Baczyński zaśpiewany – Demarczyk / Contra mundum

Jeno wyjmij mi z tych oczu

szkło bolesne — obraz dni,

które czaszki białe toczy

przez płonące łąki krwi.

Jeno odmień czas kaleki,

zakryj groby płaszczem rzeki,

zetrzyj z włosów pył bitewny,

tych lat gniewnych czarny pył. 

Czołga się, a więc jest to smok.

Czołgi FT-17 Renault pod Dźwińskiem (Dyneburgiem). Źródło: Wikipedia

„W sztabie Armii gen. Hallera i wśród oficerów Polaków przydzielonych do pułku zastanawiano się, jaka nazwę należy nadać pierwszej polskiej jednostce pancernej najnowocześniejszej wówczas i zwycięskiej broni I wojny światowej” napisał w 1969 roku w Londynie mjr Bogdan Jeżewski, ówczesny podchorąży tego Pułku. „Nazwa francuska chars blindés albo chars d’assaut, przetłumaczalna na język polski jako pułk rydwanów lub wozów pancernych czy szturmowych nie była przyjęta. Ówczesna nazwa angielska tank miała już w języku polskim inne znaczenie. Ten wóz pancerny dzięki gąsienicom mogący się poruszać po bezdrożach, pokonujący naturalne i sztuczne przeszkody podobny był do czołgającego się smoka. Nic więc dziwnego, że gdy z projektem nazwy czołg wystąpił por. Władysław Kohutnicki […] została ona przyjęta i zatwierdzona, a smok ponadto stał się godłem pułku przez cały czas jego istnienia. Obok więc nazwy francuskiej (która przetrwała do 15 października 1919 roku, to jest do przejścia pułku pod dowództwo polskie), pojawiła się nazwa polska: 1 pułk czołgów, początkowo z dodatkiem – polskich”?

cytat: Polska zbrojna. Historia nr 1/2, 2017

 

Chciał popatrzeć, a zarobił kulę… jako jeden z pierwszych w historii.

U Andrzeja Nowaka w Tomie III „Dziejów Polski” obejmującym lata 1340-1468 znalazłem taki fragment:

W odżywającej na nowo wojnie domowej w Wielkopolsce użyta zostala po raz pierwszy na polskiej ziemi broń palna. Janek z Czarnkowa, niedaleki od tego wydarzenia, musiał widać być przejęty groźną nowinką techniczną, gdyż opisał dokładnie jej zastosowanie i podał ścisłą jego datę. Było to 18 stycznia 1383 r., dzień przed świętem Pryski dziewicy. Bartosz oblegał od czterech dni ważny gród Wielkopolski Pyzdry. Pomagali mu Mazowszanie (od Siemowita), a także „ziemianie” z Wielkopolski, z wojewodą Wincentym z Kępy na czele (…) koalicja była dość silna, by zmusić Pyzdry, (…) do kapitulacji. Janko pisze tak:

„Zdarzyło się, przedtem nim miasto zostało oddane ziemianom, że pewien rzemieślnik Bartosza wyrzucił z powietrznej piszczeli (de aereo pixide) kamień do bramy miejskiej, który, przebiwszy dwa jej zamknięcia, uderzył przyglądającego się temu, a stojącego na ulicy miasta po drugiej stronie bramy, plebana z Biechowa, Mikołaja, z tak wielką siłą, iż od tego uderzenia padł on i natychmiast wyzionął ducha”.

Znamy więc nie tylko datę pierwszego użycia broni palnej, ale i jej pierwszą w Polsce ofiarę, a raczej ofiarę własnej ciekawości, nieszczęsnego plebana Mikołaja.

(…) piszczel to pierwowzór ręcznej broni palnej. Kaliber wylotu jego lufy nie przekraczał zapewne 20 mm, a strzelano z niej kamiennymi, ołowianymi lub nawet szklanymi kulami. Pod obleganym także przez wielkopolskich buntowników Kaliszem archeolodzy znaleźli najstarszy w Polsce egzemplarz broni czarnoprochowej, datowany właśnie na lata 1380-te. Jest długi na 5,7 cm, z lufą na niecałe 3 cm – czy kula z niego wyrzucona mogła przebić bramę i zabić człowieka? Niektórzy badacze domyślają się, że Janek nazwał broń użytą pod Pyzdrami niedokładnie i że chodzić tu już mogło raczej o prymitywną armatkę, bombardę, jakiej liczniejsze przykłady znamy już z okresu wojny z Zakonem krzyżackim z początku XV w. (na przykład odlany z brązu egzemplarz z Kurzętnik, o długości pół metra i wadze 42 kilo).

Ciekawostka kartograficzna – mapa sporów terytorialnych.

Na szaro zaznaczone są państwa, które nie mają oficjalnie ogłoszonych sporów terytorialnych.

http://metrocosm.com/mapping-every-disputed-territory-in-the-world/

Klub muzyczno-poetycki — Gajcy  „Przed odejściem”


Tadeusz Gajcy (12.02.1922 – 16.08.1944)

Przed odejściem

Porasta jesienną mgłą

mój kraj jak włosem siwym.

Lecz nim pożegnam go

dłonią z męczeńskiej gliny,

lecz nim się zgodzę z koroną

cierniowych lip i wezmę

w bok mój i serce bezbronne

ciemność jak ostre narzędzie,

niech błyskawicy lament

znów mnie na wieczność wywoła,

bym uniósł sam siebie jak palmę

i płomień poczuł u czoła.
Po kościach zdeptanych idąc

porównam żywioł z żywiołem,

gwiazdę zawistną nazwę,

co nad mą głową czeka,

młodość przywrócę i miłość

snom niewinnego człowieka,

nad którym wół i osiołek

i anioł smutny się zwiesza.

Nogą ognistość przejdę

jak ptak przez obłok przechodzi,

aby pod brzozą zwęgloną

mrówkę pochować nieżywą –

I dłonie rzucę do wody,

aby nie mogły zapłonąć,

gdy przyjdzie spocząć pod krzyżem.

[Z głębin Sieci] Artykuł: Bułgarskie okręty podwodne

http://www.ops.mil.pl/wspolczesne-op/635-bulgarskie-okrety-podwodne

Pierwszym okrętem podwodnym który służył w marynarce Bułgarii był UB 18, dawny U 8 zbudowany w Niemczech. Budowę jego rozpoczęto w 1914 r. Podczas I wojny światowej operował na Adriatyku z baz austriackich, będąc fikcyjnie przyjęty do służby w marynarce austro-węgierskiej, pod numerem UB 8. Powodem był fakt, że Niemcy w początkowym okresie nie były oficjalnie w stanie wojny z Włochami. Na Adriatyk został wysłany w częściach, koleją jako pierwszy z niemieckich okrętów. Był ponownie zmontowany w porcie Pola gdzie 25.03.1915 r. rozpoczął służbę w tamtejszej Flotylli pod dowództwem kapitana lejtnanta Ernesta von Voigta. Następnie został przebazowany do Konstantynopola, który osiągnął po 16-dniowym rejsie.

[Polecam] Polityka niemiecka wobec Warszawy – Centrum Badań nad Totalitaryzmami

https://obnt.pl/pl/aktualnosci/polityka-niemiecka-wobec-warszawy/

Na dwa miesiące przed wojną, w lipcu 1939 r. na Międzynarodowym Kongresie Urbanistycznym w Sztokholmie polscy delegaci uzyskali poufne informacje o nominacji niejakiego Pabsta na naczelnego architekta Warszawy z dniem 1 października.

Faktem jest, że bombardowanie stolicy we wrześniu 1939 r. dokonywane było według przygotowanego zawczasu planu. Zostało to dowodnie wykazane w memoriale zredagowanym przez znakomitego historyka sztuki i znawcę Warszawy Alfreda Lauterbacha na krótko przed jego zamordowaniem 19 listopada 1943 r.

Dwugłos poetycki

DSCN3378

Muzeum Powstania Warszawskiego (fragm. ekspozycji)

 

Tadeusz Gajcy

Słuchaj tych głosów, bo po to szczęśliwie
ocalon został w tragicznej potrzebie,
byś chleb powszedni łamał sprawiedliwiej
i żył za tamtych i za siebie lepiej.

 

rozst

Andrzej Wróblewski (1927–1957), Rozstrzelanie (Muzeum Narodowe w Warszawie)

 

Zbigniew Herbert

ocalałeś nie po to aby życ
masz mało czasu trzeba dac świadectwo

19 IV 1943 – „Pomścimy zbrodnie Oświęcimia, Treblinki, Bełżca, Majdanka!”

http://www.fzp.net.pl/shoa/68-rocznica-powstania-w-getcie-warszawskim

Przez blisko miesiąc warszawskie getto prowadziło bój z wojskami niemiec­kimi. (…) Drugiego lub trzeciego dnia powstania nad get­tem na Placu Muranowskim zawisły dwie flagi: biało-czerwona i biało-niebieska.

(…)

W trakcie walk w getcie ŻOB skierowała do Polaków apel, kolportowany po aryjskiej stronie, w którym pisano m.in.: „Polacy, Obywatele, Żołnierze Wol­ności. () Wśród dymu pożarów i kurzu krwi mordowanego getta Warszawy – my więźniowie getta, ślemy wam bratnie serdeczne pozdrowienia. Wiemy, że w serdecznym bólu i łzach współczucia, że z podziwem i trwogą o wynik tej walki przyglądacie się wojnie, jaką od wielu dni toczymy z okrutnym okupantem. Lecz wiedzcie, że każdy próg getta, jak dotychczas, tak i nadal będzie twierdzą, że możemy wszyscy zginąć w tej walce, lecz nie poddamy się, że dyszymy, jak i wy, żądzą odwetu i kary za wszystkie zbrodnie wspólnego wroga. Toczy się walka o naszą i waszą Wolność. O wasz i nasz – ludzki, społeczny, narodowy – honor i godność. Pomścimy zbrodnie Oświę­cimia, Treblinki, Bełżca, Majdanka! Niech żyje braterstwo broni i krwi walczącej Polski!”.

Umieszczony na samej górze strony izraelski znaczek z roku 2013 nawiązuje własnie do wspomnianego w cytacie epizodu powstania w getcie warszawskim, czyli umiesz­cze­nia żydowskiej i polskiej flagi na budynku przy Muranowskiej 7–9. Flagi wywiesili żołnierze zapomnianej przez wiele lat organizacji — Żydowskiego Zwiazku Wojsko­wego. Zapomnianej, bowiem nie była, w odróżnieniu od ŻOB-u w smak nowym władzom, zainstalowanym po 22 lipca 1944 r.

W artykule ZAPOMNIANI ŻOŁNIERZE (aut. Maciej Kledzik, Rzeczpospolita z 12 czerwca 2004 r.) http://polish-jewish-heritage.org/Pol/june_04_wojskowy.htm napisano:

Przez pół wieku fałszowano w Polsce Ludowej historię żydowskiego ruchu oporu o korzeniach niekomunistycznych w okresie okupacji niemieckiej.
Ze szczątkowych informacji i zapisków pozostawionych przez kilka osób, które przeżyły powstanie w getcie warszawskim, doczekały oswobodzenia w obozach koncentracyjnych lub ocalały w oddziałach partyzanckich, wyłania się obraz konspiracyjnej organizacji Żydowskiego Związku Wojskowego.
Trzy zachowane relacje potwierdzają, że miejscem pierwszego spotkania Żydów, którzy zdecydowali się utworzyć tajny związek w dwa miesiące po kapitulacji Warszawy, był szpital zakaźny św. Stanisława przy ulicy Wolskiej 37.

Oficerowie polskiej armii

Dawid Wdowiński w książce „And we are not saved” (New York 1963), kreśląc rodowód konspiracyjnej organizacji żydowskiej, cytuje relację kapitana WP Henryka Iwańskiego: „Pewnego dnia w listopadzie 1939 r. czterech młodych Żydów chciało zobaczyć się ze mną w szpitalu św. Stanisława przy ul. Wolskiej. Wszyscy byli oficerami polskiej armii: Dawid Moryc Apfelbaum w stopniu porucznika; Henryk Lifszyc, podporucznik; Białoskór, mgr prawa, i Kałmen Mendelson, wówczas podchorąży WP. Znałem Apfelbauma, służył wraz ze mną w jednym pułku podczas obrony Warszawy, wykazał się od­wagą i brawurą. Nie poszli do oficerskiego obozu jenieckiego. (…) Chcieli zorganizować młodzież żydowską. (…) W 1940 r. Mendelson zorganizował grupę 12 mężczyzn uzbrojonych w 4 pistolety. Przechowywali broń w piw­nicach domu Karmelicka 5”.
Kałmen Mendelson (Madanowski), jedyny z wymienionych oficerów żydow­skich, który ciężko ranny przeżył powstanie w getcie, przekazał po wojnie, że w grudniu 1939 r. z intendentem szpitala Janem Skoczkiem, „Wąsik”, spot­kali się oficerowie rezerwy WP – Mieczysław Apfelbaum, Leon Rodal, Henryk Lipczyc-Lipiński i dr Józef Celmajster. Mendelson napisał, że dobrze znany im Skoczek, który przed wojną pracował w żydowskim szpitalu na Czystem, „przyjął ich do konspiracji”, polecając zorganizowanie kół wojskowych w pół­nocnych dzielnicach miasta zamieszkanych przez ludność żydowską.

Należy też wspomnieć, że nawet w  środowiskach żydow­skich ŻZW było zapomniane przez wiele lat, a jako główny (jedyny) ruch oporu w getcie wymieniano ŻOB. W tym samym artykule Maciej Kledzik napisał:

W połowie kwietnia nastąpił rozłam między obiema organizacjami. Należy przypuszczać, że powodem była zbrodnia katyńska, silnie nagłośniona przez Niemców. Dowództwo ŻOB odmówiło wojskowego podporządkowania się ŻZW. Po wojnie ocaleli ŻOB-owcy ogłosili swoją historię powstania w getcie, bez udziału ŻZW.

Obecnie wiedza o ŻZW przebiła się „głównego nurtu”. Co ciekawe, w bardzo popularnym serialu Czas Honoru, Romek więzień getta (postać grana przez Piotra Żurawskiego), angażuje się w działalność podziemną właśnie w szeregach ŻZW.

[link] Przemysław Dakowicz o zbrodni w Piaśnicy

Kilka wpisów wcześniej pisałem o Wańkowiczu i jego reportażu z Prus Wschodnich, czyli książce „Na tropach Smętka”(„Wańkowicz u Smętka na przyszpiegach”). W tekście tym wspomniałem o niemieckich zbrodniach z okresu II wojny światowej, które miały miejsce w piaśnickich lasach.

Obszernie napisał o tej zbrodni Przemysława Dakowicza w blogowym cyklu opatrzonym tagiem „Afazja polska II”. Jak wiadomo afazja to schorzenie, polegajace na tym, że człowiek, który nie miał żadnych problemów z mówieniem – nabawia się takich trudności, nie rozumie mowy, zaczyna mieć problemy z pisaniem i czytaniem. Tak i ja mam ochotę milczeć o tych zbrodniach. Wyprzeć je z pamięci. Tak pewnie zamilkli ci, którzy dokonywali w 1946 r. ekshumacji ofiar niemieckich zbrodni.

Odwołuję się do Dakowicza, ponieważ nie dysponuję literackim talentem. Posługuję się jedynie cytatami, ale zastanawiam się, czy nawet posiadając talent pisarski byłbym w stanie pisać o tak okropnych wydarzeniach. Wydaje się, że każde zdanie o dwudziestowiecznych zbrodniach wojennych podtruwa, wpędza w depresję. Kilka godzin spędzonych na przeglądaniu informacji do tekstu o wojennych losach polskich aktorów z filmu „Ja tu rządzę” z 1939 r. (https://bestiariusz.wordpress.com/2015/11/13/zaduszki-filmowe-czyli-ja-tu-rzadze-1939-r/) sprawiło, że nie mogę bez wzruszenia oglądać nie tylko tej, a ale i wielu innych pięknych przedwojennych komedii.

A tymczasem Przemysław Dakowicz napisał takich tekstów kilka-kilkanaście. Umiem jedynie wyobrazić sobie jego wysiłek.

Dlatego czytam tych którzy potrafią, mają siłę odpowiednie dać rzeczy słowo i poświęcają swój spokój ducha, by napisać i krzyczeć głośno. Żebyśmy nie zapomnieli.

– – – – – – – – – – – – – – — – – – – – – –

Czytam o piaśnickim lesie i nie mogę pojąć ogromu tej zbrodni, mimo, że przecież były miejsca gdzie Niemcy mordowali nawet i więcej osób.

Poniżej krótkie fragmenty z dwóch najnowszych tekstów, a następnie linki do wszystkich artykułów:

W sierpniu 1944 roku, gdy było już oczywiste, że III Rzesza przegra wojnę, niemieckie władze okupacyjne skierowały do lasów w okolicach Wielkiej Piaśnicy grupę więźniów z obozu koncentracyjnego Stutthof. Trzydziestu kilku mężczyzn w obozowych pasiakach, z kajdanami na nogach, pracujących pod stałym nadzorem esesmanów, miało usunąć wszelkie ślady dokonanych tu przed kilku laty masowych ezgekucji. Ścięto odpowiednią liczbę drzew, przygotowano paleniska, rozkopano mogiły i spalono wydobyte z nich ludzkie szczątki. Ile ich było? Jeśli od szacunkowej liczby dwunastu-czternastu tysięcy ofiar ludobójstwa w lasach piaśnickich odejmiemy liczbę trzystu pięciu zwłok odnalezionych w październiku 1946 roku, otrzymamy wynik przerażający. Czy to do pomyślenia, by na leśnych paleniskach, obsługiwanych przez trzydziestu kilku więźniów, dało się spopielić tak wielką ilość ludzkich ciał?
(…)
Cel i sens ludobójstwa dokonanego w Piaśnicy oraz zacierania śladów tej zbrodni był doskonale zbieżny z celem i sensem planowej, rozpisanej na lata akcji pozbawiania Polaków ich tożsamości – jej zwieńczeniem miał się stać proces konsekwentnego dopalania Warszawy po upadku powstania. Ogień trawiący historyczną tkankę architektoniczną polskiej stolicy, którą Adolf Hitler kazał zrównać z ziemią, był tym samym ogniem, który kilka tygodni wcześniej płonął na piaśnickich paleniskach.
Całość:

http://dakowicz.blogspot.be/2015/11/piasnica-myny-historii-1.html

http://dakowicz.blogspot.com/2015/11/piasnica-myny-historii-2.html

http://dakowicz.blogspot.com/2015/10/piasnica-dziecko-i-las-1.html

http://dakowicz.blogspot.com/2015/10/piasnica-dziecko-i-las-2.html

http://dakowicz.blogspot.com/2015/10/piasnica-hieroglif-pustki-1.html

http://dakowicz.blogspot.com/2015/10/piasnica-hieroglif-pustki-2.html

http://dakowicz.blogspot.com/2015/09/piasnica-pod-mikroskopem-pamieci.html

« Older entries