[Święci, o których nie słyszeliście] św. Homobon

omobono_lianori

Przyznam, że dowiedziałem się o nim zupełnie niedawno. A jeszcze bardziej mnie zdziwiło, że ma „swój” relikwiarz w Kościele Mariackim w Krakowie. Kim był?

Czytaj resztę wpisu »

* * *

Bestiariusz kulturalny

to kronika wszelakich znalezisk internetowych i książkowych

— Historia, design, sztuka i humor.

Moje zdjęcia: Galeria na stronie www.500px.com

Damnatio memoriae

Wymyśliliśmy demokrację (my=ludzie), nie żeby podzielić się władzą, czy może żeby więcej ludzi mogło mieć wpływ na życie społeczności… No dobra, po to też. Głównie jednak, żeby się nie zabijać. Żeby zmiana władzy oznaczała nadzieję na przyszłe wygrane wybory, a nie powodowała emigrację zwolenników byłej władzy, rzezie czy sprzedawanie w niewolę.

Czasem jednak mordercze i rewolucyjne instynkty pojawiają się również w naszych „cywilizowanych” czasach. W ostatnich latach polaryzacja poglądów idzie tak daleko, że przeciwnikom odmawia się legitymacji do rządzenia, nawet odmawia prawa do istnienia, wzywa do „dożynania watahy”, czy „tylko” odmawia szacunku czy prawa do prezentowania poglądów. Wygrana często zachęca do stosowania środków radykalnych, rodem z czasów Henryka VIII, Elżbiety I, Cromwella lub rewolucji (anty)francuskiej. Do życzenia śmierci, do bezkarnego obrażania i publicznego linczowania.

Skąd te refleksje? Nasunęły mi się przy okazji wydarzeń mających miejsce w ostatnich tygodniach w USA, na zakończenie kadencji Donalda Trumpa. W publicystyce w styczniu 2021 poruszano wiele tematów, ale głównie komentowano „ekskomuniki” dokonywane przez twitterowe i facebookowe ministerstwa prawdy.

Pozostawiając amerykańskim wyborcom ocenę sukcesów i porażek Donalda Trumpa, trzeba zauważyć, że blokowanie DT w mediach społecznościowych ma w sobie coś z pierwotnych rytuałów. Takich jak zabijania niewolników i chowanie ich wraz ze zmarłym starożytnym władcą (bo jak inaczej skomentować odmawianie wszelkich praw współpracownikom lub zwolennikom DT). Działania wobec Donalda Trumpa to przecież znane z historii starożytnej (egipskiej i rzymskiej) damnatio memoriae (przeklęcie pamięci o kimś), usuwanie imion z inskrypcji, pozbawianie czci, szacunku i strącanie w zapomnienie. Najgłośniej zaś wyklinają ci, którzy się mają za tolerancyjnych i światłych. Takie wydarzenia mają realne konsekwencje: politycy giną, działacze w wielu krajach są truci przez nadgorliwych podwładnych współczesnych faraonów (lub na ich rozkaz), a fale hejtu sprawiają, że znajdują się ludzie gotowi zabić infamisa, jako tego który staje się pozbawiony praw. Pamiętajmy, że Kartaginę zniszczono, ponieważ wcześniej ktoś wielokrotnie wołał Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

Tak jak w polityce międzynarodowej nastąpił „koniec końca” historii, tak na poziomie polityki w poszczególnych krajach zakończyły się czasy kompromisu i cywilizowanej „eliminacji” wroga przy pomocy kart do głosowania. Spokojnie już było.

A w Polsce? Wielokrotnie mieliśmy i mamy do czynienia z tymi samymi mechanizmami. Pewnie nie wszyscy się ze mną zgodzą, ale z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że takie działania podejmowano w 1992 r. przeciwko rządowi Jana Olszewskiego, w 2007 i kwietniu 2010 roku, czy od roku 2015. Zupełnie niezależnie od ocen na temat wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku, każdy uczciwy obserwator życia w Polsce przyzna, że poprzedzały je działania, które wprost nazwano „odbieraniem godnościowych podstaw prezydentury”. Nie mogę też zapomnieć obrzydliwych działań przeciwko Ludwikowi Jerzemu Kernowi, w których wykorzystano nawet jego córkę, wplątując ją w beznadziejny związek z podstawioną osobą (na weselu był Jerzy Urban!) i kręcąc obrzydliwy film luźno nawiązujący do wydarzeń, ale zniesławiający Ludwika Kerna (film „Uprowadzenie Agaty”).

70th anniversary of the outbreak of World War Two in Westerplatte in Gdansk, Poland on 01 September 2009. EPA/ADAM WARZAWA POLAND OUT Dostawca: PAP/EPA.

Na marginesie: więcej o wspomnianym filmie Uprowadzenie Agaty można dowiedzieć się z dość krytycznej recenzji na jednym z vlogów https://www.youtube.com/watch?v=-O8N5kKZkPY.

Wyrok sądowy po staropolsku

[Uwaga: niestety nie mogę znaleźć źródła. Prawdopodobnie zeskanowałem podczas czytania książki i zrobiłem OCR]

Dekret hetmański na Piotra Jakuszewskiego

Krzysztof Radziwiłł, książę na Birżach i Dubinkach, hetman polny Wielkiego Księstwa Litewskiego

Przed sądem mym hetmańskim przetoczyła się sprawa urodzonego Piotra Jakuszewskiego, który przeszłego roku z slużby cesarza JMci chrześcijańskiego wyszedszy, zebrał był swawolnych ludzi gromadę i z nimi po koronnych i W.K.L. włościach z wielką stanu szlacheckiego zniewagą i ubogich ludzi ciemiężeniem chodził. Za czym też rozkazanie JKMci Pana naszego Mciwego na niego było wyszło, aby za te zbytki był karany. A lubo potym urgente Reipublicae necessitate pod czas barzo ścisły w niedostatku inszych ludzi służebnych był przez mię z wiadomością JKMci ten kozacki pułk do Inflant zaciągniony, gdzie Jakuszewski miał plac i okazyją cnotą i dzielnością rycerską gniew JKMci i przeszłe występki w niepamięć przywieść, wszakże i tam żadnego nie pokazał polepszenia.

Bo naprzód: mordów, najeżdżania dworów szlacheckich, łupiestw i wszelakiej licencyjej pułkowi swemu, starszeństwo nad nim mając, dopuszczał.

Druga: ilekroć bywał przez mię upomniany, aby ekscesy karał, i ludziom ukrzywdzonym sprawiedliwość czynił, zawżdy mi omylną o swej czułości dawał sprawę upewniając, że tych zbytków tak starszy jako i towarzystwo gardłem przepłacili, co jednak in rei veritate nie było.

Trzecia: więźniów z wojska nieprzyjacielskiego dostanych mnie nie wszystkich odsyłał, ale drugich komu chciał darował, drugich privata autoritate za pieniężnym okupem wypuszczał albo wypuszczać dozwalał.

Czwarta: wziąwszy zupełne za drugą czwierć na pięć set koni kozakow pieniądze, kompanija swoję ukrzywdził, częścią przez podwyższenie monety, częścią przez niezupełne ich oddanie, co buntów i hałasów siła za sobą pociągnęło.

Piąta: choć i przez uniwersały, i przez prywatne zachodziły go rozkazania moje, aby na pewne miejsca pod nieprzyjaciela inkursyją uczyniwszy, potym do mnie, do wielkiego obozu mimo samą Rygę przechodził, on sobie to wszytko lekce ważył i umyślnie w Inflanciech mora nectebat, żeby za ekspirowaniem czwierci zaraz stamtąd na włość swowolnie wyniść mógł, jako to własna przeciwko niemu świadczyła kompanija. Tym nieposłuszeństwem przywiódł ten pułk na niebezpieczny raz, nie tak dalece z szkoda, jako więcy z niesławą naszą a z uciechą nieprzyjacielską.

Szósta: gdym ja upominał i obcesował, aby JMci Panu referendarzowi W.K.L., ktory z częścią wojska za Dźwinę był ode mnie posłany, jak jako mnie samemu oddawali posłuszeństwo, on na zniewage rozkazania mego i zatrudnienia służb JKMci list do rotmistrzów kompanijej swej w te słowa ręką swoją własną pisał: „WMciwi PP. Rotmistrze, Panie Różyc! Na ten czas musiałem się zabawić dla wielu przyczyn, gdyż mię P. hetman nie chciał żadną miarą odprawić. waszmościów upominam, żebyście się nie ruszali spod Bierzyca dotąd, dokąd ja przyjadę. Na pisanie Gąsiewskiego nic nie czynili; strzeżcie się, bądźcie in suo flore do przyjazdu mego, bo będą wami bronować barzi niż bojarami, do tego strony porównania oznajmuję: mam w ręku je, pieniądze na tę czwierć zaraz obiecuję, bez ktorych nie chce mię puścić, a wy będziecie mieć słuszną ekskuzacyją, że mnie nie masz; nic woli tamtego człowieka nie czyńcie, bo byście się barzo podrwili, zatym WMciów P. Bogu poruczam.

Datum z obozu, die 2 Decembre 1621, WMciów życzliwy towarzysz Piotr Jakuszewski pułkownik, ręką swą. Siódma: mogąc przykładem i staraniem swoim ten pułk w służbie JKMci zadzierżeć, umyślnie connivebat i jeszcze ich podszczuwał, że jedni nie dosłużywszy pouciekali, drudzy mię na czacie pod nieprzyjacielem odbiegli, trzeci z Ostróżków pod Nitawę bez wszelkiej przyczyny tajemnie wyjachali, a to eo fine, żeby pretekst do wyjechania z obozu mieć i znowu na włości swawolne ludzie gromadzić mógł, jako to same jego towarzystwo przeciwko publice świadczyło.

Takie tego Jakuszewskiego postępki królowi JMci, Rzeczypospolitej i wszystkiemu wojsku szkodliwe być widząc, i dalszym jego ku zgubie ojczyznej zamysłom zabiegając, tudzież zły przykład, którym więc ludzi do podobnej swej woli przynęcani bywają, surowością wojskową odcinając, a nade wszystko na Wolą i rozkazanie JKMci Pana MMciwego powinny wzgląd mając, za radą i zdaniem wszystkich Ichmciów PP pułkowników, rotmistrzow, kapitanów, poruczników ~ osądziłem go z władze mej hetmańskiej na gardło i tym dekretem. [. . .]. Datum w obozie, die 15 Martii, 1622 (Locus sigilli).

Idiotyzmy i lapsusy 001

„Po złożeniu przysięgi wspólnie odśpiewano w katedrze Świętego Jana Te Deum gaudeamus.”

Źródło: Sławomir Leśniewski, Potop. Czas hańby i sławy. 1655-1660, s. 284

Mam nadzieję, że inne informacje w książce są bardziej wiarygodne…

Coś na „lockdownowego” Sylwestra: Gry i zabawy naszych przodków, czyli gra z sprzed 110 lat o nazwie „Oblężenie Port Arthur”

Zapewne pod wpływem przegranej przez Rosję wojny z Japonią, po roku 1905 r. stworzono grę Oblężenie Port Arthur. Opis gry znalazł się w książeczce Jak się bawić w towarzystwie? Opis najnowszych rozrywek salonowych, tudzież gier i zabaw towarzyskich w pokoju i na wolnem powietrzu, dla osób starszych… autorstwa Mirosława Rościszewskiego, wydanej około 1910 roku we Lwowie (chyba takie austriackie Schadenfreude?!). Tekst znalazłem na stronie 175. Link do skanu książki: https://www.sbc.org.pl/dlibra/publication/16043/edition/15030/content)

Przeklejam cały opis ze stron 175nn.

13. Oblężenie Porth Artur.

Nowa gra francuska. Za materyał do tej gry służą: l) Plan kolorowy, 2) 6 okrętów, 3) 6 biletów loteryjnych, 4) 1 kostka, 5) 1 talerzyk na pulę, 6) marki. Najwyżej grać może 6 osób. Każda wpłaca 10 marek do puli i otrzymuje okręt japoński do stawiania na planie. Kto wyciągnął bilet loteryjny Nr. l, zaczyna rzucać kostkę i posuwa swój okręt o tyle kratek na planie, ile punktów wyrzucił. Inni gracze rzucają kolejno kostkę i postępują j.w. Gracz musi wyrzucić 1, 2 lub 3 punkty, ażeby wejść do gry. Opuścić port japoński może tylko od tych numerów.

Kto trafi na pole czarne, odczytuje tekst, jaki jest na niem wydrukowany i stosuje się do udzielonych mu tam wskazówek.

Wygrywa bitwę morską ten, który pierwszy dotrze do Nr. 70, zdobył wejście do twierdzy i otrzymuje pulę, tytułem kontrybucyi. Nr. 70 zająć można tylko zająć przy wyrzuceniu ściśle potrzebnej do tego ilości punktów. Kto wyrzuci więcej, ten nie ma prawa.

Informacye.

1. 2. 3. Otrzymuje rozkaz przygotowania się do bitwy morskiej i może port opuścić.

7. Płynąć dalej całą siłą pary! Mija drugi okręt. Przechodzi na Nr. 9.

11. Daje pierwszy strzał w stronę fortecy i bombarduje składy prochu. Za to pula płaci mu 5 marek.

15. Śpieszy na pomoc płonącemu okrętowi, otrzymuje 5 marek nagrody, ale mija go jeden rzut kością.

18. Okręt nieprzyjacielski zderzył się z nim. Otrzymuje 3 marki z kasy.

21. Bitwa z dwoma okrętami nieprzyjacielskimi. Nie może iść dalej, dopóki inny okręt nie przyjdzie mu na pomoc, t. j. przybędzie na Nr. 20, 21 lub 22, albo też gdy sam wyrzuci [tutaj rysunek kostki z szóstką – dopisek Bestiariusz].

26. Wzięcie okrętu kupieckiego, Otrzymuje 2 marki.

28. Trafiony pociskiem z twierdzy. Wraca na Nr. 27.

29. Za pomocą semaforu otrzymuje rozkaz posunięcia się naprzód. Przechodzi na Nr. 32.

31. Wpada na skałę. Może się ocalić jedynie albo przy pomocy następnego statku, który holuje ofiarę aż do Nr. 32, za co winien zapłacić zbawcy 2 marki odszkodowania, albo wtedy, gdy wrzuci [tutaj rysunek kostki z szóstką – dopisek Bestiariusz]

36. Ocalenie tonących. Otrzymuje 2 marki nagrody.

40. Pada ofiarą petardy. Musi zaczynać na nowo, lecz odtąd punkty. jakie wyrzuci, liczą się podwójnie.

43. Jest bombardowany z twierdzy, traci wielki maszt i składa 5 marek do kasy.

46. Dobrze się sprawił! Otrzymuje 3 marki z kasy.

50. Trafia na minę! Musi zaczynać na nowo, ale odtąd wyrzucone punkty liczą mu się podwójnie.

55. Rzuca torpillę na fortcę i posuwa się na Nr. 65.

59. Zatrzymuje okręt pod fałszywą flagą, obciąża go kontrybucyą wskutek kontrabandy wojennej. Otrzymuje 2 marki.

63. Człowiek wpada do morza. Omija go raz rzut kości.

68. Jest zmuszony stanąć pod wpływem dział nieprzyjacielskich i pójdzie dalej wtedy dopiero, gdy wyrzuci [tutaj rysunek kostki z dwójką – dopisek Bestiariusz]

70. Wygrywa!

Umyślnie podaliśmy wszelkie szczegóły gry powyższej, w pudełku bowiem z planem i dodatkami, znajdującem się w handlu, niema objaśnień polskich, o co pp. kupcy powinniby się postarać, bo to gra bardzo zajmująca i barwna.

Próbowałem odkryć jak wyglądała ta gra, ale nie udało mi się jej odnaleźć. Jednak z opisu wynika, że zarówno plansza jak i reguły rozgrywki przypominają gry w stylu „węże i drabiny”, gry w których pionek przemierza całą planszę tylko raz (o ile nie zostanie cofnięty)

Cytat, bez okazji

Źródło: Nial Ferguson, Rynek i ratusz. O ukrytej sieci powiązań, która rządzi światem.

