[Link] History of light bulbs.

http://www.collectorsweekly.com/articles/let-there-be-light-bulbs/

Reklamy

Małe radości: Niebo nad Ursusem

image

Ponieważ 14 lipca był niedawno…

Loading…

Tadeusz Gajcy muzycznie potrójny

[link] komunikacja – sygnatury cieplne

[Literatura] 10 miesięcy w niewoli ISIS z optymistycznym finałem.

Wsród wielu informacji o terrorze tzw. Państwa Islamskiego na Bliskim Wschodzie znalazłem i taką historię, która miała optymistyczny finał.

Zacznijmy od początku:

http://www.dailymail.co.uk/news/article-2451424/Nicolas-Henin-Pierre-Torres-French-journalists-taken-hostage-Syria.html

9 października 2013 r. w mediach pojawiła się informacja, że dwóch francuskich dziennikarzy znalazło się w niewoli ISIS. Podano, że są to: Nicholas Henin – przebywający w Syrii jako korespondent czasopisma „Le Point” oraz Peter Torres ze stacji telewizyjnej „Arte”. http://www.dailymail.co.uk/news/article-2451424/Nicolas-Henin-Pierre-Torres-French-journalists-taken-hostage-Syria.html#ixzz3gPjPOMsl

20 kwietnia 2014 r. zakładnicy znaleźli się na wolności. http://www.dw.com/pl/uwolnieni-zak%C5%82adnicy-na-temat-bojownik%C3%B3w-pa%C5%84stwa-islamskiego-ogl%C4%85daj%C4%85-te-same-filmy-co-my/a-18306571

Natomiast w marcu 2015 r. byli zakładnicy wydali książkę. Jednak, nie były to, jak się można spodziewać wspomnienia, lecz bajka dla dzieci. Bowiem Henin i Torres przebywając w niewoli dodawali sobie sił do przeżycia każdego kolejnego dnia w takich ekstremalnych warunkach, pisząc książkę, którą z braku papieru spisywali na resztkach opakowań papierowych po żywności. Henin pisał (z myślą o swojej pięcioletniej córce), a Torres wykorzystywał swoje talenty plastyczne.

Książeczka została zatytułowana Papa Hérisson rentrera-t-il à la maison? (Czy tata jeż wróci do domu?) bo jak wspomina Henin, jeż jako bohater opowieści przyszedł mu na myśl, gdy czasami miał ochotę „zwinąć sie w kulkę” i  odizolować się od okrutnego świata.

B_QjuF6UsAA3wKx.jpg large

Książeczka z pięknymi ilustracjami miała wspaniałą akcję promocyjną, bowiem tytułowy jeż występował na plakatach w różnych rolach: jako VIP udzielajacy wywiadów, jako pracownik drukarni, jako jeniec, protestujący przeciw śmierci zakładników którzy nie zostali uwolnieni, czy wreszcie szcześliwie spędzajacy czas ze swoją rodziną.

B_q7sN3WEAACQZE.jpg large

B_zW0FKW8AAeBEr.jpg large

B_v1KjGW8AA_kKs.jpg large

B_kCHr_W8AAdPwQ.jpg large

B_BPUlpXAAEXdOf.jpg large

B-XLu8NCYAA4ikc.jpg large

B98feuMCUAAyFMB.jpg large

 

 

B8-WHZcIgAAfJgg.jpg large

B9ddWFNIMAE4bge.jpg large

B8wfCaNIIAAl7dR.jpg large

B8lZ7IvCcAAHarf.jpg large

 

Inne źródła:

http://m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,117915,17545494,Dziennikarz_przez_prawie_rok_byl_jencem__Dzihadi_Johna__.html

http://radioem.pl/doc/2388703.Byly-wiezien-IS-mowi-o-dzihadystach

http://www.rp.pl/artykul/1185229.html?print=tak&p=0

[Link] O notatkach w stanie nieważkości.

[Zdjęcia, obrazki, kształty] Weekendowy zestaw linków.

Marcinkowski pod Trafalgarem

Wszyscy znamy historię polskich szwoleżerów pod Somosierrą, Poniatowskiego w kampanii rosyjskiej i Lipskiem. Również po stronie koalicji antynapoleońskiej walczyli Polacy. I to nie tylko w wojskach zaborców.

Cytat z książki Adama Zamoyskiego „Święte szaleństwo. Romantycy, patrioci, rewolucjoniści 1776-1871”

W styczniu 1806 roku z nowojorskiego portu wypłynęła fregata „Leander” z dwustu orędownikami wolności na pokładzie. Gdy tylko znalazla się na pełnym morzu, na jej maszcie załopotal czerwono-niebiesko-żółty sztandar, który miał być flagą „Kolumbii”. Na pokładzie rufowym stał w mundurze francuskiego generała Miranda, otoczony swymi oficerami. W ich gronie było wielu Francuzów, sporo Irlandczyków i kilku Polaków. Jeden nich, dwudziestojednoletni Filip Maurycy Marcinkowski, który dosłużył się rangi porucznika w Royal Navy (walczył na okręcie Nelsona „Victory” pod Trafalgarem), mial odegrać ważną rolę w walce o niepodległość.

Ów Marcinkowski miał urodzić się w 1785 roku w Warszawie. W walkach o niepodległość państw Ameryki Południowej w wojskach Bolivara, dosłużył się stopnia generała. A był tam znany jako „Felipe Mauricio Martin”.  Zmarł w 1854 roku.

„Bazgranie” po murach, ale na legalu – czyli mural na Pradze

Sztuka ulic zazwyczaj kojarzy się z „tagami” na nowych elewacjach i „bombieniem” nowych wagonów tramwajowych, ale nie można zapomnieć o coraz częściej pojawiających się w naszych miastach „muralach”. Murale, czyli wielkoformatowe obrazy umieszczane na budynkach nie są nowością. Przez wiele lat pojawiały się w naszych miastach jako reklamy (zwłaszcza przed 1988 r., gdy służyły za odpowiednik dzisiejszych bilboardów) produktów i przedsiębiorstw (na przykład „Baltony”, „Pewexu”, „PKO”). W takim reklamowym celu umieszczane są i dzisiaj, na przykład na dawnym Domu Handlowym Braci Jabłkowskich w Warszawie, gdzie co miesiąc pojawiają się kolejne, malowane reklamy.
Bardzo często słyszymy też o muralach tworzonych by upamiętnić jakieś wydarzenia, miejsce lub osoby – na przykład bohaterskich Żołnierzy wyklętych czy Powstanie Wielkopolskie. Są też inne, będące po prostu dziełem sztuki i mające cieszyć oko, choć czasami przekazują treści znane tylko swoim twórcom.
Ostatnio w Warszawie (dzielnica Praga) pojawił się taki mural:

ch7-575x1024

więcej w linku:
http://sosm.pl/ogolnie/conor-harrington-przemoc-zostala-na-pradze/

Wojna… wiosny z zimą według Mackiewicza.

 

Cytat z powieści Józefa Mackiewicza „Karierowicz”:

 

Wojna na całym Bożym świecie. Długo, zazwyczaj bardzo długo walczy zima i wypiera wiosnę z raz już zdobytych przez nią pozycji. Teren przechodzi z rąk do rąk. Wiosna okupuje kraj, ustanawia swe porządki, obwieści obowiązujące prawa. Jej urzedowe rozporządzenia pisane są przez kwiaty na mchu, szum skrzydeł przelotnych ptaków, przez młode listki, puch wierzb, nocne wołania dzikich gesi. Śnieg kurczy się jak gąbka, zdycha, leży wreszcie trupem, brudno się rozkłada i przestaje istnieć. Tymczasem skowronki robią propagandę od świtu do zmierzchu i choć starzy ludzie, podobnie jak stare wrony i stare wróble na każdym dachu, ostrzegają przed nią, większość rzeczy ulega jej całkowicie. Na obłysiałe wzgórze wychodzi oracz, a za smugą pługu czarny szereg gawronów w poszukiwaniu pędraków. W południe jest ciepło, koń odpoczywa, człowiek skręca machorkę w kawałek zimowej gazety i siny dymek ciągnie do sinego nieba. Ale za puszczą na wschodzie leżą, hen, kraje, siódme rzeki i jeziora, wszystkie jeszcze pod lodem. To ostatnie rezerwy zimy. Gdy wiosna je ruszy, zima rzuca wiatr. Walka odbywa się zrazu w powietrzu. Ciężkie bombowce chmur, ładowane śniegiem i gradem, ciągną na spotkanie południa. Płyną i płyną, zasłaniają słońce, pędzą precz agitatorów wiosennych z nieba, opanowując sieć informacyjną, i wtedy druty na wszystkich szosach huczą i gwiżdżą jednostajna wieścią; huuuu… zima wraca! Zdarza się, że gęsty deszcz przechodzi raptownie w śnieg, pokrywa pierwiosnki, mnie głupią trawę, ugina swym ciężarem młode pędy, mści się na każdym, kto nieopatrznie dał wiarę propagandzie wiosny.

[Pod §] Humor niezamierzony

http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/F56F659AB0

Urząd Patentowy udzielił […] patentu na wynalazek nr PL (11) .pt. Sposób odławiania zwłaszcza płazów w celu uniemożliwienia im wejścia na jezdnię i zapora do odławiania zwłaszcza płazów.

Anty-prorocy cz. 1

fragment książki Adama Zamoyskiego „Święte Szaleństwo. Romantycy, patrioci, rewolucjoniści 1776-1871”:

Fichte [1762-1814] dopatrywał się przyczyn wyjątkowości Niemiec w ich duchowości. Twierdził, że nigdy nie upadną one tak nisko, by podbijać inne narody, że podczas gdy Francuzi, Anglicy czy Hiszpanie walczą o bogactwo i dominację, rola Niemiców polega na pielęgnowaniu najwyższych wartości ludzkości. W podobny sposób postrzegali moralną misję Niemiec Herder, Hölderlin, Schlegel i inni. Goethe, który nie wierzył w to, że Niemcy mogą kiedykolwiek przeobrazić się w naród, uważał, iż powinni oni skupić swe wysiłki na próbach stania się wolnymi istotami ludzkimi. Kiedy uchodził spod Valmy kuchennym furgonem swego księcia, głównym tematem jego rozmyślań była nie zraniona duma narodowa, lecz wynikające nieudolności marnotrawstwo narodowego potencjału. Uważał, że siła Niemiec leży w sferze kultury i duchowości i że właśnie w tych obszarach powinny one przewodzić światu. Winny zabiegać o to, żeby stać się dla Francji tym, czym Grecja była dla Rzymu.

Zamek Królewski płonie po niemieckim nalocie 17 września 1939 r.

Niemieckie obwieszczenie policji kryminalnej w Bilgoraju Kripo- September 1941 Niemieckie obwieszczenie policji w Biłgoraju wrzesień 1941

„Nigdy nikogo nie złapano za czasownik…”

https://www.karakter.pl/ksiazki/jak-przestalem-kochac-design

Polecam tę książkę. A w niej: dlaczego obecne klocki znanej marki na „L.” już nie uczą kreatywnosci, dlaczego polska szkoła plakatu święciła takie triumfy oraz po co autor cytuje słownik Lindego, mimo, że nie ma w nim słowa „design”. 🙂 A poza tym, dlaczego „design” stał się „uzasadnieniem ceny”,a nie po prostu projektem produktu.

fragment książki:

Samo się zrobiło? Jakoś tak wyszło?
Pamiętam, jak to szło. Pamiętam rok po roku, przez dwie dekady.
Pamiętam, że w czasie, kiedy się jeszcze dyskutowało o takich rzeczach, ojciec (wieczny pryncypialista) oburzał się na kolegów architektów, którzy budowali mieszkaniówkę w jakimś rezerwacie czy otulinie rezerwatu przyrody, z pogwałceniem, jak twierdził, prawa i obyczajów.
– Są dobrzy – przyznawał – więc uważają, że im wolno. Potrafią zrobić dobry projekt, to fakt. Ale następnym razem, za następny rezerwat weźmie się ktoś mniej zdolny i co wtedy?
Innym razem zarzucał koledze, że zdewastował starą fabrykę, przebudowując ją na siedzibę swojego koncernu.
– Na wszystko mam pozwolenia – oburzył sie tamten. O, tak, miał. Oczywiście. Potem było już tylko gorzej i gorzej.
Plany zagospodarowania, które uchwalano, by je później przykrawać kawałek po kawałku, wydzielając działki, na które znalazł się kupiec (niech buduje, i co chce). Albo plany, których wcale nie uchwalano, co i w sumie było prostsze.
A skoro nie uchwalano, to nie zamawiano projektów. A kiedy już trzeba było coś zamówić, to ogłaszano przetarg. Oferent musiał się wykazać autorstwem trzech planów uchwalonych W ciągu ostatnich dwóch lat. A planów nie uchwalano, bo (patrz wyżej).
Bezosobowe formy: zrobiono, postawiono, spierdolono… Nigdy nikogo nie złapano za czasownik. Nikt nie pokazał: to ten, to ta. Ludzie, którzy zarzynali i miasto – a przy okazji mojego tatę – nie mają twarzy. Tylko procedury. I, oczywiście, wszystko tonęło w wolnorynkowym i sosie. Chciwość jest dobra. Liberalizm jest super. Nikt nam już nie będzie mówił, gdzie budować i co.

O dużym poczuciu humoru autora świadczy także ta strona internetowa:

http://www.frycz-wicha.pl/

FIW_Strona_opt

Darmowe koncerty – czyli król August III promuje operę.

Źródło: Pamiętniki do panowania Augusta III Stanisława Augusta ; z rękopismu Andrzeja Kitowicza wydane przez A.Woykowskiego; Poznań ; W. Decker i Spółka; rok 1840

Kochał się także ten król wielce w orkiestrze czyli w kapeli, do której dobierano wirtuozów, śpiewaków i śpiewaczek w całej Europie najsławniejszych. Ta orkiestra grała często królowi na jego pokojach w dni galowe, po kościołach, w których się król na nabożeństwie znajdował, i na operach, dobierając do siebie na wspomnione opery kapelów różnych panów, mianowicie Wielhorskiego, kuchmistrza litewskiego, i książęcia Czartoryskiego, kanclerza w. lit., tak iż liczba muzykantów, grających operę, przenosiła sto osób. Te opery wielkie odprawiały się dwa razy w tydzień, we wtorek i piątek. A lubo dla wielkiego kosztu w odmianie, jednę operę grano przez pół roku, po staremu król bywał na każdej punktualnie, nietęsknięc sobie w widoku, jednej półrocznej reprezentacyi, siedział w loży nieporuszenie, przez trzy godziny, a czasem i dłużej trwającej opery, i gdy widział operhauzu nienapełnionego spektatorem, dziwował się niegustowi polskiemu, iż się nieubiega do widzenia rzeczy, tak wielce delektującej oko i ucho, darmo, to jest bezpłatnie, której widzenie w innych krajach lud najpospolitszy opłacać nieżałuje. Trzeba bowiem wiedzieć, że te opery zawsze darmo dawane były; podczas sejmu lub innych zjazdów za biletami dla dystyngowańszych osób, prócz sejmów i zjazdów bez biletów, dla wszystkich, jakiegokolwiek gatunku ludzi.

O samym budynku operalni w Ogrodzie Saskim można poczytać tutaj: http://www.theatre-architecture.eu/pl/budynek-operalni.html

[Foto] Wszyscy święci kościoła pw. św. Karola Boromeusza na Mirowie

No może niezupełnie wszyscy. No i nie tylko święci. Tak dokładnie to święci i błogosławieni polscy lub szczególnie ukochani w Polsce. Na dodatek kosciół pw. Karola Boromeusza to siedziba parafii … św Andrzeja Apostoła (więcej o kościele tutaj: http://warszawa.wikia.com/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_%C5%9Bw._Karola_Boromeusza_na_Woli)

Figury świętych zostały umieszczone w niszach dookoła kościoła, a figury czterech Ojców Kościoła stoją na straży głównego wejścia (poniżej jedna z tych figur – tiara wskazuje, że przedstawiony jest papież, Grzegorz Wielki)

SAMSUNG CAMERA PICTURES

A oto i Oni, bohaterowie dzisiejszego wpisu:

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

[Książka] Aaaarchi… Tektura po warszawsku?

czyli książka z modelami przestrzennymi (!) najciekawszych budynków Warszawy.