozach…

– A jakież wyjście z tej sytuacji? – zapytał Dowmunt.

Książę uśmiechnął się smutnie i rozłożył ręce. Wyszli przygnębieni.

– Tragedią naszego obozu – wycedził przez zęby Roman – jest to, że kierują nim ludzie starzy.

T. Dołęga-Mostowicz „Ostatnia brygada”

rok wyd. 1930

[Polecam] Teatr TV – „Marszałek” W. Tomczyka.

Świetna sztuka, ze świetnymi aktorami (Bonaszewski, Królikowski, Grabowski). Autor przedstawił naradę J. Piłsudskiego z byłymi premierami RP dotyczącej możliwej interwencji w hitlerowskich Niemczech (1934 r.), w trakcie której każe swoim bohaterom snuć rozważania o tym, że pokój i niepodległość nie są dane na zawsze, a położenie Polski nie pozwala jej być na obrzeżach europejskiej polityki, także czy łatwo wziąć odpowiedzialność za rozpętanie wojny. Nie jest to obecnie nic odkrywczego, ale „podane” w formie narady belwederskiej robi niesamowite wrażenie.

Dodatkowo realizatorzy w napisach końcowych zamieścili krótkie notki o wojennych lub powojennych losach postaci występujących w sztuce. Kto zna choć odrobinę historię, wie, że część z nich zginęła z rąk Niemców,Rosjan albo zmarła na emigracji.

https://vod.tvp.pl/website/marszalek,34990472

Cursing hedgehog

Finowie uchodzą za naród używający przekleństw ponad miarę. Ba, sami Finowie tak o sobie autokrytycznie twierdzą. Nic więc dziwnego, że fińska grafik, Milla Paloniemi postanowiła skomentować to zjawisko na swój sposób, czyli komiksem. Bohaterami historyjek uczyniła sympatyczne kolczaste stworzenia (Przesadziłem z tą sympatycznością, ponieważ z komiksów wynika, że to wredne małe dranie).

Dymki zazwyczaj opisane są po fińsku i oczywiście ich nie rozumiem, choć śmieszą mnie rysunki. Na szczęście część rysunków została przetłumaczona przez autorkę na angielski.

http://www.thecursinghedgehog.com/sarjikset?page=8

Muzyka dla duszy (i to polskiej).

Nie ma chyba bardziej polskiej formy muzycznej niż polonez. Dlatego z wielką radością znalazłem informację o ogłoszonym (a nawet już rozstrzygniętym) konkursie na skomponowanie nowego poloneza z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę po latach zaborów.

Więcej informacji: http://sinfoniavarsovia.org/pl/-warszawski-polonez-dla-niepodleglej-ogloszenie-wynikow.html?t=1533815790

Kompozycje ocenione zostały przez komisję pod przewodnictwem prof. Krzysztofa Pendereckiego, w składzie: Grażyna Pstrokońska-Nawratil, Agata Zubel, Paweł Mykietyn, Tadeusz Strugała, Paweł Szymański oraz Janusz Marynowski, dyrektor Orkiestry Sinfonia Varsovia, instytucji kultury m.st. Warszawy.

Dla czytelników będzie z pewnością ciekawe, że cztery nagrodzone kompozycje są dostępne na portalu Youtube, na profilu Okriestry Sinfonia Varsovia. [LINK]

Poniżej wklejam jednak bezpośrednie odnośniki do utworów, ponieważ obok starałem się umieścić jakiś przeintelektualizowany komentarz sugerujący wyższy poziom „melomaństwa”. Dla kontrastu podaję jaka była, niewątpliwie bardziej profesjonalna, ocena jury. Kolejność jest nieprzypadkowa, ale jako niewykształcony muzycznie, oceny dokonałem na podstawie „podobania się” 😀 Zdziwiłem się jednak, że moja ocena, była zbieżna z oceną szacownego Jury.

1.

Adam Józef Falenta:

Niewątpliwie inspiracją był Ogiński i „Pożegnanie ojczyzny”. Zaletą tej kompozycji jest przydatność do tańczenia, np. na studniówce. Jury przyznało mu specjalne wyróżnienie dla najmłodszego uczestnika (ważne: kompozytor urodził się w 2005 roku). Chyba najbardziej wpadająca w ucho kompozycja nagrodzona w konkursie.

2.

Emil Wojtacki

Oryginalna kompozycja kojarząca mi się ze Stefanem Kisielewskim lub Andrzejem Panufnikiem.

Kompozytor wyszedł niewątpliwie z zaklętego kręgu, który uformowały: „Pożegnanie ojczyzny” Michała Kleofasa Ogińskiego, „Polonez a-dur Op. 40” Fryderyka Chopina czy Polonez „z-Pana-Tadeusza” skomponowany przez Wojciecha Kilara. Nic dziwnego, że przyznano mu I nagrodę.

3.

Paweł Siek

Zza oryginalnej melodii przebija się nieśmiertelny Ogiński i jego „Pożegnanie ojczyzny” – może przebija nawet za bardzo, utwór raczej przypomina improwizację na temat tego poloneza. Jury przyznało miejsce II.

4.

Ireneusz Boczek

Hmmm… Kompozytor napisał całkiem ładnego poloneza, ale zawierał on zbyt dużo zapożyczeń. Na moje ucho były to liczne (zbyt liczne) zapożyczenia z Chopina (jako laik myślę, że chodzi mi o Poloneza a-dur Op. 40). Być może z tych samych powodów jury przyznało kompozytorowi III miejsce

Bonus.

Jako bonus, chciałbym wkleić poloneza ze ścieżki dzwiękowej filmu… nie zgadliście, nie chodzi o Pana Tadeusza,

Zapraszam do wysłuchania kompozycji Bartosza Chajdeckiego z serialu „Czas honoru”:

[Kącik muzyczny] Syn trzech narodów, czyli białoruski punk… o Tadeuszu Kościuszce.

Za rodzinę swą uważał poleski nasz kraj.
A sławę bojownika zyskał pośród wrażych zgraj.
I psy-Moskale i angielskie psy
Wyły, gdy powstańców wojska na nich szły!
W pyle Racławic i ogniu Saratogi,
Trzymał się dzielnie nasz brzeski szlachcic!
A order Cyncynata i Virtuti Militari
Nie wszystkim generałom przecież dawali!
Za wolność naszą i waszą!

I czarnoskórym sługom, i chłopom prosto z roli
Dał prawo do wolności, dał prawo do woli!
Bo całe życie twierdził, że równe prawa
Dla wielkiego i małego to najważniejsza sprawa.
Nieważne czy to ludzie, nieważne czy narody,
Trzeba tylko być mężnym i być honorowym!
I każdy naród ma prawo do swobody,
Tak wzywał Kościuszko, syn trzech narodów:
Za wolność naszą i waszą!

 

Bonu, czyli polsko-białoruski kolektyw „Dzieciuki + Hańba”

[Historia] Oryginalny film instruktażowy dla żołnierzy USA w okupowanych Niemczech

Dies irae, dies illa… Trąba dźwięku przedziwnego , Po grobach świata wszytkiego

Antoni Kamiński

Karajan feat. Verdi

tekst łaciński

tłumaczenie Jana Białobockiego,

z roku 1648;

Jagiellońska Biblioteka Cyfrowa

Dies irae dies illa,

Solvet saeclum in favilla:

Teste David cum Sibylla.

Quantus tremor est futurus,

Quando iudex est venturus,

Cuncta stricte discussurus!

Tuba mirum spargens sonum

Per sepulcra regionum

Coget omnes ante thronum.

Mors stupebit et natura,

Cum resurget creatura,

Iudicanti responsura.

Liber scriptus proferetur,

In quo totum continetur,

Unde mundus iudicetur.

Iudex ergo cum sedebit,

Quidquid latet apparebit:

Nil inultum remanebit.

Quid sum miser tunc dicturus?

Quem patronum rogaturus,

Cum vix iustus sit securus?

Rex tremendae maiestatis,

Qui salvandos salvas gratis:

Salva me, fons pietatis.

Recordare Iesu pie,

Quod sum causa tuae viae:

Ne me perdas illa die.

Quaerens me, sedisti lassus:

Redemisti crucem passus:

Tantus labor non sit cassus.

Iuste iudex ultionis,

Donum fac remissionis,

Ante diem rationis.

Ingemisco, tamquam reus:

Culpa rubet vultus meus:

Supplicanti parce Deus.

Qui Mariam absolvisti,

Et latronem exaudisti,

Mihi quoque spem dedisti.

Preces meae non sunt dignae:

Sed tu bonus fac benigne,

Ne perenni cremer igne.

Inter oves locum praesta,

Et ab haedis me sequestra,

Statuens in parte dextra.

Confutatis maledictis,

Flammis acribus addictis,

Voca me cum benedictis.

Oro supplex et acclinis,

Cor contritum quasi cinis:

Gere curam mei finis.

Lacrimosa dies illa,

Qua resurget ex favilla

Iudicandus homo reus:

Huic ergo parce Deus.

Pie Iesu Domine,

dona eis requiem. Amen.

Dzień on boży, dzień on grozy

W popiół świat ogniem położy

Tak Dawid z Sybillą wroży.

Jakiej tam dzień będzie trwogi,

Kiedy przyjdzie Sędzia srogi,

Wybada wszytko bez folgi.

Trąba dźwięku przedziwnego

Po grobach świata wszytkiego

Zbierze wszytkich przed tron jego.

Śmierć się z przyrodzeniem zdziwi,

Gdy umarli wstaną żywi,

Przed sąd na sprawę lękliwi.

Z księgą wniosą pismo ono,

W którym wszytko jest zamkniono,

Z czego by świat osądzono.

Sędzia tedy gdy zasiędzie,

Skryte rzeczy zjawi wszędzie,

Nic bez karania nie będzie.

Cóż tam pocznę, człek strapiony,

Kogo sproszę do obrony,

Gdzie ledwie święty zbawiony?

Królu strasznej wielmożności,

Ty ludzi zbawiasz z litości,

Zbaw mię, źrzódło łaskawości!

Racz pomnieć, mój Jezu drogi,

Żem przyczyną twojej drogi,

Nie stracaj mię w on dzień srogi.

Szukałeś mię aż do mdlenia,

Umarłeś dla odkupienia,

Nie chciej takich prac zniszczenia.

Sędzio w zemście sprawiedliwy,

Odpuść mój grzech nieszczęśliwy,

Nim przyjdzie liczby dzień ckliwy.

Wzdycham jako obwiniony,

Wzrok mój wstydem zapłoniony,

Patrz, Boże, na głos zniżony!

Ty Maryję rozgrzeszyłeś

I łotrowi odpuściłeś;

I mnie duszność zostawiłeś.

Niegodneć są prośby moje,

Lecz ty spraw przez dobroć twoję,

Żebym nie wszedł w wieczne znoje.

Daj miejsce między owcami,

Nie racz mię łączyć z kozłami,

Staw w prawej stronie z sługami.

Zhańbiwszy gromem przeklętych,

Na pożar ognistych wziętych,

Racz mię przywołać do świętych.

Proszę w pokornym zniżeniu,

Serce na popiół w strudzeniu,

Miej pieczę o mym skończeniu.

Dzień on szczere opłakanie,

Ktorego z prochu powstanie

Przed sąd straszny człowiek winny.

Zbawże go, Boże jedyny,

Panie Jezusie wdzięczny,

Racz im daj pokój wieczny. Amen.

 

„Król olch” w tłumaczeniu Antoniego Libery

Johann Wolfgang von Goethe (1749-1832)
Król olch

Zapada już noc i wicher dmie.
Kto o tej porze na koniu mknie?
Z dzieckiem w ramionach, w mroku bez dna;
To ojciec z synkiem do domu gna.

– Dlaczego, synku, odwracasz wzrok?
– Nie widzisz, tato? Popatrz tam, w bok.
Król olch mnie wabi, korona mu lśni.
– To tylko mgła. Coś ci się śni.

– Mój miły chłopcze, chodź-że tu!
Będziemy się bawić, aż zbraknie tchu.
Wspaniałe miejsca nad brzegiem znam
I pozłacany mój szal ci dam?

– Ach, tato, tato! Słyszysz ten śpiew?
To znów król olch, to znów jego zew.
– Spokojnie, synku, to wiatru świst.
To szelest liści lub ptaków gwizd.

– Nie zwlekaj, chłopcze! Mam córek moc!
I z nimi się będziesz bawił co noc.
Śpiewając, tańcząc, powiodą cię hen
I tam ukołyszą, aż zmorzy cię sen…

– Patrz, tato, tato! Nie widzisz? Tam!
To córki króla. Znak dają nam.
– Nie, synku, nie! To żaden znak.
To próchno się sypie i świeci tak.

– Kochany mój! Urzekłeś mnie.
Więc chodź po dobroci! Bo porwę cię…
– Ach, tato, tato! Porywa mnie król!
Ciemnieje mi w oczach, przeszywa ból.

Rumak przyspiesza, co sił, co tchu;
Biegnie na przełaj, po trawie, mchu.
I oto światło: dom tuż-tuż.
Niestety! Dziecko nie żyje już.

Bonus: folk-rockowa wersja zespołu Falkenstein, w języku oryginalnym:

Brzydkie skojarzenia historyczne 2

Czterostronne rozmowy dotyczące wojny w Syrii.

Screenshot_20181027-211516.jpg

Skojarzenia…

Bonus: Reakcje internetowe

https://twitter.com/BratWodza/status/1056303644692398080?s=19screenshot_20181028-004910.png

[Z Twittera] Walka o to by urzędy komunikowały się zrozumiale z obywatelem…

…   trwa już 100 lat 🙂


jezyk urzedniczy

Cisza… wyborcza

Frapujące… gdyby twój szef był kotem.

[Link] Rzemiosło – technologia – buty szyte.

Polski kandydat do Ig-Nobla! Czy to jest na zupę, czy to…

… na doktorat. No właśnie, doktorat o jeżach… https://repozytorium.amu.edu.pl/handle/10593/15099

Celem pracy było wyłonienie czynników mających wpływ na liczebność populacji jeża wschodniego, scharakteryzowanie jej struktury demograficznej oraz określenie zależności pomiędzy urbanizacją a jakością siedlisk odpowiednich dla tego gatunku. Dane zbierano metodą wielokrotnych złowień oznakowanych osobników (CMR). Liczebność populacji E. roumanicus osiągała najwyższe wartości na dwóch powierzchniach o średnim stopniu urbanizacji. Czynnikiem, który na to wpływał, prawdopodobnie była stała dostępność pokarmu antropogenicznego.

Cóż, nie mogłem w tym miejscu nie przypomnieć J.K. Kelusa.

„A ja sobie jeżdżę
na motorowerze
i nocą na szosie
łapię w worek jeże

Może jestem wariat
lecz nie jestem głupi
tak szybko nie jeżdżę
by jeża utrupić

Czasem ktoś się spyta
gdy zajrzy do wora
czy to jest na zupę
czy to na doktorat

Wariackie papiery
i dyplom doktora
który nie pomoże
kiedy będziesz chora”

[Archeo] Paszport wydany po wiekach…

Zobacz Tweeta od @DSAArchaeology: https://twitter.com/DSAArchaeology/status/1045786282822119425?s=09

1974… Paszport wydany Ramsesowi II. Mumia faraona została wywieziona z Egiptu na ekspozycję do Francji, ale ówczesne prawo nie pozwalało wywozić szczątków ludzkich bez identyfikacji.

2 października 1413 r.

605 lat temu zawarto unię w Horodle.

Cytat bez związku, ale uroczy.

Rafał Kosik, Różaniec.

– (…) Są takie tematy, które znikają, nim się na dobre pojawią. – Profesor podrapał się za uchem. – Nazywam je publicznymi czarnymi dziurami. Ludzie wykazują wręcz chorobliwy brak zainteresowania, jakby sama myśl o nich sprawiała przykrość.
– Dziękujemy, profesorze. – Piotr wstał i wyciągnął dłoń – To było bardzo pouczające.
– Właśnie o tym mówię. – Profesor Gabrych nie ruszył się z miejsca. – Wspomniałem o badaniach (…), a pan postanowił zakończyć spotkanie.
Piotr wolno opuścił dłoń.
– Mamy kolejne spotkanie wyjaśnił bez przekonania.
Gabrych pokręcił głową.
-To nie to. Czuje pan mrowienie? Może skrępowania? Może znudzenie? To się objawia na różne sposoby, gdy tylko pojawia się któraś z publicznych czamych dziur.
– Chorobliwy brak zainteresowania – powtórzył Adam – Możliwe, ale my naprawdę mamy kolejnego gościa.

[Polecam] Nie tylko Zamość. Pomysły na miasto idealne | Artykuł | Culture.pl

Sroka. Herbert. Twardowski

K061467

Sroka podejrzliwie podpatruje Tristana pokonującego smoka – karta z manuskryptu z połowy XIII wieku. Całość: British Library – Manuscripts Digital

Zbigniew Herbert

„Pica pica”

~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

od wczesnej wiosny

do późnej jesieni rankiem

za oknem mojej Sypialni przelatuje

sroka

w annałach

kronikach

tablicach genealogicznych zwana Pica pica

z rodu kondotierów krwawych i podstępnych

niech nas nie zwodzi czystość kolorów soczyste listowie nieba niepokalana biel śniegu

tylko jej śpiew

śpiew grzechotnika odsłania jej

prawdziwy charakter morderczyni niemowląt

należałoby powściągnąć zachwyt

przestrzegać

piętnować

rzucić klątwę

zedrzeć z niej

obłok zachwytu

którym osłania zbrodnię wtrąca w wahanie lekkomyślne dusze

co zatem czynić co czynić wypada

ha wiem co zrobię

wynajmę

księdza jana Twardowskiego piewcę rodzimego drobiu jako Egzorcystę Natury

do specjalnych poruczeń

kiedy ksiądz

wyjdzie nagle z cienistego konfesjonału zagajnika ptaszysko może dostać zawału serca ze strachu

i na miejsu: skonać

zresztą księdzu przyda trochę ruchu na świeżym powietrzu

[Polecam artykuł] Jak technologie kontrolują nasze życie

Całość tekstu Kamila Gorynia Jak technologie kontrolują nasze życie można znaleźć na stronie Nowa Konfederacja (Link). Poniżej jedynie któtki cytat.

Nie jest już niezbędna fizyczna likwidacja opornych jednostek. Wysoki poziom współzależności świata wirtualnego z realnym sprawia, iż niejednokrotnie wystarczy odciąć obywatela od dostępu do wybranych usług, aby ostudzić jego rewolucyjny zapał. Najlepszym przykładem w tym zakresie jest wdrażany w Chinach Social Credit System, który na podstawie przekroju aktywności obywatela, jego wypowiedzi, sieci kontaktów itd. dokonuje „oceny wiarygodności” jednostki. Jeśli dana osoba będzie utrzymywała kontakty z nisko ocenianymi obywatelami, jej wiarygodność zacznie spadać, przez co nie będzie miała np. możliwości wzięcia kredytu, otrzymania dobrej oferty pracy, czy wyjazdu poza granice kraju. (…) W praktyce oznacza to, że osoby cieszące się wyższą oceną mogą wypożyczyć samochód bez wpłacania kaucji, czy uzyskują dostęp do wyższej jakości usług świadczonych przez państwo. SCS jest przykładem jawnych działań podejmowanych przez państwo w obszarze inżynierii społecznej i można założyć, że jeśli przeprowadzane próby przyniosą spodziewane efekty, nie tylko zakres analizowanych danych ulegnie zwiększeniu, ale również dobrowolność poddania się takiej ocenie zostanie zastąpiona przymusem.

[Dawna prasa] Kurjer Warszawski sprzed 150 lat

Kurjer Warszawski nr 201 z 15 września 1868 r. — kilka wieści i ogłoszeń wynotowanych z tego wydania:

P. J. Brandt, kończy obecnie nowy obrazek przedstawiający „wnętrze stajni” Niezadługo też zapewne ujrzymy tę pracę na wystawie.

(Suplement) Nieufny wobec dziennikarzy, tak ówczesnych, jak i współczesnych postanowiłem sprawdzić, czy żurnaliści jak zwykle czegoś nie pomieszali, i poszukałem dzieła o takiej tematyce w wydanym przez Muzeum Narodowe albumie (2018) Józef Brandt 1841-1915. https://www.mnw.art.pl/dzialalnosc-naukowa/wydawnictwa/katalogi-wystaw/jozef-brandt-18411915,21.html

Eureka! Rzeczywiście jest taki obraz z 1868 r.

ciąg dalszy notatek z gazety:

ROZMAITOŚCI. WPŁYW WINA I KAWY NA ORGANIZM. Uczony francuzki Rambosson, postanowił zbadać wpływy rozmaitych pokarmów na system nerwowy. Doświadczenia odbywał on na sobie samym, w ciągu kilku miesięcy, z cierpliwością posuniętą do heroizmu. Wiadomo, że posiadamy dwojakiego rodzaju nerwy, to jest: nerwy ruchu i nerwy czucia. Pierwsze rodzą ruch za pośrednictwem mięśni, drugie dają nam tylko zdolność przyjmowania wrażeń. Odpowiednio do natury pokarmów, takowe oddziaływają już to na pierwsze nerwy, już znowu na drugie. Według doświadczeń Rambossona, pokarmy wywierające wpływ na nerwy ruchu, jednocześnie działają na intelligencję człowieka, działające zaś na nerwy czucia, wpływają zarazem na uczucia. Wreszcie, niektóre materje do pożywienia służące, oddziaływają tak na władze rozumowe, jako też i kamerton naszych uczuć. „Fakta przekonały mnie, powiada Rambosson o prawdziwości mych teoretycznych spostrzeżeń, muszę im wierzyć, bo na doświadczeniach licznych i ścisłych są oparte”. Uczony francuz skazywał się dobrowolnie na szczególną dyetę, żywił się naprzykład, przez kilka lub kilkanaście dni, wyłącznie chlebem i winem, albo chlebem i kawą, lub wreszcie chlebem i herbatą, nie przyjmując żadnego innego pożywienia, aby pokarmy poddane doświadczeniu, nie mogły być zobojętniane przeciwnemi wpływami. Rambosson, zwolna zaczynał pić mocną kawę, w coraz większych dozach, i powiada, że uczuwał po pewnym czasie dziwne zmiany w sobie. Uczucia słabły, lecz za to siła intelligencji nabierała niezwykłej działalności. „Stawałem się naraz,— powiada — zimnym, milczącym, pochmurnym, posępnym, ale, obok tego mózg mój pracował bez przerwy, rozwiązując trudne kwestje z dziwną łatwością”. Mniemamy, że uczony nie wyprowadzi ztąd wniosku, że ludzie zimni, posępni, są najwięcej intelligentnymi i odwrotnie. Teorja taka oburzyłaby wszystkich entuzjastyków, dowcipnisiów i śmieszków. „Pozostając dłużej w tym stanie”, ciągnie dalej Rambosson „obserwowałem, że umysł przestawał tworzyć, chociaż był w ciągłem zajęciu. Jeżeli chciałem zasnąć, wpadałem w rodzaj drzemki, nie tracąc i wiadomości o sobie. Pulsa biły mi słabo, ale myśl nieprzestawała być ruchliwą, bystrą. Biorąc wtedy trochę chleba z winem wytrawnem, doznawałem uspokojenia, jakby przez czary, ale za to czułość uczuć wzrastała. Przyjmując większe ilości wina, umysł słabł, myśli gasły, ale uczucia dochodziły do szczególnego stopnia drażliwości”.

Księgarnia i Skład Nut Muzycznych Michała Glucksberga w Warszawie przy ulicy Krakowskie-Przedmieście, w domu Grodzickiego Nr 9 (41l) otrzymała na skład główny nową zabawę dla dzieci z nauką połączoną p. t.:
LOTERYJKA ABECADŁOWA
czyli łatwy i praktyczny sposób poznawania i składania liter — Cena egzemplarza w pudełku tekturowem wraz z tabliczkami do gry kop. 60;—z przesyłką kop: 75. Sprzedaje się w powyższej księgarni jak również we wszystkich innych księgarniach w Warszawie.–Na prowincji u S. Arcta w Lublinie, H. Hurtiga i Mitwocha w Kaliszu, Kempnera w Płocku, Liebermana w Radomiu, Kohna w Częstochowie i Petrokowie, Możdżeńskiego i Goldhara w Kielcach Z prowincji nadsyłać można należytość markami pocztowemi.

Człowiek znający dobrze gospodarstwo wiejskie, Cukrownictwo, Rachunkowość, przytem władający dobrze językiem polskim i ruskim, życzy znaleźć odpowie- dnie zajęcie za najskromniejsze wynagrodzenie. Może także złożyć chlubne świadectwo o swych przeszłych zajęciach. Życzący raczą nadesłać swoje adressy do Redakcji „Kurjera Warszawskiego,” pod literami Z.K.

Ktoby sobie życzył nabyć Laboratorjum Chemiczne, składające się przeszło z 100 Preparatów, za przystępną cenę, może się zgłosić każdodziennie od 3ej do 5ej godziny, na ulicę Nowe-Miasto pod Nr 315, do P.Pawłowskiego.

W tej chwili widzieliśmy straż ogniową udającą się, jak nas powiadomiono, na ulicę Wilczą, gdzie i podobno wybuchł pożar. Bliższych szczegółów nie zaniedbamy w swoim czasie donieść.

Pewien przyzwoity Kawaler, który jest z największym szacunkiem dla Dam, pragnie mieć Żonę, wyznania Rzymsko-Katolickiego choćby i bez posagu, aby tylko piękną, religijną, cnotliwą i skromną, przytem posiadającą jakąkolwiek edukację. Która z Szanownych Kandydatek (Panien) te życzenia uzna za stosowne z swem zdaniem, to dla bliższego wzajemnego porozumienia się, raczy łaskawie bez żadnej obawy swój adres nadesłać na poste-restante, w Warszawie, pod adresem D. S. M.

„Salve regina” – mniej znane wykonania.

Te dwa wykonania różnią się od „wersji kanonicznej”, znanej choćby z transmisji z Watykanu, lub pogrzebów.

Pierwsze to chorał, w wykonaniu grupy muzyków pod przewodnictwem Marcela Peresa, znawcy muzyki średniowiecznej. Uwagę przyciągają chropowate głosy, i śpiew w którym, jak wydaje się, słychać wpływy śródziemnomorskie, może mozarabskie, lub nawet palestyńskie

Drugie wykonanie to polska parafraza tej słynnej pieśni:

Salve Regina! zawitaj Królowa,
Monarchini nieba, ziemi Cesarzowa;
Witaj wiecznego Matuchno Syna,
Witaj, zawitaj, Salve Regina!
O miłosierna! miłosierdzia żądam,
Żywota pragnę, litości wyglądam;
Słodkości pełna, Matko jedyna,
Nadziejo nasza, Salve Regina!
Do ciebie wzdycha serce grzesznikowe,
Woła do ciebie plemie Adamowe,
Woła syn, woła córka Ewina,
Wespół wolając: Salve Regina!
Spraw twą przyczyną aby to wołanie,
Wyjednało nam grzechów darowanie:
Racz nam przebłagać twojego Syna,
Gdy ci śpiewamy: Salve Regina!
Oto nas ucisk, płacz i narzekania,
Do żałosnego przywodzą wzdychania:
Osusz łzy których pełna dolina,
Gdy ci śpiewamy: Salve Regina!
Racz na nas wejrzeć Matko miłosierna,
Rozbrój gniew Syna, opiekunko wierna;
Niech nam to sprawi twoja przyczyna,
Gdy ci śpiewamy: Salve Regina!
O najłaskawsza! o najlitościwsza!
O Pani słodka! o najmiłościwsza!
Gdy się nam zbliży śmierci godzina,
Daj w niebie śpiewać: Salve Regina!
A dusze zmarłych które się dostały
W męki czyszczowe, by się wypłacaly,
Niech je wybawi twoja przyczyna,
Gdy ci śpiewamy: Salve Regina!

Znakomita inicjatywa: Lista 44 tekstów Antologii Niepodległości

http://www.prezydent.pl/kancelaria/narodowe-czytanie/narodowe-czytanie-2018/antologia-niepodleglosci-lista-tekstow/

  1. Józef Ignacy Kraszewski, Stara baśń, tom II, rozdz. 8
  2. Anonim, Bogurodzica.
  3. Jan Kochanowski, Kto mi dał skrzydła, kto mię odział pióry… [w:] tegoż, Pieśni, ks. I, nr 10.
  4. Mikołaj Sęp Szarzyński, Pieśń IV: O cnocie szlacheckiej [w:] tegoż, Rytmy abo wiersze polskie.
  5. Piotr Skarga, Kazania sejmowe, [tu:] Kazanie wtóre: O miłości ku ojczyźnie i o pierwszej chorobie Rzeczypospolitej, która jest z nieżyczliwości ku ojczyźnie [fragment od słów: „Dwoje przedniejsze rozkazania, umierając Pan Jezus…”; do słów: „…zatonie, i z nim my sami poginiemy”].
  6. Jan Chryzostom Pasek, Pamiętniki, [fragment: Rok Pański 1683; od słów: „Tak i wiedeńska forteca…”; do słów: „nie zapomniawszy jeszcze łaźni, którą im anno 1673 sprawił pod Chocimiem nad Dniestrem”].
  7. Wespazjan Kochowski, Psalmodia polska, [tu:] Psalm XXVI: Pienie wdzięczności za zwycięstwo wiedeńskie.
  8. Szymon Starowolski, Lament utrapionej Korony Polskiej [od początku aż po fragment poetycki włącznie].
  9. Anonim, Odważny Polak na marsowym polu [pieśń konfederatów barskich].
  10. Ignacy Krasicki, Święta miłości kochanej ojczyzny.
  11. Franciszek Karpiński, Żale Sarmaty nad grobem Zygmunta Augusta, ostatniego polskiego króla z domu Jagiełłów.
  12. Józef Wybicki, Pieśń Legionów Polskich we Włoszech.
  13. Cyprian Godebski, Wiersz do Legiów polskich (1805).
  14. Aleksander Fredro, Trzy po trzy [od początku utworu do słów: „Jeden z nich tylko wrócił do Francji – i na własnej grzędzie pędził w niedostatku dnie starości i cierpienia. Napoleona już nie było”].
  15. Alojzy Feliński, Boże, coś Polskę.
  16. Adam Mickiewicz, Do matki Polki.
  17. Karol Boromeusz Hoffman, Wielki Tydzień Polaków, czyli opis pamiętnych wypadków w Warszawie od dnia 29 listopada do 5 grudnia 1830 r., Warszawa 1830, tu: fragment o nocy belwederskiej, s. 23-32 (wyd. Warszawa 1915), [fragment od słów: „Dzień ten był 29 Listopada 1830 roku…”; do słów: „Dnia 30 Listopada, około godziny 8-ej rano powitaliśmy jutrzenkę oswobodzenia Polski”].
  18. Adam Mickiewicz, Dziady cz. III, scena I [opowiadanie Sobolewskiego; fragment od słów: „Czy nie ma nowin z miasta…”; do słów: „Nie tak świętą, ni wielką, lecz równie niewinną”].
  19. Adam Mickiewicz, Księgi pielgrzymstwa polskiego, wstęp , rozdz. I-III, VI.
  20. Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz, ks. XII [koncert Jankiela; fragment od słów: „Było cymbalistów wielu…”; do słów: „On, czapkę zdjąwszy, wodza rękę ucałował” (wersy: 642-761)].
  21. Juliusz Słowacki, Grób Agamemnona.
  22. Zygmunt Krasiński, Psalm miłości [wersy: 1-179; 378-431] [w:] tegoż, Psalmy przyszłości.
  23. Cyprian Kamil Norwid, Moja piosnka II.
  24. Eliza Orzeszkowa, Nad Niemnem, tom II, rozdz. IV [mogiła powstańców styczniowych; fragment od słów: „– Proszę stanąć i naokoło spojrzeć – głosem cichszym niż zwykle rzekł Jan”; do słów: „… wiecznego pod ziemią gorzenia i wyrzucania na świat niewidzialnych iskier?”].
  25. Adam Asnyk, Póki w narodzie myśl swobody żyje.
  26. Henryk Sienkiewicz, Potop, ks. II, rozdz. 14 [obrona Jasnej Góry].
  27. Maria Konopnicka, Pieśń o domu.
  28. Roman Dmowski, Myśli nowoczesnego Polaka [Wstęp].
  29. Stanisław Wyspiański, Wyzwolenie [modlitwa Konrada, akt II; fragment od wersu 1348: „Pamiętam, niegdyś wchodziłem…”; do wersu 1509: „…błogosław czyn i rzeszę!”].
  30. Józef Piłsudski, O wartości żołnierza Legionów, Lwów, 5 sierpnia 1923.
  31. Leopold Staff, Polsko, nie jesteś ty już niewolnicą!
  32. Eugeniusz Małaczewski, Koń na wzgórzu, rozdz. IV.
  33. Jan Lechoń, Piłsudski.
  34. Stefan Żeromski, Przedwiośnie [fragment o „szklanych domach”; od słów: „Dlatego do Polski – mówił – że tam się zaczęła nowa cywilizacja”; do końca tego podrozdziału].
  35. Kazimierz Wierzyński, Zstąp, Duchu Mocy.
  36. Aleksander Kamiński, Kamienie na szaniec, rozdz.: Pod Arsenałem.
  37. Krzysztof Kamil Baczyński, Mazowsze.
  38. Czesław Miłosz, W Warszawie.
  39. Jan Paweł II, Homilia w czasie Mszy św. na placu Zwycięstwa (Warszawa, 2 czerwca 1979).
  40. Krzysztof Jan Kasprzyk, Postulat 22 [pieśń strajkowa z sierpnia 1980].
  41. Andrzej Kijowski, Co się zmieniło w świadomości polskiego intelektualisty po 13 grudnia 1981 roku? [fragment od słów: „Czuliśmy to latem 1980 roku, że dzieje się coś, czego dotychczas nie było…”; do słów: „…i kochał ten charakter w innych i w sobie samym” [w:] tegoż, Rachunek naszych słabości.
  42. Zbigniew Herbert, Raport z oblężonego miasta [wiersz z tomu pod tym samym tytułem].
  43. Jarosław Marek Rymkiewicz, Rozmowy polskie latem 1983 roku [rozmowa z panią Żabką; fragment od słów: „Pani jest ze wschodu, pani Żabko…”; do słów: „To Mickiewicz ją obraził”].
  44. Wojciech Wencel, Epigonia [wiersz z tomu pod tym samym tytułem

1939 r. Ostatni komunikat Polskiego Radia.

26 sierpnia – Święto Matki Boskiej Częstochowskiej

[Prasówka] Delfin który latał (łódź z wodnosamolotu)

12 sierpnia 2008 r. Tbilisi

[Polecam] Blog miłośnika ornitologii i fotografa – młode szpaki

Polityka dzieje się naprawdę… polecam artykuł z 2007 r.

Rzeczpospolita, 09.06.2007

„Wszystko, czego nie chcielibyście wiedzieć o polityce”

Marek A. Cichocki

 

Czy nie ma racji np. Leo Strauss, kiedy pisze, że jest taka sfera polityki i suwerenności, o której obywatele po prostu nie chcą wiedzieć i dlatego poprzez media odgrywają święte oburzenie, kiedy przez przypadek ta właśnie sfera wydostanie się na światło dzienne? Polityka bez tajnych służb, bez policji, szpiegów, bez wywiadu, bez wojska, bez licencji na zabijanie, bez zdrady – wszystkie te elementy, które chcielibyśmy uznać za political fiction, za obsesję zwolenników spiskowej teorii dziejów, uświadamiają powagę polityczności i suwerenności we współczesnym świecie. Nie musimy ich akceptować, ale nie możemy ignorować. Polityka dzieje się naprawdę.

(…)

Istnieje podejrzenie, że cnota polskiej niewinności jest całkiem cynicznie używana do tego, by ukrywać wygodę, lenistwo, głupotę, brak umiejętności, konformizm. Pozwala na ucieczkę przed powagą polityczności i suwerenności. Czasami pomaga ukryć własne rozczarowania polityką. Nie jest wykluczone, że tak charakterystyczne dla naszych debat przelukrowanie społecznego ruchu pierwszej „Solidarności” etycznością, moralizatorstwem, ma swoje korzenie w tej mistyfikacji. Polacy są ponad takie sprawy jak powaga polityczności czy suwerenność. Wprawdzie w codziennej polityce zbierają za to nieustanne cięgi i muszą się podłączyć, a to pod Rosjan, Niemców, Francuzów, Brytyjczyków czy Amerykanów, ale moralnie pozostają czyści, zachowują wyższość – no i dobre samopoczucie.

Czy Polak zechce suwerenności?

Trzeba się zgodzić z tezą wygłoszoną przez Bartłomieja Sienkiewicza, że od 1989 r. aż do roku 2005 Polacy żyli w fazie prepolitycznej. Kwaśniewszczyzna była kwintesencją antypolityki, braku powagi polityczności i suwerenności. Ale też, nie można się oszukiwać, wyborcze marzenia o PO – PiS były podszyte lukrowanymi wyobrażeniami, że można oszukać polityczność, rekonstytuując jakąś formę utraconej po ruchu „Solidarności” jedności i etyczności, że teraz wreszcie razem będziemy mogli wspólnie działać. Tak się jednak nie stało i może to lepiej. Dzięki temu od dwóch lat przechodzimy burzliwą, przyśpieszoną lekcję polityczności i kierowania się suwerennością jako wartością nadrzędną. Czy tym razem powaga polityki przezwycięży mit niewinności, za którym skrywane są najróżniejsze motywy? Na razie przyspieszona lekcja polityczności budzi u niektórych histerię – podobno polska demokracja się rozpada, a Polska coraz bardziej marginalizuje się w świecie. U innych lekcja ta budzi zmęczenie – Polacy nie lubią bowiem sporów. Jeszcze u innych wywołuje gorycz – Polacy nie są wcale tak sprawnymi suwerenistami, jak by się tego chciało; muszą się jeszcze wiele nauczyć. Czy zdążą?

 

[Polecam] Stare fotografie Krakowa

http://ciekawe.interia.pl/newsy/news-tak-wygladal-kiedys-krakow-te-zdjecia-przenosza-w-czasie,nId,2232983

Rynek (ok. 1890-1900)

Rynek Główny - zdjęcie wykonane między rokiem 1890 a 1900 /Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego

Nieistniejąca obecnie willa Rożnowskich:

Willa Rożnowskich - rok 1925 /Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego

 

Józef Szczepański „Ziutek”

Sanitariacie, ten tylko cię poznał…

Sanitariacie, ten tylko cię poznał
Kto w akcji ranny – twej opieki doznał,
Kto z dziurą w głowie, nodze czy ręce
Pod twemi skrzydły krwawił się w męce.
Dzięki wspaniałej organizacji
Łapie się kontakt w trzy dni po akcji.
W jakiejś melinie – u twego łóżka
Zjawia się nagle sanitariuszka,
Zna się na wszystkim – dzielna dziewczyna
Obca jej tylko jest medycyna.
Miła, rozmowna – szczebiocze o tym
Co było przedtem, co było potem
Komu się gani, komu się chwali
Który był dzielny – który nawalił.
Potem najświeższe plotki z Warszawy
Jak stoją nasze i akcji sprawy
Stale szczebiocze – że ty nieboże
Marnego słowa wyrzec nie możesz
Wściekły więc wreszcie – do pięknej panny
Mówisz – Przepraszam – ja jestem ranny
A ona na to – Ach zapomniałam
Jaka jest rana duża, czy mała
Czy bardzo boli przy każdym ruchu
I czy jest w głowie – czy może w brzuchu
Bo właśnie wczoraj to jeden taki
Co mu się kula przeszła przez flaki
Umarł nieborak, dwa dni temu
Temu co dostał w nogę z peemu
Nogę ucięli – szkoda chłopczyny
I znowu słuchasz przez pół godziny,
Wreszcie ci w oczach robi się ciemno
I pytasz grzecznie – co będzie ze mną?
Co będzie z panem – zaraz pomyślę,
Wie pan co – ja tu doktora przyślę
Na drugi dzionek – gdzieś o wieczorze
Zjawia się doktór w świetnym humorze
A jak się macie – co wam nawala
Chcecie być w domu, czy do szpitala
A może wyjazd gdzieś pod Warszawę
Zaraz załatwię dla was tę sprawę.
No a poza tem mówcie kolego
Jak się czujecie – co wam dolega
Może trza będzie uciąć wam nogę
Jest świetny chirurg – ja także mogę
U nas jest pomoc – natychmiastowa,
Ręka – to ręka – głowa – to głowa.
Na takie szczere – miłe projekty
Chowasz pod kołdrę ranne obiekty.
I z miną raźną – klnąc w duszy szpetnie,
Krzyczysz doktorze – czuję się świetnie
Nie zawracajcie sobie mną głowy
Ja jutro będę na pewno zdrowy
Więc doktór zbywszy cały frasunek
Do pana Pala[1] pisze meldunek:
Że taki, a taki tam w akcji raniony
Przez sanitariat jest wyleczony.

Przypis

↑ Adam Borys, ps. Pal – podpułkownik, organizator i pierwszy dowódca batalionu Parasol, cichociemny, inżynier rolnik.

http://wiersze.wikia.com/wiki/Sanitariacie,_ten_tylko_ci%C4%99_pozna%C5%82…

Czy to była kula, synku, czy to serce pekło?

Polonez Warszawski

« Older entries