Staszic raz jeszcze, czyli Stanisław S. na Krywaniu (2494 m)

Z poprzedniego wpisu wiemy, że Stanisław Staszic nie chciał – zresztą zupełnie zgod­nie z prawem – przyznać wdowie emerytury po jej zmarłym 14 lat wcześniej mężu. Nie wszyscy natomiast wiedzą, że był on także podróżnikiem i przyrodnikiem. W trak­cie jednej ze swoich wypraw dotarł na jeden z najpiękniejszych, moim zdaniem, szczytów Tatr. 🙂 Z tej ekskursji pozostawił relację, którą znalazłem w publikacji: Dzien­nik podróży Stanisława Staszica, 1789-1805, z rękopisów wydał Czesław Leśniewski, w Krakowie nakładem Polskiej Akademii Umiejętności, 1931, s. 419

Dnia 8 sierpnia 1805 wyjachałem z rana z Ważca nad wszczątkiem rzeki Wach w góry na Krywan. Mila od podgórza. W górę szedłem drogą robioną do bań [czyli kopalń] srebra. Na górze stanąłem 12:11. Na dole pogoda, wierzch góry w chmurach. Barometre spadł do 21 calów i 1 linia i 4/12 linii [upraszczając: około 535 mm słupka rtęci; czyli 714 hektopaskali], thermometre spadł 9 calów wiedeński, a paryski 10 calów.

Komentarze w nawiasach „kwadratowych” pochodzą od Bestiariusza

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: