[Polecam „Powstanie Listopadowe 1830-1831” fabularyzowany dokument z 1980 r.

Polecam z dwóch powodów, po pierwsze jest ciekawy, po drugie świetnie pokazuje kulisy polityki.

[Cytat bez związku, ale ciekawy] Rosyjscy emigranci a prasa.

Trzy minuty po trzeciej: powieść egzotyczno-sensacyjna
Teodor Parnicki

>Mijały miesiące, potem lata. Powrót do Rosji z bronią w ręku, na czele roty jakiejś wyimaginowanej białej armji, o którym marzył wieczorami, hołubiąc w sobie to marzenie, jako odtrutkę przeciw dziennym upokorzeniom, stawał się coraz bardziej problematyczny. W gruncie rzeczy przestał w niego wierzyć. Zapewnialy o tem jeszcze z uporem jedynie gazety emigracyjne. Rozumiał: redaktorzy też muszą z czegoś żyć. Przestał czytywać gazety.

Zakaz :)

Czasem globalizacja dotyka również Amerykanów… [Polecam artykuł] Peppa Pig changing accents in US: American parents claim children are talking like Brits because of show | London Evening Standard

Die Fackel — czasopismo drwiące. Cytat obszerny, ze wspomnień Hugona Steinhausa

  • „die Fackel” po niemiecku „pochodnia”
  • „fackeln” — „wahać się”

Hugo Steinhaus, Wspomnienia i zapiski, Wrocław 2002, s. 57-60

(…) dowiedziałem się, że wśród wielu cudów naddunajskich pojawia się w Wiedniu czasopismo „Fackel”. Mój wybitnie inteligentny przyjaciel przywiózł mi kilka numerów tego dziwnego periodyku w czerwonej okładce, który nie przyjmował ogłoszeń i nie zobowiązywał się wobec czytelników do regularnego pojawiania się. Inteligencja wiedeńska rozumiała „Fackel” jako produkt zdolnego dekadenta, lewicowego żurnalisty, który późną nocą, w kawiarni, pisze na kolanie dowcipne pamflety, kierując swoją satyrę przeciw burżuazji i przepijając prenumeratę ten genialny cynik daje swoim ofiarom do zrozumienia, że mają być dumne z tego, że mają zaszczyt wpłacać abonament na ,,Fackel”. Karola Krausa bo o nim mówimy chciano uważać za literata, coś w rodzaju Piotra Altenberga zresztą poetę z Bożej łaski — z domieszką Hardena, wydawcy berlińskiej „Zukunft”. Ta ocena była uzasadniona pierwszymi zeszytami ,,Fackel”, które ukazały się z końcem XIX wieku. Z początkiem wydawca dopuszczał artykuły także innych autorów, ale wkrótce zaniechał tego i „Fackel”, aż do śmierci Karola Krausa, która nastąpiła niedługo przed zajęciem Wiednia przez najgłupsze wojsko świata pod komendą najpodlejszych złoczyńców. Przed rokiem 1905 „Fackel” koncentrowała się przede wszystkim na sprawach wiedeńskich (…) Ale na szczęście natrafiłem na epokę późniejszą (rok 1906) i znalazłem lekturę na pięćdziesiąt lat. Kto czytał Biblię, tego z pewnością uderzyło wyliczanie drobnych, pozornie mało znaczących faktów, które razem wzięte mają być uwierzytelnieniem identyczności Zbawiciela. I tak być powinno: zanim się da kredyt moralny, zanim się przyjmie, że autor wie, o czym i jak pisać, że więc niezrozumiałość jest niezrozumieniem, że błąd logiczny nie jest u pisarza, lecz w rzeczy opisanej, że błąd stylistyczny świadczy o niedokształceniu czytelnika, a nie pisarza, zanim — powtarzam — otworzy się pisarzowi ten olbrzymi kredyt moralny, trzeba stwierdzić, czy zdarzają się te pozornie z jego prozą nie związane cuda, które go wyróżniają.

Cuda były. Zobaczył je nawet dziewiętnastoletni student, niezbyt biegle czytający po niemiecku, prowincjonalny młodzik bez kryteriów estetycznych, z zamiłowania matematyk, któremu przyjaciel dał czerwoną książeczkę ze słowami: – niech pan przeczyta; ten powinien należeć do naszego klubu pomylonych! Był to termin ulubiony w kole młodzików przejętych książką Physiologie des Schwachsinns, dopatrujących się u każdego, i w sobie półżartem osłabienia woli i myśli, właściwego dekadentom, a zmuszającego do wejścia do kawiarni i uniemożliwiającego wyjście z niej przed zamknięciem; nie pozwalającego zużyć na czesne z domu przysłanych pieniędzy, ani przeczytać książki do końca jednym słowem wyłączającego tryb życia uznany za rozsądny przez pozbawioną wyobraźni starszą generację. Zaliczenie Krausa do tego klubu (bez wiedzy zaliczonego) miało być dowodem uznania. Jeżeli jednak nie miał on nic wspólnego z generacją kupców, adwokatów i dziennikarzy, to chyba jeszcze mniej łączyło go z młodymi dekadentami — obie kategorie można zobaczyć w jego satyrycznej Operetce Literatur, jak przemawiają do siebie każda swoim językiem, niby przeciwne, a w gruncie rzeczy zgodne. „Przeznaczony już za młodu do handlu zajął się potem rzeczywiście literaturą” mówi Karol Kraus, trafiając tym epigramem obie sfery naraz.

Znaki szczególne czerwonej książeczki były nie do naśladowania.

Po pierwsze; brak ogłoszeń. Już za młodu dowiedziałem się od mojego tarnowskiego dziadka, że w gazetach tekst jest dodatkiem do ogłoszeń, że na nich stoi egzystencja wydawnictwa, a tekst redakcyjny jest tylko wabikiem ściągającym gazecie prenumeratorów i czytelników. Ogłoszenia natomiast dają wydawcom bez porównania mniej trudu, bo ich autorzy nie żądają zapłaty, ale sami płacą gazecie, i to grubo. W czerwonej książeczce na okładce każde« go numeru widniało ostrzeżenie: „ogłoszeń, egzemplarzy recenzyjnych i manuskryptów się nie przyjmuje; dołączone znaczki pocztowe zużywa się na cele Filantropijne”.

Po drugie: język. Każdy artykuł, każda glossa, każda odpowiedź, były jakby kute w kamieniu. Język żurnalistów, kupców, żydowskie naleciałości osławionej „Neue Freie Presse”, solecyzmy oficerskie, żargon berliński, wygnane były z „Fackel”. Mowa niemiecka, uwolniona od afektacji XIX wieku, od pedanterii profesorskiej i od profesorskiej nieskładni, ale także i od patosu Nietzschego i od telegraficznych skrótów literackich agentów XX wieku, stała się szczupła, muskularna, lekka i mocna. Składnia, interpunkcja, rytm, a nawet graficzny obraz tekstu były nieomylne.

Po trzecie: metoda polemiczna. Była zupełnie nowa — polegała na cytowaniu dokładnym, całymi stronicami. Dawała nawet czasem „Fackel” fotografie wycinku gazety. „Neue Freie Presse” była obiektem niezmiernie wdzięcznym. Ale i inne, np. „Österreichische Handelskorrespondenz”. To w tej gazecie ukazał się anons tej treści: „Golgota, atrakcyjna dla wystaw sklepowych, do nabycia”. Anons podawał cenę i adres. Karol Kraus przedrukował go w swoim tekście podając tytuł pisma, w którym go znalazł. Redakcja napisała do niego list domagający się „na podstawie §19 ustawy prasowej”, umieszczenia w najbliższym numerze „Fackel” sprostowania, że „nie jest prawdą, jakoby anons danej treści pojawił się w »Ósterreichische Handelskorrespondenz«, lecz przeciwnie prawdą jest, że taki anons nigdy tam się nie pojawił…”

Karol Kraus poszedł dalej niż wymagał list: umieścił cały tekst listu „Österreichische Handelskorrespondenz” od nagłówka do podpisu, po czym dodał już od siebie: „Tym samym powyższe żądanie spełniłem”. Ale ten koniec był początkiem, służył za motto namiętnej metafory: „Rzeczywiście pisał Karol Kraus anons, o którym mowa, nie mógł się pojawić. Bo, jeżeli jest coś, czego nie można użyć do przyciągania klienteli do kupieckich okien wystawowych, to chyba Golgota! Muszę zatem wierzyć redaktorom »Österreichische Handelskorrespondenz«, że takiego anonsu nie powinno było być, być nie mogło, nie było! Nie pierwszy raz to się mi zdarza, że rzeczy, które przedrukowuję, są niemożliwe, zatem nie istniejące. Przedrukowawszy je, sam swoim oczom nie wierzę tak jest i w tym wypadku. Musiałem śnić chyba i przyśnił mi się ten koszmarny anons. Wobec tego nie pozostaje mi nie innego, jak wziąć do ręki »Österreichische Handelskorrespondenz«, jeszcze raz przeczytać to miejsce i stwierdzić, że w numerze »Österreichische Handelskorrespondenz« z dnia… mies… roku 19.. str… kol… wiersz… widnieje ogłoszenie: »Golgota, atrakcyjna dla wystaw sklepowych, do nabycia za… koron w firmie.. w..«”

Na to już nie «było sprostowania, a każdy czytelnik „Fackel” mógł w każdej niemal kawiarni zażądać cytowanego numeru „Österreichische Handelskorrespondenz” i sprawdzić ów anons. Zastanowiwszy się nad nieodpartą apostrofą Krausa, zrozumiałem, że redakcja „Österreichische Handelskorrespondenz” nie była bezczelna, a zaprzeczyła dlatego, że po przeczytaniu ogłoszenia w przedruku „Fackel” ujrzała jego monstrualność i nie chciała wprost uwierzyć, że mogła była na swoich łamach głosić atrakcyjność Golgoty. Ten przykład nauczył mnie, że przedruk, nawet dosłowny, nawet fotografia tekstu oryginalnego, może być rewelacją — pojąłem, że niezgłębione tajemnice mieszczą się w filozofii słowa. Idealny cel polemiki, więcej niż écraser l’infâme, bo zniesławienie, tu został osiągnięty.

Ciekawostką jest, że wszystkie numery czasopisma Fackel zostły zeskanowane i udostępnione czytenikom na stronie: https://fackel.oeaw.ac.at/

* Wytłuszczenia pochodzą od Bestiariusza kulturalnego

Odkrycia muzyczne — Sivert Høyem. Wpis ze wstawką filmograficzną.

Jestem fanem niepoprawnego politycznie serialu „Okupowani”*, dlatego słucham sobie od czasu do czasu piosenki „Black and Gold” Siverta Høyema użytej jako ilustracja muzyczna w czołówce w ww. serialu:

A ponieważ, przed serialem, nigdy o tym artyście nie słyszałem, poszukałem i innych piosenek, takich jak na przykład ta:

czy też niezmiernie efektowny koncert na ateńskim Akropolu:

 

PRZYPIS (*)

Serial „okupowani”, obraz z gatunku political fiction opisuje fikcyjną „miękką okupację” Norwegii przez Rosję. Twórcy stworzyli całą gamę postaci: od konformistów próbujących się urządzić w nowej sytuacji, przez ludzi obojętnych, aż po członków członków ruchu oporu.

Polecam. Do obejrzenia za darmo na stronie Telewizji Polskiej: https://vod.tvp.pl/website/okupowani,43177584

Cytat okolicznościowy, na okoliczność pierwszego posiedzenia Sejmu RP IX kadencji.

Chciałbym mianowicie, wtedy kiedy ten gmach opuszczę, (…) że wtedy, kiedy się to wreszcie skończy – będę mógł wyjść na ulice tego miasta, wyjść i popatrzeć ludziom w oczy. I tego wam – Panie Posłanki i Panowie Posłowie – życzę po tym głosowaniu.

Jan Olszewski (1930-2019)

[Popkulturowo] Oczekiwanie na kandydata opozycji.

Z góry przepraszam, tych którzy nie lubią tematów politycznych na moim blog. 🙂

Tak mi się tylko skojarzyła scena z filmu „Kilerów 2-ch” z informacjami o możliwym starcie pewnego dziennikarza katolickiego z telewizji  (T*N) w wyborach prezydenckich. Co prawda myślę, że akcja ma na celu zwiększenie zainteresowania jego nową książką, ale…

oczekiwanie €na kandydata.jpg

 

[Bezdroża motoryzacj] Polecam film „Bentley Ultratank. First Run”

Kompleksy i pycha. Refleksja historyczno-komputerowa..

Mamy teraz wysyp „ekspertów” z pokolenia graczy w „Europę Universalis”. Oni po prostu wiedzą (sic!), że poprowadziliby Polskę przez wieki dużo lepiej niż ówcześni władcy/urzędnicy/politycy. Zapominają, że decyzje podejmuje się dużo trudniej, gdy nie można wrócić do „save’a” sprzed katastrofy…

źródło ilustracji: https://media.moddb.com/images/mods/1/29/28470/dc3.png

[Polecam] Wikiplatonizm – Blog Wikimedia Polska

http://blog.wikimedia.pl/blog/2019/11/02/wikiplatonizm/

Najdłuższy artykuł o Platonie ze wszystkich wersji językowych
Wikipedii na całym świecie. I to właśnie w polskojęzycznej wersji
największej wolnej encyklopedii. Hasło było rozbudowywane przez
najlepszych znawców tematu – doktorów i profesorów, a także studentów
filozofii. Przeczytajcie, jak powstawało i dlaczego warto do niego
zajrzeć.

To powód do dumy. Artykuł opracowany w taki sposób, że korzystać
można z niego jak z najlepszej publikacji naukowej. Oczywiście
uzupełniono bibliografię i źródła. Artykuł
został również nominowany do hasła medalowego. Takim statusem określa
się najlepsze jakościowo i merytorycznie artykuły w Wikipedii.