Problem z wyznawcami teorii spiskowych polega na tym, że sytuując się z założenia poza takimi sieciami i uznając je z definicji za coś złego, niezmiennie wykazują się niezrozumieniem zasad ich funkcjonowania i fałszywie je przedstawiają. W szczególności zaś wydają się z góry zakładać, że tego rodzaju elitarne sieci i powiązania skrycie i podstępnie przejmują kontrolę nad formalnymi strukturami władzy. Moje badania – ale także moje własne doświadczenia – sugerują, że w rzeczywistości wcale tak nie jest. Wręcz przeciwnie, nieformalne sieci mają zazwyczaj wysoce ambiwalentny stosunek do stanowionych instytucji, a czasami nawet przyjmują wobec nich postawę otwarcie wrogą. Z kolei zawodowi historycy jeszcze do niedawna z reguły w ogóle ignorowali albo przynajmniej pomniejszali rolę takich struktur. Również dziś większość badaczy historii ma tendencję do zajmowania się tylko tymi instytucjami, które wytwarzają i przechowują materiały archiwalne. Tak jakby te, które nie zostawiają po sobie starannie uporządkowanych papierowych śladów, nie miały żadnego znaczenia. Tymczasem, jak już wspominałem, moje badania i moje doświadczenia nauczyły mnie, by wystrzegać się tyranii archiwów. Największe zmiany w historii zachodziły często za sprawą jedynie luźno i nieformalnie powiązanych grup ludzi, którzy zostawili po sobie nad wyraz skąpą dokumentację.

Boże Narodzenie

Polecam

Boże Narodzenie!

8285725356_d25d8dabd9_bMszał Eberharda von Greiffenklau, II kwartał XV wieku

więcej informacji: http://www.thedigitalwalters.org/Data/WaltersManuscripts/html/W174/description.html

Czemu cieniu… 10.12.1850 r.

Nie ma chyba bardziej znaczącego przykładu pokręconych losów Polaków w XIX wieku, niż losy Józefa Bema. Pamiętajmy, że punktami kluczowymi jego biografii były: wyprawa na Rosję w 1812 r., walki w powstaniu listopadowym czy udział w Wiośnie ludów. Jego stała chęć walki i nieumiejętność poradzenia sobie z brakiem Ojczyzny, której mógłby służyć, podkreśla ostatni akt jego życia: przyjęcie islamu (stąd turcy go znają jako Murada Paszę) i udział w obronie… Aleppo, gdzie 10 grudnia 1850 r. dopadła go śmierć.

Wszyscy prawdopodobnie znają wiersz Norwida „Czemu cieniu…”, zaśpiewany przez Czesława Niemena. Jednak ja dzisiaj jako ilustrację muzyczną wykorzystam utwór „Bema pamięci…” w wykonaniu enfant terrible polskiej sceny muzycznej, Macieja Maleńczuka:

Polecam. Kącik motoryzacyjny – tuning ciągnika Ursus

(Z kronikarskiego obowiązku) Link do muzeów włoskich udostępniających swoje zbiory online.

Kraftwerk „Das Model” i jego covery

Prawdopodobnie każdy fan muzyki zna utwór „Das Model” zespołu Kraftwerk. Ta, powstała pod koniec lat 70-tych kompozycja zespołu z Niemiec należy do niemieckiej odmiany muzyki elektronicznej i eksperymentalnej, określanej jako „krautrock” [gra słów nawiązująca do popularnej w niemieckiej kuchni kapusty (czyli „das Kraut”:-) oraz terminu „spacerock”].

Oryginał brzmiał następująco:

Piosenka stała się na tyle popularna, że wykonywało ją później wiele zespołów (w tym Rammstein!). Dzisiaj chciałbym zaprezentować kilka moim zdaniem najbardziej udanych coverów:

1. Wersja unplugged na kwartet smyczkowy (paradoks!, muzyka elektroniczna grana na instrumentach klasycznych) – utwór instrumentalny.

2. Wersja na tercet smyczkowy, ale tym razem z wokalem.

3. Wersja instrumentalna, również bez instrumentów elektronicznych (za to z użyciem instrumentów dętych – różne rodzaje fletów – gitary oraz mandoliny).

4. Wersja w stylu „surf” rodem z USA (znanym miedzy innymi z utworu Dicka Dale’a kompozytora utworu „Misirlou” użytego w Pulp Fiction”). Tak naprawdę wykonywana przez zespół z Rosji ;-D. Co ciekawe w kompozycji wykorzystano instrument zwany eterofonem (thereminem).

5. Wersja w stylu bluegrass.

6. Nie do końca na serio i zaskakująca… wersja zaśpiewana po polsku i sławiąca wielki mały wóz, czyli Malucha, Fiata 126p. (pomijając nowy tekst w warstwie muzycznej jest bardzo wierna oryginałowi!).

Bonus w ostatnich scenach piękna kawalkada maluchów 🙂

Nagrody literackie

Dyskusje o nagrodzie literackiej (sprzed 21 lat).

Najpierw Cezary Michalski przejechał się w „Życiu” po tegorocznych laureatach nagrody „Nike”. Potem „Gazeta Wyborcza” zacytowała ów wycinek ironicznie. Następnie Tomasz Wołek, kajając się za Michalskiego, przeprosił w „Życiu” tegorocznych laureatów Nike. W końcu przeprosiny wyrecytował w „Życiu” (z 6.10.99) sam Michalski:  „Chciałem zacząć od przeprosin. Zdarzyło mi się napisać krótki komentarz dotyczący tegorocznej Nagrody Nike. Z racji zarówno mojego temperamentu, jak tez skrótowości tekstu, styl mojego komentarza niebezpiecznie zbliżył się do pamfletu, czego nie uzasadnia ani temat najważniejszej polskiej nagrody literackiej, ani nazwiska finalistów konkursu.” 
Jak jeszcze Mickiewicz przeprosi Koźmiana za napaść na warszawskich klasyków, Słowacki przeprosi Mickiewicza za złośliwe dygresje w „Beniowskim”, Prus przeprosi Sienkiewicza za krytykę „Ogniem i mieczem”, Irzykowski przeprosi Boya za pamflet „Beniaminek”, Przyboś przeprosi Iwaszkiewicza za kpiny że „Skamandra”, a Kisielewski przeprosi Gombrowicza, że nie miał go za geniusza, dawna polska kultura, charakteryzująca się niepotrzebnymi różnicami zdań, stanie się równie elegancka jak dzisiejsza. 

(W) „Jak ja nienawidzę nienawiści”, „Gazeta Polska” 13.10.1999.  (cytat za „Fronda” nr 17/18)

Przypomnijmy, że laureatami Nike roku 1999 byli:

Chirurgiczna precyzja Stanisława Barańczaka wybór jury

Dom dzienny, dom nocny Olgi Tokarczuk nagroda czytelników.

Ciekawy materiał filmowy: Kronika II Korpusu we Włoszech – II rocznica wybuchu Powstania w Getcie Warszawskim

Polecam utwór: „Modlitwa za Rzeczpospolitą i za Króla” z roku 1559

Polecam opracowanie: Exposing Secondary Infektion

„Forgeries, interference, and attacks on Kremlin critics across six years and 300 sites and platforms”

https://secondaryinfektion.org/downloads/secondary-infektion-report.pdf

Polepszacz humoru: mim Ireneusz Krosny – Historia tańca

Polecam film dokumentalny: Rise of the Black Flag

[Skojarzenia] 01.11.2020

Na dzień Wszystkich Świętych Mikołaj Gomółka Psalm 91 „Kto się w opiekę” w aranżacji Fernando Reyesa na vihuelę.

Znany wszystkim tekst w tłumaczeniu Jana Kochanowskiego zyskał już w 1580 roku melodię, stworzoną przez Mikołaja Gomółkę. Poniższa aranżacja przenosi nas muzycznie na Półwysep Iberyjski. Fuzja fenomenalnego głosu Pauliny Ceremużyńskiej oraz aranżacji i grze na vihueli (instrument strunowy podobny do gitary) w wykonaniu Fernando Reyesa sprawiły, że mamy do czynienia z nową jakością.

Wydaje się, że ten utwór (i cały album!) zasługuje na umieszczenie wśród nagrań muzyki hiszpańskiego renesansu wykonywanych często przez zespoły pod batutą Jordiego Savala.

« Older entries