Bobkowski, Niemcy, Curacao.

Andrzej Bobkowski, Na Morzu Karaibskim (w: A. Bobkowski, Z dziennika podróży)

Curacao, rok 1948 

Przygotowujemy sie do wyjścia. I nagle głośnik najwyraźniej zapowiada: „Władze holenderskie zezwalają na zejście na ląd wszystkim z wyjątkiem Niemców”. Oho! Ci im popamiętali. Dowiaduje się, że jest to zarządzenie odwetowe, „odgrywanie się” za rajdy łodzi podwodnych niemieckich. które podpływały tu w czasie wojny i bombardowały z morza bezbronne miasto. Niby nic wielkiego, ale bardzo mi się to podoba. Sądzę, że na całym świecie powinno się jeszcze przez dlugi czas przypominać im takimi drobnymi zarządzonkami, czym byli. Żeby za wcześnie nie wyobrazili sobie, że wszystko w porządku, darowane i przebaczone. Albo, co gorsze, aby z tego okresu nie urobili sobie bohaterskiej legendy, wspaniałego zrywu Niemiec. Bo już i do tego zaczynają przejawiać pewne skłonności. 

Statek pasażerski Jagiełło, którym Andrzej Bobkowski z żoną popłynęli w 1948 do Ameryki Płd.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: