Zaduszki 02 – polska parafraza „Dies irae” – z manuskryptu Jerzego Elsnera (1847 r.)

dies ir02.jpg

Dzień ów gniewu dzień zniszczenia
I w proch świata obrócenia
Spełni proroctw ogłoszenia.

Jakiż strach, przejmie każdego
Gdy ujrzy Boga sędziego
Na osądzenie wszystkiego

Trąba groźna Archanioła
Groby świata wzruszyć zdoła,
Przed tron Pański nas powoła

Śmierć zadrży i przyrodzenie
Że wszelkie wstanie stworzenie,
Na wyroku usłyszenie

Z księgi będzie objawiony,
Szereg czynów dopełniony
Iz tego świat osądzony

A gdy Sędzia juz zasiędzie
Wszystko na jaw wydobędzie
Nic bez kary tam nie będzie

Lecz ja nędzny powiem, Panie
Kto obrońcą się mym stanie
Gdy każdy uzna karanie

Królu Tronu straszliwego
Który zbawić chcesz każdego
I mnie także zbaw grzesznego

Wspomnij Królu wybawienia
Jam powód Twego cierpienia
Nie gub mnie w dzień zatracenia

Szukałeś mię spracowany
Odkupiłeś krzyżowany
Niech nie zginą twoje rany

Sędzią Boże sprawiedliwy
Bądź mi teraz miłościwy
Nim przyjdzie ów dzień straszliwy

Wzdycham z serca obwiniony
Wstyd mnie za grzech popełniony
Bądź tu Boże uproszony

Magdalenie Tyś darował
I łotrowi gdy żałował
Dla mnie nadzieje zachował

Prośba ma niegodna tego
Lecz sam z miłosierdzia Twego
Zbaw, mnie od ognia wiecznego

Niech zdobremi połączony
Będę od złych odłączony
Na prawicy postawiony

A gdy skończysz z przeklętemi
W Ogień piekła skazanemi
Powołaj mnie z wybranemi

Pokorne wnoszę błagania
Z Sercem skruszonym wołanie
O mym losie miej staranie

Dzień to będzie opłakany
Dzień to będzie opłakany
Kiedy zgrobu powołany

Stanę jako obwiniony
Przebacz wszelki błąd spełniony
Przebacz wszelki błąd spełniony

Łaskawy Jezu i Panie
Daj im wieczne spoczywanie

 

Źródło cyfrowa biblioteka POLONA: https://polona.pl/item/1220539/

Reklamy

[Święci, o których nie słyszeliście] św. Ekspedyt (Wierzyn)

W jednym z bocznych ołtarzy w kościele pod wezwaniem Najświętszego Zbawiciela w Warszawie znajduje sie ciekawa rzeźba świętego, to święty Ekspedyt:

Czytaj resztę wpisu »

Ojciec Maksymilian i pogrzeb japońskiego posła (1933 r.)

W roku 1933 w Warszawie miał miejsce bardzo zaskakujący pogrzeb. Zmar­ły, Hiroyuki Kawai, był japońskim dyplomatą, którego śmierć spotkała w trakcie odbywania poselstwa w Rzeczypospolitej Polskiej.

HK - 1933 b

HK - 1933 c

HK - 1933

Mimo, że większość Japończyków nie była (i nie jest nadal) chrześcijanami, obrzęd miał charakter katolicki, bowiem pan Kawai przed śmiercią przyjął chrzest (jego małżonka była już wcześniej chrześcijanką). W wydarzeniu tym miał swój udział ojciec Maksymilian Maria Kolbe, który co prawda nie udzielał posłowi sakramentu chrztu, ale przeprowadził z nim kilka rozmów, które może przy­czy­niły się do tego wyboru. Nie było to dziwne, wszak w latach 1931—1935 zakon­nik przebywął w Japonii, w Nagasaki, co na pewno ułatwiło mu wczucie sie w men­tal­ność posła Kawai.

Z opisem tych wydarzenia oraz roli ojca Maksymiliana spotkałem się w dwóch źród­łach.

1. W książce Anny Nasiłowskiej, Wolny agent Umeda i druga Japonia, jej bohater Yoshiho Umeda (zm. w 2012 r.) wspomina pobyt swojego ojca Ryochu Umedy (1899—1961) w międzywojennej Polsce i opisuje to wydarzenie, w którym jego ojciec brał udział:

Pytano Umedę, kim jest ten mnich i co się właściwie stało. Mógł udzielić w miarę szczegółowych wyjaśnień: mnich był z zakonu świętego Franciszka w Nagasaki. Główny teolog, człowiek o ogromnej czystości i sile woli. Mówi o sobie: Rycerz Zakonu Maryi. Przyszedł pierwszego sierpnia do poselstwa, przynosząc figurę Matki Boskiej dla pani Kawai. Nie zastał jej, ale prezent został przekazany. To chyba był pretekst, żeby się spotkać z posłem, mógł mieć jakieś prośby. Pani Kawai była katoliczką. Zaprosiła go do rezydencji, do Skalimowa. Od niej dowiedział się o cięż­kiej chorobie jej męża. Wiadomo, że udali się do niego do sanatorium w Otwocku autem poselstwa, wraz z dwiemi córeczkami. Zostawił medalik Matki Boskiej Nieustającej Pomocy.

Chciano wiedzieć, czy Maksymilian Kolbe udzielił chrztu.

– Nie, poseł tak zdecydował sam, później.

Co się właściwie stało w ostatnich chwilach posła, wiedziała jedy­­nie naj­bliż­sza rodzina. Kilka dni po wizycie ojca Kolbe pan Kawai po­pro­sił o chrzest. Udzielił go wezwany naprędce miejscowy ksiądz razem z ostat­nim namaszczeniem. Wkrótce potem pan Kawai umarł.

W sierpniu 1933 roku odbył się w Warszawie bardzo ceremonial­ny pogrzeb. Pod poselstwo Japonii zajechał ogromny, wystrojony kitami karawan, któremu towarzyszyło kilku księży (…).
Po umieszczeniu trumny w karawanie sformowano pochód żałobny, który podążył do kościoła św. Krzyża. Towarzyszyła mu wojskowa eskor­ta, korpus dyplomatyczny, przedstawiciele polskich władz z premierem. I oczywiście wieńce, wspaniałe, z szarfami, a na czele żona pani Kawai i niewielkie córeczki, dziesięcioletnia i sześcioletnia, wszystkie zakryte czarnymi welonami, prawie sięgającymi stóp.

Dzień był piękny.

Umeda był świadkiem tej ceremonii, odprawianej przez biskupa i kilku księży. Stał wraz z delegacją Instytutu Wschodniego na mszy tuż obok filara, w który wmurowana jest urna z sercem Chopina.

(…)

Ojciec Kolbe stał obok w skupieniu,milczał.

 

2.Co ciekawe, dokładny opis tych wydarzeń zostawił nam również ojciec Maksymilian, który pisał:

[Mugenzai no Sono, przed grudniem 1933]

Po opuszczeniu Nagasaki w kwietniu br. przez jakiś czas przebywałem w Polsce. Z posłem Kawai zapoznałem się za pośrednictwem jego żony, która jest katoliczką.

Pewnego dnia, mówiąc dokładnie – pierwszego sierpnia, udałem się do poselstwa cesarstwa Japonii. Słyszałem, że żona posła jest katoliczką, sądziłem więc, że będzie sobie życzyła spotkania. Zatem, jako podarunek dla pani posłowej, przygotowałem figurkę Niepokalanej. Po załatwieniu sprawy w poselstwie miałem szczęście spotkać ją, bo była obecna w domu. Pani posłowa nie tylko chętnie przyjęła podarunek, ale bardzo się nim ucieszyła i zaprosiła, by ją odwiedzić po kilku dniach.

W tym czasie była ona na wakacjach z dziećmi w willi w Skolimowie poza Warszawą. Tam mię zaproszono z odwiedzinami. Jako goście byliśmy tam tylko ojciec gwardian i ja – razem towarzystwo tylko wierzących. W poko­ju, gdzie nas zaprowadzono, była ustawiona w „tokonoma” figurka Niepokalanej, którą kilka dni temu ofiarowałem.

Tego dnia po raz pierwszy dowiedziałem się o chorobie pana posła. Chory był na płuca i leczył się w sanatorium w Otwocku.

(…)

W rzeczywistości stan pana posła był poważny. Gdy przyprowadzono mnie do separatki, zobaczyłem wychudzoną postać, zwłaszcza twarz i ręce były jakby drewniane, jakby człowieka już nieżyjącego. Ale czuł się on bardzo dobrze tego dnia, więc bardzo chętnie ze mną rozmawiał. Po różnych tematach zeszliśmy na religię. Opowiadał mi, że gdy odwiedził Francję i Lourdes, słyszał tam, że cuda od czasu objawienia Matki Bożej nie ustają. Sam też, wmieszany w różnorodny tłum pielgrzymów, w rzeczywistości stąpał po ziemi Lourdes, wiedział i słyszał o cudach, odczuł silnie religijną atmosferę tego miejsca – lecz nie odczuł pragnienia życia z wiary. Nadto otrzymał i czytał we Francji książkę pod tytułem „Jezus Chrystus”, a także poznał głębiej naukę, że prawdziwa religia chrześcijańska to katolicyzm, ale nie odczuł przy tym wyraźnego pragnienia zmiany religii. Tak więc rozmawialiśmy i pan poseł wyjawiał swe poglądy na różne systemy religijne i przyznał chętnie, gdym mu wytłumaczył, że prawda jest jedna. A także ten inteligentny chory chętnie przyznał – gdym mu tłumaczył prawdy teologiczne, że religia musi być jedna, aby uchwycić prawdziwe dogmaty, i Bóg musi być jeden. Nauka o Trójcy inna jest w Chinach niż w chrześcijaństwie, ale po wytłumaczeniu tej tajemnicy przyjął ją ze zrozumieniem. Przed wejściem w te zawikłane i głębokie problemy pan poseł wyraził się, że różne są religie i każda z nich ma coś prawdy – a ja mu nie zaprzeczyłem. Pod koniec tego dnia dałem choremu za pośrednictwem żony Cudowny Medalik i poleciłem go miłosierdziu Maryi – modląc się o zdrowie dla ciała i łaskę wiary dla chorego – pożegnałem się z nim. Rzeczywiście przez ten Medalik poboż­nie noszony na piersiach, Niepokalana udziela specjalnej opieki wielu ludziom i wiem z doświadczenia, że łaska Ducha Św. wielu z nich oświeca i prowadzi do wiary, stąd, sądząc że to najlepszy podarunek, dałem go panu posłowi.

Potem, 14 sierpnia, stan chorego posła znacznie się pogorszył. Rodzina zebrała się w sanatorium. Gdy się o tym dowiedziałem, udałem się do chorego (…) Teraz nie ma ani chwili do stracenia! Telefonem zawia­do­mi­łem o wszystkim zaufanego przyjaciela pana posła, obecnego w Warsza­wie nuncjusza – dziekana korpusu dyplomatycznego – arcybiskupa i pro­si­łem o natychmiastowe przybycie. Pośpiesznie wyruszył samochodem nuncjusz i za godzinę był już u chorego. Już przedtem miałem ułożony plan, by ostatniego przygotowania choremu udzielił sam nuncjusz.

(…)

Nuncjusz znał dobrze zacny charakter chorego, jego inteligencję z co­dzien­nego z nim obcowania – i cenił je wysoko. Jako przyjaciel – on najlepiej przemówił do przyjaciela. Z głębokim przekonaniem wyjaśnił on choremu naukę z Zbawicielu, życiu przyszłym i warunkach przyjęcia św. wiary.

(…)

Wnet po przemówieniu eminencji nuncjusza chory poprosił o chrzest. Poseł pragnął przyjąć imię Franciszka. Z rąk nuncjusza spłynęła święta woda na głowę i słowa: Franciszku, ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego…

Po chrzcie św. pan poseł doznał wielkiej radości serca, widocznej nawet na twarzy. Tej głębokiej radości i pokoju nie dozna ten, kto nie wszedł na drogę prawdy. Czyż ten spokój i głęboka radość nie są znakiem łaski Bożej i skutkiem przyjęcia prawdziwej religii?

Pan poseł przez pozostałe godziny ziemskiego życia cieszył się tą ra­do­ścią i pokojem. Kilka razy powtórzył nam obecnym przy sobie: dlaczego nie przyjąłem wcześniej tej religii i nie zaznałem wcześniej tego szczę­ścia? I wieczorem tego dnia, to jest w wigilię Wniebowzięcia Matki Bożej, ta uspokojona i oczyszczona dusza – uniesiona rękami Niepokalanej, prze­nie­sio­na została z tego świata.

Dwa dni potem, 16 sierpnia, na placu przed poselstwem u stóp krzyża złożona została trumna ze zwłokami. Ojciec gwardian i ja modliliśmy się klęcząc przy trumnie. Dusza pana posła była już w niebie – nie trzeba było modlić się za niego. Modliliśmy się o przyczynę zmarłego posła w intencji Japończyków i Polaków i za tych, co łaskawie pomogli do jego nawrócenia. Tak samo mówił ks. nuncjusz – zmarły poseł Kawai jest już w niebie i modlił się o jego wstawiennictwo.

Źródło: „Mugenzai no Seibo no Kishi” 4 (1933) 354-363.
(z oryg. japońskiego tłumaczył o. Janusz M. Koza OFMConv.) http://www.niepokalanow.pl/pisma,tom-7,1081b-kwiatki-matki-bozej-chrzest-pana-hiroyuki-kawai-posla-cesarstwa-japonii-w-polsce,1212

 

3. Na koniec, o książce Anny Nasiłowskiej. Jest to ksiażka bardzo nierówna, co może wynika z tego, że zmarły w 2012 r. Yoshiho Umeda pracował do swojej śmierci z autorką, a ksiażkę już po śmierci bohatera Nasiłowska kończyła samo­dzielnie, na podstawie dokumentów, które jej pozostawił.

Książka ta wydaje się dzielić na dwie części, pierwsza dopracowana, wyważona, dotycząca czasów międzywojennych i wojennych oraz druga, przedstawiająca losy Yoshiho Umedy od momentu, gdy znalazł się w PRL, pod opieką przyjaciół swojego nieżyjacego już ojca oraz zaangażowanie w opozycję, napisana już mniej ciekawym stylem. Poza tym tę „drugą część” należy czytać jednak z dużym dystansem, bowiem przedstawia (zwłaszcza w opisie lat 80-tych) bardzo jedno­stronnie środowiska solidarnościowe, a nawet – mam wrażenie – opisy niektórych wydarzeń miały na celu prymitywne przedstawianie osób czynnych po 1989 roku w poli­tyce w negatywnym świetle (choćby tak bzdurne sugestie, że ktoś był zawie­dzio­ny, że nie został 13 grudnia 1981 internowany — sic!).

„Tedy Jezus był zawiedzion na puszczą od Ducha…”

Tedy Jezus był zawiedzion na puszczą od Ducha, aby był kuszon od dyabła. A gdy pościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, potym łaknął.

I przystąpiwszy kusiciel, rzekł mu:

— Jeśliś jest Syn Boży, rzecz, aby to kamienie stało się chlebem.

Który odpowiadając, rzekł:

— Napisano jest: Nie samym chlebem żywię człowiek; ale wszelkiem słowem, które pochodzi z ust Bożych.

HArley 1427  v18 a

Tedy go wziął dyabeł do miasta świętego i postawił go na ganku kościelnym, i rzekł mu:

— Jeśliś jest Syn Boży, spuść się na dół; albowiem napisano jest: Iż Aniołom swoim rozkazał o tobie, i będą cię na ręku nosić, abyś snadź nie obraził o kamień nogi swojej.

Rzekł mu Jezus:

— Zasię napisano jest: Nie będziesz kusił Pana. Boga twego.

HArley 1427  v18 c

Wziął go zaś dyabeł na górę wysoką bardzo i ukazał mu wszystkie królestwa świata i chwałę ich, i rzekł mu:

— To wszystko dam tobie, jeźli upadłszy uczynisz mi pokłon.

HArley 1427  v18 b

Tedy mu rzekł Jezus:

— Pójdź precz, szatanie! albowiem napisano jest: Panu Bogu twemu kłaniać się będziesz, a jemu samemu służyć będziesz.

Tedy opuścił go dyabeł, a oto Aniołowie przystąpili i służyli jemu.

 

[Źródło ilustracji: http://www.bl.uk/manuscripts/FullDisplay.aspx?ref=Harley_MS_1527 jeden z przykładów „biblii pauperum”]

A tekst oczywiście z Biblii Jakuba Wujka:

[Foto] Wszyscy święci kościoła pw. św. Karola Boromeusza na Mirowie

No może niezupełnie wszyscy. No i nie tylko święci. Tak dokładnie to święci i błogosławieni polscy lub szczególnie ukochani w Polsce. Na dodatek kosciół pw. Karola Boromeusza to siedziba parafii … św Andrzeja Apostoła (więcej o kościele tutaj: http://warszawa.wikia.com/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_%C5%9Bw._Karola_Boromeusza_na_Woli)

Figury świętych zostały umieszczone w niszach dookoła kościoła, a figury czterech Ojców Kościoła stoją na straży głównego wejścia (poniżej jedna z tych figur – tiara wskazuje, że przedstawiony jest papież, Grzegorz Wielki)

SAMSUNG CAMERA PICTURES

A oto i Oni, bohaterowie dzisiejszego wpisu:

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Jeszcze staropolszczyzny: polskie tłumaczenie Kanonu Rzymskiego…

Ponieważ wpis dotyczący szesnastowiecznego listu żaka do rodziców w sprawie pieniędzy na studia http://wp.me/p1YXbv-8M spotkał się z dużym odzewem (rekordowa liczba wejść na bloga, dyskusje na forum http://www.rebelya.pl/forum).

Tym polecam razem uwadze tłumaczenie (a właściwie piętnastowiecznę glosę) tekstu Kanonu Mszy św. całość znajduje się na stronie http://staropolska.pl/sredniowiecze/modlitwy/kanon.html

Inicjał z początkowymi słowami Kanonu: „Te igitur…(Ciebie więc….)” Źródło: http://digitalcollections.nypl.org/

Tekst glosy


Wersja współczesna (1956 r.)


Ciebie tegodla (albo przeto) namiłościwszy Oćcze, przez Jezu Krysta, Syna twego, Pana naszego, nabożni  modlimy sie i prosimy, aby przyjem<ne> jimiał i przeżegnał  ty dary, ty <daniny> i ta święta obiatowania nieporuszona.

(…)

Nad jeż miłościwym i też lubieźliwym, jasnym obliczym weźrzeć raczy i przyjęte (albo przyjemne) jimieć, jako przyjęte jimieć raczył jeż obiatę, dary, ofiary dziecięcia twego sprawiedliwego Abel i obiatę pirzwego oćca naszego Abrama, i to, cso tobie ofierował nawięcsy kapłan twoj Melchizedech, święci ofiarę, niepokalaną obiatę.

Nabożni, pokorni ciebie prosimy, wszechmocny Boże, każy ty donieści przez ręce świętego anjoła twego na wysokości ołtarza twego przed obliczym bożej mocy twej i racz dać, aby jile kole jich z tej ołtarzowej uczęstności naświętszego Syna twego ciało i krew przyjęlibychom, wszym pożegnanim niebieskim i miłością Ducha Świętego napełnieni bychom byli.

Ciebie więc, najmiłościwszy Ojcze, przez Jezusa Chrystusa Syna Twojego, Pana naszego, pokornie błagamy i prosimy: przyjmij te (+) dary, te (+) daniny, te (+) święte, nieskalane ofiary.

(…)

Racz na nie wejrzeć przejednanym i łaskawym obliczem i przyjąć je tak mile, jak mile przyjąć raczyłeś dary sprawiedliwego sługi Twego Abla i ofiarę Patryjarchy naszego Abrahama i tę, którą Ci złożył najwyższy Twój Kapłan Melchizedek, ofiarę świętą, hostię niepokalaną.

Pokornie Cię błagamy, wszechmogący Boże, rozkaz, by ręce świętego Anioła Twego zaniosły tę Ofiarę na niebiański Twój ołtarz, przed oblicze Boskiego Majestatu Twego, abyśmy wszyscy, tego ołtarza uczestnicy, pożywając przenajświętsze + Ciało i Krew + Syna Twego, otrzymali z niebios pełnię błogosławieństwa i łaski.

Na Środę Popielcową.

Bazylika św. Sabiny na Awentynie – kościół stacyjny (Środa popielcowa)

http://obc.opole.pl/dlibra/doccontent?id=768

LEKCJE I EWANGELIE

NA NIEDZIELE CAŁEGO ROKU, WIELKI POST I ŚWIĘTA PRZEDNIEJSZE.

PODŁUG
PRZEKŁADU J. WUJKA
stosownie
do
MSZAŁU RZYMSKIEGO I WROCŁAWSKIECO ZEBRANE.

Wydanie nowe, zupełnie przerobione.

za dozwoleniem zwierzchności duchowny.

W OPOLU,
nakładem I. F. W. Weishaeuera.
1841

str. 38-39

Na Środę Popielcową.

LEKCYA;

Joel. II, 12-20.
To mówi Pan: Nawróćcie się do mnie z wszystkiego serca waszego w poście i w płaczu i w żalu.  Rozdzierajcie serca wasze, a nie szaty wasze, a nawróćcie się do Pan Boga waszego: bo jest dobrotliwy i miłosierny, cierpliwy i mnogiego miłosierdzia, i odpuszcza złość. Kto wie, jeźli się nie nawróci i odpuści i zostawi po sobie błogosławieństwo na śniedną i mokrą ofiarę dla Pana, Boga waszego. Zatrąbcie w trąbę na Syonie, poświęćcie post, zwołajcie zgromadzenie. Zgromadźcie lud, poświęćcie kościół, zbierzcie staruszków, przynieście dzieci i ssące niemowlątka. Niech wyjdzie oblubieniec z komory swej: a oblubienica z pokoiku swego. Między przysionkiem i ołtarzem niech płaczą kapłani, słudzy Pańscy, i mówią: Przepuść, Panie, przepuść ludowi twemu, a niedaj dziedzictwa twego na pohańbienie, żeby nad nim poganie panowali. Czemuż mają mówić narody; Gdzież jest Bóg ich? I żalem zdjęty będzie Pan nad ziemią swoją, a przepuści ludowi swemu, I odpowie Pan i rzecze ludowi swemu: Oto ja wam poślę pszenicę i wino i oliwę, i nasycicie się niemi: a niedam was więcej wv pośmiewisko między narody: mówi Pan wszechmogący.
EWANIELIA: Mat. VI, 16—22
W ów czas rzekł Jezus uczniom swoim: Gdy pościcie, nie bądźcie smutnymi, jako  obłudnicy: którzy twarze swoje szpecą, aby się ludziom zdawali poszczącymi. Zaprawdę powiadam wam, iż już wzięli zapłatę swoję. Ale ty, kiedy pościsz, namaż głowę twoję, i umyj oblicze twoje: abyś się, że pościsz, nie okazał ludziom, ale Ojcu twemu, który jest w skrytości: a Ojciec twój, który widzi w skrytości, odda tobie. Nie skarbcie sobie skarbów na ziemi: gdzie rdza i mól psuje, a gdzie złodzieje wykopują i kradną. Ale skarbcie sobie skarby w niebie: gdzie ani rdza ani mól nie psuje, a gdzie złodzieje nie wykopują ani kradną. Albowiem gdzie jest skarb twój, tam jest i serce twoje.

          Modlitwa kościelna.
Daj Panie wiernym twoim, aby postu chwalebną uroczystość i z przystoj nem uszanowaniem przyjęli i spokojnem nabożeństwem przebiegli. Przez. Pana naszego.

Boże Narodzenie…

Jan Maria Ruszar w dzisiejszym „Plusie-Minusie” (27.12.2014 r.) przypomniał o obrazach włoskich mistrzów, którzy wydarzenia biblijne umieszczali nie w ciemnych i zimnych wnętrzach stajenki, lecz w pałacach florenckiej arystokracji. Przypomniało mi to dzieła sztuki pozaeuropejskich artystów, którzy bohaterom biblijnych wydarzeń (np. Maryi i Józefowi) nadawali rysy azjatyckie lub afrykańskie:

(nieznany artysta japoński, ok. 1900)

koreański artysta Kim Ki-Chang, a.k.a. Woonbo (1914 – 2001)

Betlejem i szkopka w oczach artysty chińskiego

sztuka etiopska