Kaczmarski – Somosierra – Smoleńsk

Jak dziwnie plączą się losy, łączą się daty.

W Wigilię Wielkiej Nocy, 10 kwietnia 2004 r. po powrocie z kościoła włączyłem radio. Podano informację, że zmarł Jacek Kaczmarski. Artysta niewątpliwie kontrowersyjny, obrazoburczy, niezrozumiany, ale który – nie mogę zaprzeczyć – uczył mnie patriotyzmu.

W wielu momentach mojego życia, jego teksty przychodziły mi na myśl.

Sześć lat później, 10 kwietnia 2010 r. rano, stojąc obok dworca Gdańsk Główny, dowiedziałem o katastrofie Tu-154…

 

Mogę się domyślać, po której ze „stron” w Polsce po 2010 r. opowiedziałby się Jacek Kaczmarski. Nie jest to dla mnie istotne. Ale to właśnie on śpiewał, że walka o pamięć i o prawdę trwa zawsze.

Nie ten umiera co właśnie umiera
Lecz ten co żyjąc w martwej kroczy chwale
Więc ci co polegli – poszli w bohatery
Ci co przeżyli – muszą walczyć dalej

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: