Czwartkowy zestaw linków: 28.01.2016

tumblr_nkuzrgvpqm1qgpvyjo1_12801

http://archimaps.tumblr.com/

  • zdjecia i przekroje zabytków, dzieł architektury oraz mapy

 

http://biqdata.wyborcza.pl/polacy-na-dawnych-kresach-wschodnich

  • interaktywna: Ile Polski zostało na dawnych Kresach Wschodnich? 

 

http://www.vox.com/2014/11/13/7148855/40-maps-that-explain-world-war-ii

  • ciekawy zbiór map dotyczących II wojny światowej

 

http://taat.pl/typografia/

  • Typografia internetowa — 500 lat tradycji

 

[Historia prasy] Ogniwo Przyjaźni

ogniwo

Ogłoszenia w numerze z 31 stycznia 1942 r., rok 2 nr 5

Poszukuje się nauczyciela do prywatnej nauki
JĘZYKA POLSKIEGO
w miejscowości LEEDS lub YORK. Lekcje byłyby możliwe
w godzinach wieczornych Iub w sobot i niedziele o dowolnej porze.

Zgłoszenia: Miss Barton.
Queen Anne School, Bootham, York.

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

McLAREN
Mundury wojskowe
wykonuje w przepisowym kroju polskim
McLAREN
& Son (GLASGOW) Limited
42-50 GORDON STREET, GLASGOW

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Wojskowe Mundury i Wszelkie Dodatki.
Specjalność: Mundury dla Oficerów Armji
Polskiej. Polskie Guziki, Gwiazki Oraz
Orzelki do Czapek.
SINCLAIR & THOMSON LTD.
19 WEST NILE STREET, GLASGOW, C 1
(naprzeciw Royal Restaurant).

 

http://www.abebooks.co.uk/Ogniwo-Przyjazni-Dwujezyczny-tygodnik-poswiecony-sprawom/4853608324/bd

Ogniwo Przyjazni. Dwujęzyczny tygodnik poświęcony sprawom ugruntowania przyjaźni polsko-szkockiej.
Ilustrowany dwutygodnik angielski wydawany przez Jadwigę Harasowską w Glasgow od 11.01.1941 do 14.03.1942, potem wydawany pt.: The Voice of Poland.

Prawie wszystkie numery tego pisma są dostępne w zasobach Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej:
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/docmetadata?id=230772&dirds=1&tab=3

„Także też przeciwko tem i przeciwko temu powstaniemy…”

http://palus-sarmatica.pl/index.php/lista/272-konfederacja-dokument

Także też przeciwko tem i przeciwko temu powstaniemy, któryby bez wiadomości senatu koronnego i tych, którem to podług tego prawa i zwyczajów starodawnych należy, za pieniądze od kogo inszego niż od rzeczypospolitej wzięte, żołnierze pisać albo osobne jakie z postronnemi pany porozumienie mieć, poselstwa i listy od nich osobnie słać, abo posłane przyjmować chciał, abo z postronnych państw ludzie do korony u wielkiego księstwa litewskiego i ziem jej należących wwodzić, abo osoby jakie towarzystwa, bunty, praktyki, związki z kimkolwiek tak w postronnych ziemiach, jako w Koronie Polskiej i Wielkim Księstwie litewskim przeciwko pokojowi i bezpieczeństwu pospolitemu czynić ważeł się. Tak też przeciwko tem wszystkiem i każdemu z osobna, któryby króla porządnie i wolnie obranego i electiej po zamknieniu jej sprzeciwił się. Obiecując królowi temu to tak obranemu wszelaką wiarę, uczciwość posłuszeństwo i służby przystojne i uczciwe zawżdy oddawać, (…)

W … dni dookoła świata. Traktorem :-)

http://traktoriada.org/

https://www.facebook.com/TraktoriadaTeam/?fref=nf

Rozpoczęta w 2002 roku ekspedycja traktorem przez świat doczekała się kolejnych 6 etapów podczas których  nasza maszyna pokonała blisko 20 000 km dróg, łąk, pól i nieużytków Urugwaju, Argentyny, Boliwii, Chile i Peru.

Celem wyprawy realizowanej tak niekonwencjonalnym środkiem transportu była promocja Polski, polskiej kultury oraz myśli technicznej a także produktów, przedsiębiorstw i instytucji.

Przed nami otwiera się kolejny etap – Afryka stoi otworem dla naszego ciągnika i polskich produktów. Jedziecie z nami? Ruszamy już w styczniu 2017 r.

 

http://www.radiozet.pl/Radio/Programy/Uwazam-ZET/Polacy-traktorem-dookola-swiata-00017624

Pewni zapaleńcy z Poznania przejechali 20 tysięcy kilometrów w Ameryce Południowej. Ale nie byle jakim środkiem lokomocji.

Poznaniacy wybierają się w drogę 5-letnim traktorem Ursus C328. Trasa „Traktoriady” poprowadzi przez Turcję, Iran, Afrykę, Australię, obie Ameryki i Europę. Według podróżników pojazd ma na trudnym terenie dużą przewagę nad tradycyjnymi środkami lokomocji. Dociera w trudno dostępne miejsca, które są często niedostępne dla zwykłych turystów. Początek podróży zaplanowany jest na styczeń 2017 roku. Nie wiadomo jednak, ile potrwa, ponieważ traktor nie porusza się zbyt szybko – maksymalna prędkość to 29 kilometrów na godzinę. W tej chwili trwają przygotowania do wielkiej wyprawy.

[Wydarzenie – 29.01, W-wa] Marta Kwaśnicka i jej najnowsza książka pt. Jadwiga

Zanim wkleję zaproszenie przygotowane przez wydawnictwo dodam „od siebie”, że bardzo polecam tę i poprzednią książkę Autorki, zatutułowaną Krew z mlekiem: http://www.teologiapolityczna.pl/marta-kwasnicka-krew-z-mlekiem/

12538resizedimage216297-krew-z-mlekiem-marta-kwasnicka

 

http://www.teologiapolityczna.pl/29-01-warszawa-spotkanie-autorskie-z-marta-kwasnicka-o-jadwidze

Teologia Polityczna zaprasza na spotkanie autorskie z Martą Kwaśnicką o jej najnowszej książce pt. Jadwiga

Z Martą Kwaśnicką będzie rozmawiała Barbara Schabowska

Kiedy? 29 stycznia
o Której?
18.00
Gdzie?
Państwo Miasto, Generała Władysława Andersa 29, Warszawa

O książce:

Jak mądrze odczytać miejsce kobiety sprzed 620 – 640 lat w XXI-wiecznej Polsce? Marta Kwaśnicka umie postawić świętej królowej Jadwidze takie pytania, które ożywiają naszą, moją w każdym razie wyobraźnię. Pomaga wejść w rozmowę z jednym z najwspanialszych duchów naszej historii. 
prof. Andrzej Nowak

Marta Kwaśnicka stworzyła piękny, plastyczny, daleki od zbędnego patosu i lakiernictwa portret wielokrotny Jadwigi Andegaweńskiej. Jej bohaterka to jednocześnie święta, królowa i pełna temperamentu kobieta, przeżywająca dylematy bliskie nam współczesnym. Ta znakomita, bardzo osobista książka potwierdza, że Kwaśnicka należy do najlepszych dzisiaj pisarek i błyskotliwie kontynuuje najlepsze tradycje polskiej szkoły eseju. 
prof. Maciej Urbanowski

Imponująca erudycja bez cienia pretensjonalności, wielowątkowość wolna od chaosu, szerokość spojrzenia bez mielizn rozumienia, fabuła myśli wartka i wciągająca, poczucie humoru delikatne, niekiedy ironiczne, zawsze jednako od gryzącego cynizmu dalekie i jeszcze do tego błyskotliwa spostrzegawczość zarówno w obrębie najwyższej kultury, jak i najzwyklejszej ulicy – wszystko to sprawiło, że jako czytelnik pochłonąłem esej Marty Kwaśnickiej z zachwytem, jako autor – z zazdrością.  

o. Janusz Pyda OP

 

O Autorce:

Marta Kwaśnicka (ur. 1981) – dziennikarka, jedna z najbardziej oryginalnych polskich blogerek. Autorka i współautorka  dwóch monografii o dziejach Towarzystwa Jezusowego. Od wielu lat współpracuje z portalem Polskiego Radia, teksty o kulturze publikowała m.in. w pismach „Czterdzieści i Cztery”, „fronda”, „Presje”. Dotychczas, nakładem Teologii politycznej, ukazała się jej debiutancka książka „Krew z mlekiem” uhonorowana nagrodą IDENTITAS 2015, Nagrodą Literacką Czterech Kolumn, wyróżniona FENIKSEM 2015 oraz nominowana do Nagrody Literackiej im. Józefa Mackiewicza.

[Link] Ważny głos w dyskusji, czy Powstanie Styczniowe musiało wybuchnąć:

This slideshow requires JavaScript.

– Zgoda na brankę oznaczała nie tylko zgodę na drenaż narodu, ale na traktowanie ziem polskich jako peryferii obcego, nieprzychylnego Polakom imperium (…)

(…) główną przyczyną wybuchu Powstania Styczniowego była branka, czyli pobór do wojska, ogłoszony przez margrabiego Wielopolskiego pod koniec 1862 roku.

– Chodziło nawet nie o samą brankę, ale o sposób jej przeprowadzania. Rekrutów, którzy mieli trafić do armii carskiej w głąb imperium, nie losowano, jak dotąd, ale wybrała ich administracja. To był cios precyzyjnie wymierzony w konspirację. (…) Trafiły mi w ręce dane z powiatu piotrkowskiego. Stamtąd w latach 1833–1856 do wojska w głębi Rosji wzięto 11 tys. osób. Wróciło 498 osób: zniszczonych, schorowanych, okaleczonych. To pokazywało, jak funkcjonuje społeczeństwo, które się nie buntuje

http://www.fronda.pl/a/prof-nowak-powstanie-styczniowe-nie-moglo-nie-wybuchnac,25526.html

 

 

„odbudować, co zniszczone, podtrzymywać, co odbudowane, pomścić, co niesprawiedliwe, umocnić, co właściwie rządzone…”

695 lat temu, 20 stycznia 1320 roku Władysław Łokietek został koronowany na króla Polski. Do maszych czasów nie przetrwała korona, której użyto w. Trakcie tej uroczystości, bowiem została zrabowana i przetopiona przez Prusaków po trzecim rozbiorze Polski.
Na szczęście do naszych przetrwał miecz koronacyjny, Szczerbiec, o którym ciekawie pisze Andrzej Nowak w drugim tomie swoich „Dziejów Polski”:

Na Wawelu jedynym oryginalnym świadkiem koronacji Wladyslawa Łokietka pozostaje Szczerbiec. Miecz koronacyjny królów polskich pojawia się dopiero wtedy, w roku 1320, choć Kronika wielkopolska nadaje Szczerbcowi wcześniejszą metrykę, za Anonimem zwanym Gallem odnawiając legendę o wyszczerbieniu miecza przez Bolesława Chrobrego o kijowska Złotą Bramę – w roku 1018. Nie bylo, jak już pisaliśmy, Złotej Bramy w Kijowie w roku 1018, powstala póżniej, a nasz Szczerbiec, przechowywany w skarbcu Państwowych Zbiorów Sztuki na Wawelu, nie jest na pewno mieczem bojowym, a wyłącznie ceremonialnym. Żaden z władców nie stosowal go w walce. Znaczenie tego miecza, który zabłysnął po raz pierwszy 20 stycznia 1320 roku w naszej historii, nie jest jednak wcale przez to mniejsze. Wiemy, jaką funkcję spełniał podczas późniejszych koronacji. Wręczany był przez arcybiskupa-koronatora królowi wraz z formułą prośby, by za pomocą tego miecza „odbudować, co zniszczone, podtrzymywać, co odbudowane, pomścić, co niesprawiedliwe, umocnić, co właściwie rządzone…”. Miecznik koronny i arcybiskup przypasywali miecz królowi, ten wyciągał go z pochwy, trzykrotnie tnąc nim w powietrzu znak krzyża. To symbol królewskiego zobowiązania wobec wspólnoty, na czele której stawał – zobowiązania do odwagi, sprawiedliwości i roztropności

.

image

whatnext.pl/szczerbiec-byl-mieczem-koronacyjnym-krolow-polski/

Możemy go dziś podziwiać i zastanawiać nad jego osobliwą historią. Ten prosty dwuręczny miecz waży dziś 1260 gramów, ma 984 milimetry długości, z czego ostrze długie jest na 82 centymetry, maksymalna szerokość ostrza nie przekracza 5 centymetrów, grubość – 3 milimetrów. Nieduży ten miecz, pasuje do imienia – Łokietek. Ale jego siła leży gdzie indziej, poza materialnymi wymiarami. Wyrazić ją miały zdobiące Szczerbiec znaki. Przede wszystkim wstawiona w szczerbę pod rękojeścią tarcza z piastowskim białym, ukoronowanym orłem, na czerwonym tle: najważniejszy, najświętszy symbol polskości. Towarzyszy temu symbolowi cały zestaw innych, nie mniej fascynujących. Na awersie okrągłej głowicy Szczerbca umieszczony został w centrum symbol „T” – Tau, symbol ofiary Chrystusa, ustawiony pomiędzy literami „A”
i „Ω” Bóg jako początek i koniec. Litera „C” – pod „T” – oznacza może Chrystusa, a może nie umiemy rozszyfrować jej sensu. Dokoła biegnie napis: REC. FI- GVRA. TALET. AD AMOREM. REGUM. ET. PRINCIPVM. IRAS IVDICV. M – co przetłumaczyć można tak: „ten znak umacnia miłość królów, a gniew sędziów”, a co podkreśla znaczenie miecza jako symbolu sprawiedliwości władcy. Uchwyt Szczerbca ozdobiony jest na awersie lwem świętego Marka, wołem świętego Łukasza, zaś rewers – orłem świętego Iana i aniołem świętego Mateusza, czyli symbolami czterech ewangelistów, z którymi po obu stronach miecza jest baranek – symbol Zbawiciela. Na krawędzi uchwytu znajdowały się, dziś niezachowane, zatarte, ale dokładnie opisane i odrysowane W 1764 i 1792 roku napisy, mówiące o pochodzeniu Szczerbca. „To jest miecz czci godnego księcia Bolesława…” – tak w tłumaczeniu na polski można by oddać sens jednego. Drugi odczytać można jako: „z którym [przy pomocy którego] Pan Bóg, Zbawca Wszystkiego, niechaj pomoże mu [to jest właścicielowi miecza] przeciw wrogom. Amen”. Najbardziej tajemnicze wydają się napisy na jelcu, czyli poprzecznej listwie, chroniącej rękę dzierżącą miecz. Na awersie napis głosi, iż „ktokolwiek te imiona Boga ze sobą nosić będzie, temu żadne niebezpieczeństwo wogóle nie zaszkodzi”, na odwrocie zaś oddane są po łacinie hebrajskie słowa CON. CITOMON. EEVE SEDALAI. EBREbEL. Tłumaczyć można trzy ostatnie slowa jako imiona Boga: pierwsze tworzą samogłoski z niewypowiadanego imienia Jahwe, drugie – „Wszechmogący Najwyższy”, trzecie – „Ojciec Wszechwiedzący Bóg”. Wpro- wadzające „Con Citomon” znaczy być może: „pobudzą gorliwą wiarę”, lub (jeśli to po prostu Zniekształcona łacina – „Conor citare nomina”, a nie próba transliteracji hebrajskiego) — „ośmielę się wymienić imiona”. lleż znaczeń. Ileż, wolno chyba tak powiedzieć, najuroczystszych zaklęć, towarzyszy tej koronacji – i wszystkim następnym, których dotyka Szczerbiec. Podsumowujący badania nad tymi znaczeniami i samym mieczem trzej znakomici znawcy, Marcin Biborski, janusz Stępiński, Grzegorz Żabiński w studium z 2011 roku dochodzą do następujących wniosków. Szczerbiec, który spoczywa w skarbcu wawelskim, jest oryginalnym mieczem koronacyjnym królów polskich, od Łokietka poczynając. Szczerba jest prawdopodobnie skutkiem korozji metalu. Głowica, uchwyt i jelec wykonane są z pozłacanego srebra, wszystkie wyszły spod ręki jednego mistrza, Miecz powstał zapewne około roku 1250 – autorzy studium stawiają hipotezę, że być może w iberyjskim kręgu kulturowym, dostrzegają bowiem podobieństwa Szczerbca z XIII-wiecznymi mieczami świętej Kasyldy oraz Sancho IV, króla Kastylii i Leonu. Należał pierwotnie najpewniej do Bolesława Pobożnego, teścia Władysława Łokietka, a nie – jak przypuszcza część innych badaczy — do Bolesława Mazowieckiego. Miecz od księcia Wielkopolski mógł podkreślić prawa króla Władysława do tej, najstarszej polskiej dzielnicy. Profesor Zdzisław Zygulski junior postawił, na podstawie analizy symboliki głowicy, fascynującą hipotezę, że Szczerbiec dotarł do rąk Bolesława Pobożnego od rycerzy zakonu templariuszy.

Insula Barataria, czyli władztwo Sancho Pansy

I choć był to jedynie okrutny żart Księcia i Księżnej, Sancho Pansa otrzymał osta­tecz­nie obiecane przez Don Kichota władztwo nad wyspą. Błędny giermek wyruszał ze swoim błęd­nym panem na dwie wyprawy licząc na łupy (które naprawdę zdobył) i na zdobycie gubernatorstwa wyspy, którą „zwykle błędni rycerze nagradzali swoich giermków w romansach rycerskich”.

Nasz dzielny gubernator po krótkiej podróży przybył do małego miasteczka, liczącego około tysiąca mieszkańców, które było jedną z główniejszych posiadłości księcia. Oświadczono mu, że to jest wyspa Barataria. („Don Kichote” w tłumaczeniu W. Zakrzewskiego)

Miłośnicy Don Kiszota zidentyfikowali większość miejsc gdzie toczyła się powieść Cervantesa oraz sporządzili przy pomocy Google Earth prezentację, opierajac się na bardzo szczegółowej mapie Hiszpanii z 1798: http://trv-checkin.s3-eu-central-1.amazonaws.com/wp-content/uploads/sites/12/2015/04/Mapa.png

Wyspa Barataria została zaś zidentyfikowana jako miasteczko Alcala de Ebro. http://cultura.elpais.com/cultura/2015/08/22/actualidad/1440259627_292359.html

https://www.google.com/maps/search/41.814036,-1.194081+alkaba/@41.8180204,-1.1840198,3098m/data=!3m1!1e3

Jak nazwa wskazuje mieści sie przy rzece Ebro w północnej Hiszpanii. Rzeka ta w tym miejscu meandruje, tworząc półwyspy, które w trakcie powodzi zamieniają się w wyspy. Tereny te znał dobrze Cervantes i być może dlatego umieścił tutaj jeden z epizodów swojej genialnej książki.

El río Ebro desde la Insula de Barataria (Alcalá de Ebro). España.

Jak to wspomnieliśmy na początku, przyznanie gubernatorstwa wyspy Sanchowi, było jedynie spowodowane tym że w swoim szaleństwie Książe i Księżna chcieli szydzić z naszego Giermka, gdy będzie – przekonany o swojej ważności – sprawował rządy nad podłą mieściną.

I choć Sancho na żarcie się nie poznał, to rozumiał, że takie nagłe jego wyniesienie jest wbrew naturze. Zrezygnował mówiąc:

— Żegnam was, panowie, każcie otworzyć mi bramę i pozwólcie wrócić do dawnej swobody. Nie jestem stworzony na gubernatora, nie umiem bronić wyspy przeciw napastnikom. Moim rzemiosłem jest uprawa ziemi, a nie obrona królestw i praw dyktowanie. Świętemu Piotrowi dobrze w Rzymie, a mnie w chacie mojej w dymie. To ma znaczyć: niech każdy siedzi, gdzie mu należy i nigdzie dalej nie bieży; niech strzeże swego powołania i chroni się górę sięgania. Mnie bardziej przystał sierp do ręki, niż królewskie berło, wolę też co dzień najeść się barszczu ze szperką, niż dać się zamorzyć doktorowi, który nim znajdzie dla mnie potrawę, brzuch mi pozielenieje z głodu. Żegnam was, panowie, raz jeszcze, powiedzcie ode mnie księciu, że nagi przyszedłem na świat i nago zeń wychodzę, to ma znaczyć, że objąłem rządy bez grosza i tłumoczka i bez grosza i tłumoczka z nich wychodzę, zupełnie przeciwnie, niż wszyscy gubernatorowie. Dzień dobry i dobranoc wam, panowie! Puśćcie mnie; muszę kazać się obandażować, bo dzięki nie­przy­ja­cio­łom, którzy potratowali mnie i więcej niż sto razy prze­spa­ce­ro­wali się po mnie, mam prawie wszystkie żebra popękane.

