Łazienki poranne, czyli Ł. Królewskie w Warszawie między 6:00 a 7:00

Łyska zwyczajna, prawdopodobnie szykuje sobie miejsce na gniazdo:

SAM_4577.JPG

Parka nurogęsi (chyba!):

SAMSUNG CAMERA PICTURESSAMSUNG CAMERA PICTURES

Czesław Kiszcz… przepraszam.. przecież to Pompejusz!

SAMSUNG CAMERA PICTURESSAMSUNG CAMERA PICTURES

Stanisław August z uśmiechem Mona Lisy

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Z lewego profilu wygląda bardziej refleksyjnie.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Szpaki tokują:

SAM_4612.JPG

Wiewórki – wbrew doniesieniom medialnym –

dalej mają gdzie hasać!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[LINK] Warszawa lat 50-tych w obiektywie Zbigniewa Siemaszki

O cenzurze, tyle że „za cara”.

Ferdynand Hoesick, Ze wspomnień o cenzurze rosyjskiej w Warszawie (rok wyd. 1929):

  • na przełomie 1904/1905:

(…) rzekł mu Olchowicz, skarżąc się wogóle na cenzurę warszawską, która zdaje się zapominać o tem, ze sytuacja się zmieniła zasadniczo, ze przecież jesteśmy w przededniu Konstytucji…

Na ten wyraz „Konstytucja” Jaczewski zamyślił się trochę, poczem, ważąc każde słowo, rzekł spokojnie:

– Mnie się zdaje, ze licząc tak bardzo na Konstytucję w Rosji, nie orjentują się panowie dostatecznie w sytuacji. Mojem zdaniem, możecie na takiej Konstytucji bardzo się zawieść. Proszę nie zapominać, ze póki Polacy w Królestwie mają do czynienia z rządem absolutnym, to zawsze mogą liczyć na zmianę kierunku w tym rządzie. Może być rząd raz taki raz inny, może być rząd rusyfikatorski, ale może być i rząd liberalny, na co się właśnie w tej ciężkiej dla Rosji chwili zanosi. Co innego, gdy będziecie mieli do czynienia z Rosją konstytucyjną, z parlamentem rosyjskim, wyłonionym z woli ludu. Wtedy już nie będzie o waszych sprawach decydował rząd, ale naród rosyjski, a polityka narodu rosyjskiego będzie nacjonalistyczna. Po nacjonalizmie zaś rosyjskim nie możecie się spodziewać niczego innego, tylko polityki rusyfikacyjnej, dążącej do „abrusienja” kresów.

Sto lat temu w Wa-wie – Legiony na taśmie celuloidowej, Straszny dwór i podatek.

Film z kroniki – defilada Legionów w Warszawie – rok 1916

oraz o pierwszych – od czasu premiery – nieocenzurowanych przedstawieniach „Strasznego dworu” Stanisława Moniuszki:

Kurjer Warszawski nr 307 (r. 1916)

Dyrekcja Opery zapowiada w najibliższych dniach wznowienie „Strasznego dworu” Moniuszki, Reżyser Kawalski poczynił ku temu wszechstronno przygotowania. Przedewszystkiem dokonał redakcji tekstu, przywrócił dawne brzmienie poszczególnych ustępów, które w szeregu lat dowolnie pozmieniano i zepsuto.

(…)

Dzięki tym zarządzeniom nowej reżyserji, wznowienie „Strasznego dworu” wypadnie ze wszech miar dostojnie i wzorowo — i baśń szlachecka, z naiwną swą intryga miłosną, z obyczajami życia wiejskiego, strachami w zegarze, ze swadą i zwadą w słowach, z pieśnią płynną i rytmem porywającym, będzie widowiskiem, pociągającem całą naszą publiczność. Zwłaszcza, że muzyka w „Strasznym dworze” jest cudna, na wskroś polska, a rozbrzmiewająca istotnie, jakby wśród „ciszy dokoła nocy jasnej i czystego nieba.

(…)

Wznowiona obecnie opera (…) będzie w poniedziałek, d. 13-go b. m. na dochód ochrony im. Promyka (…) Niewątpliwie Warszawa pośpieszy tłumnie na to przedstawienie. Każdy grosz, który w ten sposób wpłynie do kasy ochrony (…) to „promyk” światła i radości dla przygarniętej dziatwy.

Natomiast Kurjer Warszawski nr 313 w wydaniu wieczornym poinformował czytelników:

Z radością powitaliśmy wczoraj wznowienie „Strasznego dworu”. Jest to najdojrzalsze dzieło Moniuszki i dotychczas może najlepsza opera polska, a w każdym razie najbardziej polska opera. Wznowienie — przewyborne pod względem reżyserskim — szwankowało jeszcze cokolwiek pod względem muzycznym, jakby mu brakowało próby jeneralnej. Śpiewacy, zwłaszcza w zespołach, niezawsze byli w ścisłej zgodzie z pałeczką kapelmistrza (p. Śledzińskiego), a więc z orkiestrą, co wytwarzało rytm synkopowy bardzo niepożądany. Te nierówności znikną zapewne na następnych przedstawieniach. Mniejszą natomiast mam wiarę w poprawę baletu, który od lat juz wielu stale tańczy mazura za prędko: żeby jednak nie wiem jak szybkie tempo brał kapelmistrz, tancerze zawsze go wyprzedzają, a tupanie ich i hołubce, w ciągłej niezgodzie z muzyką, sprawiają nieznośne wrażenie. Nic pojmuję, dla czego tak się dzieje, dla czego właśnie w mazurze, tym najpiękniejszym ze wszystkich tańców na świecie, tancerze nasi tańczą tak, jakby wcale nie słyszeli orkiestry? Gdzież ma być dobrze tańczony mazur, jeżeli go źle tańczą na pierwszej scenie polskiej? Trzeba temu koniecznie zaradzić! Jeżeli tancerze nie dosyć słyszą orkiestrę, te kapelmistrz musi się do nich stosować; tak, jak dotychczas, trwać nadal nie powinno. Obsada ról jest wyborna, nie mogę pisać o każdym z artystów z osobna; wspomnę tylko o tych, którzy, o ile mi wiadomo, pierwszy raz wystąpili w swoich rolach. P. Mechówna była tedy świetną Hanną o olśniawającej koloraturze, a p. Gołkowska doskonalą Jadwigą. Ze wszech miar udatny był debiut p. Janowskiego w roli Damazego; niktby się nic domyślił, że jest to nowicjusz — śpiewał bez najmniejszej tremy i bardzo pewnie pod względem muzykalnym, grał wybornie i z całą swobodą, słowem, okazał dużo talentu, (…) P. Dobosz, bardzo sympatyczny, jako Stefan, musiał powtórzyć zakończenie arji z kurantem. Miecznik powinien być ucharakteryzowany na trochę starszego; mógłby też przywdziać w ostatnim akcie kontusz z okazji Nowego Roku i przyjazdu gości.

Szczególnie ironicznie musiała — w połączeniu z krytycznymi uwagami o orkiestrze — zabrzmieć notka znajdujaca się na tej samej stronie Kurjera:

Zarządowi miejskiemu złożono projekt opodatkowania na rzecz miasta właścicieli instrumentów muzycznych w domach prywatnych, sklepach’ i zakładach publicznych.

T

[Polecam] Polityka niemiecka wobec Warszawy – Centrum Badań nad Totalitaryzmami

https://obnt.pl/pl/aktualnosci/polityka-niemiecka-wobec-warszawy/

Na dwa miesiące przed wojną, w lipcu 1939 r. na Międzynarodowym Kongresie Urbanistycznym w Sztokholmie polscy delegaci uzyskali poufne informacje o nominacji niejakiego Pabsta na naczelnego architekta Warszawy z dniem 1 października.

Faktem jest, że bombardowanie stolicy we wrześniu 1939 r. dokonywane było według przygotowanego zawczasu planu. Zostało to dowodnie wykazane w memoriale zredagowanym przez znakomitego historyka sztuki i znawcę Warszawy Alfreda Lauterbacha na krótko przed jego zamordowaniem 19 listopada 1943 r.

Uczciwy znalazca – urok ogłoszeń w dawnych gazetach

Szukając materiałów do wpisu o prapremierze Strasznego dworu na łamach Kurjera Warszawskiego nr 231 z dnia 11 października 1865 r. znalazłem takie ogłoszenie:


Redakcja Kurjera Warszawskiego, otrzymała list następujący: „Za obowiązek poczytujemy sobie donieść Redakcji, że zegarek, o który zrobiliśmy podanie, znalazł się; odniósł go uczciwy mularz Florjan Schnejder, mieszkający przy ulicy Wilczej pod Nrem 1704, który sam wprawdzie czytać nie umie, ale prosił Majstra swego prenumerującego Kurjera Warszawskiego, ażeby jeżeli wyczyta ogłoszenie o zgubie zegarka, zawiadomił go o tem. Taka uczciwość, warta żeby o niej zrobić wzmiankę w Kurjerku”. Czyniąc zadosyć powyższemu życzeniu, chętnie zamieszczamy w naszem piśmie wiadomość o tym uczciwym postępku Florjana Schnejdera.


Muzyczne tornado w Warszawie – 28 września 1865

moniuszko20fotografia20cbn_4905342

Stanisław Moniuszko, fotografia. Źródło: Biblioteka Cyfrowa Polona

O muzyce Szopena Robert Schumann napisał, że to armaty ukryte w kwiatach. Trzymając się tego rodzaju porównań można powiedzieć, że w Warszawie 28 września 1865 roku eksplodowała muzyczna bomba atomowa. W samym środku spacyfikowanego Królestwa Polskiego, ledwo rok po egzekucji przywódców powstania styczniowego widzowie zobaczyli na scenie Opery obóz zwycięskich polskich żołnierzy sprzed półtora wieku, bohaterowie aluzjami śpiewali o matce-ojczyźnie i wspominali dawne bohaterskie czasy. Taką siłę rażenia miał Straszny dwór Stanisława Moniuszki i Jana Chęcińskiego.


Przed premierą Kurjer Warszawski 28 września 1865 r. (nr 220) informował jedynie:

Dziś nowa opera Moniuszki Straszny dwór. W liczbie pięknych sytuacji tej opery, najwięcej zdaje się posiada takowych akt 3ci pomienionego dzieła, jest w nim bowiem kilka scen żywych a dowcipnych, prawdziwie zainteresować mogących słuchaczy. Obok tego są różne zajmujące szczegóły, jak zegar starożytny grający, prześlicznym odzywający się kurantem, tajemnicze szafy; i maszynerja przyszła tu w pomoc Oświecenie Xiężycem twarzy młodziana (P. Dobrski) podczas gdy tenże zadumany oparty stoi w oknie, niezwykły wywołuje efekt. Całe nareszcie dzieło pełne, jest zalet muzycznych, a jako utwór dramatyczny odznacza się dobrem librettem stopniowo pobudzającem ciekawość. — Libretto do nowej opery P. Moniuszki Straszny Dwór, napisane przez P. Chęcińskiego, jest do nabycia we wszystkich Kięgarniach, oraz przy wejściu do Teatru.

Czytaj resztę wpisu »

Koniec lata w Łazienkach Królewskich

[Dawne mapy] A plan of the city of Warsaw, rok 1771

bez tytułu

bez tytułu2

Źródło: Google Earth

Dzisiaj Warszawa z XVIII wieku.

Mapa, jak widać po porównaniu jej fragmentów ze współczesnymi planami Warszawy (nałożyłem ją w tym celu jako warstwę w programie Google Earth), była starannie przygotowana – zachowane są odległości między charakterystycznymi budynkami Stolicy, przebieg ulic czy charakterystyczne elementy topograficzne – w okolicach Pałacu Kazimierzowskiego w znakomity sposób „wykreskowano” skarpę.

https://polona.pl/item/7983603/0/

 

PS. Zapraszam do zapoznania sie również z innymi wpisami (mniej lub bardziej zwiazanymi z Warszawą): https://bestiariusz.wordpress.com/tag/warszawa/

Kaczyzm, wiewiórkizm i sarna.

Łazienki Królewskie w Warszawie.
Kaczki: krzyżówki i mandaryńskie. Wiewiórki zwykłe, rude oraz sarna, która podobno nazywana jest Rózią. I nie zapominajmy o dumnych pawiach!

[Po kliknięciu na zdjęcie pojawia się galeria po której można poruszać się strzałkami]

« Older entries