Ogłoszenia drobne i reklamy w gazecie sprzed 160 lat.

Kurjer Warszawski z 3 stycznia 1858 roku

kwar1858.3

Link: Polona – Biblioteka cyfrowa

Bonus dla militarystów, szczególowy, propagandowy opis kampanii na kaukazie jesienią i zimą 1857 r. ana stronie pierwszej dziennika:

Kurjer Warszawskie No3 z 1858 r. Niedziela 3 stycznia

WIADOMOŚCI Z CZECZNI. Ludność rozbójnicza i wojownicza Czarnych gór, stanowiących granicę równiny Małej Czeczni, oddaną była stale grabieżom i rozbojom. Od niejakiego czasu ludność ta poczęła zwiększać się przybyszami, pochodzącymi po większej części z Wielkiej Czeczni, gdzie wzrastający coraz wpływ nasz, skłania dobrze myślącą ludność tameczną do przesiedlenia się do nas, podczas gdy powodzenia naszego oręża zmuszają ludzi nawykłych do rozboju, szukać schronienia w górach. Zgromadzenie się w górach Czarnych Małej Czeczni ludności rozbójniczej wymagało stanowczych z naszej strony działań, dla zniesienia tego przytułku rabusiów. W tym celu JeaerałLejtnant Jewdokimow skoncentrował oddziały w nocy na 19go Października w stanicy Archan-Jurtowskiej, w Groźnej, w posterunku Berdykel i w aule Wielki Cseczeń. Rozlokowanie tych oddziałów na rzekach Surżi i Arguni, oraz wieści umyślnie puszczone, wprowadziły nieprzyjaciela w błąd i utwierdziły go w przekonaniu, że Jenerał Jewdokimow zamierza posunąć się ku Wielkiej Czeczni.

Tymczasem oddziały ruszyły marszem forsownym i połączyły się w nocy na 20go Października koło przeprawy przez Gojtę, na drodze z posterunku Wozdwiżeńskiego do Urus-Martan, i utworzyły armję złożoną z lOciu i pół bataljonów piechoty, I7tu secin kozaków i 5ciu secin milicji, przy 26ciu działach. O świcie wojska poszły w górę Gojty i ujrzały wkrótce liczne auły, po wszystkich górach okolicznych rozrzucone. Największe z nich znajdowały się na lewym brzegu Gojty. Silna kolumna, złożona z 4 x /2 bataljonów, 2ch secin kozaków i 6ciu d?.iał, a dowodzona przez JenerałMajora Miszczenko, uderzyła na nie; druga zaś kolumna pod wodzą Jenerał-Majora Kemferta, przeszła na prawy brzeg Gojty, i posuwając się naprzód na równi z pierwszą, zabezpieczyła ją z lewego skrzydła; część zaś jazdy i milicji, dowodzona przez Podpułkownika Bielika, posunęła się na prawo, w celu przeszkodzenia ludności mieszkającej za rzeką Martan, przyjściu w pomoc aułom atakowanym. Górale bronili się uporczywie, trzymali się w aułach i w miejscowości mało dostępnej, bili się Jutro, ŚŚ. Tytusa i Grzegorza B. rozpacznie na szaszki i ginęli. Pomimo atoli wszystkie te przeszkody, wojska nasze posuwały się w suyku należytym naprzód, wypierały nieprzyjaciela bagnetem z zajmowanych przezeń pozycji, i zdobyły szczyt łańcucha gór, gdzie pozostał? na nocleg. Wiele aułów zostało spalonych. Odstrzeliwanie się trwało do późuej nocy. Nieprzyjaciel poniósł wielką stratę, zostawił bowiem w naszem ręku mnóstwo trupów. Zabito nam jednego Oficera, 27u żołnierzy i jednego milicjanta, raniono 76ciu żołnierzy i trzech milicjantów. Walka ta uporczywa rozstrzygnęła losy nieprzyjaznej nam ludności, zamieszkującej między Argunem i Martinem. 21go Października wojska zostawały na tejże pozycji. Spalono 7 aułów znajdujących się koło tej pozycji. Wieczorem dokonano rekonensans w górę Martan, i nie spotkano nigdzie górali. Wieczorem przyszli nieprzyjacielowi w pomoc naibowie Szatojewski i Czarbeliński, którzy zajęli pozycję naprzeciw obozu wojsk naszych 22go Października, silna kolumna złożona z 6ciu bataljonów, 4ch secin, 8miu dział i milicji Czeczeńskiej, a dowodzona przez Jenerał-Majora Kemferta, skierowała się ku Martan, w celu zniszczenia aułów położonych na łańcuchu gór, stanowiących prawy brzeg tej rzeki; reszta zaś wojska przeszła na miejscowość mniej zasłoniętą, cokolwiek niżej, w dół r. Gojty, gdzie dogodniej było biwakować. Kolumna Jenerał-Majora Kemferta wykonała w sposób jak najświetniejszy dane sobie polecenie: nieprzyjaciel, atakowany z lewego skrzydła przez jazdę, a z frontu przez piechotę, został w mgnieniu oka wyparty z wzgórz na dno wąwozu, pozostawiwszy w naszem ręku swe mieszkania i mienie. Spalono w dnia tym 14 aułów. 23go Paździer: cały oddział przeszedł do zburzonego aułu Ustarchan i zajął pozycję na obu brzegach Gojty. Przystąpiono niezwłocznie do przeprowadzenia drogi prostej z wąwozu Mariańskiego do twierdzy Wozdwiżeńskiej. 24go, 25go i 26go t. m. wojska zajęte były wyrąbywaniem lasu między Gojtą i Ejgelikiem; wyrąb ten ma 150 sążni szerokości. 25go Października znaczny oddział Tawlińców przyszedł do wąwozu Gojtyńskiego na pomoc nieprzyjacielowi, lecz ten tak był upadł na duchu po doznanych porażkach, iż nie przeszkadzał naszym robotom, a tylko od czasu do czasu jeźdźcy jego odstrzeliwali się z naszymi milicjantami. Cała strata nasza od 23 do 26. wynosi jednego żołnierza zabitego i 6ciu ranionych. 27go Października Jenerał Jewdokimow przedsięwziął zburzenie aułów wzdłuż rzek Eugelik i strumienia Szawdon (między Engelikiem i Gojtą). Skoncentrowane tam przeciw nim siły nieprzyjacielskie były bardzo znaczne. Część tłumu zbrojnego stała w wąwozie Gojtyńskim, druga na brzegu Eageliku. Przeciw tłumowi stojącemu w wąwozie wysłano trzy bataljony, 6 secin kozaków i 6 dsiał, dowodzonych przez Jenerał-Majora Miszczenka; inna zaś kolumna, złożona z 5u bataljonów, 4ch secin kozaków i 8u dział, a dowodzona przez Jenerał-Majora Kemferta, miała atakować tłumy stojące wzdłuż Engeliku.

Jenerał Miszczenko wyruszył na pół godziny przed Jenerałem Kemfertem, i posuwając się prawym brzegiem Gojty, ściągnął przeciw sobie główne siły nieprzyjaciela, podczas gdy mały tylko oddział górali pozostał naSzawdonie. Przeto Jenerał Kemfert poszedł szybko w górę Engeliku i zdobył prawie bez oporu auły położone na tej rzeczce i koło źródeł Szawdonu. Wówczas dopiero nieprzyjaciel spostrzegł się, że ma do czynienia nie z samemi tylko wojskami, które szły przeciw niemu z frontu, lecz że wzięty także został z prawego skrzydła. Gó rale przeto posunęli się szybko na prawo dla powstrzymania poruszenia Jenerała Kemferta, lecz było po niewczasie, albowiem wojska nasze zaszły tak daleko wgóry, że nieprzyjaciel niernógł nigdzie uprzedzić je, i wpadł na ogień krzyżowy, działający w małej odległości. Nieprzyjaciel poniósł bardzo znaczną stratę, a najbardziej ucierpiał oddział, który stał na Szawdonie. Zabito nam jednego żołnierza i raniono 22ch. Jenerał-Major Miszczenko doszedł do źródeł Szawdonu, a wszystkie auły, zajęte przez obie kolumny, stały się pastwą płomieni. Podczas powrotu naszych wojsk do obozu, nieprzyjaciel ani myślał ich ścigać. Nazajutrz, 28go Października, cały oddział przeszedł u stóp gór, drogą prostą, nie będąc bynajmniej przez nieprzyjaciela niepokojonym, do twierdzy Wozdwiżeńskiej i nocował na rzece Arguń, koło aułu Wielki Czeczen.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: