Wydarzenie historyczne sprzed 400 lat, o którym nie wiedziliście… Pierwszy strajk polskich rzemieślników w Ameryce Płn.

Festyn w Ursusie: tankietka TKS i Ursus A

Wspaniałe Maszyny i bonus (zdjęcia z koncertu Lao Che na festynie)

 

LINK – Jan Młynarski o wojennych losach Grzesiuka. Koncert (Teologia Polityczna)

Bez komentarza

[Polecam] Teatr Telewizji, „Dołęga-Mostowicz. Kiedy zamykam oczy”

Po znakomitym „Marszałku” Wojciecha Tomczyka tym razem sztuka oparta na biografii znanego pisarza, twórcy jednej z ważniejszych postaci XX-wiecznej literatury polskiej i filmu, czyli Nikodema Dyzmy. To teatralna relacja z dzienikarskich zmagań Dołęgi z sanacyjnym reżimem, niezrozumieniem otoczenia oraz tajemniczą śmiercią przy granicy z Rumunią. W znakomitej obsadzie: Mecwaldowski, Opania, Bonaszewski.

Dodam, że to kolejna, obok np. „Wesela” czy „Listów z Rosji” Kostrzewskiego, sztuka Teatru TV zrealizowana z „filmowymi”, frapującymi ujęciami.

Do obejrzenia na vod.tvp.pl https://vod.tvp.pl/website/dolegamostowicz-kiedy-zamykam-oczy,42690116

Bonus:
piosenka „Nikodem” Henryka Warsa, która pojawia się kilkukrotnie w sztuce Marka Bukowskiego. Dwa wykonania:
z 1933 r.

współczesne
Warszawska Orkiestra Sentymentalna

Małe kaczki i nie tylko.

Wilq rysuje, Twitter rozpowszechnia

Lublin w obiektywie (czerwiec 2019)

Fotograficzne wspomnienie maja :-) (coś na lipcowe upały)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kaczka krzyżówka (samiec)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kaczki mandaryńskie (samica i samiec)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kawka (podlot)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Łyska zwyczajna (młody osobnik)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Łyski zwyczajne

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Majowy mak

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

zieleń w słońcu 🙂

Kącik muzyczno-wojenny Narodów Rzeczypospolitej

Z Twittera / Zdjęcie zrobione w trakcie pierwszej polskiej wyprawy w Himalaje (1939 r.)

Naukowa metoda prowadzenia polityki. Czyli rzekomy realizm czeskich władz w obliczu niemieckich żądań w 1938 r.

A przy okazji dwie ostre szpile wymierzona w kierunku tych miłośników geopolityki, którzy twierdzą że poznali absolutne prawa rządzące światową polityką.

https://nowakonfederacja.pl/przeciw-geopolityce/

Grzech pierworodny

Grzechem pierworodnym geopolityki – który powoduje wszystkie pozostałe grzechy – jest pewna postawa filozoficzna. Przekonanie, że za pomocą geopolityki można wyjaśnić świat i zachodzące w nim procesy. W języku geopolityków odzwierciedla się to w takich hasłach jak „odwieczne prawa geopolityki”, „żelazne prawa geopolityki”, czy „obiektywne prawa geopolityki”. Geopolitycy wierzą – bo to zaiste wyłącznie wiara jest – że dzięki znajomości reguł sformułowanych przez Mackindera i spółkę, a przedstawionych jako prawa naturalne geografii, mogą obiektywnie wyjaśnić procesy społeczne na świecie. Problem w tym, że właśnie nie mogą.

(…)

W geopolityce wszystko jest celowe. Państwa i ich przywódcy kierują się wymuszonymi przez uwarunkowania geopolityczne interesami i dlatego wygrywają, lub przegrywają, jeśli ich nie rozumieją. Ale zawsze jest powód ich decyzji. Do tego racjonalny. Tymczasem im dłużej patrzę na politykę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że głównymi przyczynami decyzji politycznych są: głupota, niekompetencja i przypadek. Lub ujmując to w bardziej metodologicznie uporządkowanym języku: „brzytwa Hanlona” (czyli: „nigdy nie doszukuj się złej intencji tam, gdzie chodzi o głupotę”), „prawo Petersa” („każdy w pracy dochodzi do stanowiska, będącego progiem jego niekompetencji: ergo przywódcy na szczycie robią błędy, bo zaszli tak wysoko”) oraz maksyma Wolfowitza („niespodzianki w stosunkach międzynarodowych zdarzają się tak często, że zaskakujące jest, iż wciąż nas zaskakują”). Plus może jeszcze szczęście. Wszak Napoleon jak awansował generałów, to odpowiadając na sugestie pytał: „Wiem, że jest dobry, ale czy ma szczęście?”

 

 

źródło: Piotr Gursztyn, Ribbentrop-Beck. Czy Pakt Polska-Niemcy był możliwy? [Uwaga, Autor uważa, że nie był możliwy — komentarz Bestiariusza]

Te przejawy szaleństwa należy odczytać jako wynik zadufania, które było stałą cechą przywódców Pierwszej Republiki. Przywódcy czechosłowaccy niezbyt skromnie swą aktywność międzynarodową nazywali „wielką polityką małej republiki”. Masaryk i Beneś byli przekonani i głosili to publicznie, iż wynaleźli naukową metodę prowadzenia polityki zagranicznej. Beneś mówił: „stworzyliśmy system polityczny oparty o założenia filozoficzne i naukowo udowodniony”. Na czym ta naukowość polegała? Na frazesie o demokracji, humanistycznym uniwersalizmie itp., itd. Hasła te, głoszone przez przywódców Pierwszej Republiki, były w spokojnych czasach dość życzliwie „kupowane” przez obie wielkie demokracje zachodnie, dużo gorzej zaś przez sąsiadów z Europy Środkowej. Metoda „naukowa” natomiast zawiodła całkowicie w czasie kryzysu sudeckiego.

Zanim nastąpiła ostateczna katastrofa, metoda „naukowa” przynosiła wielkie szkody relacjom międzypaństwowym w naszym regionie. Nie tylko polsko-czechosłowackim. W 1936 roku ambasador CSR w Bukareszcie Jan Seba wydał książkę Rusko a Mala Dohoda w polityce svetove [Rosja a Mała Ententa w polityce światowej]. Postulował w niej potrzebę ustanowienia wspólnej granicy czechosłowacko-sowieckiej, a to było możliwe tylko kosztem zaboru terytorium Polski. Seba żałował, że granicą polsko-sowiecką nie jest linia Curzona.

W lutym 1939 roku czeski generał Karel Kutlvaśr napisał rozpaczliwy elaborat, w którym domagał się, aby armia otrzymała cel, który przywróci jej godność: ,,Nie walcząc, armia straciła w oczach szeregowych żołnierzy swój cel i swe uzasadnienie. To główny i podstawowy kryzys, który nie zostanie przezwyciężony, dopóki armia nie dostanie nowego celu. Tym celem może być ponownie tylko walka za wolność ojczyzny, niech się dzieje, co chce””. Co do rzekomej mądrości Czechów, którzy jakoby swoją decyzją uratowali kraj przed zniszczeniem, to trzeba jasno stwierdzić byli nieobecni w Monachium, więc decyzje zostały podjęte za nich. Nie mieli na nic wpływu