Bakcyl mód intelektualnych

Marta Kwaśnicka, Pomyłka

W pierwszych dekadach XVI-wieku elita „zapadła” na wiersze stylizowane na Petrarkę, polem zmagań mogło być jednak cokolwiek: później bywały nim powieści, fraszki, haiku czy publicystyka polityczna. Każdy widział przecież coś podobnego: nagle stołeczne towarzystwo zaczyna publikować utwory jednego rodzaju lub pisać na łamach prasy artykuły powielające w kółko tę samą tezę. Wszyscy biegną w jednym kierunku, ale, gdyby ich zapytać, dlaczego to robią, nikt nie byłby w sumie udzielić odpowiedzi. Mody intelektualne istnieją od zawsze i są zapewne czymś na kształt praw natury, zasadą, według której od wieków powstają i porządkują się społeczności: pojawia się jakiś bakcyl, który następnie rozprzestrzenia się, opanowując kolejne osoby, i nie można należeć do odpowiedniego grona, jeśli nie jest się nim zarażonym. Ja sama także, na razie, robiłam to, co inni: pisałam doktorat. 

Polecam – prof. Wojciech Kudyba o centralizcji rynku wydawniczego.

Całość: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-wojciech-kudyba-rzecz-o-stanie-literatury/

Wypada też zauważyć, że polityka literacka wielkich mediów już pod koniec lat 90. zbiegła się z polityką literacką państwa. Oznaczało to daleko idącą symbiozę koncernów medialnych, dominujących wydawnictw oraz takich instytucji państwowych jak m.in. Instytut Książki. Dzieła niestandardowe, zachęcające do dyskusji ze sformatowaną przez media koncepcją rzeczywistości, skazane były odtąd na wegetację w niszach. Na taśmę promocji trafiały jedynie te utwory, które powielały ideowy format centrali. Jej symbolem stała się nagroda Nike – flagowy produkt koncernu Agora. Jak pisze Przemysław Czapliński, „od roku 1997 opinia publiczna poczęła uznawać listę książek nominowanych do Nike za rzeczywisty, kompletny i wyczerpujący spis najważniejszych lektur roku”.

Co dalej?

Jak nietrudno się domyślić, ekonomiczno-ideowa centralizacja sceny literackiej miała ogromny wpływ nie tylko na świadomość czytelników, ale także na świadomość autorów. Każda centrala wytwarza przecież pewien obieg informacji, dzięki któremu pisarze dowiadują się o tym, jakie tematy i sposoby pisania mogą zapewnić literacki sukces, a jakie spowodują wykluczenie z literackiego mainstreamu. Jak zauważa Czapliński, uczestnicy sceny literackiej „usiłują podrobić styl książek zwycięskich”.

Odpowiednią dać rzeczy barwę…

Zaginiony blurb do Emmy Jane Austen :)

Okladka zaginęła dawno temu. Niejasno pamiętam, że przedstawiała kobiety w długich sukniach i czepkach, kolorowe rycinki (…). Na początku lat sześćdziesiątych XX wieku polskie wydawnictwa nie miały w zwyczaju zamieszczać blurbów. Dziś notatka wystukana ręką kogoś z działu promocji mogłaby brzmieć następująco:

Klasyka powieści. Miłosne perypetie w scenerii angielskiej prowincji. Bystra, urodziwa i bogata Emma Woodhouse wierzy w swój talent do kojarzenia małżeństw. Jednak serca jej najbliższych kryją wiele tajemnic, a i własne uczucia potrafią zaskoczyć. Poznajcie żywiołową pannę Woodhouse i grono jej przyjaciół: surowego pana Knightleya, skromną Harriet, powściągliwą Jane Fairfax i jedynych w swoim rodzaju państwa Elton.

„Emma” jest jak Kubuś Puchatek: grupa postaci, zasadniczo poczciwych, chociaż niepozbawionych wad, snuje się po rolniczej okolicy. Bohaterowie składają sobie wizyty i mówią. Gadają. Ględzą. Konwersują. Troski materialne nie odgrywają większej roli. Prosiaczek zawsze znajdzie żołędzie. Puchatek : trwogą opróżnil ostatnią baryłkę miodu, ale w następnym rozdziale spiżarnia jest pełna , więc wszyscy wędrują zagrć w misie-patysie.

Marcin Wicha, Rzeczy, których nie wyrzuciłem, s. 43-44

Konfrontacja poetycko-wizualna – część IV


WARSZAWA ŚRÓDMIEŚCIE – MILANÓWEK,
GODZINA 23.42

Przez Warszawę Zachodnią jechały pociągi
Wiały przez nie ostatnie zimowe przeciągi

I jak żywa osoba śnieg szedł przez wagony
Miał swój orszak – to były kawki i gawrony

To były suche olchy wierzby te wzdłuż torów
Przez Zachodnią Warszawę Ursus i Jaktorów

IMG_0154vbbbb

Na podłodze leżała zgwałcona dziewczyna
W gazecie było foto – we krwi trup Rywina

To były suche olchy zamarznięte stawy
To był ostatni pociąg jak sztandar Warszawy

Kosmos żywa osoba wchodził do wagonów
I była wokół wieczność wysokich peronów

I ci co tam jechali to w wieczności spali
Tu nad każdym gwiazdeczka kiedyś się zapali

 Pieter_Bruegel_the_Elder_-_Winter_Landscape_with_Skaters_and_a_Bird_Trap_(detail)_-_WGA03335

O Mazowsze ty moja rodzinna kraino
Ja nie wiem za co teraz twoi chłopcy giną

I czas tu jest jak czaszka – strzaskana i pusta
I zamieć szła wzdłuż torów i płakała w chrustach

Niż ten płacz ja innego nie chcę mieć pomnika
W gazecie było foto – we krwi trup Michnika

Już zbliżają się światła smutnego Brwinowa
Jutro będzie w gazecie jakaś inna głowa

Lecz kto jak ja – w krainie tej jest urodzony
Tego w wieczność zawiozą te same wagony

1 marca 2003 roku

train04

Poprzednie odcinki konfrontacji poetyckich:

czyli m.in „Pierwszy, wszechświatowy, międzyepokowy Slam poetycki…” https://bestiariusz.wordpress.com/2015/04/06/slam-poetycki/

i kolejne:

https://bestiariusz.wordpress.com/2015/04/13/konfrontacje-poetyckie-ii-milosz-versus-herbert/

https://bestiariusz.wordpress.com/2015/04/21/konfrontacjha-poetycka-nr-3-herbert-vs-gajcy/

Kolekcjonerskie wydanie „De revolutionibus…” Mikołaja Kopernika

​http://culture.pl/pl/artykul/kopernik-ze-zlota-czyli-nowe-zycie-starych-ksiag

Najnowocześniejsze skanery, 24-karatowe złoto i meteoryt sprzed 4,5 miliarda lat. Współczesne wydanie Autografu Kopernika, najcenniejszego manuskryptu w Polsce ukazało się w edycji kolekcjonerskiej 99 egzemplarzy. Jest spektakularne! W Culture.pl zaglądamy do pracowni rzemieślniczej, która zabytkowym rękopisom nadała nowy blask.

[Prasówka] Starodruki ze śmietnika trafią do muzeum :)

http://kultura.gazetaprawna.pl/artykuly/1053594,starodruki-smietnik-muzeum-w-ketrzynie.html

Z jednego z pojemników w śmietniku wystawał grzbiet książki w ozdobnej oprawie, pod spodem leżało luzem kilkadziesiąt innych.

„W pierwszej chwili nie wiedziałem, że są one tak stare. Po prostu zaciekawiło mnie nazwisko Woltera na okładce jednej z nich. Dopiero potem zorientowałem się po datach, że zostały wydrukowane przed rewolucją francuską”

[Biblioteki cyfrowe] 1922 r. – Samouczek techniczny – „Terrarjum (zwierzyniec pokojowy)”

http://delibra.bg.polsl.pl/dlibra/doccontent?id=22745

ter

WSTĘP.
Nic nic może zająć więcej miłośnika przyro­dy, jak badanie i obserwowanie zwierząt i roślin z bliska. Studiowanie takie jest milą i poży­teczną rozrywką; milą bo daje dużo ciekawych i przyjemnych chwil, a zwierzątka dobrze utrzymane i hodowane wesołością swoją i figla­mi uprzyjemniają nam dużo czasu i uczą kochać przyrodę, zaś pożyteczną bo nauczymy się wie­le przez odpowiednie badanie zwyczaji i zacho­wania się tych stworzeń. Oczywiście powin­niśmy dać zwierzętom tym wszystko co mają na wolności, by mogły żyć tak jak są przyzwy­czajone. [sic! – komentarz Bestiariusza]
Do trzymania zwierząt potrzebujemy zwie­rzyńca zwanego z łacińska Terrarjum (terra — ziemia).

(…)

Do hodowania w  terrarjach suchych nadają się wszelkie rośliny rosnące na naszych
polach i łąkach, które nie śą zbyt duże i nie wy­dają za silnej woni. Jeżeli chcemy mieć rośliny trwałe (byliny), to jest takie, które żyją po kilka lat, to musimy już postarać się o wysadki lub nasiona u ogrodnika informując się odrazu, jakiej ziemi onepotrzebują, to jest gliniastej czy też czarnoziemu lub torfowej i t.p.
W basenie możemy umieścić kilka roślin wodnych więc np.: moczarkę (Clodea canadensis), rzęsę wodną (Lemna) i t. p. Bardzo ładnie wygląda na szczycie skały roślinka mająca wy­gląd palmy, tak zwaną ciborę (cyperus), którydostać możemy u każdego lepszego ogrodnika.
Potrzebuje ona jednak dużo wilgoci tak, że wazonik powinien być do połowy zanurzony w wodzie. Ciekawą do obserwacji jest rosiczka (Drosera rotundifolia) roślina, która chwyta i zjada owady i.w.i.

(…)

Przy doborze zwierząt należy dobierać ta­kie, które dobrze ze sobą się znoszą o ile nie postanawiamy oddawać jednych na żer drugim jak n.p.: ślimaków żółwiowi, much i chrząszczy padalcowi i t. p. W basenie w którym są rośli­ny wodne, powinny być także zwierzęta, zja­dające gnijące części roślin, by utrzymać czy­stość. W razie zjedzenia ich przez większych mieszkańców terrarjum należy się postarać o inne. Można w basenie zrobić kącik z małem wejściem w którym małe zwierzątka mogą się, chować przed większymi, w ten sposób będzie­my nieraz świadkami ciekawych pościgów i ucieczek.

[sic! – podkreślenie Bestiariusza]


PS. Tak, wiem, większość wymienionych w ksiażeczce gatunków to gatunki chronione i obecnie  ich hodowanie jest zakazane.

Vini rarissimus vsus; nec vineae cultura cognita – czyli typograficzna uczta z Atlasu Orteliusza.

To karty z wydanego w 1570 roku atlasu Theatrum Orbis Terrarum

10000096.jpg

Czyli piękny układ graficzny strony i starannie sporządzone mapy:

POLS.JPG

pol2.JPG

[EDIT] Dopiero po opublikowaniu posta zauważyłem, że Wisła na odcinku między Czerskiem a Warszawą opisana jest jako: Drwencza[/EDIT]

Zdaniem twórców (o ile dobrze zrozumiałem 🙂 ) Polska:

– nazwę swą bierze od ziemi, którą tam nazywają „pole”
– ziemia jest żyzna
– wino jest rzadko używane, a uprawa wniorośli nie jest znana
– ma zasoby soli, wydobywanej spod ziemi
– a w walce prym wiedzie jazda

POLONIAE REGNVM.
POLONIA, quae a planitie terra, (quam ipsi vernacule etiamnum Pole vocant) nomen habet, vasta Regio est, quae Schlesiae ad Occidentem proximat. Hungaris, Lithuanis, ac Prutenis contermina. Diuiditur in Maiorem & Minorem. Maiordicitur, quae Septentrionem aspicit, habetque Guesnam, Posnauiamque, insigniora loca. Minorem vocant, quae ad Meridiem vergit, habetque nobilem Vrbem Cracouiam, ad caput Vistulae, quae Regionem diuidit, sitam; reliquae Civitates parum nitidae. Ex maceria domos ferme omnes componunt, plerasque luto linunt. Plaga Regionis palustris est, & nemorosa. Potus genti cereuisia. Vini rarissimus vsus; nec vineae cultura cognita. Equitatu in bello maxime praestat. Ager ceteris ferax; multa genti armenta; multa ferarum venatio. Melle abundat. Habet & Salis maximam copiam, quod ex terra eruitur. Habet & aeris fodinas in montium iugis, Tatri, ab incolis dictis: nec non sulfuris. Sub Regno Poloniae continetur Lithuania, Samogitia, Masouia, Volhinia, Podolia, & Russia, quae Meridionalis cognominatur, & Ruthenia quoque a nonnullis dicitur.

(…)

A to jeszcze jedna karta z atlasu — opis Wielkiego Księstwa Moskiewskiego:

Theatrumorbis terrarum 10000100.jpg

Całośc dzieła do obejrzenia na stronie:

[Zapowiedzi wydawnicze] Nowe dwujęzyczne wydanie Platona – dialog „Kriton”.

http://www.omp.org.pl/aktualnosc.php?idAktualnosci=294

Teologia Polityczna wraz z Ośrodkiem Myśli Politycznej wyda dialogi Platona w nowym tłumaczeniu prof. Ryszarda Legutki. Jako pierwszy tom w nowej serii Biblioteki Platońskiej ukaże się Kriton.

Kriton należy do najbardziej znanych dialogów Platona, a jego główny temat – odrzucenie złożonej Sokratesowi przez Kritona propozycji ucieczki z więzienia – do dzisiaj w fundamentalnym stopniu kształtuje wyobraźnię filozoficzno-polityczną Europy. Wspólnie z Ośrodkiem Myśli Politycznej planujemy wydanie tego jednego z najważniejszych dialogów dorobku Platona w tłumaczeniu prof. Ryszarda Legutki. Oprócz polskiego przekładu wydanie obejmie także grecki tekst dialogu i obszerny komentarz napisany przez tłumacza.

(…)

Czytaj resztę wpisu »

[Cytat] O współpracy bolszewicko-niemieckiej w 1920 r.

Źródło: Dwa bratanki. Dokumenty i materiały do stosunków polsko-węgierskich 1918–1920, Wybór i opracowanie Endre László Varga, Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych
https://www.archiwa.gov.pl/files/dwa_bratanki.pdf

— — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — —

4 czerwca 1920 r. – a więc niespełna tydzień po domniemanym podpisaniu tego uk­ładu – w referacie Oddziału II Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego, prze­sła­nym do Adiutantury Generalnej Naczelnego Wodza znalazło się sformułowanie: „Niemcy pozostają w ścisłym kontakcie z Moskwą. […] Istnieje tajny układ pomiędzy rządem sowieckim a rządem niemieckim. Pertraktacje prowadził [Karol] Radek w Berlinie, który przywiózł od Lenina zobowiązanie utworzenia rządu koalicyjnego, co umoż­li­wi­ło­by użycie armii Guczkowa (syna), która za zgodą rządu niemieckiego organizuje się w Niemczech. […] W Królewcu istnieje biuro zaciągowe do armii bolszewickiej. Żoł­nie­rze zaciągnięci otrzymują na rękę 1000 rubli i zobowiązują się do służby 10-mie­sięcz­nej. […] 2 maja przeleciało nad Warszawą 8 zeppelinów w kierunku na Moskwę. Według poprzedniej umowy między przedstawicielami firmy niemieckiej »Michler & Co« w Ber­li­nie i przedstawicielem sowieckiego komisariatu handlu zagranicznego, firma »Michler« zobowiązała się dostarczyć Rosji w najbliższym okresie 6 zeppelinów o pojemności 100 ton każdy. Pierwszy transport miał wyruszyć między 15 a 20 maja z Hamburga i miał być ładowany aparatami telegraficznymi”.

Wiele jest faktów potwierdzających wolę wypełniania przez Niemcy i bolszewicką Rosję postanowień owego układu. Świadczyły o tym liczne dowody współdziałania rosyjsko-niemieckiego na pograniczu Prus Wschodnich w sierpniu 1920 r. Niedwu­znacznie wskazują one, że nie były to odosobnione wypadki wymuszone przez oko­licz­ności wojenne, ale realizacja wcześniejszych postanowień zawartych w tym układzie.

Druga część układu, tajna, miała – według odpisu przejętego przez wywiad węgierski – zawierać postanowienia na wskroś polityczne, w tym deklaracje sowieckie nieuzna­wania powojennych traktatów pokojowych, w zamian za co zobowiązywała Niemcy do zachowania neutralności w konfliktach zbrojnych toczonych przez bolszewicką Rosję, co sprowadzało się do nieprzepuszczania pomocy wojskowej do Polski. Z drugiej stro­ny, Niemcy wyrażały zgodę na służbę kontraktową w Armii Czerwonej ponad 250 wyż­szych oficerów wojskowych i specjalistów, dostarczanie surowców i materiałów wo­jen­nych po ustanowieniu wspólnej granicy. Sowieci deklarowali również respektowanie niemieckich granic sprzed sierpnia 1914 r. – czyli faktycznie planowali ponowny roz­biór Polski. Oba kra­je gwa­ran­to­wa­ły nietolerowanie na swym terenie propagandy przeciwko sobie. Dlatego w innym raporcie wywiadowczym Oddziału II NDWP z 28 lipca 1920 r. jest mowa o tym, że:
„1. Gurtych wręczył 22 lipca [1920] Koppowi papiery upełnomocniające Koppa do zawarcia sojuszu wojenno-politycznego pomiędzy sowietami a Niemcami.
2. 20 lipca wyjechała z Berlina do Moskwy misja niemiecka wojenno-dyplomatyczna z gen. von Koschem na czele.
3. 23 lipca wyjechała z Moskwy via Rewel do Berlina komisja wojskowa [sowiecka] z gen. Parskim z poleceniami charakteru operacyjno-dyplomatycznego”.

Obie cytowane informacje korespondują z treścią dokumentu opublikowanego w ni­niej­szym tomie, którego pierwsza część wynegocjowana zapewne w kwietniu i maju 1920 r. miała głów­nie charakter gospodarczy, natomiast druga część, datowana na początek lipca 1920 r., stanowiła rozwinięcie pierwszego i zawierała klauzule charak­te­rys­tyczne dla układu polityczno-wojskowego.

Informacje o obu przytoczonych traktatach (układach), zawierające nawet stresz­czenie ich głównych postanowień, nie pozostawały nieznane współczesnym polity­kom. Profesor Janusz Cisek opublikował w 2010 r. raport chargé d’affaires Sta­nów Zjed­no­czonych w Budapeszcie – Ulyssesa Grant-Smitha, z 7 września 1920 r., w którym szczegółowo omówiono oba traktaty sowiecko-niemieckie. Swą wiedzę Amerykanin czerpał zapewne z tego samego węgierskiego źródła, dzięki któremu odpis posta­no­wień wymienionej umowy znany był wywiadowi węgierskiemu.

Natomiast w dotychczasowych opracowaniach nie był dotąd publikowany dokument zawierający samą treść traktatu, czy to w oryginale, czy w formie odpisu bądź obszer­nego streszczenia. Dlatego dokument odnaleziony i opublikowany przez Endre László Vargę jest pierwszym – najpełniejszym jak dotąd – dowodem jeśli nie zawarcia, to prawdopodobnie negocjowania traktatu sowiecko-niemieckiego w 1920 r. Poszu­ki­wa­nie oryginału owej umowy w niemieckim archiwum w Koblencji nie dały dotąd pozy­tyw­nego rezultatu, przez co nie można potwierdzić prawdziwości jego zapisów, co nie podważa ani wiarygodności dokumentu, ani nie neguje samego zawarcia traktatu, ani tym bardziej prowadzonych negocjacji.

Zdekompletowanie i rozproszenie (w wyniku II wojny światowej) polskich archiwaliów dyplomatycznych i wojskowych z 1920 r. nie pozwala niestety na stwierdzenie – czy i kiedy – informacja ta (ze źródła węgierskiego) została przekazana stronie polskiej. Z jednej strony wiemy, że węgierski wywiad wojskowy przekazywał stronie polskiej istotne informacje o bolszewickim zagrożeniu i w wielu dziedzinach wspierał polskie działania wywiadowcze, z drugiej brak jest potwierdzenia uzyskania z Węgier infor­macji o treści traktatu sowiecko-niemieckiego.

W tym czasie prasa niemiecka przygotowywała społeczeństwo do swoistego odwró­cenia sojuszy (czy raczej nawiązania do układu w Brześciu) i ukazywała Armię Czer­woną jako „olbrzyma” gromiącego Wojsko Polskie, „olbrzyma” wyzwalającego „Ger­ma­nię” spętaną wersalskimi łańcuchami. Generał Hans von Seekt, dowódca Reichs­wehry, zaś w dokumen­cie „Najbliższe polityczne zadania Niemiec”, przed­sta­wia­jąc 26 lipca 1920 r. aktu­alną sytuację polityczną, stwierdził: „[…] pełne zwycięstwo Rosji nad Polską nie może już być podawane w wątpliwość”.

Wiemy również, że na spotkanie Armii Czerwonej została wysłana z Berlina do Prus specjalna delegacja rządowa. Potwierdzeniem niemieckiej woli nawiązania „robo­czych” kon­tak­tów z Armią Czerwoną jest przejęty przez polski radiowywiad i poddany dekryptażowi szyfrogram dowódcy 12. Dywizji Strzeleckiej z 3 sierpnia 1920 r., infor­mu­jący, że: „Do sztabu 34. Brygady Strzeleckiej w Kolnie przybyła niemiecka dele­ga­cja rządowa z Berlina […]”.

A wydawana w Moskwie „Prawda” 14 sierpnia 1920 r. deklarowała, iż po zwycięstwie nad Polską wszystkie niemieckie tereny „oderwane” od nich po 1918 r. zostaną zwró­cone Niemcom.

Wszystkie cytowane doku­menty polskiego wywiadu, a także stwierdzone w sierpniu 1920 r. liczne przykłady współdziałania sowiecko-niemieckiego na pograniczu Prus Wschod­nich, zdają się niedwuznacznie wskazywać na istnienie porozumienia, jeśli nie sojuszu Nie­miec i bolszewickiej Rosji. Niemniej odnalezienie wspomnianego doku­mentu, nawet jeśli był on tylko podpisanym (ale nie ratyfikowanym) i nie wpro­wa­dzo­nym w pełni w życie doku­men­tem, stawia go logicznie w szeregu umów sowiecko-niemiec­kich, począwszy od traktatu brzeskiego, przez ten właśnie (nazwijmy go) „pakt berliński”, układ z Rapallo (z 1922 r.), układ berliński z kwietnia 1926 r., aż po układ Ribbentrop–Mołotow z sierpnia 1939 r.; należałoby więc się zgodzić z konkluzją za­wartą w cytowanym wcześniej raporcie polskiego wywiadu wojskowego: „[…] gdyby nie załamanie się ofensywy bolszewickiej [po Bitwie War­szaw­skiej], ujawnione współ­dzia­ła­nie Niemców z bolszewikami rychło przekształciłoby się w ścisły sojusz, skutki którego dałyby się groźnie we znaki nie tylko, państwu polskiemu, lecz i całej Europie”.

„Solfatara” czyli rewolucyjna zaraza w Neapolu.

Nowe tłumaczenie Rękopisu znalezionego w Saragossie, mimo wielu kontrowersji (por. Edusens.blogspot.com — Żyd-wieczny-tuacz-wygnany-z-rekopisu), przypomniało o typie powieści, wspominanym chyba wyłącznie w szkole na lekcjach języka pol­skiego: powieści szkatułkowej. Prawie wcale nie stosują go współcześni literaci.

solfatara-b-iext284239165b05d

Prawie, bowiem zupełnie przypadkiem trafiłem na powieść Solfatara Macieja Hena. Wydana już w XXI wieku książka, to lektura ciekawa z kilku powodów.

Po pierwsze, dlatego, że jest ciekawą powieścią historyczną, opisującą trudne dzieje podzielonych Włoch w okresie XVII wieku — zwłaszcza hiszpańskiej opresji, o czym mieliśmy okazję przeczytać w Dżumie w Neapolu — jak i liczne niepokoje między warstwami społecznymi oraz mało znane w Polsce powstanie pod wodzą rybaka Masaniella z 1647 r. (w sumie bardziej antyfiskalne niż antyhiszpańskie).

Trzeba dodać, że autor sprawnie żongluje nawiązaniami do arcydzieł literatury: do Rękopisu znalezionego w Saragossie, do książek Umberto Eco (głównie Baudolino), do Dżumy w Neapolu Herlinga-Grudzińskiego

Po drugie: jest współcześnie napisaną powieścią szkatułkową, i autor obronną ręką wychodzi ze zmagania z tego typu formą. Niewątpliwie z zapartym tchem śledzimy losy Fortunato Petrellego, i żmudne „śledztwo” które prowadził przez wiele lat życia, by odkryć prawdę o swoich rodzicach. Co oczywiste, powieść szkatułkowa pozwala zawrzeć wiele (czasami sprzecznych ze sobą) informacji i tropów jak w najlepszych kryminałach. Z równym zainteresowaniem czytamy również notatki i obserwacje doty­czące wydarzeń bieżących, czyli wspomnianego buntu. Dlatego nie jest jakoś szcze­gól­nie rażące, że Petrelli to neapolski prekursor dziennikarstwa, które nazwali­byśmy śledczym i raczej w XVII wieku nie na tym polegało wydawanie gazettmerkuriuszów (ot taki niewinny pisarski anachronizm 🙂 ).

Po trzecie, to powieść o Rewolucji. Nie tylko tej konkretnej, która wybuchła w 1647 roku i trwała około 10 lipcowych dni. Jest to powieść o każdej Rewolucji – która prze­ra­dza się w terror, zjada własne dzieci, uderza na ślepo (truizmy!) oraz tworzy nowe kasty bezkarnych lub wzbogaconych. I w tym zakresie akcja książki mogłaby się toczyć w Paryżu w lipcu 1789 roku lub w Petersburgu w trakcie innych Dziesięciu dni, które wstrząsnęły światem (vide: John Reed).

Może pewnym wytłumaczeniem szalonych rewolucyjnych namiętności Neapoli­tań­czy­ków jest rzucający cień na ich miasto Wulkan, który nie raz w historii dawał im się we znaki. Zaś tytułowa Solfatara di Pozzuoli, leżąca po zachodniej stronie miasta, to miejsce, gdzie według mitologii rzymskiej, znajdowało się wejście do Hadesu.

Groźne są takie okolice. Dziesięc dni, które wstrząsnęły światem, zdarzyły się przecież w miejscu gdzie:

grunt nie daje owoców ni chleba,
Wiatry przynoszą tylko śnieg i słoty;
Tu zbyt gorące lub zbyt zimne nieba,
Srogie i zmienne jak humor despoty.

[Koktajle literackie] Poleska delta Mekongu

FlotyllaPinsk

Źródło: www. wikipedia.com

Dzisiaj wstrząśnięty i zmieszany:

Koktajl literacki „Kanonierka” (Andrzej Stojowski)

Ingrediencje:

1/3 – „Karierowicz” Mackiewicza
1/3 – „Jądro ciemności” Conrada w wersji F.F. Copppoli (czyli „Czas Apokalipsy”)
1/6 – Wokulski wraz jego fatalnym zauroczeniem
1/6 – mroczny klimat pogranicza rodem z „Kochanka Wielkiej Niedźwiedzicy” Piaseckiego.

Polesie było „Dzikimi Polami” Drugiej Rzeczypospolitej. Obszar bagien, cieków wod­nych i wysp. Miejsce znakomite do organizowania dywersji bolszewickiej, przemytu towarów i ludzi (w tym szpiegów) oraz zsyłania przeciwników sanacji. Teren wyjęty spod prawa niczym delta Mekongu w okresie wojny wietnamskiej. Nadające się do patrolowania jedynie przy pomocy Floty Pińskiej i zwrotnych dobrze uzbrojonych monitorów oraz kanonierek. Takich, które odegrały swoją wielką rolę w wojnie polsko-bolszewickiej, a które były utrzymywane także w okresie późniejszym aż do 1939 roku.

61d71c8f00280ebb4beb25a2

Mapa WIG z roku 1925 r.

Sam skład koktajlu już wskazuje na intrygi jakie będą towarzyszyły bohaterom i jest poniekąd tzw. spojlerem.

Dlaczego polecam? Krótko: mamy w tym drinku naprawdę ciekawe wątki osobiste, i poli­tyczne (czasy zamachu majowego). Dodatkowe punkty autor powininien uzyskać za oryginalny opis zapomnianej części Wojska Polskiego, czyli Flotylli Rzecznej (więk­szość znanych mi powieści zostało napisanych „malowanych dzieciach” –  ułanach i lotnikach).

Sztuka prowadzenia samochodu… poradnik z 1911 r.

Z zasobów Biblioteki Cyfrowej Politechniki Warszawskiej [LINK]

Sztuka prowadzenia samochodu, autorstwa Lorda Montagu, nakładem Stanisłąwa Grodzkiego, wydana w roku 1911. Z dopiskiem: Przekład z angielskiego z upoważnienia autora.

msps055_0001msps009_0001

 

 

Mroczny skandynawski las…

Książka „Porąb i spal” norweskiego autora Larsa Myttinga, to mroczna historia seryjnego mordercy-drwala…

Żartowałem.

Choć naprawdę jest wydana przez skandynawskiego autora, dotyczy drewna. Tak, drewna. Materiału, którym palimy w piecach i kominkach. Do walorów książki, oprócz wielu ciekawych informacji na temat… drewna (jego rodzajów, prawidłowego suszenia, rąbania czy składowania, a nawet różnic między narzę­dziami do jego obróbki), należy również piękna szata graficzna i wspaniałe zdjęcia, które cieszą oko czytelnika.

aaa

Źródło: smakslowa.pl

Nudne? W żadnym wypadku! Autor ze swadą opowiada o drewnie, ale wplata w tę opowieść wiele ciekawych wątków o ludziach, którzy zajmują się „drwal­stwem”, o historii techniki (np. pieców) oraz wzruszająco pisze o swoich sąsiadach w zaawansowanym wieku, podejmujących wszystkie zabiegi w celu ogrzania ich chatki zimą wykonywać samodzielnie.

Muszę tylko dodać, że biorąc pod uwagę polskie przepisy dotyczące restrykcji przy wycinaniu drzew książka ta raczej może być czytana u nas jako esej o drewnie, a nie poradnik (to prawie jak czytać amerykańskie książki o rodzin­nych wyjazdach na polowania, lub strzelaniu z broni jako elemencie pikniku).

Mimo wszystko, polecam!

Przypisy, do przypisu

1.

Przyjmuje się, że przypisy nie powinny zajmować więcej niż ćwierć strony. Często zajmują więcej, zwłaszcza w podręcznikach akademickich. Na przykład Geo­po­li­ty­ka. Potęga w czasie i przestrzeni Leszka Moczulskiego zawiera tak skompono­waną stronę:

cam00582.jpg

To zdecydowanie więcej niż 1/4 😀

Czytaj resztę wpisu »

[Wydarzenie – 29.01, W-wa] Marta Kwaśnicka i jej najnowsza książka pt. Jadwiga

Zanim wkleję zaproszenie przygotowane przez wydawnictwo dodam „od siebie”, że bardzo polecam tę i poprzednią książkę Autorki, zatutułowaną Krew z mlekiem: http://www.teologiapolityczna.pl/marta-kwasnicka-krew-z-mlekiem/

12538resizedimage216297-krew-z-mlekiem-marta-kwasnicka

 

http://www.teologiapolityczna.pl/29-01-warszawa-spotkanie-autorskie-z-marta-kwasnicka-o-jadwidze

Teologia Polityczna zaprasza na spotkanie autorskie z Martą Kwaśnicką o jej najnowszej książce pt. Jadwiga

Z Martą Kwaśnicką będzie rozmawiała Barbara Schabowska

Kiedy? 29 stycznia
o Której?
18.00
Gdzie?
Państwo Miasto, Generała Władysława Andersa 29, Warszawa

O książce:

Jak mądrze odczytać miejsce kobiety sprzed 620 – 640 lat w XXI-wiecznej Polsce? Marta Kwaśnicka umie postawić świętej królowej Jadwidze takie pytania, które ożywiają naszą, moją w każdym razie wyobraźnię. Pomaga wejść w rozmowę z jednym z najwspanialszych duchów naszej historii. 
prof. Andrzej Nowak

Marta Kwaśnicka stworzyła piękny, plastyczny, daleki od zbędnego patosu i lakiernictwa portret wielokrotny Jadwigi Andegaweńskiej. Jej bohaterka to jednocześnie święta, królowa i pełna temperamentu kobieta, przeżywająca dylematy bliskie nam współczesnym. Ta znakomita, bardzo osobista książka potwierdza, że Kwaśnicka należy do najlepszych dzisiaj pisarek i błyskotliwie kontynuuje najlepsze tradycje polskiej szkoły eseju. 
prof. Maciej Urbanowski

Imponująca erudycja bez cienia pretensjonalności, wielowątkowość wolna od chaosu, szerokość spojrzenia bez mielizn rozumienia, fabuła myśli wartka i wciągająca, poczucie humoru delikatne, niekiedy ironiczne, zawsze jednako od gryzącego cynizmu dalekie i jeszcze do tego błyskotliwa spostrzegawczość zarówno w obrębie najwyższej kultury, jak i najzwyklejszej ulicy – wszystko to sprawiło, że jako czytelnik pochłonąłem esej Marty Kwaśnickiej z zachwytem, jako autor – z zazdrością.  

o. Janusz Pyda OP

 

O Autorce:

Marta Kwaśnicka (ur. 1981) – dziennikarka, jedna z najbardziej oryginalnych polskich blogerek. Autorka i współautorka  dwóch monografii o dziejach Towarzystwa Jezusowego. Od wielu lat współpracuje z portalem Polskiego Radia, teksty o kulturze publikowała m.in. w pismach „Czterdzieści i Cztery”, „fronda”, „Presje”. Dotychczas, nakładem Teologii politycznej, ukazała się jej debiutancka książka „Krew z mlekiem” uhonorowana nagrodą IDENTITAS 2015, Nagrodą Literacką Czterech Kolumn, wyróżniona FENIKSEM 2015 oraz nominowana do Nagrody Literackiej im. Józefa Mackiewicza.

Rękopis spreparowny przez wydawcę.

Góry Sierra Morena. Można w nich przepaść bez wieści na wiele tygodni, z czego skorzystali zarówno: Cardenio, jak i szlachcic hiszpański Kichada, znany szerzej pod mianem don Kiszota. To także miejsce niebezpieczne i dzikie, czego doświadczył Alfons de Worden, który obudził się kilkukrotnie pod szubienicą braci Zoto.

Historię Błędnego Rycerza mogliśmy przypomnieć sobie w zeszłym roku z nowego tłumaczenia Wojciecha Charchalisa, natomiast historię de Wordena możemy poznać z zupełnie świeżego wydania Rękopisu znalezionego w Saragossie.

 potocki_rekopis_m

To najnowsze wydanie powieści Jana Potockiego jest niezwykłe, ponieważ ma być to pierwsze tłumaczenie powieści w formie, w jakiej zamierzył to autor. Jest bowiem oparte na oryginalnym francuskim wydaniu z roku 1810, a nie wersji Edmunda Chojeckiego z 1847 roku. Jak dowodzą bowiem badacze wersja Chojeckiego (pierwszego wydawcy polskiego tłumaczenia) jest kompilacją dwóch wariantów powieści (z 1804 i 1810 r.), do których tłumacz dopisał własne fragmenty tam, gdzie połączenie obu wersji było niepełne lub absurdalne. Okazuje się więc, że dotychczas wszyscy czytaliśmy powieść na motywach Potockiego, a nie powieść Potockiego.

http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/3572/Rekopis-znaleziony-w-Saragossie—Jan-Potocki

Dzięki Wydawnictwu Literackiemu, możemy po ponad 200 latach przeczytać wreszcie ostateczną i kompletną wersję Rękopisu znalezionego w Saragossie. Do czego zachęcam.

Książka została pięknie wydana i ozdobiona ciekawymi ilustracjami oraz opatrzona przypisami, które warto czytać – dotyczą nie tylko powieści Potockiego, ale stanowią także ciekawe źródło informacji o obszarze na którym toczyły się przygody don Kiszota, do których to przygód Potocki nawiązywał.

Niewątpliwie jest to jedna z najciekawszych powieści polskiego autora, choć nie napisana oryginalnie w języku polskim. Kolejne warstwy fabuły nakładające się na siebie stanowią niedościgniony wzór dla kolejnych pokoleń autorów, na równi z Dekameronem czy Narzeczonymi Manzoniego.

Literatura pozwala twórcy na więcej niż inne sztuki. Nie jest bowiem ograniczona dwuwymiarowym płótnem, kartką, taśmą filmową lub mocą obliczeniową komputerów na których przygotowuje się efekty specjalne. Ograniczeniami takimi zdawał się nie przejmować Christopher Nolan (reżyser, scenarzysta i producent), który w nakręcony przez siebie w 2010 roku filmie Incepcja, sięgnął w nowatorski sposób po koncepcję powieści szkatułkowej i w niemożliwy prawie sposób zagłębiał się w kolejne warstwy fabuły. Moim skromnym zdaniem, tym obrazem dołączył do wymienionych wyżej twórców.

Przypomnijmy też, że Rękopis… Potockiego był inspiracja nie tylko filmu ze Zbigniewem Cybulskim w roli głównej, ale i wystawionego w 2009 r. baletu przygotowanego przez zespół opery wrocławskiej:

https://cojestgrane.pl/polska/dolnoslaskie/wroclaw/wydarzenie/10fn/rekopis-znaleziony-w-saragossie-balet/bylo

mvv

mw3

[Stare ilustracje] Medycyna, ogrody i osiemnastowieczne kolorowe miedzioryty.

Żyjący w drugiej połowie XVIII wieku Józef Jakub von Plenck, austriacki medyk i autor książek o medycynie, znany jest ze swojego opus magnum: Icones plantarum medicinalium secundum systema Linnæi digestarum, cum enumeratione virium et usus medici, chirurgici atque diætetici. https://hagstromerlibrary.ki.se/books/17244 

W dziele tym opisał medyczne zastosowanie wielu roślin. Ciekawostką jest naomiast, że siedem tomów, w których rośliny uszeregowane zostały zgodnie z klasyfikacją Linneusza, zawiera ponad 700 barwnych miedziorytów przecudnej urody. W mroźny zimowy, chociaż bezśnieżny, dzień przypominają o jesieni, resztach ciepłego słońca oraz bogactwie owoców w sadach i ogrodach.

1a2345

 

3 grudnia w Warszawie – promocja książki „Ssanie. Głód sacrum w literaturze polskiej”

http://www.teologiapolityczna.pl/3-grudnia-warszawska-premiera-ksiazki-ssanie-jakuba-lubelskiego

Kilka informacji ze strony TP:

Teologia Polityczna
zaprasza na wyjątkowy wieczór:

warszawska premiera książki
„Ssanie. Głód sacrum w literaturze polskiej”

najnowszej książki Teologii Politycznej

 

3 grudnia // g. 18.00 //

Cafe Niespodzianka, ul. Marszałkowska 7, Warszawa

Jakubem Lubelskim –  prozaik, publicysta. Zadebiutował powieścią Boiduda (2012) nominowaną do nagrody Fundacji im. Kościelskich, jest laureatem stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Młoda Polska 2015. Autor scenariuszy multimedialnych wystaw poświęconych najnowszej historii Polski. Pracuje nad kolejną powieścią, mieszka w Krakowie z żoną Marią i córka Janiną.

O książce mówić będą:

Prof. Włodzimierz Bolecki  – historyk i teoretyk literatury.

Prof. Dariusz Gawin – redaktor Teologii Politycznej. Historyk idei, publicysta.

Prowadzenie Mateusz Matyszkowicz – filozof, absolwent UJ, praca doktorska w toku (o problemie metafizyki i polityki w filozofii Arystotelesa).

Przejdź do ksiągarni!

Tom uderza oryginalnością. Trudno znaleźć dla niego odpowiednik. Autor szkicuje tu nową – wielce pomysłową – mapę współczesnej literatury polskiej. Jest w swym ujęciu niezależny i inspirujący. Ogromną zaletą jego pisarstwa jest żywy i lekki styl. Choć pisze o sprawach niełatwych – wymagających skupienia i namysłu – czyni to zawsze klarownie, inteligentnie i dowcipnie. Eseje literackie Jakuba Lubelskiego same stają się literaturą, i to pasjonującą. Pozycja, na którą czekało się od lat.

 Antoni Libera

W intencji Lubelskiego owo tytułowe Ssanie, dla czytelnika dość niepokojące, wydaje sie synonimem niepokoju i poszukiwania indywidualnej, pisarskiej „świętości”, która nie jest łatwo osiągalna ani jednoznaczna. Tytuł zasługuje na uwagę, ponieważ wiąże się on bezpośrednio ze swoim pisarskim partnerem, szanując go, nie pozostaje tylko „sprawozdawcą” dzieła. Inaczej jeszcze: Jakub Lubelski jest rozpoznawalny jako krytyk dzięki tej właśnie metodzie, która go wyróżnia pośród innych uczestników tej samej profesji.

prof. Marta Wyka

« Older entries