[Z brytyjskich kronik filmowych] Wojsko Polskie 1939 i 1943

Reklamy

[Polecam] Na folkowo ale i na ostro: Łysa góra

Impresja międzymorska…

Ilustracja muzyczna „Dschinghis Khan – Moskau 1979”

Zawsze zastanawiała mnie wzajemna fascynacja Rosjan niemiecką muzyką (np. Rammsteinem) i popularność kultury rosyjskiej w Niemczech. W obydwu przypadkach jest to chyba fascynacja połączona z obawą, wszak starcia były krwawe, długie i powodowały zamieszanie prawie na całym świecie. No bo, na przykład Rammstein, brzmi dla mnie jak ilustracja do Deutsche Wochenschau z lat 1939-1945…
Hmmmm.
Może dlatego fascynują się sobą nawzajem, ponieważ mentalnie uważają się za kraje sąsiednie.. a my jesteśmy traktowani jak przeszkoda terenowa.

Władysław Sebyła – Sztab

SAMSUNG CAMERA PICTURES

[Zdjęcie własne]

Władysław Sebyła – utwór z tomu „Pieśń szczurołapa”

Na wielkiej mapie leżysz, na dokładnym planie.
I rzucasz w ogień swoje żelazne kompanje.

Tu są świecące szyny, a tu — bita szosa.
Tam ciurkiem ciekną ścieżki, tam są pola w kłosach.
Tu szumi las zielenią, a rzeka błękitem.
Tam są łąki, mokradła, błota nieprzebyte.
Tu grunt spękał w wąwozy, rowy i kanały,
A nad tobą jest niebo, chmurami podarte w kawały:
W mroźne, zimowe noce i letnie południa
Dysząca gwiazd oddechem, niezgłębiona studnia.

Już ci ożyła mapa. Jest jak kawał ziemi,
Wyrwany z globu groźnem kopnięciem trzęsienia.
Jak bóg, z niezmierzonego patrzysz na nią oddalenia.
I grzmotem ją tratujesz — i burzą płomieni.

Już się gotuje ziemia, już się ziemia pali.
Płyną zatrute chmury, siecze deszcz ze stali.
Za tym wzgórkiem pochyłym, za lasem wesołym
Haubice zaryją się w rolę jak woły.
I zaczną stękać ciężko, aż ziemia zadudni.
Żelazo rzygnie w niebo ze stalowych studni.

Na tych łąkach kwiecistych, po pas w lepkiem błocie,
Wypadnie beznadziejnie trwać szarej piechocie,
Wypadnie szarym ludziom łazić, gwarzyć, kurzyć,
Strzelać i konać w szumie oszalałej burzy.

W tym zagajniku młodym, w metalowym świście,
Jak kurz z drzew sypną batem kul zsieczone liście:
Tam się trawę zapali, ziemię się zapali,
Żywa dusza nie przejdzie. Kret się nie ocali.

A w te na ornem polu zasieki i druty
Rzuci się grad granatów zwykłych i zatrutych,
Aż czarnoziem czarnemi fontannami buchnie,
Żołnierz skołowacieje, oślepnie, ogłuchnie …
I przejdą po nim dymy, napojone gazem,
Zmiażdżą go gąsienice czołgów tonnami żelaza,
Skłują wściekłe kompanje nożem i bagnetem…
A potem doktór przyjdzie z płótnem i lancetem
Zszywać poprute ścięgna, pchać kiszki do brzucha,
I chwytać śmierć za włosy, czy życie tli, słuchać.

Nad zieloną równiną, w złotej mgle wieczoru,
Popłyną zgniłe chmury zielonego chloru.
Będą leżeć bez ruchu, umazani w glinie,
Ludzie o grubych ryjach, jak niewinne świnie.

Nad ogródki i kwiaty pocisk wyfrunie skrzydlaty
I głucho pękną w grządkach gazowe granaty.
A ponad miastem, w ciszy niedzielnej ukrytem,
Zaświszczą ciężkie bomby złowrogim skowytem,
Zatrzaskają motory w nieba oddaleniu…
…I nie zostanie z miasta kamień na kamieniu…

Po tych błyszczących szynach i po szos granicie,
Ukryte w gęstej nocy rozgwieżdżonem sicie,
Będą ciągnąć pośpiesznie w eszelonach długich
Pociągi pełne jadła — i ludzi na ubój.

Tylko tego nie widać, nie widać na planie,
Że we krwi, we krwi czerwonej brną kompanje!

Że gdzieś na mokrem polu, na trawiastej łące,
Telefonista wbity w sieci drutów, dzwonków,
Zasłucha się w źródlany śpiew szarych skowronków…
…I bluźnie, jak bluźnierstwem — krwią w niebo gorące!…Że młode, zdrowe chłopy, jak najgrubsze ziarno,
Będą sypać się w brózdy piaszczyste na marne,
Sypać się piachem, prochem… Nic z nich nie wyrośnie
…Tylko nikła trawka o wiośnie.

Tylko tego nie widać, nie widać na planie,
że tam są ludzie, ludzie — nie tylko kompanje,
I że krew jest czerwona, czerwona i dymi,
I że zalewa mapę jeziorem olbrzymiem.

[Święci o których nie słyszeliście] Mały Rycerz konfesjonału św. Leopold Mandić (1866-1942)

1205-leopold
http://brewiarz.pl/images/05/1205-leopold.jpg

„Mały rycerz” bowiem według różnych relacji miał około 135-140 cm wzrostu, co w połączeniu z wadą wymowy sprawiało, że przełożeni nie bardzo wierzyli, że zakończy edukację w seminarium i podoła obowiązkom kapłana i zakonnika.

Mimo tego…

… został Leopold „tymczasowo skierowany do Padwy jako spowiednik”. Pracował tam przez kolejnych czterdzieści lat. W maleńkiej celi przerobionej na konfesjonał, blisko wyjścia ze starego klasztoru, przyjmował rzesze penitentów, spowiadając po kilkanaście godzin dziennie. Mimo, iż w jego czasach stosowano jako formę zmobilizowania do nawrócenia nieudzielanie rozgrzeszenia, św. Leopold słynął z cierpliwości, podejścia z miłością i tego, iż rozgrzesza nawet najbardziej krytyczne przypadki.

(…)

Papież w homilii wygłoszonej podczas kanonizacji powiedział: „Co zostało po św. Leopoldzie? Komu i czemu służyło jego życie? Pozostali bracia i siostry, którzy stracili Boga, miłość, nadzieję. Biedne istoty ludzkie, które potrzebowały Boga i wzywały Go, błagając o Jego przebaczenie, o Jego pociechę, o Jego pokój, o Jego łagodność. Tym „biednym” św. Leopold ofiarowywał życie, za nich ofiarowywał swoje cierpienia i swoją modlitwę, a przede wszystkim celebrował sakrament pojednania”.

http://www.isf.edu.pl/a/aktualnosci/maly-wielki-czlowiek-sw-leopold-mandic/0?f=

010674_12849090714_e708b18b52_o_82
http://wf1.xcdn.pl/files/16/02/09/010674_12849090714_e708b18b52_o_82.jpg

https://pl.aleteia.org/2017/07/30/sw-leopold-mandic-byl-tak-brzydki-ze-mial-poslugiwac-tylko-w-konfesjonale/

Jego dzień zaczynała msza św. Potem była długa modlitwa – przygotowanie do udzielania sakramentu pokuty oraz związanych z nim porad. Następnie święty spowiadał. Od 12 do 15 godzin dziennie! Gdy zaś chętnych było wyjątkowo dużo, nawet nie robił przerw na jedzenie.

Początkowo o. Leopold przyjmował grzeszników w konfesjonale. Z czasem – w małym, dusznym pomieszczeniu, nazywanym „salonikiem gościnności”. Zapewne dlatego, że jego gospodarz każdego penitenta traktował jak gościa, witając go na stojąco takimi słowami: „Chodź, chodź. Proszę, usiądź”. Do tych widocznie zakłopotanych sytuacją mówił natomiast: „Proszę się nie obawiać. Proszę się nie krępować”.

Bywało przy tym, że wychodził ze  swego „saloniku” i – prowadzony nadprzyrodzoną wiedzą – samym spojrzeniem lub odezwaniem się sprawiał, że dochodziło do spowiedzi kogoś, kto wcześniej wcale nie miał zamiaru do niej przystępować.

Spowiednik łagodny i cierpliwy. Chyba że…

To, jak przebiegała spowiedź, zależało od czynów wiernego. Jeżeli penitent dopuszczał się występków przeciw rodzinie, współmałżonkowi albo życiu ludzkiemu, o. Leopold reagował bardzo ostro. Potrafił np. zwymyślać mężczyznę gnębiącego swoją żonę. Wobec osób spowiadających się z innych grzechów wykazywał się wielką łagodnością i cierpliwością. Przybywający do niego ludzie opowiadali również, że święty wydawał się znać ich złe uczynki jeszcze przed ujawnieniem tychże. Naprowadzał bowiem spowiadanych na te grzechy, o których zapomnieli powiedzieć lub na te, które były za trudne do samodzielnego wyznania. Po wyznaniu grzechów był czas na pouczenie, danie pokuty oraz rozgrzeszenie.

(…)

Praktyki pokutne nakazywane przez o. Leopolda nie były uciążliwe. Jak bowiem sam mówił: „Tym, których spowiadam, daję lekkie pokuty, dlatego resztę pokuty muszę za nich odprawić sam”. Czynił to, przede wszystkim, modląc się jeszcze długo w nocy.

Jeżeli chodzi o rozgrzeszenie, to niekiedy pojawiał się zarzut zbyt łatwego jego udzielania. W odpowiedzi, o. Leopold żartobliwie mówił: „Panie, przebacz mi, że za dużo wybaczyłem, ale to Ty dałeś mi taki zły przykład”.

Leopold spowiadał nawet w dniu swojej śmierci

Dodajmy, że po spotkaniu z franciszkaninem wyspowiadani już wierni doświadczali pocieszenia, umocnienia i pełni Bożego pokoju. Nic więc dziwnego, że ciągnęli do niego katolicy z całych Włoch i ze wszystkich grup społecznych: od arystokracji i biskupów po robotników. Przywiązani byli do niego szczególnie Padewczycy, którym udało się go zatrzymać wtedy, gdy dostał polecenie przeniesienia się z ich miasta do Fiume. I właśnie w Padwie o. Leopold zmarł po ciężkiej chorobie – nowotworze przełyku. Nowotwór ten nie przeszkodził mu w wyspowiadaniu w dniu śmierci (30 lipca 1942 r.) jeszcze 50 kapłanów.

24918082_120956198906
https://images.findagrave.com/photos250/photos/2008/120/24918082_120956198906.jpg

Nowenna do św. Leopolda Mandicia

Boże Ojcze wszechmogący, Ty ubogaciłeś św. Leopolda obfitością Twojej łaski, za jego wstawiennictwem udziel nam tego daru, byśmy byli we wszystkim poddani Twojej woli, zachowali nadzieję w Twoje obietnice i wiedli życie w miłosnej Twojej obecności.

Chwała Ojcu…

Boże, który objawiasz swoją wszechmoc nade wszystko w okazywaniu miłosierdzia i przebaczenia i zechciałeś, by św. Leopold był Twoim wiernym świadkiem, dla jego zasług spraw, byśmy w sakramencie pojednania czcili wielkość Twojej miłości.

Chwała Ojcu…

Boże, nasz Ojcze, który w Chrystusie, Twoim Synu, umarłym i zmartwychwstałym odkupiłeś nas i nadałeś nowe znaczenie dla każdego cierpienia oraz zechciałeś, by św. Leopold był znakiem Twojej ojcowskiej obecności i pociechy, wlej w nasze dusze pewność Twojej obecności i niezawodności Twojej Pomocy.

Chwała Ojcu…

Boże, źródło jedności wszystkich Twoich dzieci, Ty zechciałeś, by Chrystus był jedynym pasterzem Twojego Kościoła; za wstawiennictwem św. Leopolda, milczącego proroka duchowego ekumenizmu, wlej w nas Twego ducha, byśmy umieli się modlić i poświęcać swoje życie dla sprawy jedności wszystkich wierzących w Ciebie.

Chwała Ojcu…

Boże, chwalebny Panie i Ojcze życia, Twojej miłości powierzamy nasze nadzieje i modlitwy; za wstwiennictwem św. Leopolda wejrzyj litościwie na swoje dzieci i wysłuchaj nasze pokorne prośby. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

http://www.leopoldmandic.entro.pl/nowenna-18-s.html

To na pewno znakomity patron na kończący się już okres spowiedzi wielkanocnej!

[Link] There is no such thing as italian food.

[Brzydkie skojarzenia historyczne 1] Praca „u bauera”

Znalezione na Twitterze:
roboty.jpg

Skojarzenia:

[Polecam] Gorszy pieniądz – polskie kino popularne po 1989 roku | Culture.pl

https://culture.pl/pl/artykul/gorszy-pieniadz-polskie-kino-popularne-po-1989-roku

Pasikowski był wówczas jednym z niewielu twórców, którzy znaleźli klucz do serc publiczności. Nie tylko dobrze rozumiał społeczne zmiany w Polsce po 1989 roku, ale też potrafił odpowiedzieć na lęki, jakie rodziły one w widowni.

W „Psach” opisywał przepoczwarzający się świat polskiej transformacji, pokazując rzeczywistość, w której dawne wartości straciły na znaczeniu, a nowe jeszcze się nie wykrystalizowały. Młody reżyser uderzał tu w świętości, wchodząc w obrazoburczy dialog z kinem Wajdy.

Wajdowski śmietnik historii, na którym ginął bohater „Popiołu i diamentu”, zmieniał się u niego w śmietnik niepamięci, gdzie zmęczeni życiem ubecy „puszczali z dymem całą swoją pieprzoną przeszłość”, a „Ballada o Janku Wiśniewskim” stawała się przedmiotem okrutnej trawestacji w scenie ubeckiej libacji. Nic dziwnego, że właśnie po jej obejrzeniu (i usłyszeniu reakcji publiczności) Andrzej Wajda stwierdzał, że Pasikowski wie o polskim widzu coś, co dla niego samego pozostaje tajemnicą.

Sąd nad Goyą!

OBRAZ Francisco Goi Rozstrzelanie powstańców madryckich zna chyba prawie każdy, niewielu wie, że właśnie minęło 210 lat od wydarzenia, które zainspirowało artyystę, czyli powstania madryckiego 1808 r. (w Hiszpanii znane jest pod nazwą Dos de Mayo – czyli „2 maja”).

Ten obraz oraz seria grafik „Okrucieństwa wojny” zainspirowały Jacka Kaczmarskiego do napisania tego utworu:

Korsykanin zmywa z tronów. Zabobonów ciemną ciecz – Grzebie w trzewiach wyzwolonych. Lepki od wolności miecz. Słońce się nad sierrą toczy. I osusza czaszki z łez, W nieme niebo wznosi oczy. Zakopany w piachu pies. Głuchy zdechł i balwierz poszedł. Duchy trupa wezmą stąd. I na sabat go poniosą,

[Link] „PIOSENKA WIOSENNA” Jacka Kowalskiego

… słońce wstaje, idą maje, i czekane urodzaje…

Więcej utworów Jacka Kowalskiego znajdziecie tutaj:

https://www.youtube.com/channel/UCMh9wbuOGU6BOdt3gC8QuSQ