Matrix kolejowy – czyli kolej widziana oczami kontrolerów…

Czy podróżując pociągiem zastanawiali się Państwo, jak kolej wygląda z perspektywy „Obsługi pociągu” zwnej potocznie „konduktorami”? Jakie są ich rozterki oraz z czego się śmieją kontrolerzy?

Koleje to odrębny świat, a kontrolerzy to odrębna kasta… taki obraz wyłania się z bloga tworzonego przez anonimowego pracownika PKP. Nad prezentowanym w dzisiejszym wpisie blogiem spędziłem dwa wieczory, a wiedza którą zdobyłem sprawiała,  że jadąc kilka dni później pociągiem zupełnie innym okiem spojrzałem na na cały ceremoniał towarzyszący kontroli biletów.

Semafor w górę!

Zapraszam do odwiedzenia strony „Archiwum kontroli biletów”:

http://l4h.fm.interii.pl/White/arch.htm

Kilka cytatów:

2008.02.23 Cz. XIX

Szanowni Państwo, mam zaszczyt przedstawić Państwu kilka scenek rodzajowych pod wspólnym tytułem:

„Takich dwóch jak nas trzech to nie ma ani jednego”

Dramatis Personae:

(czyli za udział wzięli)

Kierownik pociągu, bardzo sympatyczny i kompetentny, dalej występuje jako KP

Konduktor D., młodszy o dwa lata, lecz przewyższający mnie stażem o całe 3 miesiące, dalej K1

piszący te słowa konduktor, dalej K2

oraz pewna grupa ludzi którzy ostatniej nocy przekonali się, że podróż koleją to nie tylko przejazd pociągiem. Dla uproszczenia nazwijmy ich P.

Akcja:

Po ujawnieniu grupy naszych wschodnich sąsiadów, tradycyjnie podróżujących z dużą ilością pakunków, zabieramy się do zabezpieczania wpływów za nadbagaż.

K1 kończy szacować zyski, a ja kończę sprawdzać grupkę studentów, gdy nagle słyszę:

K1: Pan pozwoli tutaj panie kolego.

K2: Idę panie kierowniku

K1: Pan napisze tutaj dwa bilety za bagaż, a ja tam [dwa przedziały dalej] kolejne dwa.

Obywatele UA odruchowo zasugerowali mi przyjęcie gotówki bez trudzenia się pisaniem biletu, na co momentalnie pokazałem w stronę K1 i „błysnąłem” talentem językowym: „Komandir pojezda, niet” po czym wyczerpawszy swój bogaty zasób słów zrobiłem smutne oczy na znak, że jeżeli przyjmę od nich te pieniądze to K1 ześle mnie na Sybir.

Po chwili okazało się, że K1 miał podobne rozterki bo nagle pokazał na mnie i rzekł: „ale nie mogę przy kierowniku pociągu”.

Zdaje się, że późna pora powstrzymała P. przed zastanawianiem się skąd tu dwóch kierowników. Zapewne też brak znajomości polskiego sprawił, że nie zaintrygowało ich to, że na obu identyfikatorach napisane było „konduktor”

2009-09-14 cz. LXXII

Powiedziane i usłyszane:

Piąta rano. Idę z ciężką paczką wzdłuż składu, gdy zaczepiają mnie dwie panie i słyszę pytanie:

– Przepraszam bardzo, w którym kierunku jedzie ten pociąg?

– Do przodu – odpowiadam, niewiele myśląc.

– Ale dokładnie – drążą temat.

– Tam – odpowiadam, pokazując ręką na lokomotywę.

– Bo myśmy chciały do Kłodzka dojechać…

Znowu piąta rano, znowu Wrocław, lecz już innego dnia. Zaczepia mnie dziewczyna i zadaje pytanie które umiliło mi dzień:

– Czy ten pociąg do Gliwic jedzie może przez Jelenią Górę?

– Przepraszam bardzo, a jak to pani sobie wyobraża?

– Nie wiem, może jedzie.

Skoro już przy geografii Polski jesteśmy to warto wspomnieć inną rozmowę. Dwie studentki siedzą w jednym przedziale i jedna wyrywa się z pytaniem:

– Czy w tym wagonie dojadę do Gdyni?

– Tak.

– A do Gdańska? – wyrywa się druga.

A ja myślałem, że te dowcipy o blondynkach to tylko tak.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: