Dziennik (niemego) sprzeciwu

Wydany przez Ośrodek Karta „Dziennik sprzeciwu”, to książka niezwykła. Jest bowiem świadectwem, że ogół obywateli Trzeciej Rzeszy wiedział o Zagładzie Żydów, o zbrodniach w okupowanej Polsce oraz okrucieństwach na obszarze Ukrainy i Białorusi. Na dodatek jest świadectwem napisanym przez Niemca, który swoje spostrzeżenia przelewał na papier na bieżąco.

Autor, Friedrich Kelner, niepozorny niemiecki urzędnik sądowy w latach trzydziestych i czterdziestych XX wieku prowadził w kratkowanych zeszytach dziennik. Nie mówił nikomu o prowadzonych zapiskach, bo ocierały się o zdradę III Rzeszy. Poza tym i tak był „na cenzurowanym”, od czasu gdy jego syn, uciekając przed służbą wojskową, wyemigrował do Ameryki.

Kelner w swoich zapiskach szydzi z partyjnych bonzów o „twarach ziemniaczanych”, ironizuje na temat „dzielnych” urzędników wyruszających na okupowane na wschodzie tereny. Oczekuje zemsty okupowanych i mordowanych przez Niemców narodów, wiedząc że wymaga tego sprawiedliwość. Odmawia udzialu w nazistowskich misteriach i nie zapisuje sie do partii.

Wie, że nie jest bohaterem, bo bunt polegający na pisaniu dziennika, i tak nie zaszkodzi władzy, która została wybrana przez jego współobywateli w 1933 roku. Ale zostawił nam ciekawe świadectwo.

„Leżą przede mną dwa dziełka z dawniejszych czasów: Deutschland in seiner tiefsten Erniedrigung (Niemcy w swoim największym poniżeniu) (…) o epoce napoleońskiej.

To osobliwe, jak subtelny był naród niemiecki, wówczas kiedy sam cierpiał. Od 1939 roku entuzjazmuje się gnębieniem innych, obcych narodów i nie ma ani odrobiny współczucia dla nieskończonych cierpień ludności w okupowanych krajach. To, czegośmy domagali się wtedy, przed stu trzydziestu laty – wyzwolenia od obcej tyranii – dzisiaj może być przedmiotem najzupełniej słusznych roszczeń całej Europy wobec nas. Całe nasze postępowanie świadczy tylko o brutalnym, bezwzględnym egoizmie. I za to będzie nam wystawiony rachunek.

Uzupełnienie:

Timothy Snyder, Czarna ziemia

[rozdział: PARADOKS AUSCHWITZ, s. 274, 275]

(…) Możliwe jest, że część Niemców nie zdawała sobie dokładnie sprawy, co działo się w Auschwitz. Natomiast niemożliwe jest, aby wielu nie było świadomych masowego mordowania Żydów. O tej kampanii mordu wiedziano i rozmawiano w Niemczech – przynajmniej w kręgach rodzinnych (…) – na długo zanim Auschwitz stało się miejscem zagłady. Na wschodzie, gdzie dziesiątki tysięcy Niemców przez trzy lata nad setkami dołów śmierci rozstrzeliwały miliony Żydów, większość ludzi miała świadomość, co się dzieje. Na froncie wschodnim setki tysięcy Niemców było świadkami morderstw, wiedziały o nich zaś miliony Niemców. W czasie wojny żony, a nawet dzieci oglądały miejsca mordu, a żołnierze, policjanci i inni opisywali szczegoły w listach do rodzin, czasem załączając zdjęcia. W milionach przypadków niemieckie domy wzbogaciły się o przedmioty skradzione zamordowąnym Żydom, przesłane pocztą lub przywiezione przez zołnierzy  i policjantów przebywających na wschodzie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: