[Cytat] O współpracy bolszewicko-niemieckiej w 1920 r.

Źródło: Dwa bratanki. Dokumenty i materiały do stosunków polsko-węgierskich 1918–1920, Wybór i opracowanie Endre László Varga, Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych
https://www.archiwa.gov.pl/files/dwa_bratanki.pdf

— — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — — —

4 czerwca 1920 r. – a więc niespełna tydzień po domniemanym podpisaniu tego uk­ładu – w referacie Oddziału II Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego, prze­sła­nym do Adiutantury Generalnej Naczelnego Wodza znalazło się sformułowanie: „Niemcy pozostają w ścisłym kontakcie z Moskwą. […] Istnieje tajny układ pomiędzy rządem sowieckim a rządem niemieckim. Pertraktacje prowadził [Karol] Radek w Berlinie, który przywiózł od Lenina zobowiązanie utworzenia rządu koalicyjnego, co umoż­li­wi­ło­by użycie armii Guczkowa (syna), która za zgodą rządu niemieckiego organizuje się w Niemczech. […] W Królewcu istnieje biuro zaciągowe do armii bolszewickiej. Żoł­nie­rze zaciągnięci otrzymują na rękę 1000 rubli i zobowiązują się do służby 10-mie­sięcz­nej. […] 2 maja przeleciało nad Warszawą 8 zeppelinów w kierunku na Moskwę. Według poprzedniej umowy między przedstawicielami firmy niemieckiej »Michler & Co« w Ber­li­nie i przedstawicielem sowieckiego komisariatu handlu zagranicznego, firma »Michler« zobowiązała się dostarczyć Rosji w najbliższym okresie 6 zeppelinów o pojemności 100 ton każdy. Pierwszy transport miał wyruszyć między 15 a 20 maja z Hamburga i miał być ładowany aparatami telegraficznymi”.

Wiele jest faktów potwierdzających wolę wypełniania przez Niemcy i bolszewicką Rosję postanowień owego układu. Świadczyły o tym liczne dowody współdziałania rosyjsko-niemieckiego na pograniczu Prus Wschodnich w sierpniu 1920 r. Niedwu­znacznie wskazują one, że nie były to odosobnione wypadki wymuszone przez oko­licz­ności wojenne, ale realizacja wcześniejszych postanowień zawartych w tym układzie.

Druga część układu, tajna, miała – według odpisu przejętego przez wywiad węgierski – zawierać postanowienia na wskroś polityczne, w tym deklaracje sowieckie nieuzna­wania powojennych traktatów pokojowych, w zamian za co zobowiązywała Niemcy do zachowania neutralności w konfliktach zbrojnych toczonych przez bolszewicką Rosję, co sprowadzało się do nieprzepuszczania pomocy wojskowej do Polski. Z drugiej stro­ny, Niemcy wyrażały zgodę na służbę kontraktową w Armii Czerwonej ponad 250 wyż­szych oficerów wojskowych i specjalistów, dostarczanie surowców i materiałów wo­jen­nych po ustanowieniu wspólnej granicy. Sowieci deklarowali również respektowanie niemieckich granic sprzed sierpnia 1914 r. – czyli faktycznie planowali ponowny roz­biór Polski. Oba kra­je gwa­ran­to­wa­ły nietolerowanie na swym terenie propagandy przeciwko sobie. Dlatego w innym raporcie wywiadowczym Oddziału II NDWP z 28 lipca 1920 r. jest mowa o tym, że:
„1. Gurtych wręczył 22 lipca [1920] Koppowi papiery upełnomocniające Koppa do zawarcia sojuszu wojenno-politycznego pomiędzy sowietami a Niemcami.
2. 20 lipca wyjechała z Berlina do Moskwy misja niemiecka wojenno-dyplomatyczna z gen. von Koschem na czele.
3. 23 lipca wyjechała z Moskwy via Rewel do Berlina komisja wojskowa [sowiecka] z gen. Parskim z poleceniami charakteru operacyjno-dyplomatycznego”.

Obie cytowane informacje korespondują z treścią dokumentu opublikowanego w ni­niej­szym tomie, którego pierwsza część wynegocjowana zapewne w kwietniu i maju 1920 r. miała głów­nie charakter gospodarczy, natomiast druga część, datowana na początek lipca 1920 r., stanowiła rozwinięcie pierwszego i zawierała klauzule charak­te­rys­tyczne dla układu polityczno-wojskowego.

Informacje o obu przytoczonych traktatach (układach), zawierające nawet stresz­czenie ich głównych postanowień, nie pozostawały nieznane współczesnym polity­kom. Profesor Janusz Cisek opublikował w 2010 r. raport chargé d’affaires Sta­nów Zjed­no­czonych w Budapeszcie – Ulyssesa Grant-Smitha, z 7 września 1920 r., w którym szczegółowo omówiono oba traktaty sowiecko-niemieckie. Swą wiedzę Amerykanin czerpał zapewne z tego samego węgierskiego źródła, dzięki któremu odpis posta­no­wień wymienionej umowy znany był wywiadowi węgierskiemu.

Natomiast w dotychczasowych opracowaniach nie był dotąd publikowany dokument zawierający samą treść traktatu, czy to w oryginale, czy w formie odpisu bądź obszer­nego streszczenia. Dlatego dokument odnaleziony i opublikowany przez Endre László Vargę jest pierwszym – najpełniejszym jak dotąd – dowodem jeśli nie zawarcia, to prawdopodobnie negocjowania traktatu sowiecko-niemieckiego w 1920 r. Poszu­ki­wa­nie oryginału owej umowy w niemieckim archiwum w Koblencji nie dały dotąd pozy­tyw­nego rezultatu, przez co nie można potwierdzić prawdziwości jego zapisów, co nie podważa ani wiarygodności dokumentu, ani nie neguje samego zawarcia traktatu, ani tym bardziej prowadzonych negocjacji.

Zdekompletowanie i rozproszenie (w wyniku II wojny światowej) polskich archiwaliów dyplomatycznych i wojskowych z 1920 r. nie pozwala niestety na stwierdzenie – czy i kiedy – informacja ta (ze źródła węgierskiego) została przekazana stronie polskiej. Z jednej strony wiemy, że węgierski wywiad wojskowy przekazywał stronie polskiej istotne informacje o bolszewickim zagrożeniu i w wielu dziedzinach wspierał polskie działania wywiadowcze, z drugiej brak jest potwierdzenia uzyskania z Węgier infor­macji o treści traktatu sowiecko-niemieckiego.

W tym czasie prasa niemiecka przygotowywała społeczeństwo do swoistego odwró­cenia sojuszy (czy raczej nawiązania do układu w Brześciu) i ukazywała Armię Czer­woną jako „olbrzyma” gromiącego Wojsko Polskie, „olbrzyma” wyzwalającego „Ger­ma­nię” spętaną wersalskimi łańcuchami. Generał Hans von Seekt, dowódca Reichs­wehry, zaś w dokumen­cie „Najbliższe polityczne zadania Niemiec”, przed­sta­wia­jąc 26 lipca 1920 r. aktu­alną sytuację polityczną, stwierdził: „[…] pełne zwycięstwo Rosji nad Polską nie może już być podawane w wątpliwość”.

Wiemy również, że na spotkanie Armii Czerwonej została wysłana z Berlina do Prus specjalna delegacja rządowa. Potwierdzeniem niemieckiej woli nawiązania „robo­czych” kon­tak­tów z Armią Czerwoną jest przejęty przez polski radiowywiad i poddany dekryptażowi szyfrogram dowódcy 12. Dywizji Strzeleckiej z 3 sierpnia 1920 r., infor­mu­jący, że: „Do sztabu 34. Brygady Strzeleckiej w Kolnie przybyła niemiecka dele­ga­cja rządowa z Berlina […]”.

A wydawana w Moskwie „Prawda” 14 sierpnia 1920 r. deklarowała, iż po zwycięstwie nad Polską wszystkie niemieckie tereny „oderwane” od nich po 1918 r. zostaną zwró­cone Niemcom.

Wszystkie cytowane doku­menty polskiego wywiadu, a także stwierdzone w sierpniu 1920 r. liczne przykłady współdziałania sowiecko-niemieckiego na pograniczu Prus Wschod­nich, zdają się niedwuznacznie wskazywać na istnienie porozumienia, jeśli nie sojuszu Nie­miec i bolszewickiej Rosji. Niemniej odnalezienie wspomnianego doku­mentu, nawet jeśli był on tylko podpisanym (ale nie ratyfikowanym) i nie wpro­wa­dzo­nym w pełni w życie doku­men­tem, stawia go logicznie w szeregu umów sowiecko-niemiec­kich, począwszy od traktatu brzeskiego, przez ten właśnie (nazwijmy go) „pakt berliński”, układ z Rapallo (z 1922 r.), układ berliński z kwietnia 1926 r., aż po układ Ribbentrop–Mołotow z sierpnia 1939 r.; należałoby więc się zgodzić z konkluzją za­wartą w cytowanym wcześniej raporcie polskiego wywiadu wojskowego: „[…] gdyby nie załamanie się ofensywy bolszewickiej [po Bitwie War­szaw­skiej], ujawnione współ­dzia­ła­nie Niemców z bolszewikami rychło przekształciłoby się w ścisły sojusz, skutki którego dałyby się groźnie we znaki nie tylko, państwu polskiemu, lecz i całej Europie”.

Wspólna deklaracja w sprawie Inicjatywy Trójmorza (Three Seas initiative)

Kraje członkowskie Unii Europejskiej położone między Adriatykiem, Bał­tykiem i Morzem Czarnym: Austria, Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Estonia, Węgry, Łotwa, Litwa, Polska, Rumunia, Słowacja i Słowenia:

Uznając wagę połączenia gospodarek i infrastruktury Europy Środkowej i Wschodniej z Północy na Południe, tak aby dopełnić budowy wspólnego europejskiego rynku, zważywszy, iż jak dotąd większość wysiłków służyła połączeniu Wschodu i Zachodu Europy;

Przyjmując do wiadomości postępy, jakie zostały osiągnięte w tym wzglę­dzie dzięki funduszowi wsparcia projektów infrastrukturalnych CEF (Con­necting Europe Facility), Europejskim funduszom strukturalnym i inwesty­cyjnym (ESIF) oraz dzięki efektom synergii makroregionalnych strategii Unii Europejskiej;

Przekonani, że dzięki poszerzeniu istniejącej już współpracy w dziedzinie energii, transportu, komunikacji cyfrowej oraz sektorów gospodarczych Europa Środkowa i Wschodnia staną się bardziej bezpieczne i bardziej kon­ku­ren­cyjne, przyczyniając się tym samym do wzmocnienia Unii Europejskiej jako całości;

Zgadzając się co do tego, że dynamika wszechstronnej współpracy w obsza­rze Adriatyku-Bałtyku-Morza Czarnego, zarówno wewnątrz Unii Euro­pej­skiej, jak i w szerszej przestrzeni transatlantyckiej musi zostać ożywiona, jednak bez tworzenia struktur równoległych wobec istniejących już mecha­nizmów współpracy;

Poparły Inicjatywę Trójmorza jako nieformalną platformę służącą do po­zy­ski­wania politycznego poparcia oraz organizowania zdecydowanych działań dotyczących określonych transgranicznych i makroregionalnych projektów, o strategicznym znaczeniu dla Państw zaangażowanych w sektory energii, transportu, komunikacji cyfrowej i gospodarki w Europie Środkowej i Wschod­niej.

Potwierdziły, że Inicjatywa Trójmorza jest, w ramach określonych projektów, otwarta na partnerstwo z zainteresowanymi państwowymi lub biz­ne­so­wymi podmiotami z całego świata, respektującymi fundamentalne wartości i zasady Unii Europejskiej;

Przyjęły z zadowoleniem zapowiedź następnego spotkania Inicjatywy Trójmorza na wysokim szczeblu w czerwcu 2017 roku we Wrocławiu.

Dubrownik, 25 sierpnia 2016

Link

[Link] Krótki film dokumentalny – Kaczki zamiast pestycydów :-)

Winnica w Stellebosch (Republika Południowej Afryki) to wyjątkowa farma. Nie używa się tu pestycydów, ale wszelkie robactwo i ślimaki nie mają tutaj czego szukać. 🙂 Oto zbliżają się nieubłagani łowcy szkodników… kaczki.

 

Staszic raz jeszcze, czyli Stanisław S. na Krywaniu (2494 m)

Z poprzedniego wpisu wiemy, że Stanisław Staszic nie chciał – zresztą zupełnie zgod­nie z prawem – przyznać wdowie emerytury po jej zmarłym 14 lat wcześniej mężu. Nie wszyscy natomiast wiedzą, że był on także podróżnikiem i przyrodnikiem. W trak­cie jednej ze swoich wypraw dotarł na jeden z najpiękniejszych, moim zdaniem, szczytów Tatr. 🙂 Z tej ekskursji pozostawił relację, którą znalazłem w publikacji: Dzien­nik podróży Stanisława Staszica, 1789-1805, z rękopisów wydał Czesław Leśniewski, w Krakowie nakładem Polskiej Akademii Umiejętności, 1931, s. 419

Dnia 8 sierpnia 1805 wyjachałem z rana z Ważca nad wszczątkiem rzeki Wach w góry na Krywan. Mila od podgórza. W górę szedłem drogą robioną do bań [czyli kopalń] srebra. Na górze stanąłem 12:11. Na dole pogoda, wierzch góry w chmurach. Barometre spadł do 21 calów i 1 linia i 4/12 linii [upraszczając: około 535 mm słupka rtęci; czyli 714 hektopaskali], thermometre spadł 9 calów wiedeński, a paryski 10 calów.

Komentarze w nawiasach „kwadratowych” pochodzą od Bestiariusza

Stanisław Staszic informuje wdowę, że pensyi emerytalnej nie będzie!

Kommisya
Ustanowiona do rozpoznania prośb o pensye emerytalne.

Na proźbę Pani Anny Trzcińskiey Wdowy po pułkowniku dawnych Woysk polskich do Zięcia Namiestnika Królewskiego w d. 18 Lipca r.b. podaną, a Sobie do załatwienia nadesłanej; oświadcza podaiącej iż gdy według własnego Jey zeznania od lat 14. męża postradała, przeto stosownie do przepisów Dekretu Nayiaśnieyszego Pana o pensyach emerytalnych w d. 4/16 Lipca 1817 zapadłego, niekwalifikuie się do pensyi emerytalney.

w Warszawie na posiedzeniu dnia 9. Października 1819.
w zastępstwie Ministra Prezydiuącego
Radca Stanu

03_0001

Źródło: Zielonogórska Biblioteka Cyfrowa – link

Takiej treści decyzję, podpisaną przez znanego nam z zupełnie innej działalności Stanisława Staszica, otrzymała Anna Trzcińska, wówczas wdowa po jakimś pułkowniku Trzcińskim.

Z treści wynika, że kluczowe było (co sama wdowa przyznała), że w momencie wystąpienia o świadczenie upłynęło 14 lat od śmierci jej małżonka. Zaciekawiło mnie wobec tego jakie warunki trzeba było spełnić, aby można było się ubiegać o pensye emerytalną. Pismo jest lakoniczne, więc postanowiłem dotrzeć do przepisów, które urzędnik powołał w tym piśmie, czyli dekretu o pensyach emerytalnych.

Nie będę udawał, że wymagało to wielkiego wysiłku, ponieważ po pobieżnym przejrzeniu kolejnych tomów Dziennika Praw Królestwa Polskiego, w Dz. Urz. K. P. t. 3 na stronie 389 znalazłem dekret opisany w spisie treści jako Temczasowe postanowienie względem pensyi emerytalnych i szczególnych nagród. w Petersburgu dnia 4/16 lipca 1817 r. Jest to prawdopodobnie jedyny akt prawny o takiej tematyce, który opublikowano w tym okresie.

Dekret ten ustala jak ma być organizowany fundusz wypłat rent, jakie środki budżetowe są na niego przeznaczone oraz jak ma przebiegać badanie wniosków o pensye. Z aktu tego wynika, że pensye emerytalne mogły być przyznane za co najmniej dwudziestoletnią służbę publiczną (i wojskową):

Dwadzieścia lat nieprzerwaney słuyżby publiczney nadaje Urzędnikowi lub Officyaliście prawo do uzyskania pensyi emerytalnej (art. 11).

W kolejnych artykułach zawarto wyjątki, które stosowały się do sytuacji, gdy przerwa w służbie nastąpiła bez żadney własney winy (art. 12) lub gdy urzędnik stracił zdrowie czy podpadł prawdziwemu kalectwu przed upływem 20 lat (art. 17).

Przepis wskazywał, że służba:

w iakieykolwiek bądź epoce pełniona, ma bydź uważana iako daiąca prawo do zasłużenia na emeryturę, skoro Urzędnik lub Officyalista sprawował obowiązki swoie w obrębie kraiów dzisieysze Królestwo Polskie składaiących, i dotąd one sprawuje. (art. 13)

W przypadku naszej wdowy powyższe przepisy należy odczytywać w zwiażku z artykułem 18, który stanowił, że:

Jeżeli pobieraiący emerytalną pensyą, albo maiący do niey prawo Urzędnik lub Officyalista, zostawi po zgonie swoim wdowę (…) naonczas wdowa brać będzie połowę tey emerytalney pensyi iaka iemu udzielona została.

Ponadto art. 19 wskazuje kiedy ta połowa ma być dzielona między wdowę, i małoletnie dzieci.

Dekret wskazywał także w jakich okolicznościach nie można było takiej emerytury przyznać:

Nie maią żądnego do udziału pensyi emerytalney prawa, wdowy pozostaiące po emerytach, którzy ożenili się w roku 60. weku swego. Niemaią go również i te które weszły w związki małżeńskie z emerytami wtedy kiedy ci już uzyskali pensyą emerytalną. Traci zaś rzeczone prawa każda wdowa, skoro w nowe śluby małżeńskie weydzie. (art. 22)

Konkluzje:

1.

Dekret wszedł w życie w 1817 r. i oczywistym jest, że zmarły nie mógł w momencie śmierci pobierać nieustanowionej jeszcze emerytury, ani nie posiadał uprawnień do wystąpienia o nią. W momencie wejścia w życie prawa nie sprawował funkcji, która uprawniała do emerytury. Umarł 14 lat wcześniej i Pani Trzcińska owdowiawszy nie mogła nabyć takiego prawa.

2.

Każdy zauważy, że wymogi które należało spełnić by uzyskać pensyą emerytalną były bardzo rygorystyczne. Nawet gdyby pułkownik Trzciński umarł już po wejściu w życie dekretu należałoby zbadać, czy przepracował on bez żadnych przerw dwadzieścia lat w służbie publicznej lub czy w trakcie tej służby – a przed upływem dwudziestu lat – nie zachorował. Zauważmy, że na pewno nie przyznano by emerytury, gdyby część/całość dwudziestu lat służby miała miejsce poza granicami Królestwa Polskiego w jego granicach obowiązujących po 1815 r. (na przykład na innych obszarach I Rzeczypospolitej, czy gdyby nasz Trzciński służył jako żołnierz w okresie wojen napoleońskich gdzieś na obszarze Europy lub poza nią: np. na Santo Domingo). Natomiast nie była przeszkodą służba w iakieykolwiek bądź epoce pełniona, o ile oczywiście miała miejsce na obszarze Królestwa kongresowego. Jak widać nie stawiało to w gorszej sytuacji tych, którzy zdążyli się „załapać” na służbę np. urzędach Księstwa Warszawskiego.

3.

Trzcińscy bardzo mnie zaciekawili, ale niestety nie wiemy ani skąd wdowa pochodziła oraz gdzie zmarł jej małżonek. Fizycznie niemożliwe było odnalezienie tych osób, a spisy szlachty zawierały wielu Trzcińskich pieczętujących się różnymi herbami.

[link] Justo Gallego od 1963 buduje własnoręcznie katedrę koło Madrytu.

Przez cztery dekady właściwie nikt nie zwracał uwagi na pewnego człowieka zbierającego cegły. W sposób niemal niezauważalny na płachcie ziemi pod Madrytem rosła góra złomu, starych i popękanych cegieł, plątanina stalo­wych drutów. Do czasu, aż z całego tego złomowiska zaczął wyłaniać się niezwykły kształt.

http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/240202,bozy-robotnik-wznosi-katedre,id,t.html

Pod plastikowymi okryciami stoją nowe ławki kościelne.
– Tylko nie mówmy o Gaudim – prosi Gallego. Złości go częste porów­ny­wanie do autora innej niedokończonej budowli – słynnej barcelońskiej La Sagrada Familia.
– Jestem pewien, iż Gaudi nie używał wiader z recyklingu – śmieje się Don Justo. Cieszy go ściśle romański typ architektury. Nie ma czasu na wymyślne barokowe i gotyckie ornamenty.

Być może bardziej właściwe byłoby porównanie z innym hiszpańskim bo­ha­terem. Jeśli donkiszoteria w potocznym rozumieniu oznacza dążenie tyleż szlachetne, co absurdalne w swej wymowie, miano Don Kichota, błędnego rycerza Cervantesa, jak ulał pasuje do tego ostatniego może idealisty na­szego wieku. Czyż Angel to nie wypisz, wymaluj Sanczo Pansa? Don Justo i Angel przerywają pracę. Deszcz zaczyna siąpić przez niepokrytą jeszcze kopułę. Pod jej sklepieniem szczebiocze ptactwo. Czterech nastolatków jest tu po raz pierwszy. Patrzą z podziwem. Serce starca triumfuje. Wolno prze­chodzi obok. Rozwija jakieś druty. Przesuwa tekturowe pudła. Chłopcy potrząsają głowami z niedowierzaniem. Jak to możliwe? Czy tego wszyst­kiego dokonał ten mały człowieczek w czapce z pomponem? Epitafium dla Gallego mogłoby brzmieć jak epitafium Don Kichota – „Wielkim jego szczęściem było, iż żył jak szaleniec, a umarł przy zdrowych zmysłach”.

Czytaj więcej: http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/240202,bozy-robotnik-wznosi-katedre,3,id,t,sa.html

 

Zalinkowany film oraz dodatkowe zdjęcia znajdują się pod adresem: http://www.thisiscolossal.com/2016/07/a-lone-man-spends-53-years-building-a-cathedral-by-hand/

 

 

A newe mape of Poland (1626)

https://polona.pl/item/5505221/0/

neuv5.jpg

nev2.jpg

neuv3

neuv4

neuve map

 

 

 

 

 

 

 

[Polecam olimpijsko] Film krótkometrażowy „Fechmistrz”

fechmistrz

http://ninateka.pl/film/fechmistrz-bogdan-dziworski

Bohaterem filmu jest Władysław Kurpiewski – wybitny trener szermierki, współtwórca sukcesów wielu polskich florecistów, człowiek o uroczym „przedwojennym” uśmiechu. Sylwetki mistrza i ucznia wykonują swego rodzaju taniec – co podkreśla towarzyszący scenom treningu walc Straussa. Jak pisał o filmie krytyk Oskar Sobański: „Dziworski wprowadza widza w tajniki władania szpadą, odkrywa tajemnicę mistrzostwa w niedostrzegalnych niuansach ruchów dłoni. Jest w tym istota ruchów szpady – ale bez szpady”

Inne filmy z kolekcji „Istota sportu”: http://ninateka.pl/artykul/piekno-sportu-dokumenty-bogdana-dziworskiego

Filmy Dziworskiego z zasady pozbawione są autorskiego komentarza; zazwyczaj nie pada w nich ani jedno słowo – reżyser konsekwentnie oddaje głos samej rzeczywistości. Robi to z głębokim namysłem, nie podpierając się nigdy inscenizacją, a na ekranie pojawia się zawsze esencja tego, o czym mowa: wyabstrahowane ruchy, gesty, skoki, uderzenia, którym towarzyszą wydestylowane z audialnego chaosu dźwięki lub/i budująca ramę dla całości muzyka.

 

 

Dwugłos poetycki

DSCN3378

Muzeum Powstania Warszawskiego (fragm. ekspozycji)

 

Tadeusz Gajcy

Słuchaj tych głosów, bo po to szczęśliwie
ocalon został w tragicznej potrzebie,
byś chleb powszedni łamał sprawiedliwiej
i żył za tamtych i za siebie lepiej.

 

rozst

Andrzej Wróblewski (1927–1957), Rozstrzelanie (Muzeum Narodowe w Warszawie)

 

Zbigniew Herbert

ocalałeś nie po to aby życ
masz mało czasu trzeba dac świadectwo

[Link] Zapisy Terroru

„Zapisy Terroru” to jeden z największych zbiorów świadectw ludności cywilnej okupowanej Europy. Publikujemy tu protokoły przesłuchań świadków – obywateli polskich, którzy po II wojnie światowej składali zeznania przed Główną Komisją Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce.

http://www.zapisyterroru.pl/dlibra