[Słowo i obraz] Malczewski feat. Sebyła

Skojarzenia: Koniec roku. Koniec życia.

smierc_2
http://www.pinakoteka.zascianek.pl/Malczewski_J/Images/Smierc_2.jpg

 

WŁADYSŁAW SEBYŁA

POGRZEBNY

W nieznanym zatonięty,

przez ciemność pochłonięty,

uniesiony wysoko

broczysz nocną posoką,

płyniesz w nieznane strony,

gdzieś będziesz pogrzebiony,

gdzieś będziesz pochowany,

w ziemi śniegiem usłanej,

w ziemi mocno ubitej,

w nocy niebem przykrytej,

odczłowieczony.

 

Otoś już zwyciężony,

już przedzwoniły dzwony,

płaczliwy śpiew cię prowadzi

ku ostatecznej zagładzie,

w granice nieruchome,

w te piachy niewiadome,

osypujące trumnę

ziaren szemraniem szumnem,

między jałowców korzenie

uporczywym rośnieniem

jakże rozumne.

Gdzieś odszedł?

Gdzieś podążył?

Jaki cię mrok okrążył?

Jakaż to nocna siła

tak cię odczłowieczyła,

żeś pod jej możnym skinieniem

nieczułym stał się kamieniem?

Te nosze litościwe

tylko ścierwo nieżywe

niosą w dzwonnym pogwarze

ziemi położyć w darze,

ziemią ciężko przywalić,

ziemią od słońca oddalić,

od gwiazd rozkwitłych na niebie,

od ciebie.

„Droga” 1933 nr 4

 

Reklamy

Krzyż Południa i Paproć, czyli nowa flaga Nowej Zelandii?

Flagi. Są tradycyjne i historyczne lub narzucane przez kolonizatorów czy okupantów. Jedne używane są przez wieki inne pojawiły się po rewolucjach, reformach czy podziałach. Natomiast Nowa Zelandia może mieć od następnego roku nową flagę przyjętą w referendum.

Stara flaga zdaniem niektórych nowozelandczyków zbyt przypomina o kolonialnej zależności od Korony Brytyjskiej, gdy tymczasem NZ jest niepodległym państwem. Oni doprowadzili do debaty oraz serii plebiscytów.

Powstało wiele propozycji:ResizedImage600381-CBB1832-Stats-670x150-v2-sections-3

http://www.theguardian.com/world/2015/may/15/new-zealands-new-flag-15-quirky-contenders

Następnie z tych propozycji wybrano 5 projektów, które były przedmiotem plebiscytu w dniach 20 listopada – 11 grudnia 2015 r.:

Do ostatecznej walki z dotychczasową flagą z Union Jack’iem i Krzyżem Południa wybrano czarno błękitny projekt z liściem paproci oraz takim samym gwiazdozbiorem.

Te dwie flagi staną w szranki w marcu 2016 r.

Nie trzeba dodawać, że zmiana ta jest o tyle kontrowersyjna, że pod dotychczasową „kolonialną” flagą Nowozelandczycy przelewali krew w pierwszej i drugiej wojnie światowej. Nic więc dziwnego, że poparcie dla zmian oscyluje około 28 %, przy sprzeciwie 65 % i 7 %niezdecydowanych.

 

Wydarzenie to wywołało natomiast szeroki oddźwięk w internecie, gdzie pojawiło się wiele amatorskich projektów – niektóre prześmiewcze jak to w sieci, inne zapewne powstały jako protest nowozelandczyków przeciw jakiejkolwiek „obrazoburczej” zmianie flagi.

http://www.telegraph.co.uk/travel/des tinations/australiaandpacific/newzealand/11743690/New-Zealands-new-flag-the-best-and-worst-designs.html?frame=3377515

[Polecam film] Szczepcio i Tońcio oraz Wesoła lwowska fala

Sylwester zbliża się wielkimi krokami. W końcu jak ma być szampańska zabawa to tylko we Lwowi.

Ciekawy film dokumentalny o najpopularniejszej kabaretowej audycji radiowej II Rzeczypospolitej:

To świat który skończył się z wybuchem wojny w 1939 r. Ale ciągle możemy oglądać filmy ze Szczepciem i Tońciem. Do czego oczywiście zachęcam.

Chcę także polecić bardziej refleksyjna opowieść o Lwowie, radiu i emigracji samego mistrza Tońcia, czyli Henryka Vogelfängera. Radiowca, satyryka, aktora i … doktora praw (!).

 

[linki] Szkice Tolkiena stworzone podczas pisania.

Boże Narodzenie!

8285725356_d25d8dabd9_bMszał Eberharda von Greiffenklau, II kwartał XV wieku

więcej informacji: http://www.thedigitalwalters.org/Data/WaltersManuscripts/html/W174/description.html

[Święci, o których nie słyszeliście] św. Homobon

omobono_lianori

Przyznam, że dowiedziałem się o nim zupełnie niedawno. A jeszcze bardziej mnie zdziwiło, że ma „swój” relikwiarz w Kościele Mariackim w Krakowie. Kim był?

Czytaj resztę wpisu »

„Siostry” bliźniaczki.

Dwa obrazy. Jeden z nich jest powszechnie znany. Był i jest obiektem zachwytów. Służył też skandalistom za tworzywo lub reklamom jako motyw. Ktoś dorysował na nim nawet wąsy. Jest eksponowany w Luwrze.

Ten drugi obraz znajduje się w Prado. Prawdopodobnie nie wyszedł spod ręki Leonarda, ale pochodzi z jego pracowni. Być może to jeden z uczniów malarza wykonał kopię, która znalazła się w Prado.

1280px-mona_lisa_26_copy

Kopia z Prado zapewne „jako mniej cenna” został bez lęku odrestaurowana. Spod warstw kurzu i werniksu wydobyto oryginalne barwy, podczas gdy Mona Lisa z Luwru utrzymana jest w tonacji zieleni.

Obie mają prawdopodobnie jeszcze jedną siostrę: Monę Lisę z Isleworth.

tumblr_mazh7yofc31rff4lfo1_1280

(…) wszystkie badania i analizy eksperckie potwierdzają wcześniejsze przypuszczenia naukowców. Badania potwierdziły bowiem, że obraz został namalowany przez tego samego artystę, co Mona Lisa, pochodzi z XV wieku oraz, że został wykonany według zasad i proporcji,które stosowane były przez Leonarda.

http://rynekisztuka.pl/2013/02/14/mona-lisa-z-isleworth-wczesniejsza-wersja-znanego-obrazu/

 

„Stocznie zostały zlikwidowane, a nie rozliczono oprawców”.

[ ✝ ] Polskie grudnie –17 XII 1970 r. i 16 XII 1981 r.

Grudzień 1981 r.

plan 111

Grudzień 1970 r.

26-2758

[Link] Jarosław Jakubowski: „Gruba kreska” to karykatura miłosierdzia, ponieważ nie ma w niej prawdy

http://rebelya.pl/post/9335/jarosaw-jakubowski-dla-rebelyapl-gruba-kreska-t

– Osądzanie win jest naturalną ludzką potrzebą i powinnością. Wielu ludzi w Polsce, także bohaterów pierwszej „Solidarności”, żyje w poczuciu głębokiej niesprawiedliwości, osamotnienia, bezsilności. Oczywiście można mi zarzucić, że wypowiadam się nie we własnym imieniu, bo gdy wprowadzano stan wojenny miałem 7 lat, a w 1989 roku – 15 lat. No i co z tego? Czy to odbiera mi prawo do wypowiadania się na temat historii mojego kraju? Staram się dostrzec w ideologii „grubej kreski” szlachetne intencje, takie jak chrześcijańskie miłosierdzie dla sprawców niegodziwości. Wyszła z tego jednak karykatura miłosierdzia, ponieważ zabrakło jednego – prawdy.

13 grudnia 1981

Kto mnie mówił? ja mam matki ucho.

