Paul Cazin – chrześcijanin, żołnierz, humanista.

wwmonkeymountain019js.jpg

Głos powiedział do mnie: „Spełń swój obowiązek, lecz spełń go bez złudzeń. A dasz się omamić swojemu obowiązkowi, jeśli wyobrażasz sobie, że spełnienie go ma wielkie dla ciebie znaczenie i przynosi ci ogromną korzyść.

Tak pisał Paul Cazin (francuski polonista i tłumacz literatury polskiej żyjący w latach 1881–1963), gdy w roku  1915 roku znalazł się w okopach.  Nie uważał jak niektórzy, że bierze udział w „ostatniej z wojen”. Stałe zagrożenie życia i okropności wojny znosił pokornie, wykonując swoje żołnierskie obowiązki i dając przykład podwładnym w kompanii (jak pisał: 68 ludzi i 4 kaprali). Chwilami wytchnienia była dla niego lektura Biblii i Homera.

post-23884-1224498180

Swoje zapiski i refleksje umieścił w 1919 roku w zbiorze zatytułowanym „Humanista na wojnie”. Poprzedza je piękną inwokacją:

Wraz ze mną wyruszyłaś na wojnę, błogosławiona karmicielko moich młodych lat, Starożytności. W polowej torbie niosłem was z sobą Mistrzowie lutni boskiej i świeckiej, między chustkami i sucharami, zagubionych lub ukrytych w zakamarkach moich ładownie. Pomagaliście mi unikać pomyłek i z godnością przejść czas prób. Dzięki wam udało mi się zmóc nudę i lęk śmiertelnych godzin — gdyż umysł swój powierzyłem zawiłym filologicznym komentarzom, a serce podmuchowi poetyckich parafraz. Ale zawdzięczam wam przede wszystk im to, że pośród zgiełku alarmów pozostałem uczciwym człowiekiem. Wasze potężne wizje skryły przede mną pospolitość grozy, a śpiewy wasze nakazały zamilknąć pokusie. Gdy otoczyły mnie ciemności i ogarnął lęk przed śmiercią, wy podaliście mi „skrzydła gołębicy”.

 

Assaut

http://www.passioncompassion1418.com/citations/english_citations.html

Gdy o zmierzchu wchodzimy do okopów, gdy trzeba mówić cicho i rzucać na ziemię papierosy, gdy rakiety unoszą ciemne brzegi horyzontu, jakby noc odmykała swe powieki i spoglądała na nas swą wypłowiałą źrenicą — o czymże myśli ten gruby prostak, który ssie swój wygasły niedopałek?

— Daj swój karabin — mówi słabemu, który wlecze się obok niego.
— W porządku, nie jestem zmęczony. Nie odczuwam go wcale.
— Daj swój karabin, powiadam ci, doznasz ulgi.

I tak zobaczyłem jednego, który niósł cztery karabiny. „Pewien Cyrenejczyk przechodził tamtędy…”

25Sept1915

http://www.passioncompassion1418.com/citations/english_citations.html

PÓŁ DO PIERWSZEJ

Słońce upalne. Sunę na czworakach, by skontrolować najbardziej wysunięte pozycje, stanowiska podsłuchu. Moje łobuzy mają dziwny sposób podsłuchiwania. Znajduję ich śpiących na dnie leju po granacie, z rozłożonymi kolanami i z karabinami na brzuchu. Prawdziwy obraz apostołów z Ogrodu Oliwnego — gdyby nie ta broń! Diabeł na szczęście także śpi.

 

Po prostu: Polecam.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: