VIS i rewolucja.

Andrzej Bobkowski „Coco de Oro”

— 3 czerwca 1954 [Gwatemala]

(…)

Atmosfera jest naładowana i odbezpieczona. Amunicję rewolwerową można już kupić tylko na czarnym rynku. Jeden z moich znajomych oferował mi dzisiaj polskiego oryginalnego visa za 70 dolarów. Serce mi się krajało, że nie miałem dosyć pieniędzy, żeby kupić to cacko. W doskonałym stanie, jak nowy. Najprawdopodobniej przywieziony tu przez jakiegoś byłego oficera niemieckiego. A może to już z tych nowych zapasów broni, które w maju przypłynęły ze Szczecina?

 

Dlatego lubię wracać do Bobkowskiego, tak jak i do Herbert lub Grudzińskiego. Dlaczego? Zawsze znajdę jakiś fragment, którego nie zauważyłem wcześniej. Ot choćby taki. Nie mogłem się wręcz powstrzymać, żeby nie wrzucić stronę Bestiariusza kulturalnego takiego cytatu.

Cyber-biuro-kracja u Stanisława Lema

Stanisław Lem „Cyberiada”

„W związku ze sprawą Obywatela, fascykuł Komisji WZRTSP 7 łamane przez 2, łamane przez KK, łamane przez 405, zawiadamia się, iż powstrzymanie się Obywatela, jako sprzeczne z paragrafem 199 ustawy z dnia 19 XVII br., stanowiąc epsod meniętny, powoduje ustanie świadczeń oraz desomowanie, w myśl Rozporządzenia 67 DWKF, nr 1478 łamane przez 2. Od orzeczenia niniejszego przysługuje Obywatelowi odwołanie w trybie nadzwyczajnym do Przewodniczącego Komisji W ciągu dwudziestu czterech godzin”.

(…)

„Nierozpatrzone z powodu braku odp. załączników”. I podpisuje się nieczytelnie.

[Polecam] Więzienny dialog — Sokrates i Kriton w areszcie na Rakowieckiej

 

1940 — …w ziemi śniegiem usłanej/ w ziemi mocno ubitej,

 

http://muzeumliteratury.pl/skazany-na-noc-o-wystawie-wladyslaw-sebyla-nokturn-1940/

W boczną, jakby ukrytą przestrzeń, wprowadza mroczny wiersz Pogrzebny, napisany przez Władysława Sebyłę w roku 1933, antycypujący – co częste u tego poety – przyszłe wydarzenia:

W nieznanym zatonięty,
przez ciemność pochłonięty,
uniesiony wysoko
broczysz nocną posoką,
płyniesz w nieznane strony,
gdzieś będziesz pogrzebiony,
gdzieś będziesz pochowany,
w ziemi śniegiem usłanej
w ziemi mocno ubitej,
w nocy niebem przykrytej,
odczłowieczony.

Sabina, żona Władysława, była dla niego prawdziwą partnerką intelektualną i emocjonalną podporą, a po jego odejściu z ogromną determinacją i pieczołowitością dbała o spuściznę. Syn, Witold, nazywany przez rodziców Maciusiem, obdarzany przez nich wielką miłością, widział „oczami duszy” tragiczną śmierć swojego ojca. Ten wstrząsający fragment zapisków Sabiny Sebyłowej umieszczamy na ścianie nad gablotami:

4 listopada 1943
Urodziny Macieja. Jaką mój syn ma tę chłopięcą młodość. Przyszedł do mnie, oparł palce rąk o moje ramiona i powiedział, nawet spokojnie: Wiesz mamo, że ja wciąż widzę ojca, któremu strzelają w kark.

Obok, kolejna notatka:

9 września 1943
Piętnasta rocznica naszego ślubu [….]. Z intelektualnego chłodu „Źródła Aretuzy”, miniatury na skrzypce i fortepian Karola Szymanowskiego, uporczywie wraca dzisiaj, w samotną rocznicę, ulubiony mój i Władysława fragment. Potworny czas nie zatrze, nie oddali muzycznego wspomnienia i oczekiwania na tryl, gdy Władysław grał na skrzypcach „Źródło”.

Ludgarda / Teatr / Książe duński

1.

Rok 1296

Na publicznym teatrze, wystawiono sztukę dramatyczną w obec[ności] Przemysława, o śmierci żony jego Luidgardy, i śpiewano mu na hańbę, jakim ją sposobem zamordował.

Wójcicki, Kazimierz Władysław (1807-1879), Teatr starożytny w Polsce, T. 1. 1841 Warszawa

2.

0039.TIF
Kielisiński, Kajetan Wincenty (1808-1849), Ilustracja do tragedii „Ludgarda” L. Kropińskiego, 1842
3.
HAMLET
Idźcie z nim, moi przyjaciele; dacie nam jutro jakie przedstawienie. Słuchaj no, stary, możecie grać Zabójstwo Gonzagi?

PIERWSZY AKTOR
Możemy, panie.

HAMLET
To grajcie je jutro. Nie mógłżebyś w potrzebie nauczyć się dwunastu do piętnastu wierszy, które bym napisał i wtrącił do twojej roli?

PIERWSZY AKTOR
Czemu nie, łaskawy panie.

(…)

HAMLET
Truje go w jego własnym ogrodzie dla zagrabienia jego państwa. Nazwisko tamtego jest Gonzago; rzecz autentyczna i we włoskim tekście wybornie opisana. Teraz zobaczymy, jakim sposobem morderca pozyskuje miłość żony Gonzagi.

 William Shakespeare, Hamlet. Królewicz duński, tłum. Józef Paszkowski

Bohater powieści Henryka Sienkiewcza o post-prawdzie lub „fake news”

Pisze Leon Płoszowski (bohater „Bez dogmatu” H. Sienkiewicza):

 

Nie lubię prasy i uważam ją za jedną z plag, trapiących ludzkość. Szybkość, z jaką zaznajamia ludzi z wypadkami, równoważy się pobieżnością informacyi, a nie wynagradza tego niesłychanego zbałamucenia opinii publicznej, jakie każdy, kto się nie uprzedza, musi dostrzedz. Dzięki gazetom, znikł ten zmysł, na mocy którego ludzie odróżniali prawdę od fałszu, zanikło poczucie słuszności, poczucie prawa i bezprawia, zło stało się bezczelnem, krzywda poczęła przemawiać językiem sprawiedliwości, słowem: ogólna dusza ludzka stała się niemoralna i oślepła.

[Link] Artykuł Tomasza Gabisia o wulgaryzmach w sztuce.

Całość: http://nowadebata.pl/2014/06/28/o-wildsteinie-twardochu-i-wulgaryzmach/

Upowszechnianie się wulgaryzmów, przejmowanie ich przez „klasy wyższe” przenikanie ich do sfery publicznej analizował niegdyś niemiecki socjolog Helmut Schelsky w książce Die Arbeit tun die anderen. Klasenkampf und Priester­herrschaft der Intellektuellen (Opladen 1975). Według Schelsky`go przeklinanie i używanie wulgaryzmów (od lat 60. zeszłego wieku) nawet na u­ni­wer­sy­tec­kich seminariach przez lewicową mieszczańską inteligencję miało funkcję polityczną: chodziło o zainscenizowanie tożsamości klasowej studentów i robotników (podobną funkcję pełniło „proletariackie”, a fak­tycz­nie lum­pen­proletariackie, zaniedbanie stroju, fryzury i form to­wa­rzys­kich). Jednak w rzeczywistości proces ten służy interesom nowej inteligenckiej klasy „producentów sensu”.

Niegdyś, pisze Schelsky, „prosty człowiek” odczuwał literacki Hochdeutsch jako znak przewagi klasowej, dziś upowszechnienia się wulgaryzmów i prze­kleństw, czyli składników jego języka, nie jest dlań żadnym „wyzwoleniem”, odczuwa je jako arogancję i obciążenie. Wcześniej mógł wycofać się do językowego „podziemia”: mówił „pocałujcie mnie w dupę”, „Scheisse”, „od­pier­dol­cie się wszyscy ode mnie” itp. Teraz ta „droga ewakuacyjna”, pozwalająca mu uciec w językową szorstkość, czy językowe grubiaństwo jest dla niego zamknięta, ponieważ jego własny język, jego kiedyś wyłączna własność, ten „ludowy majątek” jest imitowany i zawłaszczany przez „inteligenckich kapłanów”. Można powiedzieć, że dowartościowywanie języka ludu (oczywiście pod płaszczykiem życzliwości wobec ludu) poprzez przejmowanie go i nadawanie mu pieczęci oficjalności, oznacza okradanie ludu z jego języka. Podobnie inteligenccy „chłopomani” przebierając się w chłopskie sukmany i imitując chłopską gwarę w rzeczywistości (niezależnie od intencji) pozbawiali je wartości w oczach chłopów, rabowali im to, co było wyłącznie ich.

Zaduszki 02 – polska parafraza „Dies irae” – z manuskryptu Jerzego Elsnera (1847 r.)

dies ir02.jpg

Dzień ów gniewu dzień zniszczenia
I w proch świata obrócenia
Spełni proroctw ogłoszenia.

Jakiż strach, przejmie każdego
Gdy ujrzy Boga sędziego
Na osądzenie wszystkiego

Trąba groźna Archanioła
Groby świata wzruszyć zdoła,
Przed tron Pański nas powoła

Śmierć zadrży i przyrodzenie
Że wszelkie wstanie stworzenie,
Na wyroku usłyszenie

Z księgi będzie objawiony,
Szereg czynów dopełniony
Iz tego świat osądzony

A gdy Sędzia juz zasiędzie
Wszystko na jaw wydobędzie
Nic bez kary tam nie będzie

Lecz ja nędzny powiem, Panie
Kto obrońcą się mym stanie
Gdy każdy uzna karanie

Królu Tronu straszliwego
Który zbawić chcesz każdego
I mnie także zbaw grzesznego

Wspomnij Królu wybawienia
Jam powód Twego cierpienia
Nie gub mnie w dzień zatracenia

Szukałeś mię spracowany
Odkupiłeś krzyżowany
Niech nie zginą twoje rany

Sędzią Boże sprawiedliwy
Bądź mi teraz miłościwy
Nim przyjdzie ów dzień straszliwy

Wzdycham z serca obwiniony
Wstyd mnie za grzech popełniony
Bądź tu Boże uproszony

Magdalenie Tyś darował
I łotrowi gdy żałował
Dla mnie nadzieje zachował

Prośba ma niegodna tego
Lecz sam z miłosierdzia Twego
Zbaw, mnie od ognia wiecznego

Niech zdobremi połączony
Będę od złych odłączony
Na prawicy postawiony

A gdy skończysz z przeklętemi
W Ogień piekła skazanemi
Powołaj mnie z wybranemi

Pokorne wnoszę błagania
Z Sercem skruszonym wołanie
O mym losie miej staranie

Dzień to będzie opłakany
Dzień to będzie opłakany
Kiedy zgrobu powołany

Stanę jako obwiniony
Przebacz wszelki błąd spełniony
Przebacz wszelki błąd spełniony

Łaskawy Jezu i Panie
Daj im wieczne spoczywanie

 

Źródło cyfrowa biblioteka POLONA: https://polona.pl/item/1220539/

[Międzyepokowy slam poetycki] Dziady

W. Szekspir „H.”

Patrzcie! znów idzie. — Zastąpię mu drogę,
Choćbym miał zdrowiem przypłacić. — Stój, maro!
Możeszli wydać głos albo przynajmniej
Dźwięk jakikolwiek przystępny dla ucha:
To mów! Czytaj resztę wpisu »

Cenzura carska w powieści Gyorgy Spiro

Fragment powieśći Gyorgy Spiro, Iksowie, której akcja toczy się w Królestwie Polskim po roku 1815:

W tych uroczystych dniach i tygodniach Bogusławski nie przejmował się, że już nie on stoi na czele teatru, niech teraz Osińskiego boli o to głowa. Trzy dni trwały próby nad Jadwigą, do której Kurpiński napisał muzykę, a Niem­cewicz tekst, potem próby trzeba było zawiesić, gdyż ktoś wpadł na to, iż w sztuce jest mowa o unii polsko-litewskiej, a teraz nie był to temat zbytnio na czasie. Jednocześnie po kilku próbach zawieszono prace nad OtellemMak­betem: w jednej sztuce doszło do uduszenia, a w drugiej do królobójstwa.

Dlaczego cenzura carska tak stanowczo zareagowała? Otella i Makbeta odebrano bowiem jako aluzję do okoliczności śmierci Pawła I, ojca panującego wówczas Alekksandra I:

Czytaj resztę wpisu »

« Older entries