80 lat od pierwszej polskiej wyprawy w Himalaje. Polacy znów chcą zdobyć Nanda Devi East, ale może przeszkodzić im w tym indyjska „bomba atomowa”. [EDIT: 27.06.2019 – sukces!]

2 lipca 1939 roku sukcesem zostały uwieńczone kilkuletnie starania polskich alpinistów (himalaistów raczej!). Tego dnia członkowie pierwszej polskiej wyprawy w Himalaje zdobyli dziewiczy szczyt Nanda Devi East (7434 m n.p.m.).

Przygotowania do wyprawy szły opornie zarówno z powodu braku pieniędzy jak i trudności w uzyskaniu wiz. Brytyjczycy starali się bowiem, aby ekspedycje różnych państw nie wchodziły sobie w drogę i bardzo oszczędnie dysponowały zezwoleniami.

Gdy wizy, pieniądze oraz transport wyposażenia wyprawy zostały zapewnione, śmiałkom (Stefanowi Bernadzikiewiczowi, Adamowi Karpińskiemu, Jakubowi Bujakowi oraz Januszowi Klarnerowi) pozostało „tylko” zdobyć szczyt. Zadanie to ostatecznie wykonali Bujak i Klarner, właśnie 2 lipca 1939 r. około godziny 5:30 po południu.

Historię wyprawy niezmiernie ciekawie opisał Dariusz Jaroń w książce „Polscy himalaiści”, więc nie widzę potrzeby tutaj streszczać tej opowieści.

Mogę również polecić krótki 🙂 artykuł ze strony Polskiego Związku Alpinistycznego przygotowany z okazji 70. rocznicy tego wydarzenia (2009) http://pza.org.pl/news/news-gory/art13775

Warto dodać, że Norgay Tenzing (tak, zdobywca Mt.Everestu z Edmundem Hilarym) uważał swoje wejście na Nanda Devi East za najtrudniejszą wyprawę w Himalajach!

Ciekawostką jest to, że aktualnie, z okazji 80 rocznicy polscy himalaiści organizują wyprawę, by uczcić to wydarzenie. Także ta współcześna wyprawa nie obywa się bez trudności. Zaskakujące przeszkody opisuje w wywiadzie jeden z uczestników:

Rafał Fronia: Rozmawialiśmy o zgodach na wyprawę, czyli o tym, z czym borykali się 80 lat temu nasi poprzednicy. Dalej jest problem z uzyskiwaniem tych zgód. Dalej jest problem związany z takim byciem „świętą górą”, bo jednak „Nanda” to drugie imię bogini Kali. Z tego tytułu Hindusi też trochę źle patrzą na wyprawy, które starają się tam pozyskać zezwolenie i wnioski wizowe, które wypełnialiśmy, mogły spotkać się z odrzuceniem, jeśli będziemy w te wnioski wpisywać, że chcemy się wspinać na Nanda Devi. Trekking oczywiście tak. Jest też jeszcze sprawa tej w cudzysłowie „bomby atomowej”, którą Hindusi zgubili, która spadła gdzieś z grani do Sanktuarium Nanda Devi (ściany góry tworzą zamknięty pierścień, nazywany Sanktuarium – przyp. red.) i tam w ogóle nie wolno wchodzić w ten rejon.

Michał Rodak, RMF FM: Tej historii nie znałem. Możesz to jakoś rozszerzyć?

M.Fronia: Był jakiś atomowy system związany z bezpieczeństwem, który Hindusi zainstalowali na jednej z grani Nanda Devi. Nie wiem czy on miał służyć obronie przed Pakistańczykami, czy też przed Chińczykami i to po prostu im spadło gdzieś tam w dół. Ja im się nie dziwię, że nie chcą, żeby tam się ktoś plątał, skoro jakiś ładunek atomowy gdzieś tam sobie leży w krzakach czy w rumoszu.

https://www.rmf24.pl/raporty/raport-polacy-w-himalajach/fakty/news-80-lat-od-pierwszej-polskiej-wyprawy-w-himalaje-polacy-znow-,nId,3006092?parametr=embed_tyt_zdj

Himalaistom pozostaje życzyć powodzenia!

[EDIT]

https://wspinanie.pl/2019/06/nanda-devi-east-jaroslaw-gawrysiak-i-wojciech-flaczynski-zdobywaja-szczyt/

Dzisiaj (27.09.2019) o godzinie 17:09 czasu lokalnego na szczycie Nanda Devi East stanęli Jarosław Gawrysiak i Wojciech Flaczyński.

Reklamy

[Fotografia] Wiosna/Wielkanoc na wsi

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

[Polecam] Świetny artykuł o poecie, u Lechoniu.

Choć twórczość Lechonia jest wręcz przepełniona romantyczną miłością do Polski, jego najbardziej znanym utworem pozostaje Herostrates – napisany u progu II Rzeczpospolitej utwór, w którym niespełna osiemnastoletni poeta zapisał buntownicze zaklęcie: „A wiosną – niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę”. Nie brakuje wykładowców akademickich i nauczycieli, którzy na podstawie tego tekstu zaliczają Lechonia do twórców „zrzucających płaszcz Konrada”. Zamiast odkryć ciemną głębię tej poezji, studenci i uczniowie utwierdzają się w fałszywym przekonaniu, że tradycja romantyczna umarła w XIX wieku.

Wojciech Wencel, Czarny anioł

Całość: https://teologiapolityczna.pl/wojciech-wencel-czarny-aniol-1

+ Jan Olszewski (1930-2019)

Chciałbym mianowicie, wtedy kiedy ten gmach opuszczę, kiedy skończy się dla mnie ten – nie ukrywam – strasznie dolegliwy czas, kiedy po ulicach mojego miasta mogę się poruszać tylko samochodem albo w towarzystwie torującej mi drogę i chroniącej mnie od kontaktu z ludźmi eskorty, że wtedy, kiedy się to wreszcie skończy – będę mógł wyjść na ulice tego miasta, wyjść i popatrzeć ludziom w oczy. I tego wam – Panie Posłanki i Panowie Posłowie – życzę po tym głosowaniu.

Noc z 4 na 5 czerwca 1992 r.

Cytat z mowy końcowej mecenasa Jana Olszewskiego, pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego, w procesie morderców ks. Jerzego Popiełuszki

[Polecam] Teatr TV – „Marszałek” W. Tomczyka.

Świetna sztuka, ze świetnymi aktorami (Bonaszewski, Królikowski, Grabowski). Autor przedstawił naradę J. Piłsudskiego z byłymi premierami RP dotyczącej możliwej interwencji w hitlerowskich Niemczech (1934 r.), w trakcie której każe swoim bohaterom snuć rozważania o tym, że pokój i niepodległość nie są dane na zawsze, a położenie Polski nie pozwala jej być na obrzeżach europejskiej polityki, także czy łatwo wziąć odpowiedzialność za rozpętanie wojny. Nie jest to obecnie nic odkrywczego, ale „podane” w formie narady belwederskiej robi niesamowite wrażenie.

Dodatkowo realizatorzy w napisach końcowych zamieścili krótkie notki o wojennych lub powojennych losach postaci występujących w sztuce. Kto zna choć odrobinę historię, wie, że część z nich zginęła z rąk Niemców,Rosjan albo zmarła na emigracji.

https://vod.tvp.pl/website/marszalek,34990472

Muzyka dla duszy (i to polskiej).

Nie ma chyba bardziej polskiej formy muzycznej niż polonez. Dlatego z wielką radością znalazłem informację o ogłoszonym (a nawet już rozstrzygniętym) konkursie na skomponowanie nowego poloneza z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę po latach zaborów.

Więcej informacji: http://sinfoniavarsovia.org/pl/-warszawski-polonez-dla-niepodleglej-ogloszenie-wynikow.html?t=1533815790

Kompozycje ocenione zostały przez komisję pod przewodnictwem prof. Krzysztofa Pendereckiego, w składzie: Grażyna Pstrokońska-Nawratil, Agata Zubel, Paweł Mykietyn, Tadeusz Strugała, Paweł Szymański oraz Janusz Marynowski, dyrektor Orkiestry Sinfonia Varsovia, instytucji kultury m.st. Warszawy.

Dla czytelników będzie z pewnością ciekawe, że cztery nagrodzone kompozycje są dostępne na portalu Youtube, na profilu Okriestry Sinfonia Varsovia. [LINK]

Poniżej wklejam jednak bezpośrednie odnośniki do utworów, ponieważ obok starałem się umieścić jakiś przeintelektualizowany komentarz sugerujący wyższy poziom „melomaństwa”. Dla kontrastu podaję jaka była, niewątpliwie bardziej profesjonalna, ocena jury. Kolejność jest nieprzypadkowa, ale jako niewykształcony muzycznie, oceny dokonałem na podstawie „podobania się” 😀 Zdziwiłem się jednak, że moja ocena, była zbieżna z oceną szacownego Jury.

1.

Adam Józef Falenta:

Niewątpliwie inspiracją był Ogiński i „Pożegnanie ojczyzny”. Zaletą tej kompozycji jest przydatność do tańczenia, np. na studniówce. Jury przyznało mu specjalne wyróżnienie dla najmłodszego uczestnika (ważne: kompozytor urodził się w 2005 roku). Chyba najbardziej wpadająca w ucho kompozycja nagrodzona w konkursie.

2.

Emil Wojtacki

Oryginalna kompozycja kojarząca mi się ze Stefanem Kisielewskim lub Andrzejem Panufnikiem.

Kompozytor wyszedł niewątpliwie z zaklętego kręgu, który uformowały: „Pożegnanie ojczyzny” Michała Kleofasa Ogińskiego, „Polonez a-dur Op. 40” Fryderyka Chopina czy Polonez „z-Pana-Tadeusza” skomponowany przez Wojciecha Kilara. Nic dziwnego, że przyznano mu I nagrodę.

3.

Paweł Siek

Zza oryginalnej melodii przebija się nieśmiertelny Ogiński i jego „Pożegnanie ojczyzny” – może przebija nawet za bardzo, utwór raczej przypomina improwizację na temat tego poloneza. Jury przyznało miejsce II.

4.

Ireneusz Boczek

Hmmm… Kompozytor napisał całkiem ładnego poloneza, ale zawierał on zbyt dużo zapożyczeń. Na moje ucho były to liczne (zbyt liczne) zapożyczenia z Chopina (jako laik myślę, że chodzi mi o Poloneza a-dur Op. 40). Być może z tych samych powodów jury przyznało kompozytorowi III miejsce

Bonus.

Jako bonus, chciałbym wkleić poloneza ze ścieżki dzwiękowej filmu… nie zgadliście, nie chodzi o Pana Tadeusza,

Zapraszam do wysłuchania kompozycji Bartosza Chajdeckiego z serialu „Czas honoru”:

Znakomita inicjatywa: Lista 44 tekstów Antologii Niepodległości

http://www.prezydent.pl/kancelaria/narodowe-czytanie/narodowe-czytanie-2018/antologia-niepodleglosci-lista-tekstow/

  1. Józef Ignacy Kraszewski, Stara baśń, tom II, rozdz. 8
  2. Anonim, Bogurodzica.
  3. Jan Kochanowski, Kto mi dał skrzydła, kto mię odział pióry… [w:] tegoż, Pieśni, ks. I, nr 10.
  4. Mikołaj Sęp Szarzyński, Pieśń IV: O cnocie szlacheckiej [w:] tegoż, Rytmy abo wiersze polskie.
  5. Piotr Skarga, Kazania sejmowe, [tu:] Kazanie wtóre: O miłości ku ojczyźnie i o pierwszej chorobie Rzeczypospolitej, która jest z nieżyczliwości ku ojczyźnie [fragment od słów: „Dwoje przedniejsze rozkazania, umierając Pan Jezus…”; do słów: „…zatonie, i z nim my sami poginiemy”].
  6. Jan Chryzostom Pasek, Pamiętniki, [fragment: Rok Pański 1683; od słów: „Tak i wiedeńska forteca…”; do słów: „nie zapomniawszy jeszcze łaźni, którą im anno 1673 sprawił pod Chocimiem nad Dniestrem”].
  7. Wespazjan Kochowski, Psalmodia polska, [tu:] Psalm XXVI: Pienie wdzięczności za zwycięstwo wiedeńskie.
  8. Szymon Starowolski, Lament utrapionej Korony Polskiej [od początku aż po fragment poetycki włącznie].
  9. Anonim, Odważny Polak na marsowym polu [pieśń konfederatów barskich].
  10. Ignacy Krasicki, Święta miłości kochanej ojczyzny.
  11. Franciszek Karpiński, Żale Sarmaty nad grobem Zygmunta Augusta, ostatniego polskiego króla z domu Jagiełłów.
  12. Józef Wybicki, Pieśń Legionów Polskich we Włoszech.
  13. Cyprian Godebski, Wiersz do Legiów polskich (1805).
  14. Aleksander Fredro, Trzy po trzy [od początku utworu do słów: „Jeden z nich tylko wrócił do Francji – i na własnej grzędzie pędził w niedostatku dnie starości i cierpienia. Napoleona już nie było”].
  15. Alojzy Feliński, Boże, coś Polskę.
  16. Adam Mickiewicz, Do matki Polki.
  17. Karol Boromeusz Hoffman, Wielki Tydzień Polaków, czyli opis pamiętnych wypadków w Warszawie od dnia 29 listopada do 5 grudnia 1830 r., Warszawa 1830, tu: fragment o nocy belwederskiej, s. 23-32 (wyd. Warszawa 1915), [fragment od słów: „Dzień ten był 29 Listopada 1830 roku…”; do słów: „Dnia 30 Listopada, około godziny 8-ej rano powitaliśmy jutrzenkę oswobodzenia Polski”].
  18. Adam Mickiewicz, Dziady cz. III, scena I [opowiadanie Sobolewskiego; fragment od słów: „Czy nie ma nowin z miasta…”; do słów: „Nie tak świętą, ni wielką, lecz równie niewinną”].
  19. Adam Mickiewicz, Księgi pielgrzymstwa polskiego, wstęp , rozdz. I-III, VI.
  20. Adam Mickiewicz, Pan Tadeusz, ks. XII [koncert Jankiela; fragment od słów: „Było cymbalistów wielu…”; do słów: „On, czapkę zdjąwszy, wodza rękę ucałował” (wersy: 642-761)].
  21. Juliusz Słowacki, Grób Agamemnona.
  22. Zygmunt Krasiński, Psalm miłości [wersy: 1-179; 378-431] [w:] tegoż, Psalmy przyszłości.
  23. Cyprian Kamil Norwid, Moja piosnka II.
  24. Eliza Orzeszkowa, Nad Niemnem, tom II, rozdz. IV [mogiła powstańców styczniowych; fragment od słów: „– Proszę stanąć i naokoło spojrzeć – głosem cichszym niż zwykle rzekł Jan”; do słów: „… wiecznego pod ziemią gorzenia i wyrzucania na świat niewidzialnych iskier?”].
  25. Adam Asnyk, Póki w narodzie myśl swobody żyje.
  26. Henryk Sienkiewicz, Potop, ks. II, rozdz. 14 [obrona Jasnej Góry].
  27. Maria Konopnicka, Pieśń o domu.
  28. Roman Dmowski, Myśli nowoczesnego Polaka [Wstęp].
  29. Stanisław Wyspiański, Wyzwolenie [modlitwa Konrada, akt II; fragment od wersu 1348: „Pamiętam, niegdyś wchodziłem…”; do wersu 1509: „…błogosław czyn i rzeszę!”].
  30. Józef Piłsudski, O wartości żołnierza Legionów, Lwów, 5 sierpnia 1923.
  31. Leopold Staff, Polsko, nie jesteś ty już niewolnicą!
  32. Eugeniusz Małaczewski, Koń na wzgórzu, rozdz. IV.
  33. Jan Lechoń, Piłsudski.
  34. Stefan Żeromski, Przedwiośnie [fragment o „szklanych domach”; od słów: „Dlatego do Polski – mówił – że tam się zaczęła nowa cywilizacja”; do końca tego podrozdziału].
  35. Kazimierz Wierzyński, Zstąp, Duchu Mocy.
  36. Aleksander Kamiński, Kamienie na szaniec, rozdz.: Pod Arsenałem.
  37. Krzysztof Kamil Baczyński, Mazowsze.
  38. Czesław Miłosz, W Warszawie.
  39. Jan Paweł II, Homilia w czasie Mszy św. na placu Zwycięstwa (Warszawa, 2 czerwca 1979).
  40. Krzysztof Jan Kasprzyk, Postulat 22 [pieśń strajkowa z sierpnia 1980].
  41. Andrzej Kijowski, Co się zmieniło w świadomości polskiego intelektualisty po 13 grudnia 1981 roku? [fragment od słów: „Czuliśmy to latem 1980 roku, że dzieje się coś, czego dotychczas nie było…”; do słów: „…i kochał ten charakter w innych i w sobie samym” [w:] tegoż, Rachunek naszych słabości.
  42. Zbigniew Herbert, Raport z oblężonego miasta [wiersz z tomu pod tym samym tytułem].
  43. Jarosław Marek Rymkiewicz, Rozmowy polskie latem 1983 roku [rozmowa z panią Żabką; fragment od słów: „Pani jest ze wschodu, pani Żabko…”; do słów: „To Mickiewicz ją obraził”].
  44. Wojciech Wencel, Epigonia [wiersz z tomu pod tym samym tytułem

Polecam – Rzeczpospolita Zakopiańska i Żeromski

W Zakopanem powstał pierwszy, porozbiorowy zalążek polskiej państwowości, czyli Rzeczypospolita Zakopiańska, która istniała od 13 października do 16 listopada 1918 r. na terenie Zakopanego i jego okolic. Przewodniczącym jej organu kierowniczego był nie kto inny, niż Stefan Żeromski – pisze prof. Maria Jolanta Olszewska w „Teologii Politycznej Co Tydzień”: „Tatry. Narkotyk inteligenta”.

https://www.teologiapolityczna.pl/stefan-zeromski-wladca-zakopanego

Żeromski tak wspominał swe zakopiańskie rządy: Powierzono mi niemal dyktaturę nad Zakopanem i przyległymi dolinkami. Sprawowałem ten niezapomniany, śmieszny i wzniosły urząd przez jedenaście dni, gdy się mama Austria waliła w gruzy. Zaprzysiągłem uroczyście wojsko, policję, szpiclów, gminę, pocztę i telegraf na wierność nowemu Państwu, a nawet prowadziłem wojnę o odzyskanie wsi Głodówki i Sucha Góra od inwazji czeskiej. Mile wspominam te moje przewagi wojenne i dyktatorskie, gdyż zawierają morze wesela.

 

Wstrząsająca konferencja prasowa wdowy po adm. Andrzeju Karwecie

„Także też przeciwko tem i przeciwko temu powstaniemy…”

http://palus-sarmatica.pl/index.php/lista/272-konfederacja-dokument

Także też przeciwko tem i przeciwko temu powstaniemy, któryby bez wiadomości senatu koronnego i tych, którem to podług tego prawa i zwyczajów starodawnych należy, za pieniądze od kogo inszego niż od rzeczypospolitej wzięte, żołnierze pisać albo osobne jakie z postronnemi pany porozumienie mieć, poselstwa i listy od nich osobnie słać, abo posłane przyjmować chciał, abo z postronnych państw ludzie do korony u wielkiego księstwa litewskiego i ziem jej należących wwodzić, abo osoby jakie towarzystwa, bunty, praktyki, związki z kimkolwiek tak w postronnych ziemiach, jako w Koronie Polskiej i Wielkim Księstwie litewskim przeciwko pokojowi i bezpieczeństwu pospolitemu czynić ważeł się. Tak też przeciwko tem wszystkiem i każdemu z osobna, któryby króla porządnie i wolnie obranego i electiej po zamknieniu jej sprzeciwił się. Obiecując królowi temu to tak obranemu wszelaką wiarę, uczciwość posłuszeństwo i służby przystojne i uczciwe zawżdy oddawać, (…)

Zaduszki filmowe, czyli „Ja tu rządzę” (1939 r.)

[10 XI 2018 – dodałem pod tekstem ważną informację o prawdopodobnych powojennych losach jednej z postaci opisanych w tym tekście]

Film „Ja tu rządzę” to znana, bardzo zabawna komedia o próżniaczym hrabim Lulewiczu, muzykalnym mistrzu szewskim oraz Majstrowej, pięknej córce szewca.

Pierwsze ujęcia tego, nakręconego w 1939 roku filmu: grupa birbantów zatacza się wzdłuż wschodniej strony Rynku Starego Miasta w Warszawie, rozbijając szyby sklepów, a następnie lekką ręką płacąc oburzonym właścicielom odszkodowania.

Kadr z filmu „Ja tu rządzę”

To film, którego nie potrafię, nie chcę oglądać spokojnie. Ogarnia mnie przy nim zaduma, nie pasująca do takiego lekkiego gatunku, jakim jest komedia. Wzruszam się, bo początkowe sceny pokazują Warszawę, która tak mocno w ciągu następnych sześciu lat zostanie doświadczona. Wschodnia strona Rynku Starego Miasta, w tym i kamienica pod numerem 6, w której mieścił się warsztat szewca (tak jak i wiele innych miejsc Stolicy) nie przetrwała nienaruszona okresu niemieckiej okupacji i Powstania. Ta właśnie ta część Starego Miasta została zburzona w największym stopniu, a w 1945 roku z kamienic pozostały resztki murów jedynie do wysokości parapetów witryn sklepowych (!). Napis (Vinum laetificat cor et acuit ingeniumWino rozwesela serce i zaostrza dowcip), który widać nad drzwiami warsztatu na kadrach filmu powstał w XVII wieku i przez wiele lat był ukryty pod tynkiem, skąd wydobyto go w Dwudziestoleciu w trakcie remontu. Po odbudowie Starego Miasta już niestety nie wrócił na swoje miejsce.

Kamienica pod numerem 6

Kamienica pod numerem 6

Jednak nie tylko plenery użyte do nakręcenia tej historii nie miały szczęścia. Sam film nie zdążył wejść do dystrybucji przed wybuchem wojny, a władze niemiec­kie dopiero w trakcie okupacji dopuściły do jego wyświetlania w kinach (w grudniu 1941 roku). W odróżnieniu jednak od wielu innych filmów z „przedwojnia”, ten przetrwał. Szczęścia takiego nie miały: „Pan Tadeusz” z 1928 roku oraz na przykład „Jaśnie Pan szofer”. Z tego pierwszego zachowało się jedynie około 120 minut z pierwotnej wersji o długości 300 minut, a ten drugi film pozbawiony jest około 50 minut akcji.

Oczywiście największy żal ogarnia mnie-widza, gdy uświadamiam sobie, że tak, jak nie przetrwała okupacji kamienica pod numerem szóstym, tak i w ciągu kolejnych sześciu lat zdziesiątkowani zostali twórcy i aktorzy zaangażowani w powsta­nie tego filmu.

Nie przeżył Powstania Warszawskiego Józef Orwid, grający mistrza szewskiego, który czeladników zatrudniał na podstawie umiejętności wokalnych. Znalazł się bowiem na ulicy Kilińskiego feralnego dnia 13 sierpnia 1944 roku. W miejscu gdzie nastąpił wybuch czołgu – wydarzenie, które stanowiło punkt wyjścia dla Jarosława Marka Rymkiewicza do snucia opowieści o okupacyjnej Warszawie.

W powstaniu zginął również Zbigniew Rakowiecki, amant przedwojennego kina i filmowy hrabia Lulewicz. W pierwszych dniach sierpnia walczył na warszaw­skiej Ochocie. Został zamordowany przy ul. Radomskiej 14 przez rosyjskich żołnierzy Brygady SS-RONA. Spoczął na Cmentarzu Powstańców Warszawy przy ulicy Wolskiej w grobie na którego płycie wymienione jest jego nazwisko.

Nie ma natomiast swojego grobu Ina Benita, filmowa majstrowa. Jej losy w czasie wojny były szczególnie dramatyczne. W trakcie okupacji związała się z austriackim oficerem. Romans zakończył się podobno skazaniem Austriaka za „pohańbienie rasy”, a Ina Benita trafiła na Pawiak, skąd została zwolniona w lipcu 1944 roku. W więzieniu urodziła dziecko, z którym widziana była we wrześniu 1944 roku, gdy kanałami przedarła się ze Starówki do Śródmieścia. Oboje mieli zginąć w trakcie jednego z bombardowań.

We wrześniu 1944 roku, zginął również reżyser filmu – Mieczysław Krawicz. W trakcie powstania swoją walkę z okupantem prowadził przy pomocy kamery. Był bowiem szefem operatorów przygotowujących materiały dokumentujące ten zryw. Być może to dzięki niemu mogliśmy ostatnio oglądać film „Powstanie warszawskie”, który składał się ze współcześnie pokolorowanych obrazów z dogranych dialogów.

Ten apel poległych można uzupełnić o Jacka Rotmila, scenografa, pochodzącego z Niemiec. Z powodu swojego żydowskiego pochodzenia, po przejęciu władzy przez NSDAP, zamieszkał w Polsce. Niestety i tutaj nie dane muy było zaznać spokoju, ponieważ okupacja niemiecka zmusiła go do ukrywania się. Niestety został w lipcu 1944 roku rozstrzelany na terenie zburzonego warszawskiego getta.

Można dodać, że nie mamy natomiast żadnych informacji o śmierci Emanuela Szlechtera (scenarzysty), o którym wiadomo jedynie, że zginął w getcie lwowskim w 1942 lub 1943 roku.

Nazwiska te oczywiście nie zamykają listy wojennych strat polskiej kultury. Lista ta przeraża, gdy uświadomimy sobie, że cały czas poruszamy się w obrębie twórców jednego filmu. A takich historii były tysiące: długo można byłoby się rozwodzić nad losami Hanki Ordonówny (aresztowanej w wyniku działalności renegata Igo Syma), Aleksandra Żabczyńskiego (artylerzysty, który brał udział w kampanii wrześniowej, a następnie w bitwie o Monte Cassino), Eugeniusza Bodo (śmierć w łagrach sowieckich) czy tułaczki twórców Wesołej Lwowskiej Fali (słynnych: Szczepcia i Tońcia).

Suplement.

 Kilka dni temu na jednym z portali pojawiła się taka notatka:20181110_200901

Zródła:

http://www.warszawska.info/stare-miasto/rynek-barssa.html

– http://nie-wierzcie-zegarom.blogspot.com/2012/01/ina-benita.html

– http://www.1944.pl/historia/powstancze-biogramy/Zbigniew_Rakowiecki

– http://www.ipsb.nina.gov.pl/index.php/a/jozef-orwid

– http://www.akademiapolskiegofilmu.pl/pl/historia-polskiego-filmu/rezyserzy/mieczyslaw-krawicz/60

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_Rotmil

http://www.info-pc.home.pl/whatfor/baza/aktorzy_w_powstaniu.htm

Zegarki „Made in Poland” – część druga

Nawiązując do wpisu: https://bestiariusz.wordpress.com/2012/10/22/zegarki-chronometry-made-in-poland/ przedstawiam kolejne nowości zegarkowe, które wpadły mi w ostatnim czasie w oko. Ich wspólnym mianownikiem jest produkcja / montaż w Polsce.

Wspomniany w poprzednim odcinku Gerlach przygotował oprócz innych – opisanych na stronie http://www.gerlach.org.pl – także i takie konstrukcje:

p50sb_02PZL-50 „Jastrząb” nawiązujący oczywiście do stworzonego bezpośrednio przed wojna prototypu samolotu myśliwskiego:

Jeszcze bardziej zachwycił mnie kolejny projekt Gerlacha, zegarek „Enigma”. Na razie nie jest dostępny, lecz można już dokonywać przedpłat. Nawiązuje oczywiście do rozpracowanej przez polskich kryptologów (pamiętajmy: Rejewski, Zygalski, Różycki) „Enigmy”.

Posiada co prawda mechanizm kwarcowy, ale kształt lunety nawiązuje do rotorów umieszczanych w różnej kolejności wewnątrz „Enigmy” zgodnie z kodem dziennym.

enigma_front

Nie pominę także reaktywowanej marki „Błonie”. Jak można się dowiedzieć na stronie http://zegarkiblonie.com:
Pierwszy model reaktywowanych zegarków Błonie zachowuje cechy charakterystyczne zegarków produkowanych w latach 60. ubiegłego wieku. Od siebie dodaliśmy nowoczesne zacięcie – oryginalny design i współczesną technologię.

