Filmowa odtrutka na „osiem do czterech” — relacja z meczu ze Szkocją 1965

Dodam: wygranego.

http://www.britishpathe.tv/

[Polecam olimpijsko] Film krótkometrażowy „Fechmistrz”

fechmistrz

http://ninateka.pl/film/fechmistrz-bogdan-dziworski

Bohaterem filmu jest Władysław Kurpiewski – wybitny trener szermierki, współtwórca sukcesów wielu polskich florecistów, człowiek o uroczym „przedwojennym” uśmiechu. Sylwetki mistrza i ucznia wykonują swego rodzaju taniec – co podkreśla towarzyszący scenom treningu walc Straussa. Jak pisał o filmie krytyk Oskar Sobański: „Dziworski wprowadza widza w tajniki władania szpadą, odkrywa tajemnicę mistrzostwa w niedostrzegalnych niuansach ruchów dłoni. Jest w tym istota ruchów szpady – ale bez szpady”

Inne filmy z kolekcji „Istota sportu”: http://ninateka.pl/artykul/piekno-sportu-dokumenty-bogdana-dziworskiego

Filmy Dziworskiego z zasady pozbawione są autorskiego komentarza; zazwyczaj nie pada w nich ani jedno słowo – reżyser konsekwentnie oddaje głos samej rzeczywistości. Robi to z głębokim namysłem, nie podpierając się nigdy inscenizacją, a na ekranie pojawia się zawsze esencja tego, o czym mowa: wyabstrahowane ruchy, gesty, skoki, uderzenia, którym towarzyszą wydestylowane z audialnego chaosu dźwięki lub/i budująca ramę dla całości muzyka.

 

 

[Cytat] Roger Scruton o sporcie.

Roger Scruton, Przewodnik po kulturze nowoczesnej dla inteligentnych, Wydawnictwo Thesaurus 2006
s. 55—56

A zatem jeśli mamy żyć w sposób właściwy — nie tylko używając świata, lecz kochając go i ceniąc — musimy kultywować sztukę znajdowania celów tam, gdzie moglibyśmy znaleźć tylko środki. Musimy uczyć się kiedy i jak odsu­nąć na bok nasze interesy, nie powodowani nudą czy niechęcią, lecz bez­interesowną namiętnością, kierującą się ku samej rzeczy.

Tak więc największe znaczenie w naszym życiu mają uroczyste okazje, kiedy łączymy się z innymi ludźmi, oddając się wraz z nimi jakimś bezcelowym czyn­nościom. Sport (a zwłaszcza sport traktowany jako widowisko) jest wy­mownym tego przykładem. Spójrzmy na pierwszy okres rozkwitu naszej cywilizacji w starożytnej Grecji, a już tam znajdziemy sport obecny w samym centrum życia społecznego, stanowiący ognisko więzi społecznej, przegląd militarnej sprawności i pobożny trybut składany bogom. Pindar pisał u­two­ry wysławiające zwycięzców igrzysk panhelleńskich, ale jego ody nie są re­la­cja­mi z ulotnych zwycięstw różnych zawodników. Opisują bogów i ich dzie­je, inwokacje, mające za cel przyzwanie boskiej obecności w tym akurat miejscu i czasie i wzniosłą celebracje tego, co oznaczało bycie Hellenem po­śród Hellenów, ludzi, których łączą wspólny język, historia, bóstwa i fatum. Ukazują nam one widza jako jednego z uczestników. Widzimy, że jego pełne podniecenia okrzyki dochodzą z samej głębi jego społecznej istoty jako wkład do toczącej się akcji i pewnego rodzaju rozrywka o charakterze re­li­gij­nym. Gdziekolwiek istnieje prawdziwa wspólna kultura, sport jest zawsze główną jej częścią, a radosna obfitość uczuć religijnych przenika całe to wydarzenie — a to dlatego, ponieważ na hipodromie obecni są także bo­go­wie, żywo dopingujący swych faworytów. Współczesny mecz piłki nożnej różni się pod wieloma względami od starożytnego wyścigu rydwanów, a najważniejszą różnicą jest tu brak intencji religijnej. Niemniej jednak ist­nie­ją też ważne analogie. Najłatwiej daje się to zaobserwować w przypadku Ameryki, z jej zwalistymi zawodnikami walczącymi ze sobą, niczym zakuci w zbroje rycerze, o każdy cal boiska, z jej ryczącymi tłumami, ogarniętymi świątecznym nastrojem, z jej cheerleaderkami podskakującymi i wy­ma­chu­ją­cymi rękoma, zgodnie z układem choreograficznym, któremu towarzyszą dziewczęce okrzyki, z jej jazzowymi zespołami i grupami maszerujących ludzi przyodzianych w uniformy, powiewających sztandarami i trzymanymi w rę­kach chorągiewkami. W takich wydarzeniach widzimy pewnego rodzaju zbio­ro­wą euforię, która jest uniesieniem, ogarniającym również społeczność fanów. Mamy tu niemal powrót do tego samego doświadczenia człon­ko­stwa, które opisałem w rozdziale drugim, a jeśli nawet bogowie nie biorą w nim udziału, to wyczuwa się ich obecność: zmartwychwstających z gro­bów i spoglądających z nieśmiałą fascynacją spoza kurtyny naszego zapomnienia.

[Filmowa instrukcja przedolimpijska] Szpada, floret, szabla — czym się różnią!

Letnie Igrzyska Olimpijskie odbęda się w Rio de Janeiro w dniach 5–21 sierpnia 2016 r., ale już teraz umieszczam krótki japoński film wyjaśniający czym różnią się poszczególne dyscypliny wchodzące w skład szermierki sportowej: floret, szpada, szabla.
Przy pomocy animacji komputerowej zaznaczono kiedy zaliczone zostanie trafienie oraz, które strefy ciała zawodnika są punktowane:

znalezione na blogu Link.

Mecz klubu Lokomotywa Dyneburg w polskiej lidze…

Nie, nie jest to kolejna historia alternatywna w której Rzeczpospolita Obojga (Trojga/Wielu) Narodów przetrwała do XX wieku, a w rozgrywkach sportowych „pewniak” Pogoń Lwów przegrał 3:0 z klubem na przykład z Lidy lub Sta­ni­sła­wo­wa (tak wiem, średni żart z meczu Legia—Termalica).

Czytaj resztę wpisu »

Dziwne sporty: Speedrower…

Speedrower = rower + [zasady stosowane w żużlu]

tu na przykładzie jednego biegu z meczu Polska – Wielka Brytania (2011 r.):

Natomiast tu rozgrywki niższej klasy, którym towarzyszy bardziej napięta atmosfera po przerwanym biegu