[Prasówka] Zombifikacja dzieci. O pladze smartfonów | Pismo. Magazyn Opinii

https://magazynpismo.pl/zombie-fonoholizm-dzieci-smartfon/

Zombifikacja dzieci. O pladze smartfonów
autor KAROLINA LEWESTAM

… rozmowa o smartfonach i tabletach z innymi rodzicami to zrytualizowany już taniec westchnień połączonych z rozkładaniem rąk. (…) trzeba powiedzieć: „Taak, teraz dzieciaki są inne” i przytoczyć rzewny autobiograficzny kawałek o dzieciństwie spędzonym na osiedlowym podwórku.

To połączenie nostalgii i rezygnacji tylko pozornie skierowane jest przeciwko tej technologii; w rzeczywistości stanowi sprytny trik psychologiczny ją afirmujący. Nostalgia za dawnymi czasami wpisuje bowiem oświetlone ekranami dzieci w nieuchronny proces postępu, tym samym rozgrzeszając bezradnych opiekunów, pozwalając im swoje porażki w kontrolowaniu cyfrowego życia dzieci złożyć na karb procesu historycznego, nad którym nie mają przecież żadnej kontroli. Ale dzieci nie są teraz drastycznie inne niż były dotychczas; iPhone pojawił się dopiero kilka lat temu; postęp nie może być tajemniczą siłą wyjaśniającą i sankcjonującą absolutnie wszystko. Tymczasem, jak mówił Virilio w wywiadzie dla „Vice”, dziś „postęp zastąpił Boga”. To, co postępowe, jest z definicji dobre, a przynajmniej nieuchronne. „A technologię trzeba cenić tak, jak sztukę – dopowiada Virilio, nawołując do krytyczniejszego spojrzenia na wynalazki współczesności. – Nie powiedzielibyśmy miłośnikowi sztuki, że nie może woleć abstrakcji od ekspresjonizmu. Kochać znaczy wybierać. Tymczasem dziś miłość [do wszelkiej nowej technologii] stała się obowiązkiem. Postęp ma wszystkie defekty totalitaryzmu”.

(…)

– pójdę drogą twórców całego tego pandemonium, Steve’a Jobsa i Billa Gatesa. Jobs w swej dwulicowej podłości nie pozwalał własnym dzieciom używać iPada; Gates dał swoim telefony, dopiero gdy pokończyły czternaście lat. Jak donosił kiedyś „New York Times”, nianie w Dolinie Krzemowej często mają zakaz używania telefonów przy dzieciach, a potomstwo technorodziców masowo chodzi do wolnych od technologii szkół waldorfskich czy montessoriańskich. Najwyraźniej ten, kto dobrze rozumie potencjał technologii mobilnej, chętnie zarzuci nią ludzkość, ale własne dzieci będzie chronił.

* (Wytłuszczenia – Bestiariusz)

[Prasówka] www.swiatrolnika.info – Greta? Kiedyś była moda na sztuczne choinki, straszenie dziurą ozonową, promocję oleju palmowego, zakaz normalnych żarówek…

https://www.swiatrolnika.info/publicystyka/6528-greta-kiedys-byla-moda-na-sztuczne-choinki-straszenie-dziura-ozonowa-promocje-oleju-palmowego-zakaz-normalnych-zarowek-i-co-sie-okazalo

Greta? Kiedyś była moda na sztuczne choinki, straszenie dziurą ozonową, promocję oleju palmowego, zakaz normalnych żarówek… I co się okazało?

Pamiętam, jak na początku lat ’90 koledzy ze szkoły pytali, jak mogę mieć w domu na Święta żywą choinkę – przecież to takie nieekologiczne: oni mają plastikowe „drzewka”, których nikt nie musiał wycinać z lasu. W gazetach ukazywały się poważne artykuły na temat nie ekologiczności żywych choinek.

Potem okazało się, że jedna plastikowa choinka jest dla środowiska tak szkodliwa, jak wycięcie 100 naturalnych drzewek. I wszyscy zaczęli kupować żywe choinki.

Lustra.

[Prasówka] Michał Szułdrzyński: Deepfake zniszczy politykę, biznes i życie prywatne ludzi – Plus Minus – rp.pl

https://www.rp.pl/Plus-Minus/309139980-Michal-Szuldrzynski-Deepfake-zniszczy-polityke-biznes-i-zycie-prywatne-ludzi.html

(…) Za pomocą specjalnie przygotowanego programu stworzyli nagranie głosu prezesa firmy, który polecił dyrektorowi spółki córki szybkie przelanie pieniędzy na konto węgierskiego kontrahenta. (…)

Komentarz graficzny, w postaci popularnego mema:

Rzeka przepływa miastem moim…

„rzeka przepływa miastem moim,
a nad nią z brązu postać stoi
i domy z prawej, domy z lewej,
w których o twarzach nam podobnych
w pościelach leżą, oczy mrużą
ludzie znużeni jak obłoki
w sen zapatrzeni niby w lustro.”

Tadeusz Gajcy

 

[Polecam] Wystąpienie Toma Clancy’ego z 1986. „Tom Clancy Speaks at the National Security Agency”

Głównie o wydarzeniach, które zainspirowały go do napisania „Polowania na Czerwony Październik”

Stanisław Wyspiański o „Hamlecie”

Sto lat temu, ale aktualne. 🙂 http://biblioteka.kijowski.pl/wyspianski%20stanislaw/hamlet.pdf

Rzecz jest napisana tak, że żadna najbardziej niemądra dekoracja nie jest w stanie zabić tekstu. Co więcej; może tej dekoracji wcale nawet nie być i jeszcze dramat nic nie straci, i wrażenie będzie to samo.
Nie znaczy to, żeby Szekspira należało grać bez dekoracyj lub w dekoracjach bezmyślnie skombinowanych, jak się to po całym świecie (Europie) dzieje. Olbrzymie koszta, dziesiątki tysięcy, jakie łożą na to np. w Wiedniu lub Berlinie, lub Monachium, gdzie Szekspira grywają stale, nic tu nie znaczą, nie koszt bowiem decyduje o wartości dekoracji, tylko koncepcja, tylko pomysł i obmyślenie.
I niekoniecznie chodzi o to, aby dekoracja miała być kosztowna i mozolnie wymalowana, bogata architektonicznie, więc np. jeśli romańska, to tyle w sobie mieszcząca romańczyzny, że aż dziesięćkroć przeładowana: do żadnego prawdziwego, rzeczywistego, architektonicznie romańskiego stylu w niczym niepodobna; więc np. jeśli gotycka, to tak przerażająco gotycka, jakim nie jest żaden gotycki kościół najbardziej pakowny i pełen sprzętów, jak żaden zamek najbardziej obudowany, np. malborski lub Mont St. Michel, lub Pierrefonds.
Wszystko więc, co od czasów Szekspira teatr dla niego raczył zrobić w kierunku wyposażenia go w dekoracje, teatr europejski, niewiele jest warte. Co najwyżej bogate to jest i świadczy o wielkim do Szekspira przywiązaniu i czci, ale nie i wcale nie o zrozumieniu Szekspira.

Polecam. Dariusz Gawin „Totalna transgresja. Niemcy i wiek XX „

https://teologiapolityczna.pl/dariusz-gawin-totalna-transgresja-niemcy-i-wiek-xx-1

Niemcy rozpoczęły wojnę światową [1914-1918 – przypis: Bestiariusz] w przekonaniu, że będzie to konflikt
odmienny od innych. Nie chodziło w nim tylko o granice, nabytki czy
interesy. Był to konflikt od samego początku postrzegany przez Niemców
jako egzystencjalny i zarazem rozstrzygający. Spóźniony przybysz
koncertu mocarstw chciał raz na zawsze ustanowić nowe reguły porządku
nie tylko w Europie, lecz także na świecie – pisał Dariusz Gawin.
Przypominamy jego artykuł w „Teologii Politycznej Co Tydzień”: „Historia
(nie)pamięci”.
(…)

niemiecki Sztab Generalny i niemiecki rząd przyczyniły się w istotny
sposób do zwycięstwa bolszewików w Rosji. Chodzi o to, że w serii
totalnych transgresji dokonywanych przez nich w trakcie wojny, ta –
chociaż wtedy nie zdawali sobie pewnie z tego sprawy – okazała się
najbardziej brzemienna w skutki. Zrobili to dlatego, że skoro prowadzili
wojnę o wszystko, o totalną dominację, to byli gotowi sięgnąć po każdą
broń, nawet najbardziej straszliwą. W tym sensie bolszewicy są jak gazy
bojowe – w jednym i w drugim wypadku mamy do czynienia z bronią masowego rażenia, z bronią epoki totalitaryzmów. Dla osiągnięcia swoich
wojennych celów ludzie kierujący wówczas Niemcami gotowi byli nie tylko
na obalenie rządu rosyjskiego, który był im wrogi – gotowi byli
uruchomienie procesu, u którego końca tkwiła zagłada dotychczasowego
społeczeństwa, dotychczasowej kultury i dotychczasowej cywilizacji.
Lenin, Trocki, Zinowiew, Stalin, Dzierżyński stanowili takie samo zagrożenie dla świata jak gaz musztardowy.