[Dawna prasa] Kurjer Warszawski sprzed 150 lat

Kurjer Warszawski nr 201 z 15 września 1868 r. — kilka wieści i ogłoszeń wynotowanych z tego wydania:

P. J. Brandt, kończy obecnie nowy obrazek przedstawiający „wnętrze stajni” Niezadługo też zapewne ujrzymy tę pracę na wystawie.

(Suplement) Nieufny wobec dziennikarzy, tak ówczesnych, jak i współczesnych postanowiłem sprawdzić, czy żurnaliści jak zwykle czegoś nie pomieszali, i poszukałem dzieła o takiej tematyce w wydanym przez Muzeum Narodowe albumie (2018) Józef Brandt 1841-1915. https://www.mnw.art.pl/dzialalnosc-naukowa/wydawnictwa/katalogi-wystaw/jozef-brandt-18411915,21.html

Eureka! Rzeczywiście jest taki obraz z 1868 r.

ciąg dalszy notatek z gazety:

ROZMAITOŚCI. WPŁYW WINA I KAWY NA ORGANIZM. Uczony francuzki Rambosson, postanowił zbadać wpływy rozmaitych pokarmów na system nerwowy. Doświadczenia odbywał on na sobie samym, w ciągu kilku miesięcy, z cierpliwością posuniętą do heroizmu. Wiadomo, że posiadamy dwojakiego rodzaju nerwy, to jest: nerwy ruchu i nerwy czucia. Pierwsze rodzą ruch za pośrednictwem mięśni, drugie dają nam tylko zdolność przyjmowania wrażeń. Odpowiednio do natury pokarmów, takowe oddziaływają już to na pierwsze nerwy, już znowu na drugie. Według doświadczeń Rambossona, pokarmy wywierające wpływ na nerwy ruchu, jednocześnie działają na intelligencję człowieka, działające zaś na nerwy czucia, wpływają zarazem na uczucia. Wreszcie, niektóre materje do pożywienia służące, oddziaływają tak na władze rozumowe, jako też i kamerton naszych uczuć. „Fakta przekonały mnie, powiada Rambosson o prawdziwości mych teoretycznych spostrzeżeń, muszę im wierzyć, bo na doświadczeniach licznych i ścisłych są oparte”. Uczony francuz skazywał się dobrowolnie na szczególną dyetę, żywił się naprzykład, przez kilka lub kilkanaście dni, wyłącznie chlebem i winem, albo chlebem i kawą, lub wreszcie chlebem i herbatą, nie przyjmując żadnego innego pożywienia, aby pokarmy poddane doświadczeniu, nie mogły być zobojętniane przeciwnemi wpływami. Rambosson, zwolna zaczynał pić mocną kawę, w coraz większych dozach, i powiada, że uczuwał po pewnym czasie dziwne zmiany w sobie. Uczucia słabły, lecz za to siła intelligencji nabierała niezwykłej działalności. „Stawałem się naraz,— powiada — zimnym, milczącym, pochmurnym, posępnym, ale, obok tego mózg mój pracował bez przerwy, rozwiązując trudne kwestje z dziwną łatwością”. Mniemamy, że uczony nie wyprowadzi ztąd wniosku, że ludzie zimni, posępni, są najwięcej intelligentnymi i odwrotnie. Teorja taka oburzyłaby wszystkich entuzjastyków, dowcipnisiów i śmieszków. „Pozostając dłużej w tym stanie”, ciągnie dalej Rambosson „obserwowałem, że umysł przestawał tworzyć, chociaż był w ciągłem zajęciu. Jeżeli chciałem zasnąć, wpadałem w rodzaj drzemki, nie tracąc i wiadomości o sobie. Pulsa biły mi słabo, ale myśl nieprzestawała być ruchliwą, bystrą. Biorąc wtedy trochę chleba z winem wytrawnem, doznawałem uspokojenia, jakby przez czary, ale za to czułość uczuć wzrastała. Przyjmując większe ilości wina, umysł słabł, myśli gasły, ale uczucia dochodziły do szczególnego stopnia drażliwości”.

Księgarnia i Skład Nut Muzycznych Michała Glucksberga w Warszawie przy ulicy Krakowskie-Przedmieście, w domu Grodzickiego Nr 9 (41l) otrzymała na skład główny nową zabawę dla dzieci z nauką połączoną p. t.:
LOTERYJKA ABECADŁOWA
czyli łatwy i praktyczny sposób poznawania i składania liter — Cena egzemplarza w pudełku tekturowem wraz z tabliczkami do gry kop. 60;—z przesyłką kop: 75. Sprzedaje się w powyższej księgarni jak również we wszystkich innych księgarniach w Warszawie.–Na prowincji u S. Arcta w Lublinie, H. Hurtiga i Mitwocha w Kaliszu, Kempnera w Płocku, Liebermana w Radomiu, Kohna w Częstochowie i Petrokowie, Możdżeńskiego i Goldhara w Kielcach Z prowincji nadsyłać można należytość markami pocztowemi.

Człowiek znający dobrze gospodarstwo wiejskie, Cukrownictwo, Rachunkowość, przytem władający dobrze językiem polskim i ruskim, życzy znaleźć odpowie- dnie zajęcie za najskromniejsze wynagrodzenie. Może także złożyć chlubne świadectwo o swych przeszłych zajęciach. Życzący raczą nadesłać swoje adressy do Redakcji „Kurjera Warszawskiego,” pod literami Z.K.

Ktoby sobie życzył nabyć Laboratorjum Chemiczne, składające się przeszło z 100 Preparatów, za przystępną cenę, może się zgłosić każdodziennie od 3ej do 5ej godziny, na ulicę Nowe-Miasto pod Nr 315, do P.Pawłowskiego.

W tej chwili widzieliśmy straż ogniową udającą się, jak nas powiadomiono, na ulicę Wilczą, gdzie i podobno wybuchł pożar. Bliższych szczegółów nie zaniedbamy w swoim czasie donieść.

Pewien przyzwoity Kawaler, który jest z największym szacunkiem dla Dam, pragnie mieć Żonę, wyznania Rzymsko-Katolickiego choćby i bez posagu, aby tylko piękną, religijną, cnotliwą i skromną, przytem posiadającą jakąkolwiek edukację. Która z Szanownych Kandydatek (Panien) te życzenia uzna za stosowne z swem zdaniem, to dla bliższego wzajemnego porozumienia się, raczy łaskawie bez żadnej obawy swój adres nadesłać na poste-restante, w Warszawie, pod adresem D. S. M.

Reklamy

Ogłoszenia drobne i reklamy w gazecie sprzed 160 lat.

Kurjer Warszawski z 3 stycznia 1858 roku

kwar1858.3

Link: Polona – Biblioteka cyfrowa

Bonus dla militarystów, szczególowy, propagandowy opis kampanii na kaukazie jesienią i zimą 1857 r. ana stronie pierwszej dziennika:

Kurjer Warszawskie No3 z 1858 r. Niedziela 3 stycznia

WIADOMOŚCI Z CZECZNI. Ludność rozbójnicza i wojownicza Czarnych gór, stanowiących granicę równiny Małej Czeczni, oddaną była stale grabieżom i rozbojom. Od niejakiego czasu ludność ta poczęła zwiększać się przybyszami, pochodzącymi po większej części z Wielkiej Czeczni, gdzie wzrastający coraz wpływ nasz, skłania dobrze myślącą ludność tameczną do przesiedlenia się do nas, podczas gdy powodzenia naszego oręża zmuszają ludzi nawykłych do rozboju, szukać schronienia w górach. Zgromadzenie się w górach Czarnych Małej Czeczni ludności rozbójniczej wymagało stanowczych z naszej strony działań, dla zniesienia tego przytułku rabusiów. W tym celu JeaerałLejtnant Jewdokimow skoncentrował oddziały w nocy na 19go Października w stanicy Archan-Jurtowskiej, w Groźnej, w posterunku Berdykel i w aule Wielki Cseczeń. Rozlokowanie tych oddziałów na rzekach Surżi i Arguni, oraz wieści umyślnie puszczone, wprowadziły nieprzyjaciela w błąd i utwierdziły go w przekonaniu, że Jenerał Jewdokimow zamierza posunąć się ku Wielkiej Czeczni.
Czytaj resztę wpisu »

Sto lat temu w Wa-wie – Legiony na taśmie celuloidowej, Straszny dwór i podatek.

Film z kroniki – defilada Legionów w Warszawie – rok 1916

oraz o pierwszych – od czasu premiery – nieocenzurowanych przedstawieniach „Strasznego dworu” Stanisława Moniuszki:

Kurjer Warszawski nr 307 (r. 1916)

Dyrekcja Opery zapowiada w najibliższych dniach wznowienie „Strasznego dworu” Moniuszki, Reżyser Kawalski poczynił ku temu wszechstronno przygotowania. Przedewszystkiem dokonał redakcji tekstu, przywrócił dawne brzmienie poszczególnych ustępów, które w szeregu lat dowolnie pozmieniano i zepsuto.

(…)

Dzięki tym zarządzeniom nowej reżyserji, wznowienie „Strasznego dworu” wypadnie ze wszech miar dostojnie i wzorowo — i baśń szlachecka, z naiwną swą intryga miłosną, z obyczajami życia wiejskiego, strachami w zegarze, ze swadą i zwadą w słowach, z pieśnią płynną i rytmem porywającym, będzie widowiskiem, pociągającem całą naszą publiczność. Zwłaszcza, że muzyka w „Strasznym dworze” jest cudna, na wskroś polska, a rozbrzmiewająca istotnie, jakby wśród „ciszy dokoła nocy jasnej i czystego nieba.

(…)

Wznowiona obecnie opera (…) będzie w poniedziałek, d. 13-go b. m. na dochód ochrony im. Promyka (…) Niewątpliwie Warszawa pośpieszy tłumnie na to przedstawienie. Każdy grosz, który w ten sposób wpłynie do kasy ochrony (…) to „promyk” światła i radości dla przygarniętej dziatwy.

Natomiast Kurjer Warszawski nr 313 w wydaniu wieczornym poinformował czytelników:

Z radością powitaliśmy wczoraj wznowienie „Strasznego dworu”. Jest to najdojrzalsze dzieło Moniuszki i dotychczas może najlepsza opera polska, a w każdym razie najbardziej polska opera. Wznowienie — przewyborne pod względem reżyserskim — szwankowało jeszcze cokolwiek pod względem muzycznym, jakby mu brakowało próby jeneralnej. Śpiewacy, zwłaszcza w zespołach, niezawsze byli w ścisłej zgodzie z pałeczką kapelmistrza (p. Śledzińskiego), a więc z orkiestrą, co wytwarzało rytm synkopowy bardzo niepożądany. Te nierówności znikną zapewne na następnych przedstawieniach. Mniejszą natomiast mam wiarę w poprawę baletu, który od lat juz wielu stale tańczy mazura za prędko: żeby jednak nie wiem jak szybkie tempo brał kapelmistrz, tancerze zawsze go wyprzedzają, a tupanie ich i hołubce, w ciągłej niezgodzie z muzyką, sprawiają nieznośne wrażenie. Nic pojmuję, dla czego tak się dzieje, dla czego właśnie w mazurze, tym najpiękniejszym ze wszystkich tańców na świecie, tancerze nasi tańczą tak, jakby wcale nie słyszeli orkiestry? Gdzież ma być dobrze tańczony mazur, jeżeli go źle tańczą na pierwszej scenie polskiej? Trzeba temu koniecznie zaradzić! Jeżeli tancerze nie dosyć słyszą orkiestrę, te kapelmistrz musi się do nich stosować; tak, jak dotychczas, trwać nadal nie powinno. Obsada ról jest wyborna, nie mogę pisać o każdym z artystów z osobna; wspomnę tylko o tych, którzy, o ile mi wiadomo, pierwszy raz wystąpili w swoich rolach. P. Mechówna była tedy świetną Hanną o olśniawającej koloraturze, a p. Gołkowska doskonalą Jadwigą. Ze wszech miar udatny był debiut p. Janowskiego w roli Damazego; niktby się nic domyślił, że jest to nowicjusz — śpiewał bez najmniejszej tremy i bardzo pewnie pod względem muzykalnym, grał wybornie i z całą swobodą, słowem, okazał dużo talentu, (…) P. Dobosz, bardzo sympatyczny, jako Stefan, musiał powtórzyć zakończenie arji z kurantem. Miecznik powinien być ucharakteryzowany na trochę starszego; mógłby też przywdziać w ostatnim akcie kontusz z okazji Nowego Roku i przyjazdu gości.

Szczególnie ironicznie musiała — w połączeniu z krytycznymi uwagami o orkiestrze — zabrzmieć notka znajdujaca się na tej samej stronie Kurjera:

Zarządowi miejskiemu złożono projekt opodatkowania na rzecz miasta właścicieli instrumentów muzycznych w domach prywatnych, sklepach’ i zakładach publicznych.

T

Uczciwy znalazca – urok ogłoszeń w dawnych gazetach

Szukając materiałów do wpisu o prapremierze Strasznego dworu na łamach Kurjera Warszawskiego nr 231 z dnia 11 października 1865 r. znalazłem takie ogłoszenie:


Redakcja Kurjera Warszawskiego, otrzymała list następujący: „Za obowiązek poczytujemy sobie donieść Redakcji, że zegarek, o który zrobiliśmy podanie, znalazł się; odniósł go uczciwy mularz Florjan Schnejder, mieszkający przy ulicy Wilczej pod Nrem 1704, który sam wprawdzie czytać nie umie, ale prosił Majstra swego prenumerującego Kurjera Warszawskiego, ażeby jeżeli wyczyta ogłoszenie o zgubie zegarka, zawiadomił go o tem. Taka uczciwość, warta żeby o niej zrobić wzmiankę w Kurjerku”. Czyniąc zadosyć powyższemu życzeniu, chętnie zamieszczamy w naszem piśmie wiadomość o tym uczciwym postępku Florjana Schnejdera.


[Dawne gazety] Relacja z wielkich manewrów w Wielkiej Brytanii

WARSZAWSKI DZIENNIK NARODOWY z 11 sierpnia 1939 r. donosił:

„Atak” na Anglią odparty

Baterie przeciwlotnicze spełniły zadanie mimo złych warunków atmosferycznych

LONDYN, (PAT.) Wielkie ćwiczenia angielskiej floty powietrznej rozpoczęły się pozorowanym atakiem 500 samolotów na wschodzie wybrzeża Anglii. Założenie pierwszego dnia ćwiczeń, jak /głosił komunikat ministerstwa lotnictwa, było następujące: Pomiędzy Anglią a fikcyjnym państwem „Eastland” położon. na wschód od wysp brytyjskich na morzu północnym, w godzinach wieczornych zapanował stan silnego napięcia stosunków, który o godzinie 20-ej doprowadził do wybuchu działań wojennych.

Wypowiedzenie wojny między obu państwami zaznaczyło się natychmiastowym rajdem lotnictwa kraju wschodniego na wybrzeża Anglii, przy czym gros sił powietrznych nieprzyjaciela skierowanych zostało na ujście Tamizy. W ciągu pierwszych 40 minut po wypowiedzeniu wojny lotnictwo wsch. dokonało 11 kolejnych nalotów na terytorium angielskie. Pomimo tak ożywionej działalności lotnictwa nieprzyjacielskiego oraz panującej na wschodnich wybrzeżach złej widzialności, zarówno czynna, jak i bierna obrona przeciwlotnicza na wybrzeżach angielskich, wykazała sprawne funkcjonowanie. Wszystkie nieprzyjacielskie samoloty, w liczbie 500 zostały wyśledzone zarówno przez aparaty podsłuchowe, jak i baterie reflektorów. Z lotnisk angielskich wystartowały natychmiast eskadry bombardowe oraz myśliwskie. Pierwsze skierowały się na terytorium nieprzyjacielskiego państwa, celem przeprowadzenia bombardowania, drugie zaś zaatakowały nieprzyjacielskie eskadry nad Anglią. Na południową dzielnicę Londynu lotnictwo wschodnie dokonało 2-ch nalotów, odpartych przez baterie przeciwlotnicze.

KOMUNIKAT MINISTERSTWA LOTNICTWA

LONDYN, (PAT.) Ministerstwo lotnictwa ogłosiło komunikat o przebiegu nocnych ćwiczeń. Lotnictwo „nieprzyjacielskie” dokonało około 60 nalotów. Naloty od stmny wschodniej trwały do godziny 1-ej po północy. „Nieprzyjaciel” koncentrował swe natarcia na obiekty i miejscowości położone u ujścia Tamizy. Atakowano również hrabstwa południowe — Kent, Surrey i Sussex. Obrona miała zadanie bardzo utrudnione niskimi chmurami i gęstym deszczem, który padał w ciągu całej nocy. Artyleria przeciwlotnicza zmusiła eskadry „wschodnie” do wycofania się i zaniechania nalotów.

[Prasówka] Reklamy przestają byc głównym źródłem dochodów prasy.

Źródło: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/prasa-zaczela-zarabiac-wiecej-ze-sprzedazy-niz-z-reklam

Raport „World Press Trends” podkreśla, że po raz pierwszy w XXI wieku wpływy rynku prasowego w większym stopniu były związane ze sprzedażą tytułów niż z reklamami. – (…) Obecnie możemy spokojnie stwierdzić, że największym źródłem przychodów wydawców prasowych stali się czytelnicy.

(…)

Przez wiele lat marketerzy traktowali prasę jako tradycyjny i sprawdzony kanał dystrybucji reklam. Ten model stracił jednak swoje znaczenie, głównie z uwagi na fakt, że reklamodawcy mają teraz do dyspozycji kilkadziesiąt innych platform mediowych, dzięki którym mogą komunikować się z odbiorcami – podkreśla Kilman.

21 stycznia 1815 r. gazety pisały…

Dwieście lat temu, 21 stycznia 1815 r. była sobota.

gaz

Dzięki bibliotekom cyfrowym możemy sie zapoznać z gazetami, które wyszły tego dnia, na przykład Gazetę Poznańska nr 6 z 1815 r. http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/docmetadata?id=256393&from=publication lub Gazetę Warszawską nr 6 z 1815 r. http://ebuw.uw.edu.pl/dlibra/docmetadata?id=62677&from=publication

Ta pierwsza, wśród wielu informacji dotyczących między innymi trwajacego w Wiedniu Kongresu, zamieściła ogłoszenie dotyczące fałszowania pieniędzy o następującej treści:

F A Ł S Z Y W E    P I E N I Ą D Z E.

Prefekt Departamentu Poznańskiego.

Ostrzegam Publiczność, iż okazały się w Departamencie tuteyszym w cyrkulacji fałszywe 10ciogroszówki Polskie pod rokiem 1813 z mosiędzu bite, które od prawdziwych następujące znaki różnią:

1) iż są nieco większe, niezgrabnie wybite, białość ich bardziey do cyny, iak do srebra, podobna, a za naymnieyszem potarciem, żołtość mosiędzu widzieć się w nich daie; szczególniey zaś po tem rozróżnić ie można:

2) że na 10ciogroszówkach prawdziwych, obwód poobydwóch stronach składa się z 40 punktów; na fałszywych zaś jest z iedney strony punktów 34, a z drugiey, gdzie się herb znayduie, 52.  z których iedne są większe, drugie mnieysze i w nierówney od siebie odległości;

3) u liczby 10. cyfra 1. iest zupełnie gładka bez ogonka u góry;

4) słowo g r o s z y iest cokolwiek mnieyszemi literami wyrażone, i litera o niewybitna;

5) rok 1813. iest niezgrabny i ściśniony, co naywięcey z cyfr 1 i 3, rozpoznać można;

6) litery J. B. pod rokiem 1813 będące, są daleko mnieysze i ściśnione.

Z drugiey strony 10ciogroszówki fałszywey:

7) Krzyż na koronie iest większy,

8) obwód herbu bardziey owalny i wyższy,

9) głowa orła skrzywiona, skrzydło prawe większe od lewego, nogi zaś bez szponów i z ogonem pospołu zlane;

10) w herbie Saskim balki są daleko szersze, korona mało znaczna, a laur wokoło herbu całkiem niezgrabny;

11) prócz tego są o 6 assów lekszemi od prawdziwych.

Wzywa się Publiczność, aby fałszerze dopusczaiący się bicia, lub pusczaiący w cyrkulacyą takowe 10ciogroszówki, dochodzeni, przytrzymani, i Władzom Policyinym byli oddani.

Poznań dnia 11. Stycznia 1815.

podpisano: J. PONINSKI,

Za Sekretarza Generalnego, J. Lekszycki.

Natomiast Gazeta z Warszawy informowała:

Doniesienia.

Ur: Maryanna Wiśniewska, niegdyś Ur: Karola Wiśniewskiego Adwokata Warszawskiego pozostała Wdowa, wzywa JOO, JW W, WW. i innego stanu interessowane osoby, którzy używać mogli ś.p. moiego męża do iakich spraw, aby w przeciąg trzech miesięcy od daty dzisieyszey raczyli zgłosić się do mieszkaiącey przy Ulicy Szpitalney pod Nrem 1351 po odebranie za rewersem swych papierów, gdyż w przypadku wypaść mogącey szkody sami sobie przypisać ią będą musieli. O czem po trzykroć toż samo się w Gazecie Warszawskiey i Korrespondencie gazety ponowić oświadcza.

W Warszawie d. 19 Stycznia 1815 r.

Maryanna z Kociszewskich Wiśniewska Wdowa.

a ponadto:

Ostrzeżenie Publiczności potrzebuiącey Ogrodnika lub Pisarza,

Dnia 9 m. i r. b. na pomroku uszedł ze służby czterotygodniowey nazwany Józef Cwiertnieski Ogrodnik przyięty na zaświadczenie W. Ostrowskiey z Łagiewnik z pod Wielunia. Ten zabrał dwie suknie czarne zwierzchnie, kamizelkę czarną, chustkę czarną, drugą perkalową w cętki żółte, zegarek srebrny a napisem na tarczy Breguet a Paris, łyszki 4 srebrne, flintę piękną, pas lakierowany z klamrą, atłasu łokci kilka, nożyk poszestny; przytem zabrał wyzwolenie w Szląsku Kaspra Siekierki Ogrodnika na pargaminie w ięzyku Niemieckim a herbem Biskupim, kontrakt i zaświadczenie od W. Suchoskiego. Maiący papiery Kaspra wspomnionego zapewne przybierz tegoż imie, aby śmieley szkodaił Publiczności, źleże iuż iak się odkryło przy zmyślonym sobie napisanym świadectwie kilka dworów skradł znacznie pod pozorem służby, którą naypilniey zaczyna wszędzie pełnić. Do papierów, które są przy nim użył mey pieczątki małey z literami J.J. lub też kościelney. Uchodzi on za Ogrodnika lub Pisarza, umie po Polsku czytać, pisać, mówi po Niemiecku, z czego się nie wydaie. Wzrost iego mierny, lat 36, pleczysty, twarzy okrągłey, nosa krótkiego, czoła wysokiego, troszyńkę łysy, włosów rudawych, kaszkiet na głowie, surdut granatowy piękny, bóty cielęce, tołub siwawy. – Przestrzegłszy Publiczność upraszam , aby tego złodzieia wszędzie aresztowano, i mnie uwiadomiono, gdzieby się znaydował, za co przyrzekam nagrodę.

Dano w Goszczanowie pod Wartą dnia 11 r. i m. b .

X. J. J. Ilski, P. G.