Zegarek zaprezentowany przez „Błonie” wygląda tak:

ZEGAREK_foto2_pod_danymi_tech zegarek_pic_1

Kolejna polska firma zajmująca się zegarkami, to „Czas” – powstała w 2009 r. Jak mozemy sie dowiedzieć ze strony internetowej http://www.zegarkiczas.pl:

Nasze zegarki to połączenie pasji tworzenia, polskiej tradycji zegarmistrzostwa, przekraczania barier i szwajcarskiej technologii. Nazwa i logo firmy nawiązuje do tego co człowiekowi od zarania dziejów nieustannie towarzyszy w codziennym życiu. Tym nieodłącznym towarzyszem ludzkiego życia jest Czas. Krzyż maltański – oznaczający osiem błogosławieństw Chrystusa – wpisany w koło jest symbolem czasu.

1 2 j1

Zegarki, chronometry… made in Poland

W ostatnim czasie pojawiło się kilka pięknych zegarków, które powstały w naszym kraju lub nawiązują do historii polskiej techniki. Miłego oglądania! 🙂

[lato 2015 – edit: a to linki do kolejnych odsłon „polskich zegarków”: https://bestiariusz.wordpress.com/tag/zegarki/

Na początku warto wspomnieć o limitowanych seriach zegarków stworzonych przez „G. Gerlach Fundacja Rozwoju Polskiej Myśli Technicznej i Mechaniki Precyzyjnej

http://gerlach.org.pl/

W portfolio Fundacji możemy znaleźć takie cudeńka jak:

„Dywizjon 303”

„m/s Batory”

To tyle jeżeli chodzi o zegarki w limitowanych seriach. Prawdziwy miłośnik zegarków (który chciałby zegarka używać na co dzień, a nie tylko chować go w wyłożonej atłasem gablotce) nie może przejść obojętnie koło następujących „maszyn”. Chodzi o produkty firm: „Copernicus”, „Polpora” oraz „Xicorr”.

Moim skromnym zdaniem najładniej prezentują się zegarki Copernicusa z kolekcji Flagship (http://copernicus-watch.pl/collections/flagship-collection/). Nawiązujące do tarczy manometru  z polskiego okrętu podwodnego ORP Orzeł.

Zegarki z tej kolekcji występują w trzech odmianach: Mono, Triple i Regulator (właśnie ten model został pokazany powyżej).  Na model Mono warto natomiast zwrócić uwagę ponieważ zgodnie z opisem na stronie producenta nawiązuje do dawnych modeli zegarków, które posiadały jedynie jedną wskazówkę godzinową.

Mało znana, ale posiadająca już bogatą kolekcję zegarków jest zielonogórska Manufaktura „Polpora” (http://www.polpora.com/intl/pl/) wyróżniająca się znajdującym się na tarczy krzyżem, nawiązującym do symbolu znajdującego się na najstarszych monetach bitych przez polskich władców oraz do krzyża – symbolu Szwajcarii, ojczyzny wielu znanych zegarków.

Wśród egzemplarzy prezentowanych na stronie producenta mój największy entuzjazm wzbudziły modele:

Duet (z polskim kalendarzem)

oraz modele „Wawel” i Belweder”. Jednocześnie wytwórni należą się duże plusy za czytelny katalog online, do którego obejrzenia zachęcam.

Z zegarków, które pojawią się na rynku dopiero w najbliższym czasie zwraca na siebie uwagę model „FSO M20.02” nawiązujący do historii polskiej motoryzacji, a konkretnie do samochodu Warszawa M20 oczywiście produkcji Fabryki Samochodów Osobowych.

oraz planowany na 2013 r. model „Syrena Sport”. Producentem jest, stawiająca swoje pierwsze kroki, firma Xicorr (http://xicorr.com). Przy okazji polecam opis genezy nazwy tej manufaktury 🙂

Na koniec dzisiejszego wpisu nie mogę pominąć zegarka wyprodukowanego przez firmę „Oris”, ponieważ w portfolio tej firmy znajduje się jedno zacne „polonicum”.  Jest to zegarek „Challenge 1932” będący hołdem dla Franciszka Żwirki oraz Stanisława Wigury i ich samolotu RWD-6 (http://oris.chronos24.pl/oris_challenge_1932.html). A to wszystko z okazji 80 rocznicy ich wspólnego zwycięstwa na prestiżowych zawodach lotniczych „Challenge”:

(wszystkie zdjęcia w niniejszym wpisie pochodzą ze stron producentów).