[Warszawa, 23.01.2016 r., godz. 16:30] Uroczystości z okazji rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego i recital Jacka Kowalskiego

unnamed

Paul Cazin – chrześcijanin, żołnierz, humanista.

wwmonkeymountain019js.jpg

Głos powiedział do mnie: „Spełń swój obowiązek, lecz spełń go bez złudzeń. A dasz się omamić swojemu obowiązkowi, jeśli wyobrażasz sobie, że spełnienie go ma wielkie dla ciebie znaczenie i przynosi ci ogromną korzyść.

Tak pisał Paul Cazin (francuski polonista i tłumacz literatury polskiej żyjący w latach 1881–1963), gdy w roku  1915 roku znalazł się w okopach.  Nie uważał jak niektórzy, że bierze udział w „ostatniej z wojen”. Stałe zagrożenie życia i okropności wojny znosił pokornie, wykonując swoje żołnierskie obowiązki i dając przykład podwładnym w kompanii (jak pisał: 68 ludzi i 4 kaprali). Chwilami wytchnienia była dla niego lektura Biblii i Homera.

post-23884-1224498180

Swoje zapiski i refleksje umieścił w 1919 roku w zbiorze zatytułowanym „Humanista na wojnie”. Poprzedza je piękną inwokacją:

Wraz ze mną wyruszyłaś na wojnę, błogosławiona karmicielko moich młodych lat, Starożytności. W polowej torbie niosłem was z sobą Mistrzowie lutni boskiej i świeckiej, między chustkami i sucharami, zagubionych lub ukrytych w zakamarkach moich ładownie. Pomagaliście mi unikać pomyłek i z godnością przejść czas prób. Dzięki wam udało mi się zmóc nudę i lęk śmiertelnych godzin — gdyż umysł swój powierzyłem zawiłym filologicznym komentarzom, a serce podmuchowi poetyckich parafraz. Ale zawdzięczam wam przede wszystk im to, że pośród zgiełku alarmów pozostałem uczciwym człowiekiem. Wasze potężne wizje skryły przede mną pospolitość grozy, a śpiewy wasze nakazały zamilknąć pokusie. Gdy otoczyły mnie ciemności i ogarnął lęk przed śmiercią, wy podaliście mi „skrzydła gołębicy”.

 

Assaut

http://www.passioncompassion1418.com/citations/english_citations.html

Gdy o zmierzchu wchodzimy do okopów, gdy trzeba mówić cicho i rzucać na ziemię papierosy, gdy rakiety unoszą ciemne brzegi horyzontu, jakby noc odmykała swe powieki i spoglądała na nas swą wypłowiałą źrenicą — o czymże myśli ten gruby prostak, który ssie swój wygasły niedopałek?

— Daj swój karabin — mówi słabemu, który wlecze się obok niego.
— W porządku, nie jestem zmęczony. Nie odczuwam go wcale.
— Daj swój karabin, powiadam ci, doznasz ulgi.

I tak zobaczyłem jednego, który niósł cztery karabiny. „Pewien Cyrenejczyk przechodził tamtędy…”

25Sept1915

http://www.passioncompassion1418.com/citations/english_citations.html

PÓŁ DO PIERWSZEJ

Słońce upalne. Sunę na czworakach, by skontrolować najbardziej wysunięte pozycje, stanowiska podsłuchu. Moje łobuzy mają dziwny sposób podsłuchiwania. Znajduję ich śpiących na dnie leju po granacie, z rozłożonymi kolanami i z karabinami na brzuchu. Prawdziwy obraz apostołów z Ogrodu Oliwnego — gdyby nie ta broń! Diabeł na szczęście także śpi.

 

Po prostu: Polecam.

« Older entries