Muzyczne odkrycie – Canti di a Terra

affiche-canti-di-a-terra-montreal-printemps-2012-c2a9-mivil

Canti di a terra unites the ensembles Constantinople and Barbara Furtuna and transports us in a voyage to the heart of the Mediterranean. Constantinople are specialists in ancient and Persian music, featuring Kiya Tabassian on sitar and voice, Ziya Tabassian on percussion, and Pierre-Yves Martel on viole de gambe. Barbara
Furtuna, with its four singers, has fully mastered the nuances and harmonies of
the art of Corsican song for over twenty years. This bold new meeting mixes
the most beautiful sacred and secular Corsican and Persian songs, along with
joint creations of the two ensembles.

Ad amore

Era vicino a compiere
Amor, tre lustrie appena
E il giovinetto strinsemi
Fianco la tua catena

ove citta di marmoera
Siede fra l’Onda e il monte
Cui ne’remati secoli
Diè nome il dio bifronte

Amai, fra cento amabili
Ninfe, la piu credele
Né a inteneirla vaisero
I versi e le querel Ma quanda,

ohime! La recidere
Vidi le aurate chiome
E il nome udii di Doride
Cangiato in altro nome

E austera in faccia ciudermni
L’inesorabile porta
Diss fra il planto et il palpiti
La me speranza è morta

prawdopodobnie: Vincenzo Giubega (XVIII w.) – poeta korsykański

Dio vi salvi, Regina
E Madre universale,
Per cui favor si sale
Al paradiso.
Per cui favor si sale
Al paradiso.

Voi siete gioia e riso
Di tutti i sconsolati,
Di tutti i tribolati
Unica speme.
Di tutti i tribolati
Unica speme.

A voi sospira e geme
Il nostro afflitto cuore
In un mar di dolore
E d’amarezza.
In un mar di dolore
E d’amarezza.

Maria, mar di dolcezza,
I vostri occhi pietosi,
Materni ed amorosi,
A noi volgete.
Materni ed amorosi,
A noi volgete.

Noi miseri accogliete
Nel vostro santo velo.
Il vostro figlio in cielo,
A noi mostrate.
Il vostro figlio in cielo,
A noi mostrate.

Gradite ed ascoltate,
O Vergine Maria,
Dolce, clemente e pia,
Gli affetti nostri.
Dolce, clemente e pia,
Gli affetti nostri.

Voi dai nemici nostri,
À noi date vittoria
È poi l’eterna gloria
In paradisu.
È poi l’eterna gloria
In paradisu.

Reklamy

„Biblia Porta” – suplement z gęsią i Kapitolem

unnamed

Wspomniana na Bestiariuszu Biblia Porta, to nie tylko liczne sceny biblijne ilustrujące tekst, ale również ciekawe ozdobniki, takie jak na przykład inicjał „R” umieszczony na początku listu św. Pawła do Rzymian. Inicjał ten zawiera… gęś.

Widzimy tutaj oczywiście sympatyczne nawiązanie do ważnego dla Miasta ptaka, który uratował je w trakcie oblężenia Rzymu przez Galów pod wodzą Brennusa:

Tymczasem Brennus, popierał daley oblężenie, w nadziei, że głodem do poddania się przymusi: ale Rzymianie poznawszy iego zamysł lubo istotnie niedostatek cierpieli; rzucili do nieprzyiacielskiego obozu, pewną ilość chleba: w dowód, że się na oczekiwaniu zawodził. Omylony w swych widokach, powziął pewnieyszą skąd inąd nadzieję. Niektorzy z jego żołnierzy, odkryli ścieszkę w skale, przez ktorą Kapitol mógł bydź wzięty. Posyła więc nocą, oddział wybornego żołnierza Brennus. Po tysiącznych przeszkodach i trudach, wdzieraią się na wały Kapilolu, niezmordowani w pracy Gallowie, straż rzymską uśpioną, psy milczące, wszystko w głębokiem ucieszeniu, znayduią:

gdy iednym razem, gęsi w kościele Iunony chowane, wrzaskiem swoim, garnizon przebudzaią. Przerażeni obecnością nieprzyjaciół, Rzymianie; rwą się co tchu do broni: Manliius pierwszy, iednym zamachem, dwóch Gallów z wału, w przepaść rzuca. Przybywaią inni na pomoc. Kapitol ocalony.

(za: Historya Rzymska, Wilno i Warszawa 1813, tom I)

 

 

 

[Prasówka] Zimnowojenna norweska baza pod… skocznią narciarską.

http://forsal.pl/artykuly/1005801,najwieksza-tajemnica-wojskowa-norwegii-oto-sekrety-skoczni-holmenkollen.html

Podczas zimowych igrzysk olimpijskich w 1952 roku i narciarskich mistrzostw świata w latach 1966 i 1981 roku na zewnątrz odbywały się zawody z dziesiątkami tysięcy publiczności, a pod ziemia trwała tajna praca operacyjna przez 24 godziny na dobę. Obsługa wchodziła i wychodziła nocami przez zamaskowane, wykute w skale drzwi, z których część jest dzisiaj zaspawana. Dla kamuflażu pracownicy przebierali się, podobnie jak ochrona, za narciarzy.

(…)

„Pracowało tutaj bez przerwy około stu osób, bez względu na porę dnia, czy też na to, co się odbywało na górze, na arenach sportowych. W hali operacyjnej na wielkiej tablicy nanoszone były pozycje wszystkich obiektów znajdujących się w norweskiej przestrzeni powietrznej według danych z radarów całego kraju. Teren wokół skoczni był dyskretnie strzeżony przez komandosów i agentów służb specjalnych”.

Obraz w obrazie – Ołtarz z Gandawy

Ołtarz Gandawski lub Adoracja Mistycznego Baranka – poliptyk tablicowy dużych rozmiarów, zamówiony przez zamożnego kupca – Joosta Vijdta,  początkowo umieszczony w jego kaplicy w katedrze św. Bawona w Gandawie, a później przeniesiony w inne miejsce katedry. Wykonany przez Huberta i Jana van Eycków, ukończony w 1432. Głównym tematem dzieła jest odkupienie ludzkości przez ofiarę Chrystusa. Nastawa ołtarzowa składa się z 12 tablic w dwóch rzędach, osiem z nich jest malowanych obustronnie. Przedstawiono na nich ponad 250 postaci. Górny frontowy rząd pokazuje Chrystusa Króla w otoczeniu Najświętszej Maryi Panny i Jana Chrzciciela. Wnętrza skrzydeł przedstawiają grające i śpiewające anioły, a na zewnątrz Adama i Ewę. Dolna część frontowej tablicy pokazuje adorację Baranka Bożego.

http://www.polskieradio.pl/8/406/Artykul/496474,Oltarz-Gandawski-Jana-van-Eycka

To dzieło sztuki samo stało się obiektem uwiecznionym na obrazie: https://www.rijksmuseum.nl/en/collection/SK-A-4264
Google Arts&Culture

475px-het_lam_gods_van_de_gebroeders_van_eyck_in_de_sint_bavo_te_gent_rijksmuseum_sk-a-4264

Pierre François De Noter, Het Lam Gods van de gebroeders van Eyck in de Sint Bavo te Gent. Źródło: Wikipedia.

PS.

Szczegółowa, interaktywna prezentacja ołtarza z Gandawy:

http://closertovaneyck.kikirpa.be/#home/sub=altarpiece

oraz film:

  1. https://en.wikipedia.org/wiki/Ghent_Altarpiece
  2. http://users.skynet.be/sintbaafskathedraal-gent/EN_lamb.html

Pięknie ilustrowana średniowieczna Biblia – tzw. Biblia Porta

„Biblia Porta” – księga powstała w regionie francusko-flamandzki pod koniec XIII wieku i zawiera ponad 400 (sic!) ilustracji. Tekst oczywiście łaciński – Wulgata św. Hieronima w wersji porawionej w Paryżu w drugiej ćwierci wieku XIII.

Źródło: Lausanne, Bibliothèque cantonale et universitaire de Lausanne, U 964, Biblia Porta (http://www.e-codices.unifr.ch/en/list/one/bcul/U0964).

a1

Wybrałem z niej kilka, szczególnie ciekawych przykładów, zwłaszcza takich które oddają kunszt twórców – widać na nich wyraźnie widać bogactwo gestów, ruch, dynamikę.

Na użytek tego wpisu obrazki zostały przeze mnie opatrzone cytatami z naszego, zacnego polskiego tłumaczenia Pisma świętego, czyli Biblii Jakuba Wujka. W tym wypadku jest to wydanie z 1962 r. z poprawionym tekstem i opatrzone komentarzami (Stary Testament — ks. Stanisław Styś S.J.; Nowy Testament — ks. Władysław Lohn S.J.), Kraków, Wydawnictwo Apostolstwa Modlitwy LINK

– – – – – – – – – – – – –
A.
Księga Rodzaju, rozdział XXVIII

10 A tak wyszedłszy Jakub z Bersabee, szedł do Haranu.
11 A gdy przyszedł do jakiegoś miejsca i chciał na nim odpocząć po zachodzie słońca, wziął jeden z kamieni, które leżały, a podłożywszy pod głowę swoją, spał na tymże miejscu.
12 I ujrzał we śnie drabinę stojącą na ziemi, a wierzch jej dosięgający nieba, i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących po niej, a Pana wspierającego się na drabinie i mówiącego mu:
13 Jam jest Pan, Bóg Abrahama, ojca twego, i Bóg Izaaka. Ziemię, na której śpisz, tobie dam i potomstwu twemu.

drabina-jakubowa

 

– – – – – – – – – – – – –
B.
Dzieje Apostolskie, rozdział VIII

26 Anioł zaś Pański odezwał się do Filipa, mówiąc: Wstań, a idź ku południowi, na drogę, która biegnie z Jeruzalem do Gazy; jest ona pusta.
27 I wstawszy, poszedł. A oto mąż Etiopczyk, rzezaniec, możny urzędnik Kandaki, królowej Etiopii, który był nad wszystkimi jej skarbami, przyjechał pokłonić się do Jeruzalem.
28 I wracał, siedząc na wozie swoim, i czytając Izajasza proroka.
29 I rzekł Duch do Filipa: Przybliż się, i przyłącz się do wozu tego.
30 Filip zaś przybiegłszy, usłyszał go czytającego Izajasza proroka, i rzekł: Czy sądzisz, że rozumiesz, co czytasz?
31 A on rzekł: I jakżebym mógł, jeśli mi nikt nie wyjaśni? I poprosił Filipa, aby wsiadł, i usiadł przy nim.
32 A ustęp Pisma, który czytał, był ten: Jako owca na zabicie był wiedziony; a jako baranek bez głosu przed tym, który go strzyże, tak nie otworzył ust swoich.
33 W uniżeniu sąd jego został podniesiony, a ród jego kto wypowie? Albowiem zgładzone będzie z ziemi życie jego.
34 Rzezaniec zaś odpowiadając, rzekł Filipowi: Proszę cię, o kim prorok to mówi? O sobie, czy też o kim innym?
35 A Filip otworzywszy usta swoje, i zaczynając od tego Pisma, opowiedział mu dobrą nowinę o Jezusie.
36 I gdy jechali i rzekł rzezaniec: Oto woda! Cóż drogą, przybyli do jakiejś wody, przeszkadza mi, abym był ochrzczony?
37 I rzekł Filip: Jeśli z całego serca wierzysz, wolno. A on odpowiadając, rzekł: Wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym.
38 I kazał zatrzymać wóz, i weszli obaj w wodę, Filip i rzezaniec, i ochrzcił go. 39 A gdy wyszli z wody, Duch Pański porwał Filipa, i już więcej nie widział go rzezaniec; ale jechał drogą swoją, radując się.

dworzanin-etiopski

 

– – – – – – – – – – – – –
C.
Inicjał „E” na początku Księgi Iozuego (Et factum est post mortem Moisi…)

I stało się po śmierci Mojżesza, sługi Pańskiego, iż mówił Pan do Jozuego, syna Nuna, sługi Mojżeszowego, i rzekł mu: Mojżesz, sługa mój, umarł ; wstań i przepraw się przez ten Jordan, ty i wszystek lud z tobą, do ziemi którą ja dam synom Izraelowym.

e-codices_bcul-u0964_067r_max

 

– – – – – – – – – – – – –
D.
Pierwsza strona Ewangelii wg św. Łukasza i detal z kapłanem Zachariaszem:

rozdział I
21 A lud oczekiwał Zachariasza, i dziwili się, że tak długo przebywał w świątyni.
22 Wyszedłszy zaś, nie mógł do nich mówić; i poznali, że miał w świątyni widzenie: A on dawał im znaki, i został niemy.

e-codices_bcul-u0964_405r_max

poczatek-ewangelii-lukasza

 

– – – – – – – – – – – – –
E.
Apokalipsa św. Jana, rozdział V

2 I widziałem, a oto „koń biały” i siedzący na nim miał łuk i dano mu wieniec i wyszedł zwycięsko, aby zwyciężyć.
3 I gdy otworzył drugą pieczęć, słyszałem drugie zwierzę mówiące: Przyjdź i patrz.
4 I wyszedł inny „koń ryży” i siedzącemu na nim dane było, aby zabrał pokój z ziemi i żeby jedni drugich zabijali i dano mu miecz wielki.
5 I gdy otworzył trzecią pieczęć, słyszałem trzecie zwierzę mówiące: Przyjdź i patrz. I oto „koń kary,” a siedzący na nim miał szalę w ręce swojej.
6 I słyszałem jakby głos w pośrodku czworga zwierząt mówiących : Miarka pszenicy za denara i trzy miarki jęczmienia za denara, a nie czyń szkody oliwie i winu.
7 A gdy otworzył czwartą pieczęć, usłyszałem głos czwartego zwierzęcia mówiącego : Przyjdź i patrz.
8 A oto koń blady, a siedzącemu na nim na imię śmierć i piekło szło za nim i dana mu jest moc nad czterema częściami ziemi, aby zabijał mieczem, głodem i śmiercią i przez zwierzęta ziemskie.

jezdzcy-apokalipsy

e-codices_bcul-u0964_479r_max

 

– – – – – – – – – – – – –
F.
Księga Wyjścia, rozdział III

1 A Mojżesz pasł owce Jetry, teścia swego, kapłana madianickiego. A gdy zagnał trzodę w głąb pustyni, przyszedł do góry Bożej Horeb.
2 I ukazał mu się Pan w płomieniu ognistym z pośrodka krzaka, i widział, iż krzak gorzał, a nie zgorzał.
3 I rzekł Mojżesz: Pójdę i zobaczę zjawisko to wielkie, czemu nie zgorzeje ten krzak.

krzak-gorejacy

 

– – – – – – – – – – – – –
G.
Dzieje Apostolskie, rozdział XVI,

16 A zdarzyło się, gdyśmy szli na modlitwę, że spotkała się z nami pewna dziewczyna, mająca ducha wróżby, która wróżeniem przynosiła wielki zysk panom swoim.
17 Ta chodząc za Pawłem i za nami, wołała, mówiąc: Ci ludzie są sługami Boga najwyższego; oni wam oznajmują drogę zbawienia.
18 A to czyniła przez wiele dni. Paweł zaś bolejąc, odwróciwszy się, rzekł duchowi: Rozkazuję ci w imię Jezusa Chrystusa, żebyś z niej wyszedł. I wyszedł tej samej chwili.
19 Ale panowie jej widząc, że znikła im nadzieja zysku, pojmawszy Pawła i Sylę, zaprowadzili ich na rynek do zwierzchności.

niewolnica-ktora-wieszczyla

 

– – – – – – – – – – – – –
H.
Księga Rodzaju, rozdział XXXI — Jakub i Laban spożywają posiłek

posilek

 

– – – – – – – – – – – – –
I.
Inicjał „A” — początek Apokalipsy św. Jana:

1 Objawienie Jezusa Chrystusa, które dał mu Bóg, aby wyjawił sługom jego, „co się ma stać” wkrótce i oznajmił przez poselstwo anioła swojego słudze swemu Janowi,
2 który wydał świadectwo o słowie Boga i o świadectwie Jezusa Chrystusa, cokolwiek widział.

sw-jan

 

– – – – – – – – – – – – –
J.
Dzieje Apostolskie, rozdział XXVII

13 A gdy powiał wiatr z południa, sądząc, że dopięli przedsięwzięcia, odbiwszy od Asson, płynęli obok Krety.

sw-pawel-w-drodze

14 Lecz niedługo potem uderzył w niego wicher gwałtowny, zwany Euroakwilo.
15 A gdy okręt został porwany, i nie mógł się oprzeć wiatrowi, puściwszy okręt z wiatrem, płynęliśmy.
(…)
20 Lecz gdy nie pokazywały się ani słońce, ani gwiazdy przez dni wiele, i niemała burza zagrażała; odeszła nas już wszelka nadzieja ocalenia.

okret-tonie

39 Gdy zaś dzień nastał, lądu nie rozpoznawali, ale ujrzeli jakąś zatokę, mającą brzeg płaski, do którego zamyślali, gdyby się dało, przybić z okrętem.
40 A gdy podnieśli kotwice, puścili się na morze, rozluźniając zarazem przeguby sterowe, i nastawiwszy na wiatr żagiel pierwszego masztu, zmierzali do brzegu. 41 Ale najechawszy na wysunięty w morze półwysep, osiedli ze statkiem, tak że przód okrętu nieruchomo utkwił, a tył rozpadał się pod naporem morza.

na-cyprze-krecie

rozdział XXVIII

1 I gdyśmy się wyratowali, wtedy dowiedzieliśmy się, że wyspa nazywała się Melita.
2 A barbarzyńcy okazywali nam niemałą uprzejmość Rozpaliwszy bowiem ognisko, podejmowali nas wszystkich z powodu deszczu, który padał i z powodu zimna.
3 A gdy Paweł nazbierał niemało suchego chrustu i włożył na ogień, żmija wypełznąwszy wskutek gorąca, chwyciła się ręki jego.
4 Lecz gdy barbarzyńcy ujrzeli gada wiszącego u jego ręki, mówili jeden do drugiego: Niechybnie ten człowiek jest mordercą, bo choć z morza cało wyszedł, pomsta nie pozwala mu żyć.
5 Ale on strząsnąwszy gada w ogień, nic złego nie doznał.

[Znalezione w sieci] Szablony opakowań – do ściągnięcia dla projektantów (około 50 wzorów)

LINK

The FREE e-book for packaging and graphic designers containing a collection of editable retail packaging dielines that are ready to download, design, and share. To Download: 1. Click on Share. 2. Click on Download. 3. Open PDF in Illustrator to Desired Page.

1861-1970-1981

1. 1861 – 27 lutego

z: Manifestacye Warszawskie, (wyd. 1916) http://dlibra.umcs.lublin.pl/dlibra/doccontent?id=18910

Powstała straszna wrzawa na sali, wszyscy poruszyli się z miejsc i pędzili na Krakowskie Przedmieście, ku Placowi Zamkowemu, gdzie już tysiące ludzi gromadziło się przed zamkiem. Rozpędzanie tłumów nahajkami kozackiemi nie osiągało skutku.

Tłum potężniał coraz więcej, wrzawa rosła, a wśród niej odzywały się tu i owdzie pieśni pobożne i patryotyczne, nadające dziwny jakiś nastrój religijnomistyczny całemu ruchowi. Tłoczyliśmy się trotuarem koło byłego domu Malcza (dziś już nie istniejącego), gdy nagle usłyszeliśmy szczęk broni maszerującego wojska i komendę, nakazującą strzelanie.

Wpadliśmy z Bolesiem Kłokockim do wąziuchnej sionki jednego ze starych domów na tej zwężającej się podówczas ulicy, gdy nagle padły strzały. W śród grobowej ciszy, jaka w tej chwili zaległa zbitą masę ludu, zaczęły się przedzierać jęki kilku osób rannych; równocześnie, gdy wojsko maszerować zaczynało dalej ku Zamkowi, podniesiono z ziemi: Zdzisława Rutkowskiego, Marcelego Karczewskiego (obywateli ziemskich), inżyniera Wittego, rzemieślnika, Karola Brendla i ucznia, Michała Arcichiewicza, owych pięciu poległych, których nazwiska krwawo zapisały ów dzień w kronikach 1861 r.

Na noszach z lasek i parasoli dźwigała młodzież owe pięć ofiar, a za niemi kobiety, mężczyźni i masa młodzieży biegła, wołając o pomstę za niewinnych i maczając chusty w ich krwi, za sprawę ojczyzny przelanej. W prawdzie były to ofiary, niestety, prostego wypadku tylko, bo mógł tak dobrze każdy zdobyć ową palmę męczeńską, ale manifestacya, krwią okupiona, wyzyskana była wspaniale przez tych, którzy ją dla pobudzenia ducha zorganizowali.

Zawrzało w calem mieście jedno hasło zemsty i nienawiści. Poległych złożono w salce Hotelu Europejskiego,

Artur Oppman, Pięciu poległych (fragm.)
Padały liście z cmentarnych gałązek,
Szeptała powieść o dawnych żałobach,
A jam raz pierwszy obaczył z
Powązek
Ojczyznę moją całą w grobach… w grobach…
Świst kul w ulicach… Ludu pieśń gromowa…
Na pięciu trumnach cierniowe korony…
Przesiąkłe łzami matki mojej słowa,
Polskiego dziecka chrzcie błogosławiony!

2. 1970 – 17 grudnia

http://www.solidarnosc.gda.pl/aktualnosci/17-grudnia-1970-wspomnienia-gdyskiego-portowca/

Idąc do domu zatrzymałem się przy Szpitalu Miejskim. Było jeszcze wcześnie, około godziny 7.15.  Na ulicy przed głównym wejściem do szpitala panowało niesamowite zamieszanie zarówno wśród personelu szpitala, jak i zebranej przed szpitalem grupy osób. Przybywało coraz więcej samochodów i robiło się coraz większe zbiegowisko. Z ogromnym lękiem obserwowałem, jak wnoszono do szpitala ciężko rannych młodych ludzi, przeważnie tak zwykle na rękach. Wszystko to wykonywano z dużym pośpiechem. Pielęgniarki i lekarze udzielali pierwszej pomocy rannym częściowo już na ulicy przed wejściem do budynku szpitalnego. Przebywający w pobliżu milicjanci i wojskowi nie włączyli się do pomocy, tylko z dystansu przyglądali się akcji niesienia pomocy.

Jedna taksówka przywiozła czterech, a może było to nawet pięciu rannych, którzy nawzajem pomagali sobie przy wysiadaniu i pieszo dowlekli się do szpitalnego wejścia. Taksówkarz był jak sparaliżowany, nie mógł ani wysiąść, ani pomóc rannym. Siedział w samochodzie z rękami na kierownicy i nie był w stanie wykonać żadnego ruchu. Podszedłem do niego i zagadnąłem go. Powiadał mi, że przywiózł tych rannych z przystanku Gdynia-Stocznia, gdzie obecnie jest mnóstwo rannych leżących na ulicy. Są także zabici.

26-2783

Ciało Zbyszka Goldewskiego niesione na drzwiach.  http://www.grudzien70.ipn.gov.pl/dokumenty/zalaczniki/26/26-2783.jpg

3. 1981 – 16 grudnia

http://www.dziennik.com/publicystyka/artykul/bylem-wtedy-w-kopalni-wujek

16 grudnia 1981 roku doszło do dramatu. Wkroczyły na teren kopalni czołgi, oddziały milicji, padły strzały, zginęli ludzie… Widział pan to?
Nie widziałem wszystkiego, ale widziałem wiele. O godzinie 9 rano pojawili się na terenie kopalni przedstawiciele najpierw urzędu wojewódzkiego, a potem milicji, którzy nawoływali nas, abyśmy opuścili kopalnię. Po dyskusjach podjęliśmy decyzję, że zostajemy i będziemy bronić kopalni do końca. Wtedy przez megafony milicja podała komunikat, żeby kobiety opuściły teren kopalni. To był sygnał, że może być naprawdę niebezpiecznie. Wiele kobiet pracowało na terenie kopalni: na stołówce, w biurach, na płuczce… Część z nich opuściła wówczas kopalnię. Wkrótce potem nastąpił atak.
Na tyle, na ile to było możliwe, byliśmy przygotowani: w wielu miejscach zbudowane zostały barykady z wszystkiego, co było pod ręką (wozy, ławki, stoły), aby nas milicja nie zaskoczyła. Bramy były powiązane łańcuchami. Nikt z nas nie myślał wtedy, że będą strzelać. Teren wokół kopalni został „oczyszczony”, nikt tam nie mógł przebywać. W pewnym momencie pojawiły się duże ilości samochodów z oddziałami ZOMO. Pojawiły się też czołgi, silniki słychać było z daleka. Napięcie wzrastało, bo robiło się coraz bardziej niebezpiecznie.
O 9:30 zaczął się szturm. Z początku wyglądało to nie tak groźnie: zomowcy rzucali w nas, a my w nich… czym się dało, co nawinęło się pod rękę: kamieniami, śrubami, kawałkami drewna… W pewnym momencie rozległ się potężny ryk silnika, czołg rozwalił bramę i stanął naprzeciwko nas. Rozpoczęła się regularna bitwa. Zomowcy zobaczyli, że górnicy tak łatwo nie ustąpią i wtedy sięgnęli po broń. Ktoś musiał wydać rozkaz. Zaczęli strzelać, padło kilku górników… Po pewnym czasie oni wycofali się.
Ranni górnicy zostali przeniesieni do punktu opatrunkowego, bo taki jest na każdej kopalni. Był lekarz i pielęgniarki, którzy pełnili dyżur. Ranni zostali ułożeni na podłodze… Tam dopiero okazało się, że kilku kolegów nie żyje. Ogarnął nas strach. Po pewnym czasie dyrektor kopalni wezwał przez megafony, abyśmy poszli do domu. Powoli zaczęliśmy się rozchodzić… Na ulicach stali uzbrojeni zomowcy i milicjanci, i patrzyli na nas. Z opuszczonymi głowami, załamani, opuszczaliśmy kopalnię. Wieczorem kopalnia opustoszała.
Dopiero na drugi dzień dowiedzieliśmy się kto zginął. Zginęło 6 kolegów, a trzech zmarło potem w szpitalu. Zginął jeden mój bliski kolega – Zbyszek Wilk, razem pracowaliśmy.

 

O cenzurze, tyle że „za cara”.

Ferdynand Hoesick, Ze wspomnień o cenzurze rosyjskiej w Warszawie (rok wyd. 1929):

  • na przełomie 1904/1905:

(…) rzekł mu Olchowicz, skarżąc się wogóle na cenzurę warszawską, która zdaje się zapominać o tem, ze sytuacja się zmieniła zasadniczo, ze przecież jesteśmy w przededniu Konstytucji…

Na ten wyraz „Konstytucja” Jaczewski zamyślił się trochę, poczem, ważąc każde słowo, rzekł spokojnie:

– Mnie się zdaje, ze licząc tak bardzo na Konstytucję w Rosji, nie orjentują się panowie dostatecznie w sytuacji. Mojem zdaniem, możecie na takiej Konstytucji bardzo się zawieść. Proszę nie zapominać, ze póki Polacy w Królestwie mają do czynienia z rządem absolutnym, to zawsze mogą liczyć na zmianę kierunku w tym rządzie. Może być rząd raz taki raz inny, może być rząd rusyfikatorski, ale może być i rząd liberalny, na co się właśnie w tej ciężkiej dla Rosji chwili zanosi. Co innego, gdy będziecie mieli do czynienia z Rosją konstytucyjną, z parlamentem rosyjskim, wyłonionym z woli ludu. Wtedy już nie będzie o waszych sprawach decydował rząd, ale naród rosyjski, a polityka narodu rosyjskiego będzie nacjonalistyczna. Po nacjonalizmie zaś rosyjskim nie możecie się spodziewać niczego innego, tylko polityki rusyfikacyjnej, dążącej do „abrusienja” kresów.

Zamek Królewski 1924 / 1939

1924…

ZAMEK KRÓLEWSKI.

Głucho w sal labiryncie… Idźmy zwolna, zcicha,
Bo nie zamek to żywych, ale cmentarzysko…
Jakieś kroki szeleszczą, jakby tu, gdzieś, blisko,
Błądziły cienie dawne… Wspomnieniem oddycha

Każdy sprzęt ocalony, każdy gzems, zwierciadło,
Każdy okruch, o czasów mówiący świetności…
Jakiś śmiech dzwoni w głuszy… To czwartkowych gości
Echo biesiad… Nie! Wszystko na wieki przepadło!

Oczodołami patrzą dziur strzaskanych szyby —
W ścianach kule, te z Pragi… Tam, gdzie królów twarze
Widniały na portretach — pustka… Na zegarze

Stoi martwa godzina… Smutno tak, jak gdyby
Śmierć szła tędy przed chwilą ze swą nagą kosą…
Tylko echa się dawne w pustych salach niosą…

Zuzanna Rabska, „Warszawa w sonetach”.
[w:] Alexander Kraushar, Zamek Królewski w Warszawie. Zarys historyczno-obyczajowy z 57 ilustracjami, Księgarnia św. Wojciecha, Poznań-Warszawa-Wilno-Lublin, 1924

1939…

The_Royal_Castle_in_Warsaw_-_burning_17.09.1939.jpg

 

[Prasówka – blog] :-) Imperial Doctrine – Economies of Effort

Rubber-Band Powered Blog

Why does the Empire embark on obscenely expensive programs to create Weapons of Mass Destruction? Because the alternatives are even more terrifyingly expensive.

1030672-watch-death-star-returns-new-trailer-rogue-one-star-wars-story Right-side up (Lucasfilm)

An oft-stated criticism of the Galactic Empire in the Star Wars series is its dependence on building a resource-consuming superweapon, intended to wipe out the Rebel Alliance in one swift stroke. The Death Star, The Death Star II, and the Starkiller Base are all intergalactic-equivalents of our own Weapons of Mass Destruction, each possessing the power to destroy an entire planet.

The reliance on this kind of weapon could be chalked up to lazy story-telling on behalf of the filmmakers. What’s more, naysayers criticise these superweapons on account of resource intensive they are, not to mention the relative ease with which they are destroyed.

DeathStarLaserConstruction.jpeg Were it not for this orbital white elephant, the Empire might still be here with us today (Lucasfilm)

The…

View original post 1 312 słów więcej

« Older entries