Muzyczne odkrycia (ciąg dalszy)

Wpis powstał pod wpływem dźwięków gitary Fender Stratocaster (niestety nie ja grałem, tylko Hank Marvin i The Shadows).

Zapraszam ponownie na muzyczne lata 60-te (sama muzyka, bez komentarza):

 

poprzedni wpis o muzycznych odkryciach: Odkrycie muzyczne: „The Spotnicks”

Odkrycie muzyczne: „The Spotnicks”

Nigdy wcześniej nie słyszałem o tym zespole. Zwrócili moją uwagę strojami —kiczowatymi wedle dzisiejszej estetyki. Skojarzyły mi się z „kosmicznymi” kostiumami, w jakich później będą występowali twórcy glam-rocka.

Muzycznie stali (stoją?!) jednak na dużo wyższym poziomie. Pozwoliłem sobie wybrać do prezentacji następujące utwory.

Pierwszy, skojarzył mi się ze stylem „surf music”, której chyba najbardziej znanym przedstawicielem był Dick Dale grający Misirlou” (tak na marginesie, użyto tego utworu w filmie Pulp Fiction, w jednej z charakterystycznych scen).

 

Drugi, „Rocket Man”, to brawurowa, muzyczna parafraza rosyjskiej/radzieckiej (?!) pieśni „Полюшко-поле”

 

Trzeci, to równie brawurowe wykonanie żydowskiej pieśni Hava Nagila:

 

Polecam koncert muzyki barokowej (F. Cavalli, L. Allegri) z polskim akcentem. Pełny zapis z Utrechtu z roku 2016

Polski akcent to Jakub Józef Orliński popularny ostatnio śpiewak (kontratenor).

21.03.2020 o godz. 17:00 internetowy koncert zespołu Stary Olsa. Muzyka Wlk. Ks. Litewskiego #zostanwdomu

czyli trochę gadania o średniowiecznej i renesansowej muzyce na terenie Białorusi XIII-XVII w.

oraz możliwość usłyszenia instrumentów muzyki dawnej.

Ciekawa propozycja dla osób które chciałyby się zapoznać z kulturą Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Zespół jest dość popularny, i pojawia się na wielu stronach internetowych, więc nie będę tutaj streszczał informacji o nim.

Skoro lepiej siedzieć w domu to zaprzyjaźnijmy się z kulturą w formie cyfrowej.

Odpowieďź na Twitterowy tag #zostanwdomu

Ja ze swej strony polecam:

1. Federację Bibliotek Cyfrowych – wyszukiwarkę książek i publikacji we wszystkich cyfrowych bibliotekach w Polsce – pliki w linkach to djvu albo pdf . Jest też możliwość czytania w przeglądarce. Mnóstwo klasyki w wydaniach np. z XIX wieku lub Dudziestolecia. www.fbc.pionier.net.pl

2. Ninatekę, czyli jedno z większych repozytoriów kulturalnych. W tym spektakle Teatru TV, koncerty, a nawet filmy! ninateka.pl

3. Ciekawy zestaw linków w artykule na stronie Polskieradio24.pl https://polskieradio24.pl/13/53/Artykul/2472849,Koronawirus-w-Polsce-Zostan-w-domu-i-posluchaj

4. www.wolnelektury.pl

Wbrew tytułowi strony, są tam nie tylko lektury szkolne, ale w ogóle klasyka literatury. Ba są nawet audiobooki np. cały Don Kichot w wykonaniu aktora Wiktora Korzeniowskiego. Znakomita rzecz, nie tylko w czasie zarazy 🙂

 

Życzę zdrowia! I oczywiście miłego oglądania/czytania.

W kolejnych wpisach mogą się pojawić następne linki.

Polecam – prof. Wojciech Kudyba o centralizcji rynku wydawniczego.

Całość: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-wojciech-kudyba-rzecz-o-stanie-literatury/

Wypada też zauważyć, że polityka literacka wielkich mediów już pod koniec lat 90. zbiegła się z polityką literacką państwa. Oznaczało to daleko idącą symbiozę koncernów medialnych, dominujących wydawnictw oraz takich instytucji państwowych jak m.in. Instytut Książki. Dzieła niestandardowe, zachęcające do dyskusji ze sformatowaną przez media koncepcją rzeczywistości, skazane były odtąd na wegetację w niszach. Na taśmę promocji trafiały jedynie te utwory, które powielały ideowy format centrali. Jej symbolem stała się nagroda Nike – flagowy produkt koncernu Agora. Jak pisze Przemysław Czapliński, „od roku 1997 opinia publiczna poczęła uznawać listę książek nominowanych do Nike za rzeczywisty, kompletny i wyczerpujący spis najważniejszych lektur roku”.

Co dalej?

Jak nietrudno się domyślić, ekonomiczno-ideowa centralizacja sceny literackiej miała ogromny wpływ nie tylko na świadomość czytelników, ale także na świadomość autorów. Każda centrala wytwarza przecież pewien obieg informacji, dzięki któremu pisarze dowiadują się o tym, jakie tematy i sposoby pisania mogą zapewnić literacki sukces, a jakie spowodują wykluczenie z literackiego mainstreamu. Jak zauważa Czapliński, uczestnicy sceny literackiej „usiłują podrobić styl książek zwycięskich”.

(Link) Szydziliście z efektów specjalnych do serialu „Wiedźmin”. Po latach przeczytajcie wywiad z twórcą!

Efekty specjalne do serialu Wiedźmin w reżyserii Bromskiego komentował chyba każdy, kto oglądał ten serial w momencie jego premierowej emisji. Stało się nawet pewnym banałem komentowanie każdego nowego filmu słowami „byle tylko efekty nie były jak w Wiedźminie”. Tymczasem po 15 latach mamy okazję przeczytać wywiad z jednym z twórców. Wywiad, który wiele wyjaśnia.

https://tech.wp.pl/stworzyl-nieslawnego-smoka-z-wiedzmina-nam-opowiada-o-kulisach-tworzenia-filmu-6186216256382593a

Ocenia pan projekt smoka jako zły. Co jeszcze tam nie grało?
Animacja wyszła w miarę dobrze, ale projekt w całości był po prostu słaby. Zamiast zatrudnić projektantów, którzy byliby na poziomie zachodnim i zrobili coś naprawdę dobrego, postawiono na design rodem ze Smoka Wawelskiego – z brzuszkiem, rodem z bajek i komiksów. To nie wyglądało dobrze i nie było zgodne z opisem z książki. Cała produkcja miała problem ze stroną wizualną. Bardzo często, kiedy robiliśmy ciekawsze projekty, bo cały czas obserwowaliśmy zagraniczne trendy, to już końcowe efekty były cofane przez producentów. Tak było w momencie, kiedy zaczęliśmy pracę nad serialem.
Dlaczego?
Bo uważali, że to źle wygląda, a tak naprawdę było nowoczesne. Mieli pewną blokadę na nowości i pomysł na estetykę rodem z filmów z Panem Kleksem. Preferowali wizję osoby, która robiła gumowe potwory.
Problemem stało się nastawienie producentów.
Oczywiście. Miałem okazję oddawać swoje prace na wystawę dotyczącą sztuki wizualnej w Wiedźminie, którą organizowała moja koleżanka, Anna Gwóźdź. Zebrała stroje i rekwizyty z planu i to po prostu wygląda bardzo słabo. A wtedy był już „Władca Pierścieni”, który ma przecież tyle samo lat co „Wiedźmin”, a dalej ma jedne z najlepszych kostiumów w historii.
Może po prostu kończył się budżet.
Wiadomo, że była to jakaś istotna kwestia, ale producenci mieli naprawdę dużo pieniędzy. Cały czas wszystko rozbijało się o ich myślenie. Przecież to był wtedy najdroższy film w Polsce, ale budżet był marnowany.
Na co?
Powiem tylko, że główny producent trafił jakiś czas później do więzienia. Jako twórca niezależny, gdzie liczy się każda złotówka w procesie tworzenia, mam straszliwą awersję do podejścia dużej kinematografii do wydawania pieniędzy, które często są wyrzucane w błoto.

[Polecam] Artykuł Dawida Hallmanna o Tarnowie, i o samorządzie.

https://merytoryczny.pl/tarnow-ostatni-gasi-swiatlo/

Minęło 15 lat. Z tamtego Tarnowa pozostały głównie budynki. Większość
ludzi, których wtedy poznałem wyjechała. Uciekli nawet uchodźcy z Syrii.
Doszli do wniosku, że mimo wszystko w Damaszku będzie im lepiej. Stąd
też często określam Tarnów mianem “Damaszku Europy”.

Kunstkamera.

malarstwo, Frans II Francken, rok 1636

 

zdjęcia, Bestiariusz Kulturalny, rok 2019 (Muzeum Okręgowe w Toruniu):

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

[Konfrontacja muzyczna] „Persis” Jamesa L. Hosaya

Orchestra Collective Singapore

 

Orkiestra Reprezentacyjna Wojska Polskiego

[Polecam] Świetny artykuł o poecie, u Lechoniu.

Choć twórczość Lechonia jest wręcz przepełniona romantyczną miłością do Polski, jego najbardziej znanym utworem pozostaje Herostrates – napisany u progu II Rzeczpospolitej utwór, w którym niespełna osiemnastoletni poeta zapisał buntownicze zaklęcie: „A wiosną – niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę”. Nie brakuje wykładowców akademickich i nauczycieli, którzy na podstawie tego tekstu zaliczają Lechonia do twórców „zrzucających płaszcz Konrada”. Zamiast odkryć ciemną głębię tej poezji, studenci i uczniowie utwierdzają się w fałszywym przekonaniu, że tradycja romantyczna umarła w XIX wieku.

Wojciech Wencel, Czarny anioł

Całość: https://teologiapolityczna.pl/wojciech-wencel-czarny-aniol-1

Monteverdi – Lament Ariadny (Lamento d’Arianna)

W środę, 27 lutego 2019 r. miałem miałem niewątpliwą przyjemność obejrzeć operę Orfeusz Claudio Monteverdiego, w wykonaniu artystów Polskiej Opery Królewskiej. Warto dodać, że Monteverdi uważany jest za twórcę gatunku.

Ponieważ nie mogę podać odnośnika do przedstawienia, które obejrzałem na Zamku Królewskim, polecam Orfeusza wykonanego przez artystów Nowej Opery w Belgradzie

 

Zafascynowany Orfeuszem, postanowiłem zapoznać się również z innymi dziełami Mistrza. Moim odkryciem, stał się utwór Lament Ariadny z … opery, która w całości nie przetrwała. Wiemy, że miała premierę, a nawet znamy odtwórców ról. Prawdopodobnie pozostał po niej ten pięciogłosowy madrygał.

[Muzyczny dwugłos] Koncert h-mol

Antonio Lucio Vivaldi
Koncert nr 10 h-moll, RV 580 – na czworo skrzypiec i wiolonczelę (z: L’Estro Armonico op. 3)

i transkrypcja
Johann Sebastian Bach
Koncert  a-moll na cztery klawesyny, BWV 1065

Scruton radzi co pić by filozofować :)

Roger Scruton, Piję więc jestem. Przewodnik filozofa po winach, Wydawnictwo Aletheia, 2011

Dodatek. Co pić do czego.

(…)

Na poboczu naszej drogi widuję puszki po piwie, butelki po wodzie i po whisky oraz kanony po sokach, ale nigdy nie widziałem butelki po winie. Jeżeli zezwierzęcenie można złożyć na karb jakiejś zezwierzęcającej mikstury, to i w taktownym zachowaniu naszych amatorów wina wypada dostrzec świadectwo cnoty moralnej trunku, który piją.

PLATON. Wśród dialogów Platońskich zawsze znajdziemy odpowiedni do dowolnie wybranego wina. Szlachetny klaret poprowadzi nas w należycie niespiesznym tempie przez Państwo, podczas gdy przy lekturze Fajdrosa bardziej odpowiednim towarzyszem jest lekkie rosé, a znów Filebowi sprawiedliwość odda wyłącznie przenikliwie wytrawna manzanilla. Prawa skorzystają dzięki krzepkiemu burgundowi, który natchnie odwagą i zapali zielone światło nieuchronnej woli czynienia opuszczeń. Natomiast w przypadku wzniosłej x, wprost przeciwnie, tylko trunek lekki i półsłodki pomoże uchwycić cząstkę wesołości kompanii i przepić do każdego uczestnika w chwili, kiedy wstaje, by przemówić.

U Homera wino jest zawsze słodkie, chociaż poeta porównuje je bodaj chętniej do pocałunków i miłych słów niż do dojrzałych granatów. Jakikolwiek gust miał Homer, nowoczesny zwyczaj wymaga, aby wina słodkie były skoncentrowane, gęste, o wydatnym miodnym nosie i by niczym syrop spływały długo i kleiście w wyschnięte gardziele, Wina półsłodkie tego rodzaju, jakie uwodziły moje podmiejskie ciotki, traktuje się półpoważnie i niemal nikt nie znajduje dla nich zastosowania ani jako trunków samych w sobie, ani jako dodatku do posiłku.

Jedną z ofiar tego uprzedzenia jest vouvray, wino robione na północ od Loary na 5000 akrów winnic w rozległej dolinie Brenna. Stary zwyczaj zezwala na tłoczenie wina wytrawnego, słodkiego bądź półsłodkiego w zależności od sezonu. Podstawowym surowcem są jagody chenin blanc, wzbogacane niekiedy dodatkiem arbois lub sauvignon, samo wino, jeżeli jest słodkie, dojrzewa przez długie lata, osiągając niezwykle wielowarstwowy smak – zwłaszcza gdy powstało z jagód wysuszonych przez pleśń szlachetną potraktowanych tak, jak robią to z sémillon w Sauternes. Cukier w wyrafinowanym vouvray jest integralnym składnikiem budowy wina, podobnie jak ornamenty na klasycznej fasadzie. Jego żłobkowane mineralne kolumny, zwieńczone kwietnymi kapitelami, przywodzą na myśl solidną podstawę argumentacji tego rodzaju, jaką zawsze zamierzał przedstawić Platon, złożoną ze zrozumiałych pytań i zaskakujących odpowiedzi. Za to zawsze trzeba cenić Platona nie dlatego, że wyciągał słuszne wnioski, lecz dlatego, że próbował dowieść, iż inne są błędne.

Dionizos i Ariadna (wikimedia.org)

ARYSTOTELES. Czytelnicy Metafizyki z pewnością zrozumieją, jeżeli powiem, że jedynym możliwym napitkiem przy tej lekturze jest zwykła woda. Przełkniecie najbardziej suchej ze wszystkich książek w dziejach wymaga mnóstwa płynu i iście spartańskiego hartu w walce ze słowami. Przed otworzeniem Analitykpierwszych warto zaopatrzyć się w imbirowe biskwity. Tylko Etyka nikomachejska jest nieco łatwiejszym zadaniem i do niej jako księgi zawierającej argumenty absolutnie kluczowe w kontekście zaproponowanej przeze mnie koncepcji picia cnotliwego zaleciłbym uroczysty kieliszek lub dwa. Z Etyki skorzystałem w istocie najwięcej przy udziale butelki sauvignon blanc z posiadłości Beringera w Kalifornii jednej z tych założycielskich piwnic kalifornijskich, które zawsze, i przed prohibicją, i po niej, były synonimem dobrego rzemiosła.

(…)

Majmonides tak samo jak Awerroes pragnął służyć ludzkości i wskutek tego on również sporą część życia spędził na wygnaniu. Zgodnie z najzupełniej rozsądną zasada: „najpierw Żydzi” lwią część energii twórczej poświęcił wielkiemu dziełu Powtórzenie Tory, zbierając i komentując wszelkie reguły prawne zawarte bądź utajone w świętych tekstach i w tradycji. Natomiast Przewodnik błądzących jest księgą adresowaną do wszystkich i obok Platońskiej Obrony oraz Boecjuszowego O pocieszeniu należy do tych dziel filozoficznych, które prawdziwie krzepią ducha. Książkę tę pierwszy raz czytałem w l979 roku w Polsce. W epoce komunistycznej wizyta w Polsce wymagała zaiste hartu moralnego. Ilekroć zdarzał się cud i z budki opatrzonej szyldem zapowiadającym piwo zdejmowana okiennice, natychmiast ustawiała się trzystujardowa kolejka spragnionych. W betonowych bunkrach, które udawały, że zaopatrują proletariat w żywność, w sposób najzupełniej losowy i nieprzewidywalny trafiał się bułgarski sikacz. Posiadacz waluty zachodniej mógł dołączyć do kolejki przed tuzexem (czechosłowacki odpowiednik Pewexu), czyli sklepem. w którym nomenklatura wymieniała przywileje na dobra konsumpcyjne, gdzie, wcale nie tanio, można było dostać whisky, a czasem nawet liche wino hiszpańskie. Na ogół jednak, zwłaszcza na prowincji, trzeba było pokrzepiać się wytwarzana przez państwo wódką. Nadzieja na znalezienie odrobiny wermutu w celu zabicia szpitalnego posmaku wódki była wątła, a jeżeli już się trafił, to ciepły i podawany w ilościach mających uciszyć wszelkie narzekania. Ogólna strategia „władz”, jak komicznie się określały, polegała na wytwarzaniu społecznego kaca tak ciężkiego i uporczywego, by zagłuszył wszelkie bolączki codzienności. Po czterech dniach spędzonych w takich warunkach na prowincji dzień z Majmonidesem w parku okalającym krakowską starówkę był prawdziwym błogosławieństwem. l jakimś trafem w restauracji, do której udałem się wieczorem, aby dokończyć lekturę, mieli dostawę jugosłowiańskiego cabernet sauvignon. Była to najwyżej namiastka wina. Niemniej pomogła mi zrozumieć, że via negativa uważana przez Majmonidesa za jedyna drogę do poznania Boga, a prowadzącą do tego najwyższego celu przez odrzucenie wszystkich orzeczników z naszego języka, o których kolejno dowodzi się, że nie mają ani nie mogą mieć zastosowania do Bytu Najwyższego, ten zaś nawet nie jest bytem, lecz tylko nie jest niebytem – że ta via negativa musi się gdzieś zaczynać. Więc dlaczego nie na dnie kieliszka wina, gdzie niczym muszki owocowe zlatują się nieprzeliczone orzeczniki, czekając na zastosowanie? W tej sytuacji zasób orzeczników szybko znikał i kieliszek wymagał stałego uzupełniania, zanim dowód został ukończony i poprzez gęstniejącą mgłę wejrzałem w nienieistnie Boga.

(…)

BERKELEY; Jeżeli już ktoś musi wchłonąć Berkeleya, niech go popije szklanką dziegciu i na tym zakończy.

(…)

KANT. Chociaż tytuł tej książki (za pośrednictwem Monty Pythona) podsunął Kartezjusz, to Kant sprawił, że zaczęła powstawać. Znajomy zapytał mnie, co u licha mogłoby znaczyć to, że istnieje „kieliszek sam w sobie”, byt noumenalny, którego nie da się ująć zmysłami, a który objawia się tylko „spojrzeniu znikąd”, „naoczności intelektualnej” przysługującej wyłącznie Bogu. Napełniłem kieliszki białym Hermitage Chante Alouette od Charpoutiera ze znakomitego rocznika 1977, którego wyczerpania głęboko żałuję. Następnie przeprowadziliśmy eksperyment polegający na tym, że najpierw przyjrzeliśmy się winu pod światło, powąchaliśmy, dotknęliśmy lśniącej powierzchni palcem, poczym wreszcie wypiliśmy, aby „poznać je w inny sposób”. Bylo tak, jak gdybyśmy przedarli się przez potężne obwałowania zamku i znaleźli w jasno oświetlonej sali, gdzie witali nas serdecznie ludzie we wspaniałych szatach. Oto co próbował wyrazić Kant. Noumen i transcendentalny punkt widzenia są sprzężone, a chociaż nie możemy zająć tego punktu, to przeczuwamy, na czym by to polegało. Rozradowanie, które wzbudza w nas przyjęte wino, jest jak objawienie jego wewnętrzności. I ta wewnętrzność jest ową wewnętrznością w nas – jaźnią transcendentalną i jej niewytłumaczalną wolnością, które zawsze się nam wymykają. Często powtarzam ten eksperyment, pomagając sobie lekturą Kantowskiej Transcendentalnej dedukcji kategorii. Ale nie polecałbym białego hermitage, które, nie dość że koszmarnie drogie, jest w pewnym sensie zbyt bogate, roztacza tak przemożne aromaty miodu i orzecha włoskiego, że wymaga przekąski z ośmiornicy w celu ich ujarzmienia. Zaproponowałbym raczej argentyńskie malbec, tym bardziej że za zawsze ciekawy uważam mariaż Krytyki czystego rozumu i opowiadań Borgesa, które obfitują w kantowskie paradoksy i przekonują, że nie ma potrzeby jechać do Argentyny.

Nie do każdego dzieła Kanta równie łatwo znajdziemy dodatek. Najwyraźniej nic nie dopełni drugiej Krytyki ani pozostałych dzieł etycznych. Jeżeli zaś chodzi o Krytykę władzy sądzenia, gdzie mimochodem wspomina się o „winie kanaryjskim”, to pamiętam, że próbowałem najpierw wschodnioindyjskiego sherry, potem śniadego porto, na koniec zaś madery, co nie zbliżyło mnie jednak ani o krok do zrozumienia Kantowskiego dowodu, że sąd smaku jest powszechny, ale subiektywny, ani do wyprowadzenia „antynomii smaku” należącej z pewnością do najgłębszych i najbardziej kłopotliwych Kantowskich paradoksów, która, o ile w ogóle czemuś ulegnie, to tylko sile perswazji wina.

Muzyka dla duszy (i to polskiej).

Nie ma chyba bardziej polskiej formy muzycznej niż polonez. Dlatego z wielką radością znalazłem informację o ogłoszonym (a nawet już rozstrzygniętym) konkursie na skomponowanie nowego poloneza z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę po latach zaborów.

Więcej informacji: http://sinfoniavarsovia.org/pl/-warszawski-polonez-dla-niepodleglej-ogloszenie-wynikow.html?t=1533815790

Kompozycje ocenione zostały przez komisję pod przewodnictwem prof. Krzysztofa Pendereckiego, w składzie: Grażyna Pstrokońska-Nawratil, Agata Zubel, Paweł Mykietyn, Tadeusz Strugała, Paweł Szymański oraz Janusz Marynowski, dyrektor Orkiestry Sinfonia Varsovia, instytucji kultury m.st. Warszawy.

Dla czytelników będzie z pewnością ciekawe, że cztery nagrodzone kompozycje są dostępne na portalu Youtube, na profilu Okriestry Sinfonia Varsovia. [LINK]

Poniżej wklejam jednak bezpośrednie odnośniki do utworów, ponieważ obok starałem się umieścić jakiś przeintelektualizowany komentarz sugerujący wyższy poziom „melomaństwa”. Dla kontrastu podaję jaka była, niewątpliwie bardziej profesjonalna, ocena jury. Kolejność jest nieprzypadkowa, ale jako niewykształcony muzycznie, oceny dokonałem na podstawie „podobania się” 😀 Zdziwiłem się jednak, że moja ocena, była zbieżna z oceną szacownego Jury.

1.

Adam Józef Falenta:

Niewątpliwie inspiracją był Ogiński i „Pożegnanie ojczyzny”. Zaletą tej kompozycji jest przydatność do tańczenia, np. na studniówce. Jury przyznało mu specjalne wyróżnienie dla najmłodszego uczestnika (ważne: kompozytor urodził się w 2005 roku). Chyba najbardziej wpadająca w ucho kompozycja nagrodzona w konkursie.

2.

Emil Wojtacki

Oryginalna kompozycja kojarząca mi się ze Stefanem Kisielewskim lub Andrzejem Panufnikiem.

Kompozytor wyszedł niewątpliwie z zaklętego kręgu, który uformowały: „Pożegnanie ojczyzny” Michała Kleofasa Ogińskiego, „Polonez a-dur Op. 40” Fryderyka Chopina czy Polonez „z-Pana-Tadeusza” skomponowany przez Wojciecha Kilara. Nic dziwnego, że przyznano mu I nagrodę.

3.

Paweł Siek

Zza oryginalnej melodii przebija się nieśmiertelny Ogiński i jego „Pożegnanie ojczyzny” – może przebija nawet za bardzo, utwór raczej przypomina improwizację na temat tego poloneza. Jury przyznało miejsce II.

4.

Ireneusz Boczek

Hmmm… Kompozytor napisał całkiem ładnego poloneza, ale zawierał on zbyt dużo zapożyczeń. Na moje ucho były to liczne (zbyt liczne) zapożyczenia z Chopina (jako laik myślę, że chodzi mi o Poloneza a-dur Op. 40). Być może z tych samych powodów jury przyznało kompozytorowi III miejsce

Bonus.

Jako bonus, chciałbym wkleić poloneza ze ścieżki dzwiękowej filmu… nie zgadliście, nie chodzi o Pana Tadeusza,

Zapraszam do wysłuchania kompozycji Bartosza Chajdeckiego z serialu „Czas honoru”:

Dies irae, dies illa… Trąba dźwięku przedziwnego , Po grobach świata wszytkiego

Antoni Kamiński

Karajan feat. Verdi

tekst łaciński

tłumaczenie Jana Białobockiego,

z roku 1648;

Jagiellońska Biblioteka Cyfrowa

Dies irae dies illa,

Solvet saeclum in favilla:

Teste David cum Sibylla.

Quantus tremor est futurus,

Quando iudex est venturus,

Cuncta stricte discussurus!

Tuba mirum spargens sonum

Per sepulcra regionum

Coget omnes ante thronum.

Mors stupebit et natura,

Cum resurget creatura,

Iudicanti responsura.

Liber scriptus proferetur,

In quo totum continetur,

Unde mundus iudicetur.

Iudex ergo cum sedebit,

Quidquid latet apparebit:

Nil inultum remanebit.

Quid sum miser tunc dicturus?

Quem patronum rogaturus,

Cum vix iustus sit securus?

Rex tremendae maiestatis,

Qui salvandos salvas gratis:

Salva me, fons pietatis.

Recordare Iesu pie,

Quod sum causa tuae viae:

Ne me perdas illa die.

Quaerens me, sedisti lassus:

Redemisti crucem passus:

Tantus labor non sit cassus.

Iuste iudex ultionis,

Donum fac remissionis,

Ante diem rationis.

Ingemisco, tamquam reus:

Culpa rubet vultus meus:

Supplicanti parce Deus.

Qui Mariam absolvisti,

Et latronem exaudisti,

Mihi quoque spem dedisti.

Preces meae non sunt dignae:

Sed tu bonus fac benigne,

Ne perenni cremer igne.

Inter oves locum praesta,

Et ab haedis me sequestra,

Statuens in parte dextra.

Confutatis maledictis,

Flammis acribus addictis,

Voca me cum benedictis.

Oro supplex et acclinis,

Cor contritum quasi cinis:

Gere curam mei finis.

Lacrimosa dies illa,

Qua resurget ex favilla

Iudicandus homo reus:

Huic ergo parce Deus.

Pie Iesu Domine,

dona eis requiem. Amen.

Dzień on boży, dzień on grozy

W popiół świat ogniem położy

Tak Dawid z Sybillą wroży.

Jakiej tam dzień będzie trwogi,

Kiedy przyjdzie Sędzia srogi,

Wybada wszytko bez folgi.

Trąba dźwięku przedziwnego

Po grobach świata wszytkiego

Zbierze wszytkich przed tron jego.

Śmierć się z przyrodzeniem zdziwi,

Gdy umarli wstaną żywi,

Przed sąd na sprawę lękliwi.

Z księgą wniosą pismo ono,

W którym wszytko jest zamkniono,

Z czego by świat osądzono.

Sędzia tedy gdy zasiędzie,

Skryte rzeczy zjawi wszędzie,

Nic bez karania nie będzie.

Cóż tam pocznę, człek strapiony,

Kogo sproszę do obrony,

Gdzie ledwie święty zbawiony?

Królu strasznej wielmożności,

Ty ludzi zbawiasz z litości,

Zbaw mię, źrzódło łaskawości!

Racz pomnieć, mój Jezu drogi,

Żem przyczyną twojej drogi,

Nie stracaj mię w on dzień srogi.

Szukałeś mię aż do mdlenia,

Umarłeś dla odkupienia,

Nie chciej takich prac zniszczenia.

Sędzio w zemście sprawiedliwy,

Odpuść mój grzech nieszczęśliwy,

Nim przyjdzie liczby dzień ckliwy.

Wzdycham jako obwiniony,

Wzrok mój wstydem zapłoniony,

Patrz, Boże, na głos zniżony!

Ty Maryję rozgrzeszyłeś

I łotrowi odpuściłeś;

I mnie duszność zostawiłeś.

Niegodneć są prośby moje,

Lecz ty spraw przez dobroć twoję,

Żebym nie wszedł w wieczne znoje.

Daj miejsce między owcami,

Nie racz mię łączyć z kozłami,

Staw w prawej stronie z sługami.

Zhańbiwszy gromem przeklętych,

Na pożar ognistych wziętych,

Racz mię przywołać do świętych.

Proszę w pokornym zniżeniu,

Serce na popiół w strudzeniu,

Miej pieczę o mym skończeniu.

Dzień on szczere opłakanie,

Ktorego z prochu powstanie

Przed sąd straszny człowiek winny.

Zbawże go, Boże jedyny,

Panie Jezusie wdzięczny,

Racz im daj pokój wieczny. Amen.

 

Polski kandydat do Ig-Nobla! Czy to jest na zupę, czy to…

… na doktorat. No właśnie, doktorat o jeżach… https://repozytorium.amu.edu.pl/handle/10593/15099

Celem pracy było wyłonienie czynników mających wpływ na liczebność populacji jeża wschodniego, scharakteryzowanie jej struktury demograficznej oraz określenie zależności pomiędzy urbanizacją a jakością siedlisk odpowiednich dla tego gatunku. Dane zbierano metodą wielokrotnych złowień oznakowanych osobników (CMR). Liczebność populacji E. roumanicus osiągała najwyższe wartości na dwóch powierzchniach o średnim stopniu urbanizacji. Czynnikiem, który na to wpływał, prawdopodobnie była stała dostępność pokarmu antropogenicznego.

Cóż, nie mogłem w tym miejscu nie przypomnieć J.K. Kelusa.

„A ja sobie jeżdżę
na motorowerze
i nocą na szosie
łapię w worek jeże

Może jestem wariat
lecz nie jestem głupi
tak szybko nie jeżdżę
by jeża utrupić

Czasem ktoś się spyta
gdy zajrzy do wora
czy to jest na zupę
czy to na doktorat

Wariackie papiery
i dyplom doktora
który nie pomoże
kiedy będziesz chora”

Mozartowski „Don Giovanni” w wykonaniu Teatru Państwowego w Pradze

 

[Polecam] Gorszy pieniądz – polskie kino popularne po 1989 roku | Culture.pl

https://culture.pl/pl/artykul/gorszy-pieniadz-polskie-kino-popularne-po-1989-roku

Pasikowski był wówczas jednym z niewielu twórców, którzy znaleźli klucz do serc publiczności. Nie tylko dobrze rozumiał społeczne zmiany w Polsce po 1989 roku, ale też potrafił odpowiedzieć na lęki, jakie rodziły one w widowni.

W „Psach” opisywał przepoczwarzający się świat polskiej transformacji, pokazując rzeczywistość, w której dawne wartości straciły na znaczeniu, a nowe jeszcze się nie wykrystalizowały. Młody reżyser uderzał tu w świętości, wchodząc w obrazoburczy dialog z kinem Wajdy.

Wajdowski śmietnik historii, na którym ginął bohater „Popiołu i diamentu”, zmieniał się u niego w śmietnik niepamięci, gdzie zmęczeni życiem ubecy „puszczali z dymem całą swoją pieprzoną przeszłość”, a „Ballada o Janku Wiśniewskim” stawała się przedmiotem okrutnej trawestacji w scenie ubeckiej libacji. Nic dziwnego, że właśnie po jej obejrzeniu (i usłyszeniu reakcji publiczności) Andrzej Wajda stwierdzał, że Pasikowski wie o polskim widzu coś, co dla niego samego pozostaje tajemnicą.

„Pan Tadeusz” wyśpiewany. Niezupełnie na żarty…

… a nawet trochę politycznie i okrągłostołowo.

KSIĘGA VI: Zaścianek wersja III
W Zaścianku dziś wybory, więc głosuje wiara:
Ten chce Napoleona, a ów obstawia cara.
Wreszcie podsumowano wszystkie elementy:
Napoleon – dziewięćdziesiąt, car ma dwa procenty.
A więc car, co jest jasne nawet niemowlęciu,
Ma większość: sześćdziesiąt pięc do trzydziestu pięciu.
Kto tego nie zrozumiał, ten jest kawał ścierwa,
Oj, będzie z tego draka – przedtem krótka przerwa.

Waligórski  feat. Zwierzchowska&Grotowski

« Older entries