Covery, covery… i muzyczny misz-masz.

Bestyja zwana coverem pojawia się zazwyczaj, gdy na rynek muzyczny wchodzą jacyś nowi, wypromowani przez wytwórnie artyści (?!). A jak wiadomo z pewnego polskiego filmu, który wszyscy znają, lubimy te piosenki, które znamy. A więc i pewnie polubimy takiego nowego muzyka (jak przypuszczam tak kalkuluje wytwórnia płytowa).

Ale nie zawsze jest tak źle. W dalszej częśći wpisu będzie tylko o dobrych wykonaniach, znanych muzykach lub znanych piosenkach.

 

W moim prywatnym rankingu wysokie miejsce zajmuje utwór „High hopes” z Repertuaru Pink Floyd (bez R. Watersa), a w wykonaniu zespołu Nightwish:

 

Inną piosenkę Floydów „Hey you” wykonał za to Dream Theater:

Wokalnie może niezbyt ciekawie, ale mocne gitary dodają piosence trochę drapieżności – zwłascza w porównaniu do wersji z „The Wall”.

 

Klasykami na pewno są muzycy Uriah Heep i ich piosenka „Lady in black”. Jej rumuńsko-angielską wersję nagrał niejaki Iris – ten utwór to pół-cover (a może nawet ćwierć-cover), ponieważ Irisowi towarzyszą przecież muzycy właśnie z Uriah Heep.

 

Ciekawie brzmi też krótkie – bo jedynie minutowe – nagranie „When the smoke is going down” Scorpionsów, w wykonaniu System of a Down:

 

Coverem jest wykonywana przez Macieja Maleńczuka piosenka „Raskolnikow” autorstwa Andrzeja Garczarka – kto zna dość spokojny oryginał, mógł być zaskoczony brawurowym wykonanym Maleńczuka:

 

Na pytanie czy polscy artyści są naśladowani przez artystów zagranicznych, odpowiedź brzmi: „Oczywiście”. Grupa Trecja Pikardyjska, z Ukrainy wykonała znakomitą aranżację piosenki „W południe” z repertuaru Kazika Staszewskiego. Warto  przypomnieć, że autorem jest Kazimierz Grześkowiak a pierwszym wykonawcą była formacja Silna Grupa pod Wezwaniem – polski zespół (w składzie: Kazimierz Grześkowiak, Jacek Nieżychowski, Andrzej Zakrzewski oraz Tadeusz Chyła).

 

Zaraz, zaraz! Tutaj zastanawiam się, czy coverem może być wyłącznie piosenka z XX lub XXI wieku, czy też piosenki starsze, które przecież powstały w czasach (no coś takiego!) gdy nie istniał sprzęt nagrywający. Jednak piosenka „Greensleeves”: zosta ła nagrana już w tylu wersjach (np. przez Blackmore’s Night), że i to nagranie można dorzucić do zestawienia:

 

A na koniec w temacie covera wypowie się Waldemar Malicki, a konkretnie wypowie się o międzynarodowych wykonaniach słynnej polskiej piosenki „Dziś do Ciebie przyjść nie mogę”:

może nie na poważnie, ale na pewno w temacie 😛

Reklamy

Dziki Zachód bez retuszu –

Nasze wyobrażenia o tzw. „Dzikim Zachodzie” niewątpliwie ukształtowane zostały przez gatunek filmowy zwany westernem, tak jak na naszą wizję Dzikich Pól ma niewątpliwie wpływ „Trylogia” Sienkiewicza.

Oczywistym jest, że codzienne życie wyglądało zupełnie inaczej (czytaj: spokojniej).  Nawet słynna strzelanina w Tombstone (O.K. Corral) ponoć trwała jedynie kilkadziesiąt sekund i odbiegała od tego co przedstawiono w kilkunastu filmach na jej temat. Prawdziwe oblicze zachodnich terytoriów Stanów Zjednoczonych można natomiast podziwiać na fotografiach sprzed blisko 150 lat. Niektóre z nich można znaleźć na przykład pod tym adresem interntowym:

http://www.dailymail.co.uk/news/article-2149899/The-American-West-youve-seen-Amazing-19th-century-pictures-landscape-chartered-time.html

Warto w tym miejscu

Bogatym źródłem fotografii z XIX wieku jest portal http://www.shorpy.com/ – bogate źródło, zwłaszcza dla osób zainteresowanych wojną secesyjną