Rzeka przepływa miastem moim…

„rzeka przepływa miastem moim,
a nad nią z brązu postać stoi
i domy z prawej, domy z lewej,
w których o twarzach nam podobnych
w pościelach leżą, oczy mrużą
ludzie znużeni jak obłoki
w sen zapatrzeni niby w lustro.”

Tadeusz Gajcy

 

[Warszawa w obiektywie] Nad Wisłą

[Warszawa w obiektywie] Okęcie


[Warszawa w obiektywie] Tramwaje. Al. Krakowska.

(Foto) Pierwszy wiosenny spacer po warszawskim Starym Mieście.

Muzyczne tornado w Warszawie – 28 września 1865

Z okazji rozpoczętego Roku Stanisława Moniuszki przypominam tekst z 28 września 2016 r.

moniuszko20fotografia20cbn_4905342

Stanisław Moniuszko, fotografia. Źródło: Biblioteka Cyfrowa Polona

O muzyce Szopena Robert Schumann napisał, że to armaty ukryte w kwiatach. Trzymając się tego rodzaju porównań można powiedzieć, że w Warszawie 28 września 1865 roku eksplodowała muzyczna bomba atomowa. W samym środku spacyfikowanego Królestwa Polskiego, ledwo rok po egzekucji przywódców powstania styczniowego widzowie zobaczyli na scenie Opery obóz zwycięskich polskich żołnierzy sprzed półtora wieku, bohaterowie aluzjami śpiewali o matce-ojczyźnie i wspominali dawne bohaterskie czasy. Taką siłę rażenia miał Straszny dwór Stanisława Moniuszki i Jana Chęcińskiego.


Przed premierą Kurjer Warszawski 28 września 1865 r. (nr 220) informował jedynie:

Dziś nowa opera Moniuszki Straszny dwór. W liczbie pięknych sytuacji tej opery, najwięcej zdaje się posiada takowych akt 3ci pomienionego dzieła, jest w nim bowiem kilka scen żywych a dowcipnych, prawdziwie zainteresować mogących słuchaczy. Obok tego są różne zajmujące szczegóły, jak zegar starożytny grający, prześlicznym odzywający się kurantem, tajemnicze szafy; i maszynerja przyszła tu w pomoc Oświecenie Xiężycem twarzy młodziana (P. Dobrski) podczas gdy tenże zadumany oparty stoi w oknie, niezwykły wywołuje efekt. Całe nareszcie dzieło pełne, jest zalet muzycznych, a jako utwór dramatyczny odznacza się dobrem librettem stopniowo pobudzającem ciekawość. — Libretto do nowej opery P. Moniuszki Straszny Dwór, napisane przez P. Chęcińskiego, jest do nabycia we wszystkich Kięgarniach, oraz przy wejściu do Teatru.

Czytaj resztę wpisu »

[Dawna prasa] Kurjer Warszawski sprzed 150 lat

Kurjer Warszawski nr 201 z 15 września 1868 r. — kilka wieści i ogłoszeń wynotowanych z tego wydania:

P. J. Brandt, kończy obecnie nowy obrazek przedstawiający „wnętrze stajni” Niezadługo też zapewne ujrzymy tę pracę na wystawie.

(Suplement) Nieufny wobec dziennikarzy, tak ówczesnych, jak i współczesnych postanowiłem sprawdzić, czy żurnaliści jak zwykle czegoś nie pomieszali, i poszukałem dzieła o takiej tematyce w wydanym przez Muzeum Narodowe albumie (2018) Józef Brandt 1841-1915. https://www.mnw.art.pl/dzialalnosc-naukowa/wydawnictwa/katalogi-wystaw/jozef-brandt-18411915,21.html

Eureka! Rzeczywiście jest taki obraz z 1868 r.

ciąg dalszy notatek z gazety:

ROZMAITOŚCI. WPŁYW WINA I KAWY NA ORGANIZM. Uczony francuzki Rambosson, postanowił zbadać wpływy rozmaitych pokarmów na system nerwowy. Doświadczenia odbywał on na sobie samym, w ciągu kilku miesięcy, z cierpliwością posuniętą do heroizmu. Wiadomo, że posiadamy dwojakiego rodzaju nerwy, to jest: nerwy ruchu i nerwy czucia. Pierwsze rodzą ruch za pośrednictwem mięśni, drugie dają nam tylko zdolność przyjmowania wrażeń. Odpowiednio do natury pokarmów, takowe oddziaływają już to na pierwsze nerwy, już znowu na drugie. Według doświadczeń Rambossona, pokarmy wywierające wpływ na nerwy ruchu, jednocześnie działają na intelligencję człowieka, działające zaś na nerwy czucia, wpływają zarazem na uczucia. Wreszcie, niektóre materje do pożywienia służące, oddziaływają tak na władze rozumowe, jako też i kamerton naszych uczuć. „Fakta przekonały mnie, powiada Rambosson o prawdziwości mych teoretycznych spostrzeżeń, muszę im wierzyć, bo na doświadczeniach licznych i ścisłych są oparte”. Uczony francuz skazywał się dobrowolnie na szczególną dyetę, żywił się naprzykład, przez kilka lub kilkanaście dni, wyłącznie chlebem i winem, albo chlebem i kawą, lub wreszcie chlebem i herbatą, nie przyjmując żadnego innego pożywienia, aby pokarmy poddane doświadczeniu, nie mogły być zobojętniane przeciwnemi wpływami. Rambosson, zwolna zaczynał pić mocną kawę, w coraz większych dozach, i powiada, że uczuwał po pewnym czasie dziwne zmiany w sobie. Uczucia słabły, lecz za to siła intelligencji nabierała niezwykłej działalności. „Stawałem się naraz,— powiada — zimnym, milczącym, pochmurnym, posępnym, ale, obok tego mózg mój pracował bez przerwy, rozwiązując trudne kwestje z dziwną łatwością”. Mniemamy, że uczony nie wyprowadzi ztąd wniosku, że ludzie zimni, posępni, są najwięcej intelligentnymi i odwrotnie. Teorja taka oburzyłaby wszystkich entuzjastyków, dowcipnisiów i śmieszków. „Pozostając dłużej w tym stanie”, ciągnie dalej Rambosson „obserwowałem, że umysł przestawał tworzyć, chociaż był w ciągłem zajęciu. Jeżeli chciałem zasnąć, wpadałem w rodzaj drzemki, nie tracąc i wiadomości o sobie. Pulsa biły mi słabo, ale myśl nieprzestawała być ruchliwą, bystrą. Biorąc wtedy trochę chleba z winem wytrawnem, doznawałem uspokojenia, jakby przez czary, ale za to czułość uczuć wzrastała. Przyjmując większe ilości wina, umysł słabł, myśli gasły, ale uczucia dochodziły do szczególnego stopnia drażliwości”.

Księgarnia i Skład Nut Muzycznych Michała Glucksberga w Warszawie przy ulicy Krakowskie-Przedmieście, w domu Grodzickiego Nr 9 (41l) otrzymała na skład główny nową zabawę dla dzieci z nauką połączoną p. t.:
LOTERYJKA ABECADŁOWA
czyli łatwy i praktyczny sposób poznawania i składania liter — Cena egzemplarza w pudełku tekturowem wraz z tabliczkami do gry kop. 60;—z przesyłką kop: 75. Sprzedaje się w powyższej księgarni jak również we wszystkich innych księgarniach w Warszawie.–Na prowincji u S. Arcta w Lublinie, H. Hurtiga i Mitwocha w Kaliszu, Kempnera w Płocku, Liebermana w Radomiu, Kohna w Częstochowie i Petrokowie, Możdżeńskiego i Goldhara w Kielcach Z prowincji nadsyłać można należytość markami pocztowemi.

Człowiek znający dobrze gospodarstwo wiejskie, Cukrownictwo, Rachunkowość, przytem władający dobrze językiem polskim i ruskim, życzy znaleźć odpowie- dnie zajęcie za najskromniejsze wynagrodzenie. Może także złożyć chlubne świadectwo o swych przeszłych zajęciach. Życzący raczą nadesłać swoje adressy do Redakcji „Kurjera Warszawskiego,” pod literami Z.K.

Ktoby sobie życzył nabyć Laboratorjum Chemiczne, składające się przeszło z 100 Preparatów, za przystępną cenę, może się zgłosić każdodziennie od 3ej do 5ej godziny, na ulicę Nowe-Miasto pod Nr 315, do P.Pawłowskiego.

W tej chwili widzieliśmy straż ogniową udającą się, jak nas powiadomiono, na ulicę Wilczą, gdzie i podobno wybuchł pożar. Bliższych szczegółów nie zaniedbamy w swoim czasie donieść.

Pewien przyzwoity Kawaler, który jest z największym szacunkiem dla Dam, pragnie mieć Żonę, wyznania Rzymsko-Katolickiego choćby i bez posagu, aby tylko piękną, religijną, cnotliwą i skromną, przytem posiadającą jakąkolwiek edukację. Która z Szanownych Kandydatek (Panien) te życzenia uzna za stosowne z swem zdaniem, to dla bliższego wzajemnego porozumienia się, raczy łaskawie bez żadnej obawy swój adres nadesłać na poste-restante, w Warszawie, pod adresem D. S. M.

Czy to była kula, synku, czy to serce pekło?

Ursus – suplement fotograficzny

SAMSUNG CAMERA PICTURES
SAMSUNG CAMERA PICTURES
SAMSUNG CAMERA PICTURES
SAM_0476aaa.JPGSAM_0397bbb.JPG

 

[Kącik archi] Polecam film „Jak zarobić 186 milionów euro?”…

…  czyli inwestycja z perspektywy dewelopera.

Ogłoszenia drobne i reklamy w gazecie sprzed 160 lat.

Kurjer Warszawski z 3 stycznia 1858 roku

kwar1858.3

Link: Polona – Biblioteka cyfrowa

Bonus dla militarystów, szczególowy, propagandowy opis kampanii na kaukazie jesienią i zimą 1857 r. ana stronie pierwszej dziennika:

Kurjer Warszawskie No3 z 1858 r. Niedziela 3 stycznia

WIADOMOŚCI Z CZECZNI. Ludność rozbójnicza i wojownicza Czarnych gór, stanowiących granicę równiny Małej Czeczni, oddaną była stale grabieżom i rozbojom. Od niejakiego czasu ludność ta poczęła zwiększać się przybyszami, pochodzącymi po większej części z Wielkiej Czeczni, gdzie wzrastający coraz wpływ nasz, skłania dobrze myślącą ludność tameczną do przesiedlenia się do nas, podczas gdy powodzenia naszego oręża zmuszają ludzi nawykłych do rozboju, szukać schronienia w górach. Zgromadzenie się w górach Czarnych Małej Czeczni ludności rozbójniczej wymagało stanowczych z naszej strony działań, dla zniesienia tego przytułku rabusiów. W tym celu JeaerałLejtnant Jewdokimow skoncentrował oddziały w nocy na 19go Października w stanicy Archan-Jurtowskiej, w Groźnej, w posterunku Berdykel i w aule Wielki Cseczeń. Rozlokowanie tych oddziałów na rzekach Surżi i Arguni, oraz wieści umyślnie puszczone, wprowadziły nieprzyjaciela w błąd i utwierdziły go w przekonaniu, że Jenerał Jewdokimow zamierza posunąć się ku Wielkiej Czeczni.
Czytaj resztę wpisu »

1 stycznia 1858 r. Premiera „Halki” Stanisława Moniuszki.

1 stycznia 1858 roku góral Jontek po raz pierwszy zaśpiewał publicznie, że jodły szumią na gór szczycie.

Premierowa obsada:
Halka – Paulina Rivoli
Jontek – Julian Dobrski
Stolnik – Wilhelm Troschel
Janusz – Adam Ziółkowski
Zofia – Kornelia Quattrini
Dziemba – Jan Stysiński
Dudarz – Napoleon Lucas
Góral – Aleksander Mystkowski

Ponieważ wydarzenie to miało miejsce w Grodzie Syreny informacji o tym spektaklu nie mogło zabraknąć w Kurjerze Warszawskim z dnia 2 stycznia 1858 roku (Nr 2):

Wczoraj Teatr Wielki rozpoczął rok nowy, dawno oczekiwaną Operą Stanisława Moniuszki, p.n. Halka. Znakomity nasz Kompozytor, dał nam poznać w tem dziele wszystkie piękności harmonji, w jakie bogaty jest jego niepospolity talent. Począwszy od uwertury, aż do ostatniego numeru Opery, zadowolenie Publiczności objawiało się przez ciągłe oklaski, i słusznie, bo ileż to tam jest tonów przemawiających do serca i jak były wykonane! Orkiestra pod kierunkiem Dyrektora Opery Quattrini, Artyści i Chóry, także przyłożyli się, aby godnie oddać wszystkie myśli kompozytora. Pan Dobrski rolę Jontka, oddał z całą potęgą swojego olbrzymiego talentu; Panna Rivoli artystycznie przedstawiła Halkę; nieszczęścia i rozpacz biednej dziewczyny, cudnie się wydały w ślicznym śpiewie i wybornej grze naszej Artystki; również PP. Troschel i Ziółkowski, doskonale wywiązali się z swoich zadań. Charakterystyczne i pełne życia tańce, układu Pana Turczynowicza, Dyrektora Baletu, bardzo się podobały. Z zadowoleniem także widziano staranny układ sceniczny Pana Matuszyńskiego, Reżysera Opery. Zadziwiającego effektu są nowe dekoracje pędzla P. Sacchettego, mianowicie w akcie 4-tym okolica wiejska nad Wisłą, z widokiem na Karpaty, oświetlona promieniami wschodzącego xiężyca. Wreszcie piękne a stosowne do epoki ubiory męskie z pracowni P. Guth, Kostiumera Teatrów; damskie P. Ewy Gwozdeckiej, przyczyniły się do świetności wystawy. Libretto do tej Opery zawdzięczać winniśmy Panu Włodzimierzowi Wolskiemu, chlubnie znanemu Autorowi w naszej literaturze.

Prawie 20 lat temu kabaret Potem tak skomentował to dzieło:


Na gorąco wypowiedział się o nowej operze także fachowy tygodnik Ruch Muzyczny w pierwszym numerze z roku 1858 (z datą 6 stycznia).
Najpierw nieco zjadliwie skomentował fabułę sztuki:

H A L K A,

Opera w aktach. Słowa Wł. Wolskiego, muzyka St. Moniuszki, pierwsze przedstawienie dnia 1 stycznia r.b.

Autor tekstu p. Włodz. Wolski nie nałamał sobie główy nad intrygą. Panicz Janusz (p. Ziółkowski) kochał kiedyś prostą góralkę, lub udawał że kocha; Halka góralka (panna Rivoli) istotnie kochała panicza. Opuścił ją dla innej, według zwyczaju dość powszechnego na świecie; boć trzeba by Dziemba (p. Stysiński) mógł o nich powiedzieć:

„a oboje równi stanem, jak urodą tak i wianem!” a ty serce sobie pękaj:

Głupie serce góralki nie zrozumiało, że gdyby się panicze z podobnemi jej żenili, to chyba górale pobraliby córki panów i siostry paniczów. Nonsens towarzyski. Ale co to gadać Halce: Ona na wpół obłąkana, z żalu kochanki a może i rozpaczy matki, goni za swym sokołem Jaśkiem; on nie zważa na to, i choć mu czasem sumienie dokucza, mówi sobie: stało się. i ślub bierze z Zofią (pani Quattrini), córką stolnika (p. Troschel). Halka się topi z rozpaczy i treść niezmiernie pospolita, i rzekłbyś nie polska, gdyby się godziło na innych tylko winy i ułomności składać.

W dalszej części dokonał jednak pochlebnej oceny strony muzycznej całej sztuki, oraz chwalił wykonawców. A Stanisławowi Moniuszce życzono, by widzom co prędzej nową operę wystawił.

Finlandia a Polska

Od początku moich zainteresowań historią Finowie budzili sympatię. Podziwiałem zwłaszcza ich desperacką walkę z sowiecką Rosją, gdy kosztem ogromnych strat obronili suwerenność. Finlandia obecnie obchodzi stulecie swojej niepodległości i z tego powodu warto wspomnieć, że choć wydaje się się krajem zupełnie odległym, wręcz nieistniejącym, baśniowym, to historia naszych krajów ma również wspólne punkty.

Warto wspomnieć tutaj o Gustavie Mannerheimie, pierwszym przywódcy niepodległej Finlandii.

Rząd Finlandii proklamował niepodległość 6 grudnia 1917 roku. Był to jednak moment, gdy trzeba było podjąć walkę o niepodległość. W kraju nadal stacjonowało pięćdziesiąt tysięcy żołnierzy armii carskiej, którzy w znacznej części przeszli na stronę bolszewików. Finlandii groziło rychłe wchłonięcie w granice Rosji Sowieckiej. W tej sytuacji Mannerheim ze swym wybitnym doświadczeniem wojskowym stał się mężem opatrznościowym narodu fińskiego. Do dziś Mannerheim uważany jest powszechnie za największego bohatera narodowego w historii Finlandii.

http://warszawa-stolica.pl/sladami-marszalka-mannerheima-1889-1919/

Wiele osób byłoby zdziwionych, że Mannerheim, jeszcze w czasach istnienia Imperium rosyjskiego stacjonował jako carski oficer na terenach Królestwa Polskiego:

W latach 1889-1890 Mannerheim służył w Kaliszu w szeregach Aleksandrowskiego Pułku Dragonów. W pamiętniku jedynie wspomina o tym przydziale. Nic dziwnego – to miasto liczyło wówczas zaledwie kilkanaście tysięcy mieszkańców, a Mannerheim jeszcze w szkole mikołajowskiej postanowił, że nie będzie już nigdy pić ponad miarę…

Raz jeszcze pomogła rodzina, ułatwiając przeniesienie do prestiżowego petersburskiego Kawaler-gwardyjskiego Pułku Jej Wysokości Marii Fiodorownej, cesarzowej-wdowy po Aleksandrze III.

(…)
Służbę w kawalergardach i w administracji cesarskich stajni przerwał ochotniczy udział w wojnie z Japonią w Niżyńskim Pułku Ułanów. Kolejne lata to podróż przez Azję Środkową i Mongolię do Chin – zadanie bardziej wywiadowczo-dyplomatyczne niż globtroterskie.
W styczniu roku 1909, po prawie dwudziestu latach, Mannerheim powrócił do Priwislinskiego Kraju. Objął dowództwo 13. Włodzimierskiego Pułku Ułanów w Mińsku Mazowieckim, zwanym wówczas Nowomińskiem, dwa lata później – Lejb-Gwardyjskiego Pułku Ułanów Jego Wysokości, stacjonującego przy warszawskich Łazienkach, a po kolejnych dwóch latach – Samodzielnej Brygady Kawalerii Gwardii.

http://muzhp.pl/pl/c/1107/marszalek-mannerheim-w-polsce-historia-nieopowiedziana

Napisał we „Wspomnieniach” (Minnen, t. I, s. 22, tłum. AvF):
„Nic nie miałem przeciwko temu, że zostałem stacjonowany w Polsce, którą później z radością ponownie zobaczyłem. Im bardziej poznawałem Polaków, tym lepiej ich rozumiałem i świetnie się czułem między nimi.”

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Carl_Gustaf_Mannerheim

Łączyły go przyjazne relacje z wybitnymi przedstawicielami polskiej arystokracji – rodzinami Lubomirskich, Potockich, Tyszkiewiczów, Wielopolskich.

https://www.lazienki-krolewskie.pl/pl/wydarzenia/carl-gustaf-emil-mannerheim-ojciec-i-obronca-niepodleglosci

Aleje Jerozolimskie, Trump, Barykada.

1. Co prawda deklaracje takie jak prezydenta Trumpa kosztują zagranicznych polityków niewiele, jeśli nie idą za nimi realne działania – na przykład wsparcie militarne, lecz zawsze można takie wydarzenia i tak wykorzystać do promocji naszej historii.

2. Doskonale przygotowana przemowa Trumpa zawierała też motyw barykady na głównej arterii Warszawy, czyli Alejach Jerozolimskich. Oto ona w dobie powstania:

 

Widok z barykady w kierunku Dworca Głównego

 

Dworzec Główny w Warszawie otworzony w 1939 roku, wysadzony przez Niemców w 1944.

 

Skrzyżowanie Al. Jerozolimskich z ul. Marszałkowską

 

Stary Dworzec Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej

 

Skrzyżowanie Al. Jerozolimskich z ul. Marszałkowską już po niemieckiej agresji – widać zniszczoną wieżę zegarową dawnego dworca kolei warszawsko-wiedeńskiej.

 

Na koniec Aleje już odbudowane. Miasto nieujarzmione Warszawa świecąca neonami (zdjęcie z lat 60-tych).

Śpiew murów Warszawy wg Tadeusza Gajcego.

​http://cdn5.mowimyjak.smcloud.net/t/photos/t/14720/kolorowy-film-o-powstaniu-warszawskim_326636.jpg

Nocą, gdy miasto odpłynie w sen trzeci,

a niebo czarną przewiąże się chmurą,

wstań bezszelestnie, jak czynią to dzieci,

i konchę ucha tak przyłóż do murów.
Zaledwie westchniesz, a już cię doleci

z samego dołu pięter klawiaturą

w szumach i szmerach skłębionej zamieci

minionych istnień bolesny głos chóru.
„Bluszczem głosów spod ruin i zgliszcz

pniemy się nocą na dachy i sen,

tobie, Warszawo, w snach naszych śnisz,

nucąc wrześniami żałobny nasz tren.”
– Biegłam rankiem po chleb do piekarni

(a chleba dotąd czekają tam w domu),

a ja leżę z koszykiem bezradnie,

tuż za rogiem, nie znana nikomu…
– Właśnie ręką chwytałem za granat,

żeby czołgi przywitać nim celnie,

ziemia była spękana, zorana –

nagle świat mi się zaćmił śmiertelnie…
– Myśmy obie wyniosły na noszach,

jeszcze kocem okryły mu nogi,

bo krzyczeli dokoła, że pożar…

Ja na świstku pisałam: „Mój drogi…”
„Bluszczem głosów spod ruin i zgliszcz

pniemy się nocą na dachy i sen,

tobie, Warszawo, w snach naszych śnisz,

nucąc wrześniami żałobny nasz tren.”
Słuchaj tych głosów żałosnych żarliwie,

nim brzask poranny uciszy je w niebie

i nowe miasto w napiętej cięciwie

dni tryumfalnych na nowo pogrzebie.
Słuchaj tych głosów, bo po to szczęśliwie

ocalon został w tragicznej potrzebie,

byś chleb powszedni łamał sprawiedliwiej

i żył za tamtych i za siebie lepiej.

*

Jak nie kochać strzaskanych tych murów,

tego miasta, co nocą odpływa,

kiedy obie z greckiego marmuru –

i umarła Warszawa, i żywa.

Łazienki poranne, czyli Ł. Królewskie w Warszawie między 6:00 a 7:00

Łyska zwyczajna, prawdopodobnie szykuje sobie miejsce na gniazdo:

SAM_4577.JPG

Parka nurogęsi (chyba!):

SAMSUNG CAMERA PICTURESSAMSUNG CAMERA PICTURES

Czesław Kiszcz… przepraszam.. przecież to Pompejusz!

SAMSUNG CAMERA PICTURESSAMSUNG CAMERA PICTURES

Stanisław August z uśmiechem Mona Lisy

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Z lewego profilu wygląda bardziej refleksyjnie.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

Szpaki tokują:

SAM_4612.JPG

Wiewórki – wbrew doniesieniom medialnym –

dalej mają gdzie hasać!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

[LINK] Warszawa lat 50-tych w obiektywie Zbigniewa Siemaszki

O cenzurze, tyle że „za cara”.

Ferdynand Hoesick, Ze wspomnień o cenzurze rosyjskiej w Warszawie (rok wyd. 1929):

  • na przełomie 1904/1905:

(…) rzekł mu Olchowicz, skarżąc się wogóle na cenzurę warszawską, która zdaje się zapominać o tem, ze sytuacja się zmieniła zasadniczo, ze przecież jesteśmy w przededniu Konstytucji…

Na ten wyraz „Konstytucja” Jaczewski zamyślił się trochę, poczem, ważąc każde słowo, rzekł spokojnie:

– Mnie się zdaje, ze licząc tak bardzo na Konstytucję w Rosji, nie orjentują się panowie dostatecznie w sytuacji. Mojem zdaniem, możecie na takiej Konstytucji bardzo się zawieść. Proszę nie zapominać, ze póki Polacy w Królestwie mają do czynienia z rządem absolutnym, to zawsze mogą liczyć na zmianę kierunku w tym rządzie. Może być rząd raz taki raz inny, może być rząd rusyfikatorski, ale może być i rząd liberalny, na co się właśnie w tej ciężkiej dla Rosji chwili zanosi. Co innego, gdy będziecie mieli do czynienia z Rosją konstytucyjną, z parlamentem rosyjskim, wyłonionym z woli ludu. Wtedy już nie będzie o waszych sprawach decydował rząd, ale naród rosyjski, a polityka narodu rosyjskiego będzie nacjonalistyczna. Po nacjonalizmie zaś rosyjskim nie możecie się spodziewać niczego innego, tylko polityki rusyfikacyjnej, dążącej do „abrusienja” kresów.

Sto lat temu w Wa-wie – Legiony na taśmie celuloidowej, Straszny dwór i podatek.

Film z kroniki – defilada Legionów w Warszawie – rok 1916

oraz o pierwszych – od czasu premiery – nieocenzurowanych przedstawieniach „Strasznego dworu” Stanisława Moniuszki:

Kurjer Warszawski nr 307 (r. 1916)

Dyrekcja Opery zapowiada w najibliższych dniach wznowienie „Strasznego dworu” Moniuszki, Reżyser Kawalski poczynił ku temu wszechstronno przygotowania. Przedewszystkiem dokonał redakcji tekstu, przywrócił dawne brzmienie poszczególnych ustępów, które w szeregu lat dowolnie pozmieniano i zepsuto.

(…)

Dzięki tym zarządzeniom nowej reżyserji, wznowienie „Strasznego dworu” wypadnie ze wszech miar dostojnie i wzorowo — i baśń szlachecka, z naiwną swą intryga miłosną, z obyczajami życia wiejskiego, strachami w zegarze, ze swadą i zwadą w słowach, z pieśnią płynną i rytmem porywającym, będzie widowiskiem, pociągającem całą naszą publiczność. Zwłaszcza, że muzyka w „Strasznym dworze” jest cudna, na wskroś polska, a rozbrzmiewająca istotnie, jakby wśród „ciszy dokoła nocy jasnej i czystego nieba.

(…)

Wznowiona obecnie opera (…) będzie w poniedziałek, d. 13-go b. m. na dochód ochrony im. Promyka (…) Niewątpliwie Warszawa pośpieszy tłumnie na to przedstawienie. Każdy grosz, który w ten sposób wpłynie do kasy ochrony (…) to „promyk” światła i radości dla przygarniętej dziatwy.

Natomiast Kurjer Warszawski nr 313 w wydaniu wieczornym poinformował czytelników:

Z radością powitaliśmy wczoraj wznowienie „Strasznego dworu”. Jest to najdojrzalsze dzieło Moniuszki i dotychczas może najlepsza opera polska, a w każdym razie najbardziej polska opera. Wznowienie — przewyborne pod względem reżyserskim — szwankowało jeszcze cokolwiek pod względem muzycznym, jakby mu brakowało próby jeneralnej. Śpiewacy, zwłaszcza w zespołach, niezawsze byli w ścisłej zgodzie z pałeczką kapelmistrza (p. Śledzińskiego), a więc z orkiestrą, co wytwarzało rytm synkopowy bardzo niepożądany. Te nierówności znikną zapewne na następnych przedstawieniach. Mniejszą natomiast mam wiarę w poprawę baletu, który od lat juz wielu stale tańczy mazura za prędko: żeby jednak nie wiem jak szybkie tempo brał kapelmistrz, tancerze zawsze go wyprzedzają, a tupanie ich i hołubce, w ciągłej niezgodzie z muzyką, sprawiają nieznośne wrażenie. Nic pojmuję, dla czego tak się dzieje, dla czego właśnie w mazurze, tym najpiękniejszym ze wszystkich tańców na świecie, tancerze nasi tańczą tak, jakby wcale nie słyszeli orkiestry? Gdzież ma być dobrze tańczony mazur, jeżeli go źle tańczą na pierwszej scenie polskiej? Trzeba temu koniecznie zaradzić! Jeżeli tancerze nie dosyć słyszą orkiestrę, te kapelmistrz musi się do nich stosować; tak, jak dotychczas, trwać nadal nie powinno. Obsada ról jest wyborna, nie mogę pisać o każdym z artystów z osobna; wspomnę tylko o tych, którzy, o ile mi wiadomo, pierwszy raz wystąpili w swoich rolach. P. Mechówna była tedy świetną Hanną o olśniawającej koloraturze, a p. Gołkowska doskonalą Jadwigą. Ze wszech miar udatny był debiut p. Janowskiego w roli Damazego; niktby się nic domyślił, że jest to nowicjusz — śpiewał bez najmniejszej tremy i bardzo pewnie pod względem muzykalnym, grał wybornie i z całą swobodą, słowem, okazał dużo talentu, (…) P. Dobosz, bardzo sympatyczny, jako Stefan, musiał powtórzyć zakończenie arji z kurantem. Miecznik powinien być ucharakteryzowany na trochę starszego; mógłby też przywdziać w ostatnim akcie kontusz z okazji Nowego Roku i przyjazdu gości.

Szczególnie ironicznie musiała — w połączeniu z krytycznymi uwagami o orkiestrze — zabrzmieć notka znajdujaca się na tej samej stronie Kurjera:

Zarządowi miejskiemu złożono projekt opodatkowania na rzecz miasta właścicieli instrumentów muzycznych w domach prywatnych, sklepach’ i zakładach publicznych.

T

[Polecam] Polityka niemiecka wobec Warszawy – Centrum Badań nad Totalitaryzmami

https://obnt.pl/pl/aktualnosci/polityka-niemiecka-wobec-warszawy/

Na dwa miesiące przed wojną, w lipcu 1939 r. na Międzynarodowym Kongresie Urbanistycznym w Sztokholmie polscy delegaci uzyskali poufne informacje o nominacji niejakiego Pabsta na naczelnego architekta Warszawy z dniem 1 października.

Faktem jest, że bombardowanie stolicy we wrześniu 1939 r. dokonywane było według przygotowanego zawczasu planu. Zostało to dowodnie wykazane w memoriale zredagowanym przez znakomitego historyka sztuki i znawcę Warszawy Alfreda Lauterbacha na krótko przed jego zamordowaniem 19 listopada 1943 r.

« Older entries