Ja ślepa; teraz w uchu cała moja dusza,

Dusza matki. — Wiedli go wczora do ratusza;

Słyszałam —

 

[Kalendarium] 11 grudnia 1942 r. rozpoczął działalność niemiecki obóz dla dzieci w Łodzi

http://nowahistoria.interia.pl/polska-walczaca/news-maly-oswiecim-oboz-dla-polskich-dzieci-w-lodzi,nId,1566897

Obóz nazywany „małym Oświęcimiem” przeznaczono dla osób od 8. do 16. roku życia, ale więźniami były także młodsze dzieci, nawet dwulatki.

http://trybunalscy.pl/node/7305

Wedle różnych źródeł w obozie „na Przemysłowej”, z powodu brutalnych pobić, przepracowania i nieleczenia chorób, zginęło ponad 12 tysięcy polskich dzieci. Po wyzwoleniu miasta (styczeń 1945) znaleziono w nim jeszcze około 900 ciężko chorych, przerażonych małych ludzi, z licznymi ranami i odmrożeniami. Do lat 70. XX wieku dotrwało ich przy życiu nieco ponad 30.

Pierwszy transport dzieci przybył „na Przemysłową” przed Bożym Narodzeniem, dnia 11 grudnia roku 1942.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ob%C3%B3z_przy_ul._Przemys%C5%82owej_w_%C5%81odzi

Do obozu w Łodzi na podstawie wyroków niemieckich sądów kierowano młodocianych więźniów obojga płci głównie ze Śląska, Zagłębia Dąbrowskiego, Wielkopolski, Pomorza, Mazowsza, a także z Łodzi i terenów rejencji łódzkiej. Trafiały tu bezdomne dzieci zatrzymane na ulicach, drogach i dworcach kolejowych, osierocone w wyniku zabicia bądź wywozu rodziców na roboty do Niemiec lub do obozów koncentracyjnych czy więzień. Osobną grupę stanowiły dzieci członków ruchu oporu i więźniów politycznych skazanych przez nazistowskie sądy, które Niemcy uważali za „dzieci terrorystów polskich”. Były to np. dzieci z Mosiny i Poznania należące do aresztowanych za działalność antyfaszystowską osób skupionych wokół dr. Franciszka Witaszka. W obozie znajdowały się również dzieci Świadków Jehowy z Wisły. Do obozu kierowano również dzieci Polaków wysiedlonych z różnych regionów Polski m.in. z terenów Zamojszczyzny tzw. „dzieci Zamojszczyzny”.

Po ukończeniu 16 lat dzieci wywożono do obozów koncentracyjnych dla dorosłych.

 

[link] Gra planszowa o gen. Sosabowskim.

http://polska-zbrojna.pl/home/articleshow/17945?t=Gra-planszowa-o-losach-gen-Sosabowskiego

Gra powstała dzięki grantowi z programu Muzeum Historii Polski „Patriotyzm Jutra”, którego celem jest upowszechnianie wiedzy o historii naszego kraju. – Taka gra to ciekawa forma popularyzacji naszych dziejów – uważa dr Henryk Łatkowski, wicedyrektor Muzeum Wojska Polskiego.

(…)

To gra typu „print and play”. Dostępna jest na stronie gry.fundacjachylinskiej.pl/pobierz-gre w wersji polskiej i angielskiej. Można ją pobrać z internetu za darmo i wydrukować. Zadaniem zawodników jest zbieranie kart opowiadających o ważnych momentach z dziejów gen. Sosabowskiego i 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej. Mówią one między innymi o powstaniu brygady w Szkocji, jej udziale w operacji „Market Garden” i przywracaniu pamięci o bohaterstwie polskich żołnierzy. Grę ubarwiają archiwalne ilustracje i mapa okolic Driel, gdzie lądowali Polacy.

[Warszawa – 10.12.2015] Promocja książki Antoniego Libery i o. Janusza Pydy „Jesteście na Ziemi, na to rady nie ma! Dialogi o teatrze Samuela Becketta”

[link]

Teologia Politycznazaprasza na spotkanie poświęcone najnowszej książce Antoniego Libery i Janusza Pydy OP

„Jesteście na Ziemi, na to rady nie ma! Dialogi o teatrze Samuela Beckett”.

Udział wezmą:
Antoni Libera
Janusz Pyda OP
Prowadzi: Mateusz Matyszkowicz

Gdzie? Retrospekcja, ul. Bednarska 28/30, Warszawa.
Kiedy?
10 grudnia 2015 roku
O której? 18:00.

Wstęp wolny.

informacje o książce oraz strona wydarzenia na Facebooku.

Czy rzeczywiście żyjemy w epoce postchrześcijańskiej, jak zdawał się to widzieć wątpiący Samuel Beckett, jeden z największych, a zarazem najbardziej radykalnych pisarzy XX wieku, wielojęzyczny Irlandczyk, laureat literackiej Nagrody Nobla z 1969?

Czy rzeczywiście Człowiek to „bezdomny” w kosmosie – istota porzucona, zapomniana, wyklęta, nad którą nikt nie czuwa i nikt się nie zmiłuje? Czy nie ma dla niego ratunku, pocieszenia, zbawienia?

Warszawa – cienie i odbicia

Doppelgaenger_by_wachmistrz.jpghand 1.jpgghost.jpgStreet_Mirage_by_wachmistrz.jpgwarszawska syrenka.jpg

[Link] Ukraina otwiera archiwa CzeKa, NKWD i KGB.

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy odtajniła i przekaże do ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej dokumenty wytworzone przez sowieckie służby.

(…)

http://rebelya.pl/post/9284/ukraina-otwiera-archiwa-czeka-nkwd-i-kgb

(…)

Przebywający w maju na Ukrainie prezes polskiego IPN Łukasz Kamiński mówił PAP, że otwarcie znajdujących się w tym kraju archiwów NKWD i KGB może mieć przełomowe znaczenie dla badaczy historii Ukrainy, Polski oraz całego obszaru byłego ZSRR.

Ukraiński IPN przekazał w maju polskim partnerom kopie dokumentów, w tym listę polskich oficerów, którzy uciekli z obozu w Starobielsku. IPN otrzymał także od Ukrainy dokumenty z rozpracowania polskiego podziemia w latach 1939-41 oraz w okresie po 1944 roku.

(…)

http://dzieje.pl/aktualnosci/ukraina-sbu-otwiera-dostep-do-archiwow-nkwd-i-kgb

[Link – Kulturą w Płot] 10 obrazów, które każdy szanujący się Polak znać musi

Zachwycamy się Monetem, Van Goghiem, Cezanne’em czy Renoirem, bo taką fascynację poniekąd podsuwa nam internet (oczywiście w przerwach, kiedy nie zachwyca się kotami i memami), gdzie co rusz pojawiają się ciekawe wyimki z ich życiorysów czy współczesne, domorosłe wariacje na temat ich największych dzieł. Rzadko kiedy w ekscytacjach pojawiają się jednak prace polskich twórców, co jest o tyle zasmucające, że historie im towarzyszące są częstokroć zdecydowanie ciekawsze niż to, co podsuwa nam na ścianę Edge Rank Facebooka czy widzimisię algorytmu Page Rank Google’a. Nadszedł czas, by to zmienić.

http://kulturawplot.pl/2015/12/02/najwazniejsze-polskie-obrazy/

[Polecam-link] Zagraniczni właściciele zwiną interes przez podatek obrotowy?

http://cakj.pl/2015/11/30/zagraniczni-wlasciciele-zwina-interes/

dr Joanna Szalacha-Jarmużek – ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego ds. patriotyzmu konsumenckiego, socjolog ekonomii i organizacji, adiunkt w Wyższej Szkole Bankowej w Toruniu w Katedrze Nauk Społecznych

(…)

Czy zatem scenariusz wycofania się z Polski zagranicznych sieci handlowych jest prawdopodobny? Nie. Polska jest zbyt dużym, zbyt atrakcyjnym i zbyt dynamicznie rozwijającym się rynkiem. Jeśli chodzi o rozwój sektora handlu detalicznego w Europie, zajmujemy obecnie drugie miejsce, zaraz po Turcji. Podobnie jak Turcja oferujemy inwestorom potencjał wzrostowy typowy dla społeczeństw, które nadrabiają dystans dzielący je od bardziej rozwiniętych gospodarek. Mamy duży i chłonny rynek wewnętrzny, a szereg prognoz zakładających stopniowe bogacenie się Polaków budzi nadzieje na wzrost dochodów także w branży handlu detalicznego.

(…)

[link] Przemysław Dakowicz o zbrodni w Piaśnicy

Kilka wpisów wcześniej pisałem o Wańkowiczu i jego reportażu z Prus Wschodnich, czyli książce „Na tropach Smętka”(„Wańkowicz u Smętka na przyszpiegach”). W tekście tym wspomniałem o niemieckich zbrodniach z okresu II wojny światowej, które miały miejsce w piaśnickich lasach.

Obszernie napisał o tej zbrodni Przemysława Dakowicza w blogowym cyklu opatrzonym tagiem „Afazja polska II”. Jak wiadomo afazja to schorzenie, polegajace na tym, że człowiek, który nie miał żadnych problemów z mówieniem – nabawia się takich trudności, nie rozumie mowy, zaczyna mieć problemy z pisaniem i czytaniem. Tak i ja mam ochotę milczeć o tych zbrodniach. Wyprzeć je z pamięci. Tak pewnie zamilkli ci, którzy dokonywali w 1946 r. ekshumacji ofiar niemieckich zbrodni.

Odwołuję się do Dakowicza, ponieważ nie dysponuję literackim talentem. Posługuję się jedynie cytatami, ale zastanawiam się, czy nawet posiadając talent pisarski byłbym w stanie pisać o tak okropnych wydarzeniach. Wydaje się, że każde zdanie o dwudziestowiecznych zbrodniach wojennych podtruwa, wpędza w depresję. Kilka godzin spędzonych na przeglądaniu informacji do tekstu o wojennych losach polskich aktorów z filmu „Ja tu rządzę” z 1939 r. (https://bestiariusz.wordpress.com/2015/11/13/zaduszki-filmowe-czyli-ja-tu-rzadze-1939-r/) sprawiło, że nie mogę bez wzruszenia oglądać nie tylko tej, a ale i wielu innych pięknych przedwojennych komedii.

A tymczasem Przemysław Dakowicz napisał takich tekstów kilka-kilkanaście. Umiem jedynie wyobrazić sobie jego wysiłek.

Dlatego czytam tych którzy potrafią, mają siłę odpowiednie dać rzeczy słowo i poświęcają swój spokój ducha, by napisać i krzyczeć głośno. Żebyśmy nie zapomnieli.

– – – – – – – – – – – – – – — – – – – – – –

Czytam o piaśnickim lesie i nie mogę pojąć ogromu tej zbrodni, mimo, że przecież były miejsca gdzie Niemcy mordowali nawet i więcej osób.

Poniżej krótkie fragmenty z dwóch najnowszych tekstów, a następnie linki do wszystkich artykułów:

W sierpniu 1944 roku, gdy było już oczywiste, że III Rzesza przegra wojnę, niemieckie władze okupacyjne skierowały do lasów w okolicach Wielkiej Piaśnicy grupę więźniów z obozu koncentracyjnego Stutthof. Trzydziestu kilku mężczyzn w obozowych pasiakach, z kajdanami na nogach, pracujących pod stałym nadzorem esesmanów, miało usunąć wszelkie ślady dokonanych tu przed kilku laty masowych ezgekucji. Ścięto odpowiednią liczbę drzew, przygotowano paleniska, rozkopano mogiły i spalono wydobyte z nich ludzkie szczątki. Ile ich było? Jeśli od szacunkowej liczby dwunastu-czternastu tysięcy ofiar ludobójstwa w lasach piaśnickich odejmiemy liczbę trzystu pięciu zwłok odnalezionych w październiku 1946 roku, otrzymamy wynik przerażający. Czy to do pomyślenia, by na leśnych paleniskach, obsługiwanych przez trzydziestu kilku więźniów, dało się spopielić tak wielką ilość ludzkich ciał?
(…)
Cel i sens ludobójstwa dokonanego w Piaśnicy oraz zacierania śladów tej zbrodni był doskonale zbieżny z celem i sensem planowej, rozpisanej na lata akcji pozbawiania Polaków ich tożsamości – jej zwieńczeniem miał się stać proces konsekwentnego dopalania Warszawy po upadku powstania. Ogień trawiący historyczną tkankę architektoniczną polskiej stolicy, którą Adolf Hitler kazał zrównać z ziemią, był tym samym ogniem, który kilka tygodni wcześniej płonął na piaśnickich paleniskach.
Całość:

http://dakowicz.blogspot.be/2015/11/piasnica-myny-historii-1.html

http://dakowicz.blogspot.com/2015/11/piasnica-myny-historii-2.html

http://dakowicz.blogspot.com/2015/10/piasnica-dziecko-i-las-1.html

http://dakowicz.blogspot.com/2015/10/piasnica-dziecko-i-las-2.html

http://dakowicz.blogspot.com/2015/10/piasnica-hieroglif-pustki-1.html

http://dakowicz.blogspot.com/2015/10/piasnica-hieroglif-pustki-2.html

http://dakowicz.blogspot.com/2015/09/piasnica-pod-mikroskopem-pamieci.html

3 grudnia w Warszawie – promocja książki „Ssanie. Głód sacrum w literaturze polskiej”

http://www.teologiapolityczna.pl/3-grudnia-warszawska-premiera-ksiazki-ssanie-jakuba-lubelskiego

Kilka informacji ze strony TP:

Teologia Polityczna
zaprasza na wyjątkowy wieczór:

warszawska premiera książki
„Ssanie. Głód sacrum w literaturze polskiej”

najnowszej książki Teologii Politycznej

 

3 grudnia // g. 18.00 //

Cafe Niespodzianka, ul. Marszałkowska 7, Warszawa

Jakubem Lubelskim –  prozaik, publicysta. Zadebiutował powieścią Boiduda (2012) nominowaną do nagrody Fundacji im. Kościelskich, jest laureatem stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Młoda Polska 2015. Autor scenariuszy multimedialnych wystaw poświęconych najnowszej historii Polski. Pracuje nad kolejną powieścią, mieszka w Krakowie z żoną Marią i córka Janiną.

O książce mówić będą:

Prof. Włodzimierz Bolecki  – historyk i teoretyk literatury.

Prof. Dariusz Gawin – redaktor Teologii Politycznej. Historyk idei, publicysta.

Prowadzenie Mateusz Matyszkowicz – filozof, absolwent UJ, praca doktorska w toku (o problemie metafizyki i polityki w filozofii Arystotelesa).

Przejdź do ksiągarni!

Tom uderza oryginalnością. Trudno znaleźć dla niego odpowiednik. Autor szkicuje tu nową – wielce pomysłową – mapę współczesnej literatury polskiej. Jest w swym ujęciu niezależny i inspirujący. Ogromną zaletą jego pisarstwa jest żywy i lekki styl. Choć pisze o sprawach niełatwych – wymagających skupienia i namysłu – czyni to zawsze klarownie, inteligentnie i dowcipnie. Eseje literackie Jakuba Lubelskiego same stają się literaturą, i to pasjonującą. Pozycja, na którą czekało się od lat.

 Antoni Libera

W intencji Lubelskiego owo tytułowe Ssanie, dla czytelnika dość niepokojące, wydaje sie synonimem niepokoju i poszukiwania indywidualnej, pisarskiej „świętości”, która nie jest łatwo osiągalna ani jednoznaczna. Tytuł zasługuje na uwagę, ponieważ wiąże się on bezpośrednio ze swoim pisarskim partnerem, szanując go, nie pozostaje tylko „sprawozdawcą” dzieła. Inaczej jeszcze: Jakub Lubelski jest rozpoznawalny jako krytyk dzięki tej właśnie metodzie, która go wyróżnia pośród innych uczestników tej samej profesji.

prof. Marta Wyka