18 maja 1944 i Aleksander Żabczyński – aktor, amant i artylerzysta.

1.

Aleksander Żabczyński grał w filmach z prawie wszystkimi sławami przedwojennego kina: Jadwigą Smosarską, Mieczysławą Ćwiklińską, Iną Benitą, Mirą Zimińską, Norą Ney, Lodą Halamą, Józef Orwidem, Antonim Fertnerem, Adolfem Dymszą, Ludwikiem Sempolińskim czy Stanisławem Sielańskim.

Niewielu wie, że ten aktor był również żołnierzem artylerii i wziął udział w bitwie po Monte Cassino. W odróznieniu od wielu swoich kolegów (i koleżanek) aktorów nie zaznał gorzkiego losu okupacji sowieckiej i niemieckiej (por. „Zaduszki filmowe, czyli Ja tu rządzę (1939 r.), ponieważ – zmobilizowany we wrześniu 1939 roku – przeszedł dłu­gą drogę polskiego żołnierza: od wrześniowych bezdroży, przez obozy dla inter­no­wa­nych na Węgrzech, Francję, Anglię, Bliski Wschód oraz Italię. Po wojnie postanowił wrócić do „ludowej” Polski. Z tym powrotem do kraju wiąże się wzruszajaca historia, która dotyczy również obchodzonej dzisiaj rocznicy zakończenia bitwy pod Monte Cassino:

«Jesienią 1956 roku nastała w Polsce polityczna odwilż i stalinowskiego pre­zy­denta Bieruta zastąpił sekretarz Gomułka. W Gdańsku pełnym głosem mógł śpiewać studencki Bim Bom, a w Warszawie STS, w księgarniach po­ja­wił się „Zły” Leopolda Tyrmanda. W Sali Kongresowej przygotowano wielką muzyczną galę: „Serce w plecaku”. O niezwykłości wydarzenia świadczył repertuar. Znalazły się tam pieśni powstańcze i piosenki partyzanckie, utwory historyczne i współczesne. Pierwszą część koncertu miały zakończyć słynne „Czerwone maki na Monte Cassino” w wykonaniu ukochanego przez widzów Aleksandra Żabczyńskiego.

Ryszard Wolański w monografii Aleksander Żabczyński. Jak cudne są wspom­nie­nia relacjonuje to tak: „Żabczyński podchodzi wolnym krokiem do mikro­fonu. Z opuszczoną głową wsłuchuje się w ostatnie takty wstępu. Gdy orkiestra cichnie, Rachoń przez ramię spogląda na niego i daje mu znak, aby zaczynał. Ten milczy i dalej stoi z pochyloną głową. Przez chwilę wyglądało to, jakby wymienili spojrzenie, więc znowu orkiestra zaczyna grać wstęp. Gdy Rachoń dał znak na wejście, wtedy Żabczyński podniósł głowę i po­wie­dział:
Przepraszam. Nie zaśpiewam tego. Nie mogę. Mam ich wciąż przed oczami.
I wyszedł za kulisy speszony, wzruszony”.

Dalszy ciag tekstu na stronie http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/207171,druk.html, a w nim, między innymi, o życiu Żabczyńskiego w „nowej Polsce” do której wrócił po wojnie.

Film dokumentalny Już mnie nie zapomnisz:

2.
Jak ślepcy nie najkrótszą z dróg
Błądzimy przez kontynent
Niejeden z nas zapomnieć mógł

Ojczyznę jak dziewczynę

Czytaj więcej na: [link] Leszek Czajkowski – Monte Cassino (1996)

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: