Ursus – suplement fotograficzny

SAMSUNG CAMERA PICTURES
SAMSUNG CAMERA PICTURES
SAMSUNG CAMERA PICTURES
SAM_0476aaa.JPGSAM_0397bbb.JPG

 

Reklamy

[Kącik archi] Polecam film „Jak zarobić 186 milionów euro?”…

…  czyli inwestycja z perspektywy dewelopera.

Ogłoszenia drobne i reklamy w gazecie sprzed 160 lat.

Kurjer Warszawski z 3 stycznia 1858 roku

kwar1858.3

Link: Polona – Biblioteka cyfrowa

Bonus dla militarystów, szczególowy, propagandowy opis kampanii na kaukazie jesienią i zimą 1857 r. ana stronie pierwszej dziennika:

Kurjer Warszawskie No3 z 1858 r. Niedziela 3 stycznia

WIADOMOŚCI Z CZECZNI. Ludność rozbójnicza i wojownicza Czarnych gór, stanowiących granicę równiny Małej Czeczni, oddaną była stale grabieżom i rozbojom. Od niejakiego czasu ludność ta poczęła zwiększać się przybyszami, pochodzącymi po większej części z Wielkiej Czeczni, gdzie wzrastający coraz wpływ nasz, skłania dobrze myślącą ludność tameczną do przesiedlenia się do nas, podczas gdy powodzenia naszego oręża zmuszają ludzi nawykłych do rozboju, szukać schronienia w górach. Zgromadzenie się w górach Czarnych Małej Czeczni ludności rozbójniczej wymagało stanowczych z naszej strony działań, dla zniesienia tego przytułku rabusiów. W tym celu JeaerałLejtnant Jewdokimow skoncentrował oddziały w nocy na 19go Października w stanicy Archan-Jurtowskiej, w Groźnej, w posterunku Berdykel i w aule Wielki Cseczeń. Rozlokowanie tych oddziałów na rzekach Surżi i Arguni, oraz wieści umyślnie puszczone, wprowadziły nieprzyjaciela w błąd i utwierdziły go w przekonaniu, że Jenerał Jewdokimow zamierza posunąć się ku Wielkiej Czeczni.
Czytaj resztę wpisu »

1 stycznia 1858 r. Premiera „Halki” Stanisława Moniuszki.

1 stycznia 1858 roku góral Jontek po raz pierwszy zaśpiewał publicznie, że jodły szumią na gór szczycie.

Premierowa obsada:
Halka – Paulina Rivoli
Jontek – Julian Dobrski
Stolnik – Wilhelm Troschel
Janusz – Adam Ziółkowski
Zofia – Kornelia Quattrini
Dziemba – Jan Stysiński
Dudarz – Napoleon Lucas
Góral – Aleksander Mystkowski

Ponieważ wydarzenie to miało miejsce w Grodzie Syreny informacji o tym spektaklu nie mogło zabraknąć w Kurjerze Warszawskim z dnia 2 stycznia 1858 roku (Nr 2):

Wczoraj Teatr Wielki rozpoczął rok nowy, dawno oczekiwaną Operą Stanisława Moniuszki, p.n. Halka. Znakomity nasz Kompozytor, dał nam poznać w tem dziele wszystkie piękności harmonji, w jakie bogaty jest jego niepospolity talent. Począwszy od uwertury, aż do ostatniego numeru Opery, zadowolenie Publiczności objawiało się przez ciągłe oklaski, i słusznie, bo ileż to tam jest tonów przemawiających do serca i jak były wykonane! Orkiestra pod kierunkiem Dyrektora Opery Quattrini, Artyści i Chóry, także przyłożyli się, aby godnie oddać wszystkie myśli kompozytora. Pan Dobrski rolę Jontka, oddał z całą potęgą swojego olbrzymiego talentu; Panna Rivoli artystycznie przedstawiła Halkę; nieszczęścia i rozpacz biednej dziewczyny, cudnie się wydały w ślicznym śpiewie i wybornej grze naszej Artystki; również PP. Troschel i Ziółkowski, doskonale wywiązali się z swoich zadań. Charakterystyczne i pełne życia tańce, układu Pana Turczynowicza, Dyrektora Baletu, bardzo się podobały. Z zadowoleniem także widziano staranny układ sceniczny Pana Matuszyńskiego, Reżysera Opery. Zadziwiającego effektu są nowe dekoracje pędzla P. Sacchettego, mianowicie w akcie 4-tym okolica wiejska nad Wisłą, z widokiem na Karpaty, oświetlona promieniami wschodzącego xiężyca. Wreszcie piękne a stosowne do epoki ubiory męskie z pracowni P. Guth, Kostiumera Teatrów; damskie P. Ewy Gwozdeckiej, przyczyniły się do świetności wystawy. Libretto do tej Opery zawdzięczać winniśmy Panu Włodzimierzowi Wolskiemu, chlubnie znanemu Autorowi w naszej literaturze.

Prawie 20 lat temu kabaret Potem tak skomentował to dzieło:


Na gorąco wypowiedział się o nowej operze także fachowy tygodnik Ruch Muzyczny w pierwszym numerze z roku 1858 (z datą 6 stycznia).
Najpierw nieco zjadliwie skomentował fabułę sztuki:

H A L K A,

Opera w aktach. Słowa Wł. Wolskiego, muzyka St. Moniuszki, pierwsze przedstawienie dnia 1 stycznia r.b.

Autor tekstu p. Włodz. Wolski nie nałamał sobie główy nad intrygą. Panicz Janusz (p. Ziółkowski) kochał kiedyś prostą góralkę, lub udawał że kocha; Halka góralka (panna Rivoli) istotnie kochała panicza. Opuścił ją dla innej, według zwyczaju dość powszechnego na świecie; boć trzeba by Dziemba (p. Stysiński) mógł o nich powiedzieć:

„a oboje równi stanem, jak urodą tak i wianem!” a ty serce sobie pękaj:

Głupie serce góralki nie zrozumiało, że gdyby się panicze z podobnemi jej żenili, to chyba górale pobraliby córki panów i siostry paniczów. Nonsens towarzyski. Ale co to gadać Halce: Ona na wpół obłąkana, z żalu kochanki a może i rozpaczy matki, goni za swym sokołem Jaśkiem; on nie zważa na to, i choć mu czasem sumienie dokucza, mówi sobie: stało się. i ślub bierze z Zofią (pani Quattrini), córką stolnika (p. Troschel). Halka się topi z rozpaczy i treść niezmiernie pospolita, i rzekłbyś nie polska, gdyby się godziło na innych tylko winy i ułomności składać.

W dalszej części dokonał jednak pochlebnej oceny strony muzycznej całej sztuki, oraz chwalił wykonawców. A Stanisławowi Moniuszce życzono, by widzom co prędzej nową operę wystawił.

Finlandia a Polska

Od początku moich zainteresowań historią Finowie budzili sympatię. Podziwiałem zwłaszcza ich desperacką walkę z sowiecką Rosją, gdy kosztem ogromnych strat obronili suwerenność. Finlandia obecnie obchodzi stulecie swojej niepodległości i z tego powodu warto wspomnieć, że choć wydaje się się krajem zupełnie odległym, wręcz nieistniejącym, baśniowym, to historia naszych krajów ma również wspólne punkty.

Warto wspomnieć tutaj o Gustavie Mannerheimie, pierwszym przywódcy niepodległej Finlandii.

Rząd Finlandii proklamował niepodległość 6 grudnia 1917 roku. Był to jednak moment, gdy trzeba było podjąć walkę o niepodległość. W kraju nadal stacjonowało pięćdziesiąt tysięcy żołnierzy armii carskiej, którzy w znacznej części przeszli na stronę bolszewików. Finlandii groziło rychłe wchłonięcie w granice Rosji Sowieckiej. W tej sytuacji Mannerheim ze swym wybitnym doświadczeniem wojskowym stał się mężem opatrznościowym narodu fińskiego. Do dziś Mannerheim uważany jest powszechnie za największego bohatera narodowego w historii Finlandii.

http://warszawa-stolica.pl/sladami-marszalka-mannerheima-1889-1919/

Wiele osób byłoby zdziwionych, że Mannerheim, jeszcze w czasach istnienia Imperium rosyjskiego stacjonował jako carski oficer na terenach Królestwa Polskiego:

W latach 1889-1890 Mannerheim służył w Kaliszu w szeregach Aleksandrowskiego Pułku Dragonów. W pamiętniku jedynie wspomina o tym przydziale. Nic dziwnego – to miasto liczyło wówczas zaledwie kilkanaście tysięcy mieszkańców, a Mannerheim jeszcze w szkole mikołajowskiej postanowił, że nie będzie już nigdy pić ponad miarę…

Raz jeszcze pomogła rodzina, ułatwiając przeniesienie do prestiżowego petersburskiego Kawaler-gwardyjskiego Pułku Jej Wysokości Marii Fiodorownej, cesarzowej-wdowy po Aleksandrze III.

(…)
Służbę w kawalergardach i w administracji cesarskich stajni przerwał ochotniczy udział w wojnie z Japonią w Niżyńskim Pułku Ułanów. Kolejne lata to podróż przez Azję Środkową i Mongolię do Chin – zadanie bardziej wywiadowczo-dyplomatyczne niż globtroterskie.
W styczniu roku 1909, po prawie dwudziestu latach, Mannerheim powrócił do Priwislinskiego Kraju. Objął dowództwo 13. Włodzimierskiego Pułku Ułanów w Mińsku Mazowieckim, zwanym wówczas Nowomińskiem, dwa lata później – Lejb-Gwardyjskiego Pułku Ułanów Jego Wysokości, stacjonującego przy warszawskich Łazienkach, a po kolejnych dwóch latach – Samodzielnej Brygady Kawalerii Gwardii.

http://muzhp.pl/pl/c/1107/marszalek-mannerheim-w-polsce-historia-nieopowiedziana

Napisał we „Wspomnieniach” (Minnen, t. I, s. 22, tłum. AvF):
„Nic nie miałem przeciwko temu, że zostałem stacjonowany w Polsce, którą później z radością ponownie zobaczyłem. Im bardziej poznawałem Polaków, tym lepiej ich rozumiałem i świetnie się czułem między nimi.”

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Carl_Gustaf_Mannerheim

Łączyły go przyjazne relacje z wybitnymi przedstawicielami polskiej arystokracji – rodzinami Lubomirskich, Potockich, Tyszkiewiczów, Wielopolskich.

https://www.lazienki-krolewskie.pl/pl/wydarzenia/carl-gustaf-emil-mannerheim-ojciec-i-obronca-niepodleglosci

Aleje Jerozolimskie, Trump, Barykada.

1. Co prawda deklaracje takie jak prezydenta Trumpa kosztują zagranicznych polityków niewiele, jeśli nie idą za nimi realne działania – na przykład wsparcie militarne, lecz zawsze można takie wydarzenia i tak wykorzystać do promocji naszej historii.

2. Doskonale przygotowana przemowa Trumpa zawierała też motyw barykady na głównej arterii Warszawy, czyli Alejach Jerozolimskich. Oto ona w dobie powstania:

 

Widok z barykady w kierunku Dworca Głównego

 

Dworzec Główny w Warszawie otworzony w 1939 roku, wysadzony przez Niemców w 1944.

 

Skrzyżowanie Al. Jerozolimskich z ul. Marszałkowską

 

Stary Dworzec Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej

 

Skrzyżowanie Al. Jerozolimskich z ul. Marszałkowską już po niemieckiej agresji – widać zniszczoną wieżę zegarową dawnego dworca kolei warszawsko-wiedeńskiej.

 

Na koniec Aleje już odbudowane. Miasto nieujarzmione Warszawa świecąca neonami (zdjęcie z lat 60-tych).

Śpiew murów Warszawy wg Tadeusza Gajcego.

​http://cdn5.mowimyjak.smcloud.net/t/photos/t/14720/kolorowy-film-o-powstaniu-warszawskim_326636.jpg

Nocą, gdy miasto odpłynie w sen trzeci,

a niebo czarną przewiąże się chmurą,

wstań bezszelestnie, jak czynią to dzieci,

i konchę ucha tak przyłóż do murów.
Zaledwie westchniesz, a już cię doleci

z samego dołu pięter klawiaturą

w szumach i szmerach skłębionej zamieci

minionych istnień bolesny głos chóru.
„Bluszczem głosów spod ruin i zgliszcz

pniemy się nocą na dachy i sen,

tobie, Warszawo, w snach naszych śnisz,

nucąc wrześniami żałobny nasz tren.”
– Biegłam rankiem po chleb do piekarni

(a chleba dotąd czekają tam w domu),

a ja leżę z koszykiem bezradnie,

tuż za rogiem, nie znana nikomu…
– Właśnie ręką chwytałem za granat,

żeby czołgi przywitać nim celnie,

ziemia była spękana, zorana –

nagle świat mi się zaćmił śmiertelnie…
– Myśmy obie wyniosły na noszach,

jeszcze kocem okryły mu nogi,

bo krzyczeli dokoła, że pożar…

Ja na świstku pisałam: „Mój drogi…”
„Bluszczem głosów spod ruin i zgliszcz

pniemy się nocą na dachy i sen,

tobie, Warszawo, w snach naszych śnisz,

nucąc wrześniami żałobny nasz tren.”
Słuchaj tych głosów żałosnych żarliwie,

nim brzask poranny uciszy je w niebie

i nowe miasto w napiętej cięciwie

dni tryumfalnych na nowo pogrzebie.
Słuchaj tych głosów, bo po to szczęśliwie

ocalon został w tragicznej potrzebie,

byś chleb powszedni łamał sprawiedliwiej

i żył za tamtych i za siebie lepiej.

*

Jak nie kochać strzaskanych tych murów,

tego miasta, co nocą odpływa,

kiedy obie z greckiego marmuru –

i umarła Warszawa, i żywa.

Łazienki poranne, czyli Ł. Królewskie w Warszawie między 6:00 a 7:00

Łyska zwyczajna, prawdopodobnie szykuje sobie miejsce na gniazdo:

SAM_4577.JPG

Parka nurogęsi (chyba!):

SAMSUNG CAMERA PICTURESSAMSUNG CAMERA PICTURES

Czesław Kiszcz… przepraszam.. przecież to Pompejusz!

SAMSUNG CAMERA PICTURESSAMSUNG CAMERA PICTURES

Stanisław August z uśmiechem Mona Lisy

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Z lewego profilu wygląda bardziej refleksyjnie.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Szpaki tokują:

SAM_4612.JPG

Wiewórki – wbrew doniesieniom medialnym –

dalej mają gdzie hasać!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[LINK] Warszawa lat 50-tych w obiektywie Zbigniewa Siemaszki

O cenzurze, tyle że „za cara”.

Ferdynand Hoesick, Ze wspomnień o cenzurze rosyjskiej w Warszawie (rok wyd. 1929):

  • na przełomie 1904/1905:

(…) rzekł mu Olchowicz, skarżąc się wogóle na cenzurę warszawską, która zdaje się zapominać o tem, ze sytuacja się zmieniła zasadniczo, ze przecież jesteśmy w przededniu Konstytucji…

Na ten wyraz „Konstytucja” Jaczewski zamyślił się trochę, poczem, ważąc każde słowo, rzekł spokojnie:

– Mnie się zdaje, ze licząc tak bardzo na Konstytucję w Rosji, nie orjentują się panowie dostatecznie w sytuacji. Mojem zdaniem, możecie na takiej Konstytucji bardzo się zawieść. Proszę nie zapominać, ze póki Polacy w Królestwie mają do czynienia z rządem absolutnym, to zawsze mogą liczyć na zmianę kierunku w tym rządzie. Może być rząd raz taki raz inny, może być rząd rusyfikatorski, ale może być i rząd liberalny, na co się właśnie w tej ciężkiej dla Rosji chwili zanosi. Co innego, gdy będziecie mieli do czynienia z Rosją konstytucyjną, z parlamentem rosyjskim, wyłonionym z woli ludu. Wtedy już nie będzie o waszych sprawach decydował rząd, ale naród rosyjski, a polityka narodu rosyjskiego będzie nacjonalistyczna. Po nacjonalizmie zaś rosyjskim nie możecie się spodziewać niczego innego, tylko polityki rusyfikacyjnej, dążącej do „abrusienja” kresów.

Sto lat temu w Wa-wie – Legiony na taśmie celuloidowej, Straszny dwór i podatek.

Film z kroniki – defilada Legionów w Warszawie – rok 1916

oraz o pierwszych – od czasu premiery – nieocenzurowanych przedstawieniach „Strasznego dworu” Stanisława Moniuszki:

Kurjer Warszawski nr 307 (r. 1916)

Dyrekcja Opery zapowiada w najibliższych dniach wznowienie „Strasznego dworu” Moniuszki, Reżyser Kawalski poczynił ku temu wszechstronno przygotowania. Przedewszystkiem dokonał redakcji tekstu, przywrócił dawne brzmienie poszczególnych ustępów, które w szeregu lat dowolnie pozmieniano i zepsuto.

(…)

Dzięki tym zarządzeniom nowej reżyserji, wznowienie „Strasznego dworu” wypadnie ze wszech miar dostojnie i wzorowo — i baśń szlachecka, z naiwną swą intryga miłosną, z obyczajami życia wiejskiego, strachami w zegarze, ze swadą i zwadą w słowach, z pieśnią płynną i rytmem porywającym, będzie widowiskiem, pociągającem całą naszą publiczność. Zwłaszcza, że muzyka w „Strasznym dworze” jest cudna, na wskroś polska, a rozbrzmiewająca istotnie, jakby wśród „ciszy dokoła nocy jasnej i czystego nieba.

(…)

Wznowiona obecnie opera (…) będzie w poniedziałek, d. 13-go b. m. na dochód ochrony im. Promyka (…) Niewątpliwie Warszawa pośpieszy tłumnie na to przedstawienie. Każdy grosz, który w ten sposób wpłynie do kasy ochrony (…) to „promyk” światła i radości dla przygarniętej dziatwy.

Natomiast Kurjer Warszawski nr 313 w wydaniu wieczornym poinformował czytelników:

Z radością powitaliśmy wczoraj wznowienie „Strasznego dworu”. Jest to najdojrzalsze dzieło Moniuszki i dotychczas może najlepsza opera polska, a w każdym razie najbardziej polska opera. Wznowienie — przewyborne pod względem reżyserskim — szwankowało jeszcze cokolwiek pod względem muzycznym, jakby mu brakowało próby jeneralnej. Śpiewacy, zwłaszcza w zespołach, niezawsze byli w ścisłej zgodzie z pałeczką kapelmistrza (p. Śledzińskiego), a więc z orkiestrą, co wytwarzało rytm synkopowy bardzo niepożądany. Te nierówności znikną zapewne na następnych przedstawieniach. Mniejszą natomiast mam wiarę w poprawę baletu, który od lat juz wielu stale tańczy mazura za prędko: żeby jednak nie wiem jak szybkie tempo brał kapelmistrz, tancerze zawsze go wyprzedzają, a tupanie ich i hołubce, w ciągłej niezgodzie z muzyką, sprawiają nieznośne wrażenie. Nic pojmuję, dla czego tak się dzieje, dla czego właśnie w mazurze, tym najpiękniejszym ze wszystkich tańców na świecie, tancerze nasi tańczą tak, jakby wcale nie słyszeli orkiestry? Gdzież ma być dobrze tańczony mazur, jeżeli go źle tańczą na pierwszej scenie polskiej? Trzeba temu koniecznie zaradzić! Jeżeli tancerze nie dosyć słyszą orkiestrę, te kapelmistrz musi się do nich stosować; tak, jak dotychczas, trwać nadal nie powinno. Obsada ról jest wyborna, nie mogę pisać o każdym z artystów z osobna; wspomnę tylko o tych, którzy, o ile mi wiadomo, pierwszy raz wystąpili w swoich rolach. P. Mechówna była tedy świetną Hanną o olśniawającej koloraturze, a p. Gołkowska doskonalą Jadwigą. Ze wszech miar udatny był debiut p. Janowskiego w roli Damazego; niktby się nic domyślił, że jest to nowicjusz — śpiewał bez najmniejszej tremy i bardzo pewnie pod względem muzykalnym, grał wybornie i z całą swobodą, słowem, okazał dużo talentu, (…) P. Dobosz, bardzo sympatyczny, jako Stefan, musiał powtórzyć zakończenie arji z kurantem. Miecznik powinien być ucharakteryzowany na trochę starszego; mógłby też przywdziać w ostatnim akcie kontusz z okazji Nowego Roku i przyjazdu gości.

Szczególnie ironicznie musiała — w połączeniu z krytycznymi uwagami o orkiestrze — zabrzmieć notka znajdujaca się na tej samej stronie Kurjera:

Zarządowi miejskiemu złożono projekt opodatkowania na rzecz miasta właścicieli instrumentów muzycznych w domach prywatnych, sklepach’ i zakładach publicznych.

T

[Polecam] Polityka niemiecka wobec Warszawy – Centrum Badań nad Totalitaryzmami

https://obnt.pl/pl/aktualnosci/polityka-niemiecka-wobec-warszawy/

Na dwa miesiące przed wojną, w lipcu 1939 r. na Międzynarodowym Kongresie Urbanistycznym w Sztokholmie polscy delegaci uzyskali poufne informacje o nominacji niejakiego Pabsta na naczelnego architekta Warszawy z dniem 1 października.

Faktem jest, że bombardowanie stolicy we wrześniu 1939 r. dokonywane było według przygotowanego zawczasu planu. Zostało to dowodnie wykazane w memoriale zredagowanym przez znakomitego historyka sztuki i znawcę Warszawy Alfreda Lauterbacha na krótko przed jego zamordowaniem 19 listopada 1943 r.

Uczciwy znalazca – urok ogłoszeń w dawnych gazetach

Szukając materiałów do wpisu o prapremierze Strasznego dworu na łamach Kurjera Warszawskiego nr 231 z dnia 11 października 1865 r. znalazłem takie ogłoszenie:


Redakcja Kurjera Warszawskiego, otrzymała list następujący: „Za obowiązek poczytujemy sobie donieść Redakcji, że zegarek, o który zrobiliśmy podanie, znalazł się; odniósł go uczciwy mularz Florjan Schnejder, mieszkający przy ulicy Wilczej pod Nrem 1704, który sam wprawdzie czytać nie umie, ale prosił Majstra swego prenumerującego Kurjera Warszawskiego, ażeby jeżeli wyczyta ogłoszenie o zgubie zegarka, zawiadomił go o tem. Taka uczciwość, warta żeby o niej zrobić wzmiankę w Kurjerku”. Czyniąc zadosyć powyższemu życzeniu, chętnie zamieszczamy w naszem piśmie wiadomość o tym uczciwym postępku Florjana Schnejdera.


Muzyczne tornado w Warszawie – 28 września 1865

moniuszko20fotografia20cbn_4905342

Stanisław Moniuszko, fotografia. Źródło: Biblioteka Cyfrowa Polona

O muzyce Szopena Robert Schumann napisał, że to armaty ukryte w kwiatach. Trzymając się tego rodzaju porównań można powiedzieć, że w Warszawie 28 września 1865 roku eksplodowała muzyczna bomba atomowa. W samym środku spacyfikowanego Królestwa Polskiego, ledwo rok po egzekucji przywódców powstania styczniowego widzowie zobaczyli na scenie Opery obóz zwycięskich polskich żołnierzy sprzed półtora wieku, bohaterowie aluzjami śpiewali o matce-ojczyźnie i wspominali dawne bohaterskie czasy. Taką siłę rażenia miał Straszny dwór Stanisława Moniuszki i Jana Chęcińskiego.


Przed premierą Kurjer Warszawski 28 września 1865 r. (nr 220) informował jedynie:

Dziś nowa opera Moniuszki Straszny dwór. W liczbie pięknych sytuacji tej opery, najwięcej zdaje się posiada takowych akt 3ci pomienionego dzieła, jest w nim bowiem kilka scen żywych a dowcipnych, prawdziwie zainteresować mogących słuchaczy. Obok tego są różne zajmujące szczegóły, jak zegar starożytny grający, prześlicznym odzywający się kurantem, tajemnicze szafy; i maszynerja przyszła tu w pomoc Oświecenie Xiężycem twarzy młodziana (P. Dobrski) podczas gdy tenże zadumany oparty stoi w oknie, niezwykły wywołuje efekt. Całe nareszcie dzieło pełne, jest zalet muzycznych, a jako utwór dramatyczny odznacza się dobrem librettem stopniowo pobudzającem ciekawość. — Libretto do nowej opery P. Moniuszki Straszny Dwór, napisane przez P. Chęcińskiego, jest do nabycia we wszystkich Kięgarniach, oraz przy wejściu do Teatru.

Czytaj resztę wpisu »

Koniec lata w Łazienkach Królewskich

[Dawne mapy] A plan of the city of Warsaw, rok 1771

bez tytułu

bez tytułu2

Źródło: Google Earth

Dzisiaj Warszawa z XVIII wieku.

Mapa, jak widać po porównaniu jej fragmentów ze współczesnymi planami Warszawy (nałożyłem ją w tym celu jako warstwę w programie Google Earth), była starannie przygotowana – zachowane są odległości między charakterystycznymi budynkami Stolicy, przebieg ulic czy charakterystyczne elementy topograficzne – w okolicach Pałacu Kazimierzowskiego w znakomity sposób „wykreskowano” skarpę.

https://polona.pl/item/7983603/0/

 

PS. Zapraszam do zapoznania sie również z innymi wpisami (mniej lub bardziej zwiazanymi z Warszawą): https://bestiariusz.wordpress.com/tag/warszawa/

Kaczyzm, wiewiórkizm i sarna.

Łazienki Królewskie w Warszawie.
Kaczki: krzyżówki i mandaryńskie. Wiewiórki zwykłe, rude oraz sarna, która podobno nazywana jest Rózią. I nie zapominajmy o dumnych pawiach!

[Po kliknięciu na zdjęcie pojawia się galeria po której można poruszać się strzałkami]

David Bowie [+], „smutny Żoliborz” i sklep płytowy na Pl. Komuny Paryskiej.

 

Zmarły dzisiaj David Bowie (a właściwie David Jones) najbardziej znany był ze swojej kreacji mistrza glam-rocka, Ziggy’ego Stardusta. Warto dodać, że wystąpił również jako aktor w filmie fabularnym.

W jego twórczości pojawił się „motyw polski”. Fani Davida Bowie’ego i słuchacze radiowej „Trójki” na pewno wiedzą, że wykonywał utwór „Warszawa”. Jest on owocem wizyty w Warszawie w 1973 roku. Artysta, podrózował wtedy pociągiem Moskwa-Berlin Zachodni (według innych źródeł pociąg jechał do Paryża). Jedną ze stacji pośrednich był Dworzec Gdański, a muzyk postanowił wykorzystać planowany postój. Wybrał się na spacer, w kierunku północnym w stronę ówczesnego Placu Komuny Paryskiej (obecnie Plac Wilsona), gdzie w sklepie płytowym zakupił kilka miejscowych albumów, w tym płytę polskiego zespołu ludowego „Śląsk”. Spacer po szarym Żoliborzu, ze śladami po pociskach i zakończonej 28 lat wcześniej wojnie, tak zapadł artyście w pamięci, że muzycznie uwiecznił Miasto nad Wisłą.

Na „Youtube”: David Bowie – Warszawa – koncert z 1978 (Japonia)

Całą historię można poznać z artykułu z marca 2011 r., umieszczonego na stronie fanów Davida Bowie’ego:
https://bowiesongs.wordpress.com/2011/03/15/warszawa/https://bowiesongs.wordpress.com/2011/03/15/warszawa/

Zaduszki filmowe, czyli „Ja tu rządzę” (1939 r.)

Film „Ja tu rządzę” to znana, bardzo zabawna komedia o próżniaczym hrabim Lulewiczu, muzykalnym mistrzu szewskim oraz Majstrowej, pięknej córce szewca.

Pierwsze ujęcia tego, nakręconego w 1939 roku filmu: grupa birbantów zatacza się wzdłuż wschodniej strony Rynku Starego Miasta w Warszawie, rozbijając szyby sklepów, a następnie lekką ręką płacąc oburzonym właścicielom odszkodowania.

Kadr z filmu „Ja tu rządzę”

To film, którego nie potrafię, nie chcę oglądać spokojnie. Ogarnia mnie przy nim zaduma, nie pasująca do takiego lekkiego gatunku, jakim jest komedia. Wzruszam się, bo początkowe sceny pokazują Warszawę, która tak mocno w ciągu następnych sześciu lat zostanie doświadczona. Wschodnia strona Rynku Starego Miasta, w tym i kamienica pod numerem 6, w której mieścił się warsztat szewca (tak jak i wiele innych miejsc Stolicy) nie przetrwała nienaruszona okresu niemieckiej okupacji i Powstania. Ta właśnie ta część Starego Miasta została zburzona w największym stopniu, a w 1945 roku z kamienic pozostały resztki murów jedynie do wysokości parapetów witryn sklepowych (!). Napis (Vinum laetificat cor et acuit ingeniumWino rozwesela serce i zaostrza dowcip), który widać nad drzwiami warsztatu na kadrach filmu powstał w XVII wieku i przez wiele lat był ukryty pod tynkiem, skąd wydobyto go w Dwudziestoleciu w trakcie remontu. Po odbudowie Starego Miasta już niestety nie wrócił na swoje miejsce.

Kamienica pod numerem 6

Kamienica pod numerem 6

Jednak nie tylko plenery użyte do nakręcenia tej historii nie miały szczęścia. Sam film nie zdążył wejść do dystrybucji przed wybuchem wojny, a władze niemiec­kie dopiero w trakcie okupacji dopuściły do jego wyświetlania w kinach (w grudniu 1941 roku). W odróżnieniu jednak od wielu innych filmów z „przedwojnia”, ten przetrwał. Szczęścia takiego nie miały: „Pan Tadeusz” z 1928 roku oraz na przykład „Jaśnie Pan szofer”. Z tego pierwszego zachowało się jedynie około 120 minut z pierwotnej wersji o długości 300 minut, a ten drugi film pozbawiony jest około 50 minut akcji.

Oczywiście największy żal ogarnia mnie-widza, gdy uświadamiam sobie, że tak, jak nie przetrwała okupacji kamienica pod numerem szóstym, tak i w ciągu kolejnych sześciu lat zdziesiątkowani zostali twórcy i aktorzy zaangażowani w powsta­nie tego filmu.

Nie przeżył Powstania Warszawskiego Józef Orwid, grający mistrza szewskiego, który czeladników zatrudniał na podstawie umiejętności wokalnych. Znalazł się bowiem na ulicy Kilińskiego feralnego dnia 13 sierpnia 1944 roku. W miejscu gdzie nastąpił wybuch czołgu – wydarzenie, które stanowiło punkt wyjścia dla Jarosława Marka Rymkiewicza do snucia opowieści o okupacyjnej Warszawie.

W powstaniu zginął również Zbigniew Rakowiecki, amant przedwojennego kina i filmowy hrabia Lulewicz. W pierwszych dniach sierpnia walczył na warszaw­skiej Ochocie. Został zamordowany przy ul. Radomskiej 14 przez rosyjskich żołnierzy Brygady SS-RONA. Spoczął na Cmentarzu Powstańców Warszawy przy ulicy Wolskiej w grobie na którego płycie wymienione jest jego nazwisko.

Nie ma natomiast swojego grobu Ina Benita – filmowa majstrowa. Jej losy w czasie wojny były szczególnie dramatyczne. W trakcie okupacji związała się z austriackim oficerem. Romans zakończył się podobno skazaniem Austriaka za „pohańbienie rasy”, a Ina Benita trafiła na Pawiak, skąd została zwolniona w lipcu 1944 roku. W więzieniu urodziła dziecko, z którym widziana była we wrześniu 1944 roku, gdy kanałami przedarła się ze Starówki do Śródmieścia. Oboje mieli zginąć w trakcie jednego z bombardowań.

We wrześniu 1944 roku, zginął również reżyser filmu – Mieczysław Krawicz. W trakcie powstania swoją walkę z okupantem prowadził przy pomocy kamery. Był bowiem szefem operatorów przygotowujących materiały dokumentujące ten zryw. Być może to dzięki niemu mogliśmy ostatnio oglądać film „Powstanie warszawskie”, który składał się ze współcześnie pokolorowanych obrazów z dogranych dialogów.

Ten apel poległych można uzupełnić o Jacka Rotmila, scenografa, pochodzącego z Niemiec. Z powodu swojego żydowskiego pochodzenia, po przejęciu władzy przez NSDAP, zamieszkał w Polsce. Niestety i tutaj nie dane muy było zaznać spokoju, ponieważ okupacja niemiecka zmusiła go do ukrywania się. Niestety został w lipcu 1944 roku rozstrzelany na terenie zburzonego warszawskiego getta.

Można dodać, że nie mamy natomiast żadnych informacji o śmierci Emanuela Szlechtera (scenarzysty), o którym wiadomo jedynie, że zginął w getcie lwowskim w 1942 lub 1943 roku.

Nazwiska te oczywiście nie zamykają listy wojennych strat polskiej kultury. Lista ta przeraża, gdy uświadomimy sobie, że cały czas poruszamy się w obrębie twórców jednego filmu. A takich historii były tysiące: długo można byłoby się rozwodzić nad losami Hanki Ordonówny (aresztowanej w wyniku działalności renegata Igo Syma), Aleksandra Żabczyńskiego (artylerzysty, który brał udział w kampanii wrześniowej, a następnie w bitwie o Monte Cassino), Eugeniusza Bodo (śmierć w łagrach sowieckich) czy tułaczki twórców Wesołej Lwowskiej Fali (słynnych: Szczepcia i Tońcia).

Zródła:

http://www.warszawska.info/stare-miasto/rynek-barssa.html

– http://nie-wierzcie-zegarom.blogspot.com/2012/01/ina-benita.html

– http://www.1944.pl/historia/powstancze-biogramy/Zbigniew_Rakowiecki

– http://www.ipsb.nina.gov.pl/index.php/a/jozef-orwid

– http://www.akademiapolskiegofilmu.pl/pl/historia-polskiego-filmu/rezyserzy/mieczyslaw-krawicz/60

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_Rotmil

http://www.info-pc.home.pl/whatfor/baza/aktorzy_w_powstaniu.htm

[Link] Ułani z Puszczy Nalibockiej w Kampinosie ’44

Zgrupowaniu „Góry” udało się przetrwać pół roku, broniąc polskich wiosek w Puszczy Nalibockiej. 29 czerwca 1944 roku, w związku z bezładnym odwrotem Wehrmachtu, Zgrupowanie Stołpecko-Nalibockie rozpoczęło marsz na zachód. Trzy kompanie piechoty (na furmankach), za piechotą tabory, a dalej ułani na koniach. Cztery pełne szwadrony liniowe, pluton łączności, kwatermistrzostwo, szpital polowy. Każdy strzelec i ułan w kompletnym przedwojennym umundurowaniu. Za nimi duszpasterstwo i uchodźcy cywilni. Kolumna długa na kilka kilometrów. Mając za przykrywkę kilku żandarmów z Rakowa, porucznik „Góra” udawał przed Niemcami, że Zgrupowanie to zaprzyjaźniony z nimi oddział.

(…)

W 1995 roku 27 Pułk Zmechanizowany z Braniewa (obecnie 9 Brygada Kawalerii Pancernej) przejął tradycje niezniszczalnego 27 Pułku Ułanów. Fotografia ostatniego dowódcy tych ułanów zawisła na honorowym miejscu w sali tradycji 10 lat przed oficjalną sądową rehabilitacją rtm. Zdzisława Nurkiewicza „Noc”, co daje piękne świadectwo o kadrze i żołnierzach tej jednostki wojskowej.

Całość:

http://www.polska-zbrojna.pl/home/articleshow/16831?t=Ulani-z-Nieswieza-a-Powstanie-Warszawskie

Marcinkowski pod Trafalgarem

Wszyscy znamy historię polskich szwoleżerów pod Somosierrą, Poniatowskiego w kampanii rosyjskiej i Lipskiem. Również po stronie koalicji antynapoleońskiej walczyli Polacy. I to nie tylko w wojskach zaborców.

Cytat z książki Adama Zamoyskiego „Święte szaleństwo. Romantycy, patrioci, rewolucjoniści 1776-1871”

W styczniu 1806 roku z nowojorskiego portu wypłynęła fregata „Leander” z dwustu orędownikami wolności na pokładzie. Gdy tylko znalazla się na pełnym morzu, na jej maszcie załopotal czerwono-niebiesko-żółty sztandar, który miał być flagą „Kolumbii”. Na pokładzie rufowym stał w mundurze francuskiego generała Miranda, otoczony swymi oficerami. W ich gronie było wielu Francuzów, sporo Irlandczyków i kilku Polaków. Jeden nich, dwudziestojednoletni Filip Maurycy Marcinkowski, który dosłużył się rangi porucznika w Royal Navy (walczył na okręcie Nelsona „Victory” pod Trafalgarem), mial odegrać ważną rolę w walce o niepodległość.

Ów Marcinkowski miał urodzić się w 1785 roku w Warszawie. W walkach o niepodległość państw Ameryki Południowej w wojskach Bolivara, dosłużył się stopnia generała. A był tam znany jako „Felipe Mauricio Martin”.  Zmarł w 1854 roku.

„Bazgranie” po murach, ale na legalu – czyli mural na Pradze

Sztuka ulic zazwyczaj kojarzy się z „tagami” na nowych elewacjach i „bombieniem” nowych wagonów tramwajowych, ale nie można zapomnieć o coraz częściej pojawiających się w naszych miastach „muralach”. Murale, czyli wielkoformatowe obrazy umieszczane na budynkach nie są nowością. Przez wiele lat pojawiały się w naszych miastach jako reklamy (zwłaszcza przed 1988 r., gdy służyły za odpowiednik dzisiejszych bilboardów) produktów i przedsiębiorstw (na przykład „Baltony”, „Pewexu”, „PKO”). W takim reklamowym celu umieszczane są i dzisiaj, na przykład na dawnym Domu Handlowym Braci Jabłkowskich w Warszawie, gdzie co miesiąc pojawiają się kolejne, malowane reklamy.
Bardzo często słyszymy też o muralach tworzonych by upamiętnić jakieś wydarzenia, miejsce lub osoby – na przykład bohaterskich Żołnierzy wyklętych czy Powstanie Wielkopolskie. Są też inne, będące po prostu dziełem sztuki i mające cieszyć oko, choć czasami przekazują treści znane tylko swoim twórcom.
Ostatnio w Warszawie (dzielnica Praga) pojawił się taki mural:

ch7-575x1024

więcej w linku:
http://sosm.pl/ogolnie/conor-harrington-przemoc-zostala-na-pradze/

[Foto] Wszyscy święci kościoła pw. św. Karola Boromeusza na Mirowie

No może niezupełnie wszyscy. No i nie tylko święci. Tak dokładnie to święci i błogosławieni polscy lub szczególnie ukochani w Polsce. Na dodatek kosciół pw. Karola Boromeusza to siedziba parafii … św Andrzeja Apostoła (więcej o kościele tutaj: http://warszawa.wikia.com/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_%C5%9Bw._Karola_Boromeusza_na_Woli)

Figury świętych zostały umieszczone w niszach dookoła kościoła, a figury czterech Ojców Kościoła stoją na straży głównego wejścia (poniżej jedna z tych figur – tiara wskazuje, że przedstawiony jest papież, Grzegorz Wielki)

SAMSUNG CAMERA PICTURES

A oto i Oni, bohaterowie dzisiejszego wpisu:

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

SAMSUNG CAMERA PICTURES

[Książka] Aaaarchi… Tektura po warszawsku?

czyli książka z modelami przestrzennymi (!) najciekawszych budynków Warszawy.

[LINK] Warszawa – Autobusy jeżdżą od 95 lat :-)

Kościół pw. Zbawiciela – detale.

[Foto] Wiosna w pełni vol. 2 – Mandarynki i bonus

kaczka mandarynka (Aix galericulata)

miejsce: Łazienki, Warszawa

[Po kliknięciu na zdjęcia pojawi się ich wersja w większym rozmiarze]

1

2

SAMSUNG CAMERA PICTURES

4

Bonusy:

6

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Numer 1 „Gazety Rządowey” z dnia 1 lipca 1794

74442-gazeta_rzadowa_1794

Zgodnie z zapowiedzią zawartą we wpisie https://bestiariusz.wordpress.com/2015/04/25/nowy-produkt-na-rynku-czyli-zapowiedz-wydawania-nowej-gazety-z-1794-r/ poniżej umieszczam trzy artykuł zamieszczone w Numerze 1:

N-ro 1.

GAZETA RZĄDOWA

DZIEŃ 1. LIPCA ROKU 1794

Z Warszawy dnia 27. Czerwca.

Jak daleko lud dobry uwiedzionym być może w tym wszystkim, co gorliwości patryotyczney ma zamiar, lub pozór tylko, okazał to w Warszawie dzień 28 Czerwca. Tchnąc on zawsze sprawiedliwą nienawiścią przeciwko Zdraycom Oyczyzny, uwiadomiony z doniesień urzędowych o zdradzie dopełnioney przez Wieniawskiego, który Miasto Kraków, gniazdo Narodowego powstania, w ręce Nieprzyiaciół podał , zapalił się zemstą chciwą nayprędszego ukarania tych, którzy posądzeni, lub obwinieni o występki przeciwko Narodowi, pod strażą publiczną w więzieniach trzymani byli. Dnia 27 zgromadzone 3. Cyrkuły Miasta do okopów z bronią, dla usposobienia się do obrony Stolicy w czasie potrzeby, przez wspólne umowy i wystawienie im uczynione szkodliwego kraiowi, a uciążliwego mieszkańcom strzeżenia winowayców, podburzone zostały do żądania niezwłoczney ich kary. Tam złorzecząc Wieniawskiemu, dali sobie wszyscy zaręczenie, iż wolą raczey zginąć, niżeli się poddać; ale iż nayprzód im Zdrayców wytępić potrzeba. W tym przedsięwzięciu, powracaiąc od okopów, zebrała się znaczna część ludu na Krakowskim Przedmieściu, z żądaniem usilnym, aby osadzeni w więzieniach. a przekonani o zdradę Kraiu, iak nayrychley zasłużoną karę odnieśli. Obywatel Kochanowski, Prezes Wydziału Beśpieczeństwa, zapewniał lud, iż Sąd Kryminalny, lubo się z obowiązku swego naypilniey przyśpieszeniem sprawiedliwości zatrudnia, iednak komplikacya osób, śledzenie przekonywaiących dowodów, znaczna liczba powołanych świadków wysłuchanemi być powinnych, mnostwo pism do przeyrzenia zostaiących, i potrzebne zachowanie zwykłych formalności , wstrzymywać i spóźniać musi postępowanie Sądowe. Przyrzekaiąc zaś użyć wszelkiego starania, aby ci więźniowie, przeciwko którym iuż Deputacya Indagacyina przysposobiła przekonywaiące dowody, w czasie iak nayprędszym odsądzeni zostali, do spokoyności iak naymocniey zachęcał. Lud zawsze dobry i powolny, gdy czucia tylko własnego słucha, począł uśmierzać swoy zapał, i przyrzekł cierpliwie oczekiwać Sądowych wyroków. Lecz zapewne przez zwodnicze podszepty poduszczanym być nie przestał, gdy dnia następuiącego rano dały się widzieć szubienice na kilku ulicach w nocy postawione. Widok haniebnego narzędzia śmierci przeznaczoney dla zdrayców, sprowadził na ulice znaczną liczbę Obywatelów, oczekuiących exekucyi. Z tych wielu zeszło się do Obyw: Zakrzewskiego P. M. W. domagaiąc się przyśpieszenia exekucyi, który przekładał zgromadzonemu ludowi niemożność dopełnienia kary bez poprzedniego Sądowego wyroku, że uchybienie formalności, byłoby bezprawiem szkodliwym dla Kraiu w swych skutkach, a szczególniey co do opinii względem nas obcych Narodów; zaręczał oraz, iż Rząd użyie mocnych a przyzwoitych śrzodków, aby odsądzenie obwinionych o zdradę Oyczyzny, iak nayrychley przyśpieszone zostało. Przełożenie to. nie było bez skutku; Obywatele obecni przyięli ie z tą powolnością, iaka rozsądnie myślącym przystoi. Wydał zatym Prezydent rozkaz, zniesienia przygotowanych szubienic, a uskutecznienie mego, Obyw: Węgierskiemu Tysiącznikowi polecił. Jakoż iuż w wielu mieyscach podcięte zostały, gdy część ludu nie ostrzeżona podobno, iż to z woli Zwierzchności Policyiney się działo, dała uczuć silny odpór pełniącemu swą powinność Urzędnikowi; któremu miley zapewne było cierpieć prześladowania srogiego despoty, niżeli wystawiać się na nieukontentowanie współobywatelów czynność iego biorących za obrazę sobie wyrządzoną. Tymczasem Rada Nay: Narodowa zebrała się na Sessyą nadzwyczayną; w celu uspokoienia poburzonego ludu, wydała do Obywatelów mieszkańców Warszawy Proklamacyą, i ogłosić ią po rogach ulic rozkazała, sam zaś Ob: Jgnacy Potocki czytał ią zgromadzonym na mieyscu Sessyi Radnych, użył mocy swey wymowy i zaufania publicznego do przekonania ludu , iż domaganie się niezwłocznego ukarania obwinionych, wziąść skutku swego natychmiast niemoże. Oświadczył zaś, iż Rada dogadzaiąc woli ludu w tym, czego sprawiedliwie po niey żądać może, zaleciła Sądowi Kryminalnemu. aby sprawy więźniów Kraiowych, a szczególniey podeyrzanych o brane pensye Zagraniczne ciągle i niebawnie odsądzał. Takowe zalecenie, zaraz ludowi obwieszczone zostało. Zdawała się powracać umysłom spokoyność; dla iey zabezpieczenia publicznego, Ob: Zakrzewski Prez: i Kommendant Milicyi Mieyskiey, wydał rozkazy Kommendantom Cyrkułowym, aby wszyscy Obywatele przy słupach swoich stawali. To gdy się dzieie w Radzie, cześć ludu nieprzytomnego, niewiadomego o zaszłych urządzeniach, a przytym podburzanego do niespokoyności rozsianą wieścią, iakoby zwłoką exekucyi chciano uchylić obwinionych od zasłużoney kary, podniosłszy obalone szubience, rzuciła się na różne więzienia, i z nich wyprowadziła osoby, które winnieyszemi być mniemała, iako to: Boskampa Lasopolskiego o kilkukrotną zdradę Kraiu oskarżonego, Roguskiego Instygatorem przeciwko powstaniu Narodowemu od Igielstroma postanowionego, Piątkę i Grabowskiego o szpiegostwo obwinionych, Wulfersa podeyrzanego i wyłączonego z Rady Zastępczey, Massalskiego Biskupa Wileń: i Czetwertyńskiego Kasztel: Przemys: iako tych, co na szkodę Kraiu pensye zagraniczne brali. Zamiar zapewne ludu w wzięciu tych osób był nie inny, jak tylko dostawienie ich do Sądu, końcem otrzymania wyroku przeciwko tym, których iuż mieli za potępionych opinią publiczną. Ale intryga obca użyła zapału zbyt uniesionego, i podwiodła go przez namowy Osób przekupionych (iak z wszelkich pozorów sądzić niewątpliwie można) do dopełnienia na nich kary bez decyzyi Sądowey. Do nasrożenia zemsty ludu, dosyć im było wystawić, że to są zdraycy Oyczyzny, i że ich Rząd sądzić i karać niechce. Tak się stało, a wyprowadzeni więźniowie, powieszeni zostali. Maiewski Instygator zeszłey Juryzdykcyi Marszałkowskiey, gdy się chce opierać ludowi, gdy mu wzbrania się wydać papiery, które płonnie podeyrzanemi bydź rozumiano, poduszczonego a obrażonego zapału stał się ofiarą. Co tylko doszła wiadomość o porwaniu osob z więzienia do Obyw: Zakrzewskiego Prezydenta. udał się natychmiast tam, gdzie naywiększe było zburzenie. Jego usilne starania w przywroceniu spokoyności, ieżeli nie mogły uratować iuż zgubionych, przynaymniey ocaliły pozostałych, których zapał na tenże rodzay śmierci przeznaczył. Przybywszy do więzienia w Pałacu Rzptey, Brylowski zwanym, ledwie się ludowi pokazał, natychmiast ten uciszony, otoczył go na około, podniósł go na swych rękach, aby lepiey od wszystkich był słyszany. Głos iego sprawił pożądany skutek. Zasłużona miłość ludu, i zaufanie publiczne, miały moc nad zapalonemi umysłami. Ta to moc wstrzymała ie od dalszych gwałtownych zapędów, i spokóyność przywróciła. Nietylko więc lud Moszyńskiego ciągnionego do exekucyi odstąpił, i przestał na zaręczonym przyśpieszeniu sprawiedliwości, ale chcącego Prezydenta do domu powracać, częścią na własnych niósł barkach, częścią w powozie, aż do mieszkania był od Obywatelów ciągnionym, w posrzód okrzyków i innych okazów publicznego szacunku. Stamtąd się lud rozchodząc, sam niezaięte trupami szubienice powywracał. Możnaż wątpić, aby lud tak dobry w przywiązaniu, tak powolny w uspokoieniu się, w zbytnim swym zapale nie był obcym powodowany natchnieniem?aby lud, który w czasie oswobodzenia Warszawy od Nieprzyiaciół, tyle skromności i ludzkości okazał, niebył przywiedzionym do wyzucia się prawie z właściwych sobie przymiotów przez zręczne podeyście chytrey intrygi? Trzebaż iawnieyszego dowodu, nad smutek powszechny, który na zaiutrz wyryty na twarzach ludu, każdy postrzegał? Po ominionym zapale, który poduszczenie wznieciło, czuł każdy zwiedzieny wstyd, żal i chęć zemsty, nie iuż przeciwko obwinionym, dla których wymierzać kary zasłużone należy tylko do Sądu od Władzy Rządowey na to postanowionego, ale zemsty przeciwko Nieprzyiaciołom Narodu, którzy niemogąc nas iawną siłą pokonać, udawaią się do nayniegodziwszey intrygi sposobow, ale dla sprawienia zguby naszey pewnieyszych; to iest: aby przez podburzenie ludu zamięszać spokoyność wewnętrzną, aby zaszczepić nieufność wzglę dem Rządu i władz wykonawczych, aby nas ochydzić u obcych Narodów, aby zapal gorliwości ku obronie pospolitey, zwrócic przeciwko nam samym. Takowa intryga służyła zawsze skutecznie Nieprzyiaciołom naszym ku zgubie naszey. Ale teraz nieuda się im zapewnie; Uwiedzedzeni Obywatele znaleźli w własnym błędzie naukę i postrzeżenie swoie. Nazaiutrz Warszawa w zupełney była spokoyności. Trupy przyzwoicie na Cmentarzach pochowane zostały. Rząd przedsięwzięciem skutecznych śrzodkow do zapobieżenia nadal podobnym wydarzeniem zatrudnił się.¶

SESSYA RADY NAYWYZSZEY NARODOWEY.
Extraordynaryina ranna, pod prezydencyą Tadeusza Dembowskiego Radzcy dnia 28. Czerwca.

W przytomności Obywatelów Radzców wszystkich.
Zwołana została nadzwyczayna Sessya przez Obywatela Dembowskiego Prezyduiącego z powodu wszczętego w Mieście Allarmu, i żądania ludu licznie zgromadzonego, domagaiącego się niezwłoczney kary z osób aresztowanych i obwinionych o występki przeciwko Narodowi. Rada N. Narodowa, wydała Proklamacyą do ludu, którą naprzod Obywatelom licznie pod swe okna zgromadzonym obwieścić, a potym i po rogach ulic rozgłosić kazała.
Obwieściła temuż ludowi zalecenie, iakie Sądowi Kryminalnemu do ulatwienia i przyśpieszenia spraw, wydała. Zaleciła Wydziałowi Beśpieczeństwa, ażeby rekwirował Deputacyą Jndagacyiną, iźby ta wszystkich, którzy pensye zagraniczne brali, natychmiast Sądowi Kryminalnemu do sądzenia podała. Nakazała także Sądowi Kryminalnemu, iżby takowe Sprawy ciągle i niebawnie sądził. Poleciła Obyw: Zakrzewskiemu Radzcy, iako Prezyduiącemu i Kommendantowi Milicyi Mieyskiey, iżby ten wydał dyspozycye do Kommendantow Cyrkułowych, aby Obywatele przy swych słupach niebawnie stanęli.

Odezwa Naywyższego Naczelnika z okoliczności na dniu 28. Czerwca zaszłey.

TADEUSZ KOSCIUSZKO
Naywyższy Naczelnik Siły Zbroyn: Nar:do Ludu Warszawskiego

Kiedy wszystkie trudy i starania moie natężone są ku odparciu Nieprzyiaciela, wieść mnie dochodzi, iż strasznieyszy nad obce Woysko Nieprzyiaciel grozi nam, i wnętrzności nasze rozdziera. To, co się stało na dniu wczorayszym w Warszawie, napeiniło serce moie goryczą, i smutkiem. Chęć ukarania winowayców była dobrą, ale czemuż ukarani bez wyroku sądu? czemu zgwałcona Praw powaga i świętość? czemu ten. co imieniem ich był do was wysłany skrzywdzony i pokryty ranami? czemu Urzędnik publiczny niewinny, wraz z obwinionemi haniebnie z życia wyzuty? Y toż to iest czynem ludu, który podnosił oręż i zwyciężył obcych Naiezdników, ażeby sobie wolność porządną, panowanie Prawa, i szczęście spokoyne z nich tylko wypływać mogące, przywrócił. Obywatele! zastanówcie się; skryte i złośliwe duchy w zmowie z nieprzyiaciołami naszemi obłąkały was, wzburzyły umysły, bo im tego potrzeba, ażeby Rządu nie było, ażeby gorącość wasza wynosiła się nad Sąd, nad Prawo, i nad wszelki porządek społeczeństwa. Bo wtedy łatwiey im przyidzie pokonać siłę i dzielność waszą, kiedy wśrzód nieporządku i zamieszania, każdy zycia swego nie pewny, niemógłby myśleć, ani o rzeczy publiczney, ani o zbawieniu waszym: wtedy, lecz po czasie, poznalibyście, iż was oszukano, poznalibyście chytrość i obłudę tych mniemanych i zwodniczych podchlebców waszych, którzy przekupieni od nieprzyiaciela umawiaią w was, iż Rządu nie masz, na to, ażeby w samey rzeczy go nie było, kiedy przez ręce wasze obalonym zostanie. Skoro obroty Woienne dozwolą mi oddalić się na moment od powierzoney mi powinności, stanę wśrzód was, może widok żołnierza, który życie swoie codziennie dla was naraża, będzie wam miły, ale chcę, ażeby żaden smutek na twarzy moiey wyryty, nieskaził tey chwili, chcę, ażeby radość zupełna była w tenczas dla was i dla mnie, chce, ażeby widok móy przypomniał wam, że obrona wolności i Oyczyzny powinna nas iedynie zaprzątać i łączyć, że iednością tylko możemy bydź silni, że sprawiedliwością nie gwałtami bespieczni u siebie i szanowni u świata będziemy Obywatele zaklinam was na Oyczyznę, i was samych zatrzyicie moment obłąkania iednością, odwagą przeciw wspólnym Nieprzyiaciołom, i ciągłym odtąd uszanowaniem Praw, i tych, którzy Imieniem Prawa rozkazuią. Wiedźcie, że kto Prawom posłusznym bydź niechce, ten niewart wolności. Dla tego więc, ażeby żal podobny nigdy iuż serca mego nienapełniał, ganiąc opoźnienie sprawiedliwości dla więźniów Kraiowych, zalecam Radzie Naywyższey, by ta nieodwłocznie przyspieszyła czynności Magistratur, pod Zwierzchnością iey będące, równie iak zaleciła Sądowi Kryminalnemu, zatrudniać się nieustannie sądzeniem więzionych, karaniem winnych, i uwolnieniem niewinnych. A tak dopełniaiąc tego, czego sprawiedliwość publiczna wyciąga, zakazuię iak naysurowiey Ludowi dla dobra i zbawienia iego, wszelkich odtąd nieporządnych rozruchów, gwałcenia więzień, imania osób, i karania ich śmiercią. Jeżeli macie iakie żądanie do przełożenia Rzadowi, nie przekładaycie go tłumnie, z hałasem nieprzystoynym, z bronią w reku, którey tylko przeciw Nieprzyiaciołom i naiezdnikom Kraiu używać powinniście, ale spokoynie, poważnie, przez swoich Cyrkułowych Zwierzchników, lub przez Delegowane godne ufności osoby: bo taki tylko sposób ludziom Wolnym i poczciwym przystoi. Wiecie, że Rząd iest dla was, że o was myśli, dla was pracuie. Kto więc nieidzie do Rządu drogą należytą, iest buntownikieni, burzycielem spokoyności publiczney, i iako taki karany bydź powinien. Woyska Rpltey i ia, poświęciliśmy się za wolność, całość, i niepodległość naszą, za nie tylko iedną, za tych, którzy hasłu temu szczerze wiernemi są, walczyć i zginąć pragniemy. Wy, których gorąca odwaga chce bydź czynna dla Oyczyzny, użyicie iey przeciw obcym Nieprzyiaciołom, przybywyacie ile was iest wolnych od obowiązków Rządowych, lub gospodarskich do Obozu mego, tu was po braterski przyimiemy, tu zwami chętnie zasługi nasze dzielić będziemy. Spuśćcie się na władzę Rządową, co do porządku Miasta, a zdraycy nie uydą; tak i wy sławę zyskacie, i oni karę odbiorą.
Dan w Obozie pod Gołkowem dnia 29. Miesiąca Czerwca 1794. Roku.

><><><><><><><><><><><><

PS. Skany gazety można obejrzeć na stronach Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej: http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/docmetadata?id=39232&from=publication

„Nowy produkt na rynku”, czyli zapowiedź wydawania nowej gazety… z 1794 r.

PROSPEKT
GAZETY RZĄDOWEJ

W każdym czasie wiele na tym zależy, aby Publiczność przez fałszywe wiadomości zwodzoną niebyła; lecz naybardziey w czasie Woyny i Narodowego Powstania. W tedy bowiem złośliwi staraią się rozsiewać baśnie, aby przez nie trwogę i wstręt od obrony pospolitey zaszczepili w umysłach. W tedy mniey bacznie gorliwi, uniesieni chęcią słyszeć tylko o ciągłych sprawy naszey pomyślnościach, tworzą podchlebne wieści, a przez nie złudzonych w zbytnie szczęściu swemu zaufanie wprawuią. Łatwo-wierni powtarzaią obostronne fałsze, : albo z uroionych klęsk rospacz po Kraiu roznoszą, albo zawczesne ogłaszaią tryumfy. Tak dalece, iż uważna nawet rostropność, co iest odgłosem prawdy, a co płonną wieścią, niełatwo zgadnąć potrafi. Niemniey i na tym bardzo wiele zależy, aby wszelkie czynności i Ustanowienia Rządowe, iak nayrzetelniey i nayrychley Povszechney wiadomości dochodziły. O iednych ma sądzić Publiczność, drugie wykonywać powinna.

W tym celu Rada Naywyższa Narodowa, zaręczyła w naypierwszey swoiey do Narodu Odezwie:
„ iż donosić będzie regularnie Publiczności i spra-
„ wach i Uchwałach swoich, iako też o obrotach Siły Zbroy-
„ ney, których iey Naywyższy Naczelnik udzielać będzie, bo
,, będąc odpowiada1ną Narodowi, chce go mieć Świadkiem i Sę-
„ dzią, co dla uskutecznienia celów powstania wewnątrz i ze-
,, wnątrz przedsięweźmie.,,
A iż w Urządzeniu Rady Naywyższey, przepisanym od Naywyższego Naczelnika, stosownie do Dzieła Powstania Narodowego, obowiązek rozszerzania ducha Insurrekcyi Wydziałowi Instrukcyi w teyże Radzie powierzonym został ; przeto Wydział tenże osądził, iż naydogodniey i zamiarowi swemu, i oczekiwaniu Publiczności, przez wydawanie Gazety Rządowey, zadosyć uczyni. Tym końcem do pracy takowey, pod swym dozorem, zdolne osoby powołał, i onymże za naypierwszy obowiązek, rzetelność i dokładność przepisał.

Gazeta Rządowa zawierać będzie.

Nayprzod: Odezwy Naywyższego Naczelnika Siły Zbroyney do Narodu, lub Jego częsci.

Powtore. Zalecenia tegoż Naczelnika do Rady Naywyższey, i Rezolucye od Niego prosto wychodzące na zapytania, proźby, lub zdarzone przypadki.

Potrzecie: Odezwy, lub Obwieszczenia wszelkie od Rady  Naywyższey Narodowey.

Poczwarte. Czynności, Ucheały i Rezolucye autentyczne  teyże Rady.

Popiąte.Wiadomości o obrotach Woysk Narodowych i Nieprzyiacielskich.

Poszoste. Rapporta od Deputacyi Centralney Litewskiey, od Wydziałow Rady, Kommisyi Porządkowych i Sądow Kryminalnych.

Posiodme. Doniesienia o chwalebnych przykładach męztwa i cnoty Obywatelskiey; o ofiarach, i tam daley.

Poosme. Wyroki Sądow Kryminalnych, tak o ukaraniu winnych, iak o uwolnienia nieprzekonanych.

Ponieważ zaś szczupłe dochody Skarbu, zaledwie wystarczaiące gwałtownieyszym potrzebom, niedozwalaią Rządowi łożyć kosztu, ku wykonaniu tego przedsięwzięcia; przeto Redaktorowie Gazety Rządowey zwykłym sposobem na prenumeratę ią podaią: oświadczaiąc, iż ieśli pokaże się iaki zysk z tey Gazety, po opłaceniu druku, papieru, i innych wydatkow, chętnie go na rzecz publiczną ofiarować będą.

Na półrocznią prenumeratę płacić się ma Złł: 36. z Pocztą zaś kosztuie Złł: 48. Częściami kupuiący, za każde pół Arkusza gr: 6. zapłacą.

Prenumerata odbieraną będzie w Kantorze teyże Gazety, w Szkołach Po-Jezuickich na pierwszym Piętrze na Ulicy Jezuickiey. U X. Matcińskiego Rządcy Drukarni Wydziału Instrukcyi w Kollegium Poiezuickim. U Obywatela Arciszewskiego na Poczcie w Expedycyi Gazet.

Że zaś ta Gazeta codzień wychodzić będzie, ( wyiąwszy Niedziele) przeto mieszkaiący w Warszawie część Gazety wyszłey z druku, codzień odbíerać mogą, to iest od godziny 10. do 12. z rana. Od 4. do 6. po południu.
Pierwszy Numer wyidzíe dnia 1. Lipca 1794. Roku.

Co warte odnotowania, data wydania pierwszego numeru gazety nie była przypadkowa, ponieważ wypadła zaledwie trzy dni po słynnym „wieszaniu zdrajców” (chodzi o tzw. drugie wieszanie, będące w rzeczywistości samosądem, a nie o „pierwsze”, które miało miejsce 9 maja 1794 r. kiedy to wykonano egzekucje skazanych przez sąd kryminalny Targowiczan – skazanymi byli: Zabiełło, Ankwicz, ożarowski oraz bp Kossakowski).

Oznacza, to zapewne, że warszawskie władze chciały przedstawić w gazecie swoją wersję wydarzeń, aby być może zdjąć z siebie odpowiedzialność, za te wydarzenia.

Sama treść gazety z 1 lipca zostanie opublikowana w jednym z kolejnych wpisów na Bestiariuszu,

PS.

Transkrypcja dokonana została jako praca społeczna przy pomocy oprogramowania znajdującego się na stronie internetowej „Wirtualnego Laboratorium Transkrypcji”.

+ 10.04.2010

Warsaw10b

Warszawskie bileciki dwustrefowe… w XVIII wieku.

Pod koniec ubiegłego i na początku obecnego roku mieszkańcy podwarszawskich miejscowości żywo dyskutowali na temat zmian cen biletów dwustrefowych, które umożliwiały korzystanie z komunikacji miejskiej zarówno na terenie Warszawy, jak i sąsiednich miejscowości (np. Otwocka, Karczewa). To tyle tytułem wstępu.

Czytelnik zapewne zapyta co ma to wspólnego z XVIII wiekiem. Ma i to sporo.

(Źródło: Wikipedia)

Sam pomysł ze zorganizowaniem komunikacji dwustrefowej nie jest wcale tak nowy. Otóż Kazimierz Konarski, w książce „Warszawa w pierwszym jej stołecznym okresie” (Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1970 r .) zamieścił taką informację:

Dla fiakrów warszawskich, kiedy ich pod koniec lat siedemdziesiątych XVIII wieku zorganizowała specjalna kompania, wydano szereg przepisów porządkowych i taksę obowiązującą w granicach miasta. „Fiakry kursować mieli – pisze Żebrowski(*) – od godz. 6 rano w lecie, a w zimie od 7 do północy. Jako stacje wyznaczone były miejsca pod statuą Zygmunta, przed pałacem Radziwiłłowskim na Krakowskim Przedmieściu (…) i koło kościoła ks. ks. Pijarów przy ul. Długiej; prócz tych stacji głównych dodano parę mniejszych przystanków. Poza tymi punktami nigdzie, zwłaszcza zaś w pobliżu szynków, fiakrom nie wolno było się zatrzymywać. Wszelka jazda w obrębie obszaru zamkniętego między Wisła a ul. Bagno, Pl. Grzybowskim, ul. Zimną i Rymarską z jednej, a Muranowem i ul. Świętokrzyską z drugiej strony uchodziła za kurs normalny, od którego się należał 1 zł. Na granicach tego obszaru jurysdykcja wystawiła tablice z napisem: <<Tu kursu koniec>>. Jazda dalsza aż do okopów miejskich, a także jazda nocna nocna była opłacana podwójnie. Można też było najmować fiakry na godziny, płacąc za każdą po dwa  złote. Opłacać należało zawsze z góry do rąk pisarka kompanii dyżurującego na stacji.”

(*) – Przypis wyjaśnia, iż chodzi o artykuł T. Żebrowskiego „Policja ruchu ulicznego w Warszawie za Stanisława Augusta” (opublikowany w czasopiśmie „Kronika Warszawy” Nr 5 z 1929 r.)

03.05.2012 – „łikendowy” zestaw linków…

Nowojorskie archiwum miejskie udostępniło zdjęcia pokazujące jak NY wyglądał jeszcze 60 lub 100 lat temu. Ciekawostka dla miłośników starych zdjęć…


http://www.theatlantic.com/infocus/2012/04/historic-photos-from-the-nyc-municipal-archives/100286/

 

Równie interesujące zdjęcia można znaleźć w cyfrowym repozytorium Biblioteki Kongresu.  W kolekcji ponad stu pocztówek z XIX w. przedstawiających zakątki cesarstwa rosyjskiego, znajduje się także kilkanaście zdjęć Warszawy.

 http://www.loc.gov/pictures/search/?q=LOT%2013419,%20warsaw&st=gallery

 

Ponadto ciekawostka dla osób, które uważają, że zwykły lańcuch przy drzwiach to mało, żeby zapewnić bezpieczeństwo…


http://blog.makezine.com/2008/04/01/labrynth-lock-thinkgeek/