Góra wyobrażona.

Lodowiec w wiosce Grindelwald i szczyt Wetterhorn w Alpach Berneńskich, Lafond Simon Daniel , 1778

Źródło: http://pauart.pl/app/artwork?id=559674aa0cf2c6aee07b5870

R. Macfarlane, Góry. Stan umysłu, Wydawnictwo Poznańskie 2018

W ciągu trzech wieków w postrzeganiu gór przez mieszkańców Zachodu dokonała się niezwykła rewolucja. Cechy, które wcześniej budziły odrazę, stromizna, odosobnienie, śmiertelne niebezpieczeństwa, zaczęto uznawać za ich największe zalety.

Mamy tu do czynienia z tak radykalną zmianą, że uświadamia nam ona kulturowe w znacznej mierze uwarunkowanie sposobu, w jaki reagujemy na krajobraz. Oznacza to, że kiedy patrzymy na pejzaż, nie postrzegamy tego, co się przed nami znajduje, lecz w dużej mierze to, co naszym zdaniem powinno się tam znajdować. Przypisujemy mu właściwości, których sam w sobie nie ma, na przykład okrucieństwo czy posępność, i stosownie do tego go oceniamy. Innymi słowy, czytamy krajobrazy, interpretujemy ich formy, patrząc na nie przez pryzmat naszego doświadczenia i wspomnień oraz tego, co składa się na naszą wspólną pamięć kulturową.

(…)

Tak więc to, co nazywamy górą, jest połączeniem fizycznych form świata z wyobraźnią ludzi – jest górą wyobrażoną. Z kolei sposob, w jaki ludzie odnoszą się do gór, niewiele ma wspólnego z faktycznymi obiektami ze skały i lodu. Góry są jedynie wypadkowymi geologii. Nie zabijają celowo ani też celowo nie zachwycają, wszelkie właściwości emocjonalne, które miałyby posiadać, są im narzucane przez wyobraźnię człowieka. Góry – podobnie jak pustynie, podbiegunowa tundra, głębokie oceany, dżungle i wszystkie inne rodzaje dzikiego krajobrazu, które tak bardzo uromantyczniliśmy – po prostu istnieją, pozostają na swoim miejscu, a ich fizyczne struktury ulegają stopniowemu przemodelowaniu pod wpływem sił geologicznych i atmosferycznych; istnieją niezależnie od naszych wyobrażeń. Są jednak również wytworami ludzkiego postrzegania, od wieków były powoływane do istnienia siłą wyobraźni.

80 lat od pierwszej polskiej wyprawy w Himalaje. Polacy znów chcą zdobyć Nanda Devi East, ale może przeszkodzić im w tym indyjska „bomba atomowa”. [EDIT: 27.06.2019 – sukces!]

2 lipca 1939 roku sukcesem zostały uwieńczone kilkuletnie starania polskich alpinistów (himalaistów raczej!). Tego dnia członkowie pierwszej polskiej wyprawy w Himalaje zdobyli dziewiczy szczyt Nanda Devi East (7434 m n.p.m.).

Przygotowania do wyprawy szły opornie zarówno z powodu braku pieniędzy jak i trudności w uzyskaniu wiz. Brytyjczycy starali się bowiem, aby ekspedycje różnych państw nie wchodziły sobie w drogę i bardzo oszczędnie dysponowały zezwoleniami.

Gdy wizy, pieniądze oraz transport wyposażenia wyprawy zostały zapewnione, śmiałkom (Stefanowi Bernadzikiewiczowi, Adamowi Karpińskiemu, Jakubowi Bujakowi oraz Januszowi Klarnerowi) pozostało „tylko” zdobyć szczyt. Zadanie to ostatecznie wykonali Bujak i Klarner, właśnie 2 lipca 1939 r. około godziny 5:30 po południu.

Historię wyprawy niezmiernie ciekawie opisał Dariusz Jaroń w książce „Polscy himalaiści”, więc nie widzę potrzeby tutaj streszczać tej opowieści.

Mogę również polecić krótki 🙂 artykuł ze strony Polskiego Związku Alpinistycznego przygotowany z okazji 70. rocznicy tego wydarzenia (2009) http://pza.org.pl/news/news-gory/art13775

Warto dodać, że Norgay Tenzing (tak, zdobywca Mt.Everestu z Edmundem Hilarym) uważał swoje wejście na Nanda Devi East za najtrudniejszą wyprawę w Himalajach!

Ciekawostką jest to, że aktualnie, z okazji 80 rocznicy polscy himalaiści organizują wyprawę, by uczcić to wydarzenie. Także ta współcześna wyprawa nie obywa się bez trudności. Zaskakujące przeszkody opisuje w wywiadzie jeden z uczestników:

Rafał Fronia: Rozmawialiśmy o zgodach na wyprawę, czyli o tym, z czym borykali się 80 lat temu nasi poprzednicy. Dalej jest problem z uzyskiwaniem tych zgód. Dalej jest problem związany z takim byciem „świętą górą”, bo jednak „Nanda” to drugie imię bogini Kali. Z tego tytułu Hindusi też trochę źle patrzą na wyprawy, które starają się tam pozyskać zezwolenie i wnioski wizowe, które wypełnialiśmy, mogły spotkać się z odrzuceniem, jeśli będziemy w te wnioski wpisywać, że chcemy się wspinać na Nanda Devi. Trekking oczywiście tak. Jest też jeszcze sprawa tej w cudzysłowie „bomby atomowej”, którą Hindusi zgubili, która spadła gdzieś z grani do Sanktuarium Nanda Devi (ściany góry tworzą zamknięty pierścień, nazywany Sanktuarium – przyp. red.) i tam w ogóle nie wolno wchodzić w ten rejon.

Michał Rodak, RMF FM: Tej historii nie znałem. Możesz to jakoś rozszerzyć?

M.Fronia: Był jakiś atomowy system związany z bezpieczeństwem, który Hindusi zainstalowali na jednej z grani Nanda Devi. Nie wiem czy on miał służyć obronie przed Pakistańczykami, czy też przed Chińczykami i to po prostu im spadło gdzieś tam w dół. Ja im się nie dziwię, że nie chcą, żeby tam się ktoś plątał, skoro jakiś ładunek atomowy gdzieś tam sobie leży w krzakach czy w rumoszu.

https://www.rmf24.pl/raporty/raport-polacy-w-himalajach/fakty/news-80-lat-od-pierwszej-polskiej-wyprawy-w-himalaje-polacy-znow-,nId,3006092?parametr=embed_tyt_zdj

Himalaistom pozostaje życzyć powodzenia!

[EDIT]

https://wspinanie.pl/2019/06/nanda-devi-east-jaroslaw-gawrysiak-i-wojciech-flaczynski-zdobywaja-szczyt/

Dzisiaj (27.09.2019) o godzinie 17:09 czasu lokalnego na szczycie Nanda Devi East stanęli Jarosław Gawrysiak i Wojciech Flaczyński.

[LINK] Jerzy Kukuczka – zdigitalizowane archiwum rodzinne.

21.10.1987

List Jerzego Kukuczki do papieża Jana Pawła II po zdobyciu Korony Himalajów. 28.10.1987

 

Taternik, alpinista, himalaista. Drugi na świecie człowiek, który zdobył Koronę Himalajów i Karakorum. Urodzony 24 marca 1948 w Katowicach. Nie trudno domyśleć się, że chodzi o Jerzego Kukuczkę. Zapraszamy do obszernego archiwum poświęconego legendzie światowego formatu. Zdjęcia, notatki, telegramy, pisma, to wszystko można znaleźć w prywatnej kolekcji poświęconej panu Jerzemu.

Archiwum rodzinne – fotografie

Archiwum rodzinne – dokumenty

Wśród tych dokumentów ciekawym świadectwem rodzenia się górskiej pasji: kopia książeczki Górskiej Odznaki Turystycznej PTTK należąca do szesnastoletniego Jerzego Kukuczki http://www.sbc.org.pl/dlibra/publication?id=148032&tab=3