Refresh. Reload. Dopamina.

1.

Coraz częściej można spotkać się z głosami, że nowe cyfrowe technologie­ – mimo ich niezaprzeczalnych zalet – mają swoje negatywne konsekwencje: zmieniają nasz mózg, lub mówiąc dosadnie: formatują nasz umysł.

Dwa z tych głosów uznałem za szczególnie interesujące. Pierwszy z nich to krótki artykuł w którym Hugh McGurie (patrz: https://medium.com/@hughmcguire/why-can-t-we-read-anymore-503c38c131fe) zadaje pytanie, dlaczego nie potrafimy czytać już książki ze skupieniem. Drugi to znakomita książka „Płytki umysł” (autor: Nicholas Carr; wyd. Helion: http://helion.pl/ksiazki/plytki-umysl-jak-internet-wplywa-na-nasz-mozg-nicholas-carr,plytki.htm)

Warto zaznaczyć, że obaj autorzy nie są przeciwnikami nowych technologii i portali społecznościowych (mają konta na Twitterze i Facebooku, prowadzą blogi), ale zwracają uwagę na te konsekwencje cyfrowej rewolucji, które powodują że coraz bardziej uzależniamy się od technologii, nawet tam gdzie nie jest to dla nas użyteczne lub jest po prostu szkodliwe.

Książka „Płytki umysł” porusza tak wiele wątków, ze bezcelowe byłoby podejmowanie jakiejkolwiek próby jej streszczenia. Wypada mi tylko polecić ją Szanownym Czytelnikom Bestiariusza.

Natomiast w pierwszym ze wspomnianych przez mnie tekstów Hugh McGuire zwraca uwagę na fakt, że cyfrowe urządzenia oraz oprogramowanie faktycznie „przestroiły” nas tak, że poświęcamy im swoją uwagę bez względu na to, co w danym momencie powinniśmy robić. Badania przy pomocy fMRI (Funkcjonalnego magnetycznego rezonansu jądrowego) pokazały, że ośrodki przyjemności w mózgu aktywują się, gdy przychodzi nowy e-mail. Każdy otrzymany e-mail, powoduje więc wydzielanie dopaminy do mózgu jak kokainaKażdy dopływ dopaminy wzmacnia pamięć mózgu, że sprawdzanie czy nie przyszedł nowy e-mail daje dopływ dopaminy. Nasze mózgi są tak zaprogramowane by szukać rzeczy, które dadzą nam przypływ dopaminy.

Powstają więc nowe „neuronowe ścieżki” i następujące przyzwyczajenia:

pracujesz nad czymś ważnym

w mózgu pojawia się nieprzezwyciężalna myśl, że teraz-właśnie-teraz-musisz-musisz-sprawdzić czy ktoś nie napisał do Ciebie maila / nie wkleił aktualizacji statusu / czy na stronie portalu z newsami nie ma jakiejś ważnej wiadomości / et cetera (Niepotrzebne skreślić. Albo dopisać jeszcze więcej „rozpraszaczy”.)

– wydziela się dopamina

– klikasz: odśwież

znowu wydziela się dopamina (yeah)

sprawdzasz Twittera

dopamina (a jakże!)

powrót do pracy.

I tak dalej. Powstaje nawyk.


McGuire przypomina o pewnym badaniu szczurów, którym podłączono elektrody do ich mózgów. Gdy szczury naciskały dźwignię sygnał biegnący do ich mózgów powodował wyrzut dopaminy. Była to dźwignia do ich przyjemności. 
Szczury postawione przed wyborem między jedzeniem, a dopaminą, wybierały dopaminę. do momentu wycieńczenia z głodu. Wybierały nawet dopaminę zamiast seksu. Niektóre badania wykazały, że szczury naciskały „dźwignię od dopaminy” aż do siedmiuset razy na godzinę.

My robimy to samo. Odśwież. odśwież.

2.

Autor zwrócił także uwagę na to, że jesteśmy „przeładowani” informacjami, a tak zwany multi-tasking nie sprawia że jesteśmy efektywniejsi. Wielozadaniowość jest zła z kilku powodów: czyni nas mniej efektywnymi w pracy – albo oznacza że mniej zrobimy albo mamy mniej czasu na zrobienie innych rzeczy. A nawet grozi nam jednym i drugim.
Podobno sytuacja w której starasz się skoncentrować na zadaniu, a w skrzynce mailowej jest nieprzeczytany mail potrafi obniżyć skutecznie IQ aż o dziesięć punktów. A skakanie miedzy jednym zadaniem a drugim jest ponadto wyczerpujące.

McGurie zauważył, że dni kiedy większość czasu spędzał skacząc między projektem, skrzynką mailową, Twitterem i innymi aplikacjami/stronami, były też najbardziej wyczerpującymi. Początkowo myślał, że to zmęczenie jest powodem jego braku skupienia. Okazało się jednak, że to brak skupienia spowodował zmęczenie.
Problem z mózgiem został więc zdefiniowany następująco:

1. Nie mogę czytać książek ponieważ mój mózg został wytrenowany by chcieć stałego dopływu dopaminy, co prowadzi do „cyfrowego rozproszenia”.
2.
Cyfrowe uzależnienie od dopaminy oznacza, że mamy kłopoty ze skupieniem: na książce, na pracy, na rodzinie, na przyjaciołach.

3.

Warto tylko dodać, ze Hugh McGuire nie poddał się, i wprowadził w swoim życiu kilka zmian. Między innymi:

żadnego zaglądania do Twittera, Facebooka, albo podczytywania artykułu w trakcie pracy;

– „ban” dla smartfona lub komputera w sypialni;

żadnej telewizji przed snem.

Zamiast tego czytanie książki – także na czytniku (e-ink).

Dla autora najbardziej szokujące było to, że jego umysł szybko „przestawił się na koncentrację” podczas czytania książek. Jak napisał: oczekiwał, że będzie musiał desperacko walczyć o tę koncentrację, ale okazało się to łatwiejsze niż myślał.

Z mniejszą ilością cyfrowych bodźców (w tym nieoglądanie TV bezpośrednio przed snem), oraz bez pokusy stwarzanej przezcyfrowe urządzenia” pod ręką, pojawił się czas który można było poświecić na zanurzenie się w lekturze.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: