Vini rarissimus vsus; nec vineae cultura cognita – czyli typograficzna uczta z Atlasu Orteliusza.

To karty z wydanego w 1570 roku atlasu Theatrum Orbis Terrarum

10000096.jpg

Czyli piękny układ graficzny strony i starannie sporządzone mapy:

POLS.JPG

pol2.JPG

[EDIT] Dopiero po opublikowaniu posta zauważyłem, że Wisła na odcinku między Czerskiem a Warszawą opisana jest jako: Drwencza[/EDIT]

Zdaniem twórców (o ile dobrze zrozumiałem 🙂 ) Polska:

– nazwę swą bierze od ziemi, którą tam nazywają „pole”
– ziemia jest żyzna
– wino jest rzadko używane, a uprawa wniorośli nie jest znana
– ma zasoby soli, wydobywanej spod ziemi
– a w walce prym wiedzie jazda

POLONIAE REGNVM.
POLONIA, quae a planitie terra, (quam ipsi vernacule etiamnum Pole vocant) nomen habet, vasta Regio est, quae Schlesiae ad Occidentem proximat. Hungaris, Lithuanis, ac Prutenis contermina. Diuiditur in Maiorem & Minorem. Maiordicitur, quae Septentrionem aspicit, habetque Guesnam, Posnauiamque, insigniora loca. Minorem vocant, quae ad Meridiem vergit, habetque nobilem Vrbem Cracouiam, ad caput Vistulae, quae Regionem diuidit, sitam; reliquae Civitates parum nitidae. Ex maceria domos ferme omnes componunt, plerasque luto linunt. Plaga Regionis palustris est, & nemorosa. Potus genti cereuisia. Vini rarissimus vsus; nec vineae cultura cognita. Equitatu in bello maxime praestat. Ager ceteris ferax; multa genti armenta; multa ferarum venatio. Melle abundat. Habet & Salis maximam copiam, quod ex terra eruitur. Habet & aeris fodinas in montium iugis, Tatri, ab incolis dictis: nec non sulfuris. Sub Regno Poloniae continetur Lithuania, Samogitia, Masouia, Volhinia, Podolia, & Russia, quae Meridionalis cognominatur, & Ruthenia quoque a nonnullis dicitur.

(…)

A to jeszcze jedna karta z atlasu — opis Wielkiego Księstwa Moskiewskiego:

Theatrumorbis terrarum 10000100.jpg

Całośc dzieła do obejrzenia na stronie:

Pączki, kucharz doskonały, Mickiewicz oraz muzyczny lukier autorstwa Jacka Kowalskiego

Wojciech Wincenty Wielądka, żyjący w latach 1744–1822, umieścił w ksiażce zatytułowanej: Kucharz doskonały: pożyteczny dla zatrudniaiących się gospodarstwem następujące przepisy.

  • 1. Paczki śmietankowe.

Na przystawkę.

Garsć mąki zmieszay z trzema całemi iaiami, sześcią żółtkami, przyday cztery makaroniki scukszone, kwiatu pomarańczowego smażonego, trochę cytryny smażoney siekaney, pół kwaterek śmietany, poł kwaterek mleka i spory kawał cukru. Gotuy to wszystko nad małym ogniem przez kwadrans, aż śmietana zgęstnie, wystudź na pułmisku mąką posypanym rozłożywszy na grubość palca: przestudzone pokray na małe kawałki, które uwałkuy okrągło w ręku z mąką, usmaż pączki w tłustości gorącey: pocukruy, day na stół.

  • 2. Paczki nice, albo z iaiec i sera.

Na przystawkę.

Włóź w rondel masla w wielkości iaia, trochę cytryny zielonęy tartey, wody z kwiatu pomarańczowego łyżkę od kawy, ćwierć funta cukru, odrobinę soli, półkwaterek wody, zagotuy razem moment, wsyp mąki ile potrzeba na ciasto gęste, mięszay czesto łyżką drewnianą aż się przyrumieni, w ten czas przełóż w inny rondel, wbiy dwa iaia na raz, wymięszay łyżką, i tak po dwa iaia tyle wbiiesz, żeby ciasto zwolniało, rozciągniy potym na półmisku nożem na grubość palca, przygrzey tłustość, ażeby nie była zbyt gorąca, umocz łyżkę w tłustości, bierz nią ciasto wielkości orzecha, spuszczay w tygiel, smaź przy małym ogniu mięszaiąc często, usmaźone i narosłe pięknie wyday ciepło, cukrem posypawszy.   Ażeby pączki dobrze były zrobione, powinny być lekkie i w śrzodku pulchne. Możesz także inaczey kłaść do smażenia, układay małe kupki ciasta, wielkości orzecha na arkuszu papieru białego, włóż razem w ciepłą tłustość, usmaż iako wyżey. Podobnież sporządzaią się pączki z sera i iaiec, tylko więcej masła kłaść trzeba, w piecu upieczesz.

Publikację tę można określić jako „kultową” ponieważ trafiła nawet na karty Pana Tadeusza:

[Wojski]
Drugą ręką przetarte okulary włożył,
Dobył z zanadrza księgę, odwinął, otworzył.
Księga ta miała tytuł: Kucharz doskonały.
W niej spisane dokładnie wszystkie specyjały
Stołów polskich;

Jak wiemy jest to jeden z wielu fragmentów kulinarnych w dziele Adama Mickiewicza. Nic dziwnego, że Jacek Kowalski w swojej piosence udowadnia „że Pan Mickiewicz, wielki był to kucharz” 🙂

 

Współczesne wydanie Kucharza doskonałego przygotowało Muzeum w Wilanowie, w ramach serii Monumenta Poloniae Culinaria.
Korzystając jednak z cyfrowej biblioteki Polona można zapoznać się także z wydaniem orginalnym dzięki starannym skanom znajdującym się pod adresem: https://polona.pl/item/3533173/161/

Jako bonus dodaję przepis z Kucharza, tomu II,  wydanego w roku 1808:

O pączkach rozmaicie robionych.

Pączki, ciasto iest delikatne, i ciepło używane naylepsze, do tego powinny bydź lekkie, i w śrzodku pulchne. Ordynaryinie robią pączki domowe, rozczyniaiąc mąkę drożdżami, które ciasto gdy rozrośnie, leią do tego trochę mleka, wbiie się kilka iaiów, podług proporcyi mąki, trochę soli wsypać należy, zrobiwszy wolna ciasto, przydaią do tego lub konfitury smażone czyli też dobre powidła, rozpuścić należy w tyglu, dosyć masla, lub świeżey tłustości, i na to łyżką ciasto biorąc puszczać, ażeby się w samey tłustości smażyły, usmażone kładź na półmisek dasz ciepło na stoł.

 

Na wszelki wypadek ostrzegam, że przepisów nie wypróbowałem. 🙂

[Link – Ośr. Studiów Wsch] Ludobójstwo w Namibii. Niemiecki rozrachunek z kolonialną przeszłością

Pamięta się o zbrodniach Belgów w Kongo, i Brytyjczyków w trakcie wojny z Burami. Zapomina się jednak, że także Kaiserowskie Niemcy były państwem kolonialnym.

Wiecej w Biuletynie Instytutu Zachodniego:

http://www.iz.poznan.pl/plik,pobierz,1794,72c983a1fca0a5bafbbe43da6fcdb8ef/291.pdf

Na początku tego roku Vekuii Rukoro, przedstawiciel organizacji zrzeszających członków namibijskiego plemienia Herero, oraz David Frederick, reprezentujący lud Nama, złożyli w sądzie w Nowym Jorku skargę zbiorową przeciwko Republice Federalnej Niemiec . Zażądali oni od rządu w Berlinie wypłaty odszkodowań za zbrodnie popełnione przeciwko obu plemionom ponad 100 lat temu przez niemieckie władze kolonialne.

(…)

W sierpniu 1904 r. w bitwie pod Waterbergiem rozgromiły one powstańców . Był t o jednak zaledwie wstęp do późniejszych wydarzeń. 2 pażdziernika 1904 r. gen. von Throta wygłosił tzw. proklamację z Osombo zoWindimbe, która przeszła do historii jako rozkaz eksterminacyjny (Vernichtungsbefehl) . Generał zapowiedział w niej nie tylko dalszą pacyfikację powstańców, ale wydał swoim żołnierzom rozkaz strzelania do każdego Herero lub Nama, niezależnie od płci i wieku, który znajdzie się na terytorium będącym pod niemiecką kontrolą. Poza tym plan wojskowy zakładał zepchnięcie zbuntowanych plemion na pustynię Kalaharii, co doprowadziło w krótkim czasie do śmierci w wyniku głodu i pragnienia dziesiątek tysięcy ludzi.

(…)

W sumie, według wyliczeń historyków, ludobójcza polityka Niemców kosztowała w latach 1904–1908 życie od 60 do 100 tys. ludzi, z czego straty wśród plemienia Herero sięgnęły nawet do 80% ich populacji. Liczba Nama zmniejszyła się o połowę w porównaniu ze stanem sprzed 1904 r.

Kwiczoł „zimowy”

Kwiczoł / Turdus pilaris
miejsce: przedmieścia
data: 11.02.2017

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

[Kącik muzyczny] Piosenka warszawsko-śnieżna.

[Link] Artykuł Tomasza Gabisia o wulgaryzmach w sztuce.

Całość: http://nowadebata.pl/2014/06/28/o-wildsteinie-twardochu-i-wulgaryzmach/

Upowszechnianie się wulgaryzmów, przejmowanie ich przez „klasy wyższe” przenikanie ich do sfery publicznej analizował niegdyś niemiecki socjolog Helmut Schelsky w książce Die Arbeit tun die anderen. Klasenkampf und Priester­herrschaft der Intellektuellen (Opladen 1975). Według Schelsky`go przeklinanie i używanie wulgaryzmów (od lat 60. zeszłego wieku) nawet na u­ni­wer­sy­tec­kich seminariach przez lewicową mieszczańską inteligencję miało funkcję polityczną: chodziło o zainscenizowanie tożsamości klasowej studentów i robotników (podobną funkcję pełniło „proletariackie”, a fak­tycz­nie lum­pen­proletariackie, zaniedbanie stroju, fryzury i form to­wa­rzys­kich). Jednak w rzeczywistości proces ten służy interesom nowej inteligenckiej klasy „producentów sensu”.

Niegdyś, pisze Schelsky, „prosty człowiek” odczuwał literacki Hochdeutsch jako znak przewagi klasowej, dziś upowszechnienia się wulgaryzmów i prze­kleństw, czyli składników jego języka, nie jest dlań żadnym „wyzwoleniem”, odczuwa je jako arogancję i obciążenie. Wcześniej mógł wycofać się do językowego „podziemia”: mówił „pocałujcie mnie w dupę”, „Scheisse”, „od­pier­dol­cie się wszyscy ode mnie” itp. Teraz ta „droga ewakuacyjna”, pozwalająca mu uciec w językową szorstkość, czy językowe grubiaństwo jest dla niego zamknięta, ponieważ jego własny język, jego kiedyś wyłączna własność, ten „ludowy majątek” jest imitowany i zawłaszczany przez „inteligenckich kapłanów”. Można powiedzieć, że dowartościowywanie języka ludu (oczywiście pod płaszczykiem życzliwości wobec ludu) poprzez przejmowanie go i nadawanie mu pieczęci oficjalności, oznacza okradanie ludu z jego języka. Podobnie inteligenccy „chłopomani” przebierając się w chłopskie sukmany i imitując chłopską gwarę w rzeczywistości (niezależnie od intencji) pozbawiali je wartości w oczach chłopów, rabowali im to, co było wyłącznie ich.